5 wskazówek, jak nauczyć dziecko wypełniać obowiązki domowe (bez nerwów i stresu)

W artykule: Obowiązki dziecka w domu często są przyczyną spięć i kłótni. Co zrobić, aby dziecko chętniej wykonywało powierzone mu zadania?

Kiedy kolejny raz nasz starszy syn, Franek, rozrzucił zabawki w pokoju i nie chciał ich sprzątać, coś w środku mnie zaczęło krzyczeć

Wiedziałam, że tak będzie! Zawsze, kiedy rozrzuci wszystkie klocki, później ma problem, żeby je pozbierać! Czy on tego nie może zrozumieć?!

Serce zaczęło mi bić szybciej, a w brzuchu odezwały się nieprzyjemne motyle. Szybko złapałam jeden z klocków i ze złością wrzuciłam go do pudełka. Powiedziałam ostrym, nieprzyjemnym tonem:

– Franek, ile razy mam Ci to mówić, żebyś nie wysypywał sobie na raz tyle zabawek! Przecież wiesz, że później nie masz ochoty tego sprzątać!

obowiązki dziecka w domu

Nasz syn tylko spojrzał na mnie, odwrócił się i uciekł na łóżko. Schował się pod kołdrą, cicho mamrocząc coś do siebie.

Odetchnęłam głęboko i w myślach zbeształam samą siebie. Znów popełniłam ten sam błąd. Błąd, który sprawił, że Franek nie tylko nie miał ochoty na sprzątanie, ale też odciął się ode mnie.

Takim zachowaniem nie pomogę mu w nauce wypełniania obowiązków domowych.

„Jeśli chcesz, aby dziecko wzięło odpowiedzialność za swoje działania, nie sprawiaj, że będzie czuło się źle w związku z tym, co zrobiło. Kiedy ludzie czują się szanowani i wysłuchani, są dużo bardziej skłonni przyznać, że zrobili coś źle.”

Rachel Bailey, http://rachel-bailey.com

Kiedy dzieci biorą odpowiedzialność za powierzone im zadania?

Każdy człowiek przychodzi na świat z potrzebą dokonywania pozytywnego wkładu w to, co dzieje się dookoła niego. Chcemy czuć, że nasze życie ma znaczenie, że jesteśmy zdolni do tego, aby odpowiadać na potrzeby innych.

Wbrew opiniom wielu dorosłych dzieciom nie zależy na tym, aby inni wciąż robili coś zamiast nich: sprzątali, gotowali czy myli zamiast nich ręce po zrobieniu siku. One chcą czuć, że mają wpływ na życie swoje i innych ludzi. Że mają władzę, aby wnieść coś dobrego w codzienność rodzinną.

W ten sposób budują swoje poczucie wartości. To też daje im radość i spełnienie.

My jako rodzice nie musimy zatem ich uczyć tej potrzeby. Ona w nich jest. Swoim zachowaniem możemy jednak sprawiać, że zamiast zaspokajać tę potrzebę skupią się na czymś innym – np. na swoich zranionych uczuciach.

Jeśli chcesz, aby dziecko brało odpowiedzialność za powierzone mu zadania, pamiętaj o tym, że odpowiedzialność nie jest dla niego ciężarem, ale spełnieniem jego ważnej potrzeby. Dlatego Twoja postawa i to, jakie ona emocje u dziecka generuje, ma ogromne znaczenie.

 

5 wskazówek, by skutecznie wprowadzić obowiązki dziecka w domu

  1. Pomóż mu nauczyć się, że zawsze naprawiamy po sobie to, co zepsuliśmy.

Kiedy Twoje dziecko rozleje mleko, podaj mu ściereczkę i powiedz ze spokojem: To nic, możemy to posprzątać. Weź też jedną dla siebie i pracujcie razem. Im mniejsze dziecko, tym bardziej potrzebuje towarzyszenia rodziców w wykonywaniu różnych prac.

Kiedy Twój syn zostawi swoje buty na środku korytarza, podaj mu je, poproś, żeby odstawił je na miejsce i powiedz przyjaźnie: Zawsze sprzątamy swój własny bałagan.

Im mniej w Tobie postawy oskarżającej, tym mniej u niego chęci obrony samego siebie, a tym samym więcej gotowości do naprawienia tego, co zrobił niewłaściwie. Kluczem do sukcesu jest:

  • nastawienie się na to, że będziesz musiała przypominać często o różnych zadaniach dotąd, aż u dziecka wytworzą się pewne nawyki,
  • zachowanie pozytywnego myślenia i lekkości w sposobie komunikacji – zrezygnuj z wywoływania winy za niewykonane obowiązki dziecka w domu, narzekania, ostrego i nieprzyjemnego tonu; staraj się zachować ciepły, przyjazny i spokojny sposób komunikacji.

Abyś mogła w ten sposób rozmawiać ze swoim dzieckiem, niezbędne jest, abyś dbała o swoje własne potrzeby. Pamiętaj, że to Twoja pierwsza, najważniejsza odpowiedzialność jako żony i matki.

Pamiętaj też, że nie będziesz w stanie zawsze zachowywać się w ten sposób i jest to zupełnie normalne. Przeproś za swoje zachowanie, poproś o to, abyście mogli zacząć jeszcze raz i napraw swój błąd. W ten sposób dziecko też uczy się, jak zachować się, kiedy zrobiło się coś niewłaściwego.

obowiązki dziecka w domu

2. Stwórz dom, w którym rezygnujecie z szukania winnych.

Dla wielu osób naturalną tendencją jest szukanie winnych, kiedy sprawy przybierają niewłaściwy obrót. Wydaje się, jakby obwinienie kogoś mogło sprawić, że problem nie pojawi się powtórnie. Tymczasem takie zachowanie powoduje, że druga osoba staje na pozycji obronnej, próbuje chronić samego siebie nawet, jeśli to oznaczałoby atak. Wcale nie jest bardziej skłonna do wzięcia odpowiedzialności za to, co zrobiła i do naprawienia szkody.

Kiedy obwiniasz drugą osobę za to, co się stało, odsuwasz od siebie jakąkolwiek odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. Zapominasz, że Ty również miałaś wpływ na to, co się stało, nawet, jeśli Twój wkład był niewielki.

Jeśli chcesz pomóc dziecku brać odpowiedzialność za to, co zrobiło niewłaściwie, zrezygnuj z obwiniania.

Kiedy zobaczysz, że zaczynasz szukać winnego w jakiejś sytuacji, zatrzymaj się. Weź odpowiedzialność za to, co Ty wniosłaś do danej sytuacji, bez nadmiernego poczucia winy. Przeproś za to. Przyjmij sytuację taką, jaka jest. Łatwiej będzie Ci znaleźć dobre rozwiązanie, kiedy zaakceptujesz to, co się stało, a nie będziesz winić siebie lub innych.

 

3. Bądź przykładem.

Pokazuj, że dokonujesz dobrych i odpowiedzialnych decyzji. Przy różnych okazjach komentuj na głos to, co robisz:

To męczące nieść te śmieci ze sobą, ale nie widzę tutaj kosza na śmieci, a nie chcę śmiecić na chodniku.

Ten znak mówi, że jest to miejsce dla osób niepełnosprawnych, więc oczywiście nie zatrzymamy się tutaj.

Dotrzymuj obietnic, które dałaś dziecku. Jeśli zobowiązałaś się, że w weekend zabierzesz je do kina, zrób wszystko, aby tak się stało. Jeśli Ty lekceważysz swoje słowa wobec niego, dlaczego ono miałoby zachowywać się inaczej?

 

4. Pamiętaj, że dziecko niechętnie będzie wykonywać coś, co postrzega jako męczący obowiązek.

Dzieci z niechęcią podchodzą do obowiązków domowych, które muszą wykonywać samodzielnie.

Dlatego towarzysz im w tym, dawaj im potrzebną pomoc i wsparcie, pracuj razem z nimi tak długo, aż te zadania staną się naturalnym elementem Waszego rodzinnego życia i dzieci nie będą się im przeciwstawiać.

Skup się nie na tym, aby jak najszybciej wykonać daną pracę, ale na tym, że w ten sposób pomagasz synowi czy córce uczyć się brać odpowiedzialność za rodzinne życie. Na pewno na początku praca będzie posuwała się wolniej. Na pewno będzie to dla Ciebie trudniejsze i bardziej męczące. Jednak w tym wypadku liczy się to, z jakim nastawieniem pochodzisz do tych zadań, a nie to, jak szybko i sprawnie zostaną wykonane.

Szukaj pozytywnych aspektów każdego z tych obowiązków, staraj się wprowadzić element zabawy lub nawiązywania relacji (np. po każdym rozwieszonym ubraniu przybijajcie sobie piątki, włączcie swoją ulubioną muzykę i śpiewajcie lub tańczcie podczas wycierania kurzy).

 

5. Pomóż dziecku samodzielnie zarządzać swoim planem dnia.

W Wasze rodzinne poranki i wieczory wprowadź elementy rytuałów i rutyny. Jeśli to będzie dla Was pomocne, stwórzcie pisemny (lub rysunkowy) plan, co robicie w tych momentach dnia.

Każdego ranka zamiast wydawać poleceniaUmyj zęby! Spakowałeś swój plecak? Pamiętaj, żeby zabrać ze sobą kanapki!, daj dziecku szansę samodzielnego zadbania o to, co powinno zrobić. Zapytaj: Jaką kolejną rzecz powinieneś zrobić, żeby być gotowym do wyjścia do szkoły?

Jeśli dzień po dniu skierujesz jego myśli na to, co powinno zrobić po wstaniu rano, stopniowo naturalne stanie się dla niego samodzielne zarządzaniem swoim planem dnia.

obowiązki dziecka w domu

Jeszcze niedawno, kiedy myślałam o tym, jak wprowadzić obowiązki dziecka w naszym domu, skupiałam się na taktyce obwiniania, nakazywania i denerwowania się, kiedy nasz syn nie robił tego, czego od niego oczekiwałam. Im dłużej to trwało, tym bardziej widziałam, że nie tędy droga! On coraz mniej chętnie podejmował kolejne zadania, do tego nieomal zawsze wiązało się to z moim zdenerwowaniem i irytacją.

Teraz wprowadzam powyższe wskazówki w życie i widzę znaczną poprawę. Nie tylko on stopniowo przejmuje odpowiedzialność za coraz więcej spraw, ale również ja jestem bardziej spokojna, a nasz dom bardziej radosny.

Obowiązki dziecka w domu nie muszą być niechcianą harówką. Mogą stać się okazją do zaspokojenia jego ważnej potrzeby: pozytywnego wkładu w życie innych. Twoja postawa ma wielkie znaczenie: możesz je albo zachęcić, albo zniechęcić. Wybór jak zawsze należy do Ciebie.

W jaki sposób Ty wprowadzasz obowiązki dziecka w domu?

Prosty sposób, aby zniszczyć swoje małżeństwo, kiedy pojawi się dziecko

kryzys-w malzenstwie po urodzeniu dziecka

W środku: Wiele par przeżywa kryzys w małżeństwie po urodzeniu dziecka. Co zrobić, aby go uniknąć? Poznaj jeden, skuteczny sposób.

Byli w sobie szaleńczo zakochani. Wzięli ślub, głęboko przekonani o tym, że chcą spędzić ze sobą resztę życia, wspierać się w radosnych i trudnych chwilach. Po kilku miesiącach przyszły pierwsze rozczarowania, zmęczenie dużą ilością obowiązków w pracy i niewielkie starcia w relacji – jednak wciąż wierzyli, że są ze sobą na dobre i na złe.

Naturalną konsekwencją było urodzenie dziecka. Czekali na nie oboje. Widzieli w nim przedłużenie swojej miłości, dopełnienie ich małej rodziny.

kryzys w malzenstwie po urodzeniu dziecka

Pierwsze chwile były huśtawką różnorodnych emocji. Radość z pojawienia się w ich życiu małego człowieka, obawa o to, czy się dobrze rozwija, zmęczenie związane z niewielką ilością snu.

Po kilku miesiącach coś zaczęło się zmieniać.

Na gorsze.

Ona była całkiem pochłonięta potrzebami dziecka: trzeba je przewinąć, nakarmić, ponosić, zabawić, ululać do snu… Brakowało jej czasu na spokojną, gorącą kąpiel, wypicie ciepłej kawy czy poczytanie książki w samotności. Po ogarnięciu prania i sprzątnięciu minimalnej ilości rzeczy padała wieczorem zmęczona na łóżko, marząc tylko o tym, aby się wyspać.

On nieudolnie próbował jej pomagać przy dziecku. Łapała się za głowę, kiedy patrzyła na to, jak je trzyma na rękach. Głośno upominała go, kiedy chciał dać czteromiesięczniakowi kawałek mięsa do jedzenia. Pojękiwała ze strachu, kiedy, bawiąc się z nim, podrzucał je do góry i mówiła: Daj mi go już, proszę, bo coś mu w końcu zrobisz! 

Po dwóch latach od urodzenia dziecka zauważyła, że jej małżeństwo przeżywa kryzys. Jej mąż coraz później wracał z pracy, a kiedy był w domu, siadał do komputera i spędzał z nimi niewielką ilość czasu. Niechętnie zostawał sam z dzieckiem. Nie czuła z jego strony żadnego wsparcia i pomocy. Jakby go w ogóle nie było. Zero rozmów, zero bliskości fizycznej, zero bliskości emocjonalnej. Dwoje obcych sobie ludzi pod jednym dachem.

 

Masz wpływ na Wasz związek

Czy wiesz, co decyduje o tym, czy małżeństwo przetrwa?

Dr John Gottman badał związki małżeńskie przez kilkadziesiąt lat od ślubu. Odkrył, że pary, które pozostały małżeństwem przez sześć pierwszych lat wspólnego życia podejmowały określony typ zachowania w ciągu 86% interakcji między nimi. Pary, które się rozwiodły ten sam typ zachowań podejmowały średnio tylko przez 33% spędzanego razem czasu. O jakie zachowanie chodzi?

O typ reakcji wobec współmałżonka, który Gottman nazwał turn toward (zwrócić się w stronę).

Są to codzienne, drobne reakcje na zachowanie drugiej osoby, przez które pokazujemy jej, że ją dostrzegamy, myślimy o niej, pamiętamy o niej, że jest dla nas ważna. Nie musi to być wcale czasochłonne i męczące działanie – czasem turn toward oznacza krótkie zdanie wypowiedziane ciepłym tonem głosu.

Gottman wyróżnił trzy typy reakcji na zachowanie współmałżonka:

  • turn against (zrazić kogoś),
  • turn away (odwrócić się)
  • turn toward  (zwrócić się w stronę)

Dla lepszego wyjaśnienia podam przykład.

Mąż wraca z pracy do domu i mówi: Kochanie, wróciłem!

Żona odpowiada:

  • O matko, w końcu! Umieram już z tymi dziećmi! (Turn against)
  • Tutaj jestem, jestem zajęta. (Turn away)
  • Cieszę się! Jak ci minął dzień? (Turn toward)

Różnica w poszczególnych reakcjach żony jest kolosalna i ma znaczący wpływ na to, jak będzie wyglądał ich związek w niedługim czasie. Może też przyczynić się do kryzysu w małżeństwie po urodzeniu dziecka.

kryzys w malzenstwie po urodzeniu dziecka

Skąd ten kryzys w małżeństwie po urodzeniu dziecka?

Okres po urodzeniu dziecka jest szczególnie trudny dla kobiety. Jest zmęczona ciążą, porodem i połogiem, później dużą ilością nowych obowiązków. Codziennie przeżywa mnóstwo nowych dla niej sytuacji, a tym samym wiele frustracji i trudnych emocji.

Potrzebuje pomocy ze strony innych. Potrzebuje mieć czas na odpoczynek i regenerację. Potrzebuje mieć możliwość, aby chociaż na pięć minut odejść od dziecka i zająć się czymś innym.

Oczywiście podobne zachowania po urodzeniu dziecka mógłby zacząć przejawiać mężczyzna. Jednak dzieje się tak znacznie rzadziej, co jest spowodowane zarówno naturą, jak i tym, że to najczęściej kobieta spędza z dzieckiem najwięcej czasu.

Przyjrzyjmy się jeszcze raz opisanej powyżej sytuacji pod kątem odkryć dr Gottmana.

Kobieta, która skupia swoje myśli wyłącznie na dziecku, łatwo traci z oczu swojego męża. Zupełnie nieświadomie i bez zamierzenia może podejmować zachowania typu turn away (odwrócić się) lub nawet turn against (zrazić kogoś) – wypływają one z jej zmęczenia, trudnych emocji oraz nadmiernego skupienia się na tym, czego potrzebuje jej dziecko.

Jakie reakcje typu turn away lub turn against mogą się u niej pojawić?

 

  1. Krytykowanie sposobu, w jaki mąż zajmuje się dzieckiem

Ona czuje, że jej styl opieki jest najbezpieczniejszy i najlepiej zaspokaja potrzeby dziecka

  • Możesz go chwilę potrzymać? O matko, ile razy mam ci pokazywać, żebyś tak tego nie robił!
  • Zostaniesz chwilę z Kasią? Idę do sklepu. Tylko weź jej nie włączaj bajek, mógłbyś się trochę wysilić i się z nią pobawić!

2. Zalewanie go potokiem negatywnych emocji i narzekania, kiedy tylko przekroczy próg domu po powrocie z pracy (pierwsze słowa, które kieruje do męża to słowa frustracji)

  • Ale jestem zmęczona, nic mi się już nie chce!
  • Czemu jesteś tak późno, już nie daję rady sama!

3. Unikanie bliskości fizycznej z powodu zmęczenia i wypominanie mu, że powinien ją w tym temacie zrozumieć.

  • Nie dzisiaj, proszę!
  • Naprawdę myślisz, że mam ochotę teraz na seks?! Przecież ledwie stoję

4. Reagowanie niechęcią na jego propozycje wspólnego spędzenia czasu

On: Może obejrzymy dziś razem film?

Ona: Hmmm, a może lepiej pogadajmy chwilę i pójdźmy wcześniej spać?

5. Zbywanie jego zaproszenia do rozmowy (np. kiedy zaczyna opowiadać o tym, co wydarzyło się w pracy)

  • Powiesz mi później, muszę dziecko przebrać…
  • Uhmm, a wiesz, że nasz Staś dziś sam wyniósł pieluszkę do kosza?

6. …

Reakcji, które odpychają Twojego męża od Ciebie, zamiast go przyciągać, może być mnóstwo. Mogą one mieć miejsce, kiedy jesteś szczególnie zmęczona, przytłoczona, skupiona na czymś zupełnie innym niż Twoje małżeństwo: kiedy masz bardzo stresujący okres w pracy, kiedy Twoi rodzice chorują i wymagają większej niż zwykle opieki, kiedy urodziło się Wam dziecko…

Te trudne okresy wymagają szczególnej uważności i świadomego przyglądania się temu, jak reagujesz na swojego męża.

 

Wasze małżeństwo buduje się w codzienności

Chodzi o te drobne, codzienne interakcje pomiędzy Wami: jak reagujesz, kiedy wraca z pracy? Co mówisz, kiedy zaczyna opowiadać o swoich wątpliwościach w jakimś temacie? Jak przyjmujesz jego propozycje wspólnie spędzonego czasu? Jak reagujesz na to, w jaki sposób opiekuje się Waszym dzieckiem?

To naturalne, że w pierwszych miesiącach życia dziecka Twoja uwaga skupia się w znacznym stopniu na nim. Jest to wpisane w naturę kobiety: to ona nosi je w sobie przez dziewięć miesięcy, to ona je rodzi, to ona ma zdolność karmienia go… Większość kobiet ma łatwość w nawiązaniu więzi z dzieckiem od samego początku. Mężczyznom zwykle przychodzi to trudniej.

I niezwykle łatwo jest wykorzystać wszystkie swoje siły, dobrą wolę i empatię podczas opieki nad dzieckiem, a dla męża zostawić nieprzyjemne emocje, zmęczenie i stres. Bo przecież on jest dorosłym mężczyzną i sobie z nimi poradzi.

Tak, on jest dorosłym mężczyzną.

Ale potrzebuje, abyś podejmowała wobec niego zachowania typu turn towards – pokazała mu, że o nim myślisz, że jest dla Ciebie ważny, że o nim myślisz i nadal podziwiasz go i doceniasz. Czasem wystarczy ciepły ton głosu, uśmiech i podziękowanie za jego dobrą wolę.

„To, co robię i mówię teraz, w tej codziennej, małej sytuacji, jest częścią mojego „na zawsze” z mężem – moje wybory zdecydują, jaką relację będziemy mieć za kilkadziesiąt lat”

Ramona Zabriskie, „Wife for life”

kryzys w malzenstwie po urodzeniu dziecka

Kryzys w małżeństwie po urodzeniu dziecka może mieć różne powody. Pamiętaj jednak, że Twoją bronią przeciwko niemu mogą być zachowania typu turn towards.

Abyś jednak mogła je podejmować, zadbaj o siebie na tyle, na ile to możliwe. Szukaj pomocy przy dziecku, proś o nią i korzystaj z niej bez nadmiernych oczekiwań co do tego, jak ktoś ma się nim zająć. Nawet 30 minut mniej wprawnej opieki nad nim niż Twoja nie wyrządzi mu tak wielkiej szkody, jak Twoje przemęczenie i frustracja, które przełożą się na Twoją postawę wobec męża.

Twój mąż wziął z Tobą ślub, ponieważ chciał z Tobą stworzyć szczęśliwą rodzinę. Urodzenie dziecka to duża zmiana w Waszym życiu i huśtawka emocjonalna. Nie pozwól jednak, aby odsunęło Was od siebie na tyle, że później już trudno będzie wrócić.

Jaka jest Twoja recepta, aby uniknąć kryzysu w małżeństwie po urodzeniu dziecka?

5 działań, które zmniejszą ilość nerwowych sytuacji z Twoim dzieckiem

problemy wychowawcze

W środku: Mniejsze lub większe problemy wychowawcze dotykają większość rodzin. Zastosuj te pięć praktyk w Waszej rodzinie, a radykalnie zmniejszysz ich ilość.

Czułam się zmęczona, sfrustrowana i zniechęcona.

Franek od rana co chwilę wybuchał płaczem. Złościł się, kiedy Jaś tylko zbliżył się do jego zabawek. Przepychali się i kłócili nieomal o wszystko. Moje serce biło jak szalone, a ręce się trzęsły. Miałam dość tego dnia, chociaż dopiero się rozpoczął.

Kiedy doszło do kolejnego spięcia między synami, zaczęłam na nich krzyczeć.

problemy wychowawcze

Przez głowę przemknęła mi myśl, że moje zachowanie nie poprawi sytuacji, a raczej ją pogorszy. Ale nie byłam w stanie się zatrzymać. Cała moja wiedza o empatii, rodzicielstwie przez zabawę i stawianiu granic poszła w kąt. U każdego z nas górę wzięły emocje. Chciałam tylko, żeby w końcu zaczęli słuchać tego, o co ich proszę: ubrali się spokojnie na spacer, nie wyrywali sobie zabawek z ręki i włosów z głowy swojego brata.

Nic nie szło po mojej myśli. W uszach brzmiał mi tylko ciągły płacz i krzyk.

To był jeden z dni, o których mówię, że to najgorszy dzień mojego życia.

Ale na szczęście nie są one zbyt częste w naszym domu. Mamy sposób na to, aby im zapobiegać i zmniejszyć ilość problemów wychowawczych.

 

Kiedy Ty również nie dajesz rady

Kiedy najczęściej w Twoim domu mają miejsce nerwowe sytuacje?

U nas zwykle wtedy, kiedy gdzieś się spieszymy. Szykujemy się do jakiegoś wyjazdu, chcemy dotrzeć na określoną godzinę do kościoła lub zdążyć przed nadejściem nocy ze spacerem, który był zaplanowany na godziny przedpołudniowe. Wtedy nagle mi i mojemu mężowi przyspiesza puls, a głos nabiera nowej, ostrzejszej barwy. Spieszymy się my, więc dzieci też mają się spieszyć.

Wtedy często pojawia się w mojej głowie myśl:

Nie mam teraz czasu na te całe zabawy, dogadywanie się, okazywanie empatii i nie wiadomo co jeszcze! Mają po prostu zrobić to, co im każę i tyle!

Rzeczywiście w nerwowej sytuacji zwykle nie mam siły, ochoty ani czasu na odpowiednie reagowanie na trudne zachowanie dziecka. Sama mam wtedy problem z regulowaniem emocji – okazanie empatii i postawienie granic ze zrozumieniem jest dla mnie nieosiągalne jak wejście na Mount Everest.

Dlatego wybrałam stosowanie prewencji.

Wprowadziliśmy do naszej rodziny pięć praktyk, które ograniczają ilość nerwowych sytuacji do minimum. Zmniejszyła się też liczba naszych problemów wychowawczych.

 

Dlaczego nie masz czasu, aby tego nie robić

Wydaje Ci się, że nie masz czasu na wprowadzanie do Waszej rodziny nowych działań?

Nie masz raczej czasu, aby tego nie robić.

Jeśli zastosujesz poniższe wskazówki, ograniczysz ilość trudnych sytuacji w Waszym dniu. Zmniejszy się ilość niekontrolowanych wybuchów płaczu, kłótni o wszystko, przekonywania dziecka do zrobienia tego, o co je prosisz. Znikną niektóre problemy wychowawcze. Pomyśl, ile minut w ten sposób zyskasz?

Jeśli budząc się rano liczysz na to, że Twój syn może dziś nie będzie tak marudził, zwykle kończy się na Twoich marzeniach. Jeśli każdy dzień próbujesz po prostu przeżyć, myśląc: Byleby dziś nie było żadnych problemów…, w końcu czeka Cię nieprzyjemna niespodzianka. I to w chwili, w której nie będziesz mieć siły, aby jej sprostać.

problemy wychowawcze

Zapobiegaj zamiast leczyć

Czym jest prewencja w relacji z dzieckiem?

To świadome i aktywne odpowiadanie na jego potrzeby, zanim dojdzie do silnej frustracji.

W pewnym stopniu już to robisz. Dajesz mu jeść, troszczysz się o to, by się wyspało. To również zaspokajanie jego potrzeb, tych fizjologicznych. Co jednak z potrzebami emocjonalnymi: bycia wysłuchanym, zauważonym, zrozumianym, akceptowanym? Jeśli Twój syn lub córka nie mają wypełnionego kubka na miłość w sposób regularny, wybuch nastąpi w najmniej odpowiednim momencie.

 

5 działań, które zmniejszą ilość nerwowych sytuacji

  1. Empatia

Empatia to odczuwanie sytuacji z perspektywy drugiej osoby.

Możesz okazywać ją w czasie trwania jakiejś sytuacji lub później, po fakcie.

Przypomnij sobie chwile, kiedy byłaś z dzieckiem na placu zabaw i zdecydowałaś, że już czas wracać. Jego głośne: Nieeee! sprawiło, że serce zaczęło Ci bić nieco szybciej. To normalne: kiedy nasza pociecha zaczyna się na nas złościć, mamy ochotę atakować:

Mieliśmy już iść 10 minut temu, powiedziałeś, że jeszcze tylko zjedziesz ze zjeżdżali. I tak spędzasz tu kilka godzin dzienne! Idziemy, nie ma gadania. Nie patrz tak na mnie, wiedziałeś, że mamy tylko pół godziny.

Co możesz powiedzieć w takiej sytuacji, aby było Wam łatwiej??

To naturalne, że u dziecka pojawia się złość, żal, smutek czy rozczarowanie, kiedy musi skończyć coś, co sprawia mu wielką radość. Możesz mu pomóc, okazując empatię. Zauważając, jak się czuje. Po prostu to dostrzegając.

Wiem, to trudne, aby już iść do domu. Tak świetnie się bawiłeś! Wolałbyś pewnie nigdy stąd nie wychodzić, bawić się cały dzień i noc! Wiem, kochanie, to jest trudne.

Takie słowa sprawią, że Twoje dziecko będzie czuło się zrozumiane i zauważone. Będzie mu łatwiej opuścić plac zabaw (chociaż oczywiście empatia nie działa jak magiczna różdżka i niekoniecznie sprawi, że Twoja pociecha w podskokach wróci do domu).

Jeśli w danej sytuacji z jakiegoś powodu nie udało Ci się okazać empatii, możesz to również zrobić później. Wieczorem, przed snem, powiedz:

Kiedy opuszczaliśmy plac zabaw, byłam bardzo sfrustrowana tym, że nie chcesz iść do domu. Ale chcę Ci teraz powiedzieć, że rozumiem, że to jest trudne. Tak dobrze się wtedy bawiłeś i trudno było wrócić do domu. Możesz pomyślimy razem, co sprawiłoby, aby ta sytuacja była łatwiejsza dla nas obojga?

Okazywanie empatii niech stanie się Twoim codziennym nawykiem. Po prostu odzwierciedlaj to, co widzisz u dziecka, w jego zachowaniu i uczuciach. Powiedz głośno o tym. Pokaż, że je rozumiesz.

Nikt z nas nie jest w stanie być empatycznym non stop. Twój cel to stopniowe zwiększane ilości sytuacji, w których okazałaś zrozumienie dla Twojej pociechy. Ciesz się każdym krokiem do przodu.

 

2. Śmiech

Śmiech jest jednym ze sposobów na rozładowanie napięcia związanego ze stresem i trudnymi emocjami.

Większość dzieci sama znajduje wiele okazji do radości w ciągu dnia. Jednak ze względu na duże znaczenie śmiechu, wykorzystaj go w sposób świadomy. Zrób wszystko, aby każdego dnia dostarczyć Waszej rodzinie chociaż minimalną jego ilość.

Ty jesteś specjalistą od swoich dzieci. Najlepiej wiesz, co doprowadza je do śmiechu. Odkryj to i rób tego więcej.

Możesz wykorzystać zabawy zwane siłowankami (termin roughhousing został stworzony przez dr Lawrence Cohena, autora książek Rodzicielstwo przez zabawę Siłowanki). Są to wszelkie formy aktywności fizycznej, które doprowadzają Twoje dziecko do śmiechu.

Możecie turlać się razem po podłodze. Urządzić zapasy na niby. Możesz podrzucać je do góry. Udawać, że jesteś koniem i wozić je na swoich plecach. Cokolwiek będzie dla Was odpowiednie (kilka podpowiedzi znajdziesz tutaj).

Siłowanki to nie czas na to, aby uczyć dziecko przegrywać poprzez stawianie zbyt dużego oporu w czasie zapasów. To zabawa, która ma sprawiać Wam obojgu radość i przyjemność. Do tej kategorii nie zaliczają się również łaskotki, które nie dają Twojej córce czy synowi efektu rozładowania napięcia.

 

3. Wyjątkowy czas (special time)

To czas, który spędzasz tylko z jednym dzieckiem, sam na sam. Wyróżnia go to, że nie jest ustrukturalizowany – nie jest to jakaś wycieczka z dzieckiem, wspólne gotowanie czy układanie puzzli. Wyjątkowy czas to forma słuchania.

Dostarcza mu składnika odżywczego, którego nie da mu nic innego.

Przekonuje go o Twojej bezwarunkowej miłości, zainteresowaniu i tym, że jest dla Ciebie ważne. Jestem pewna, że zrobiłabyś wiele dla swojego dziecka. Jednak ono postrzega Waszą codzienność inaczej. Wyjątkowy czas pozwala mu doświadczyć Twojej pełnej, niczym nie zakłóconej uwagi i obecności, o którą trudno w szybkim, stresującym życiu.

Jak wygląda wyjątkowy czas?

  • trwa minimum dziesięć minut,
  • może mieć swoją nazwę (np. Czas Natalki, Czas Patryka – zależnie od tego, jak ma na imię Twoje dziecko),
  • jego czas jest wyznaczony przez timer – ustalacie, że będzie trwał określoną ilość czasu, nastawiacie timer i kończycie go, kiedy zabrzmi dzwonek,
  • obejmuje czas spędzony tylko z jednym dzieckiem (każde dziecko powinno mieć oddzielny specjalny czas z jednym z rodziców),
  • najlepiej, aby był wprowadzony w rutynę domową codziennie, jednak trzeba to dostosować do możliwości – może być realizowany raz na kilka dni,
  • nie jest ustrukturalizowany – mówisz dziecku: Przez najbliższe 10 minut jestem całkowicie do Twojej dyspozycji, co chcesz robić? Najlepiej, aby ono po prostu się bawiło (np. w odgrywanie różnych scenek czy wspólne siłowanki) – raczej zrezygnujecie w tym czasie z czytania książek czy pieczenia ciasteczek,
  • ma swoje zasady, które wyglądają inaczej niż w codzienności – np. możesz pozwolić dziecku na zachowania, które normalnie są w Waszym domu niedozwolone,
  • oznacza, że nie zajmujesz się w tej chwili niczym i nikim więcej (gotowanie, telefon, sprzątanie, opieka nad innym dzieckiem).

Wielu rodziców doświadcza trudności, kiedy próbują wprowadzić w swoją codzienność tego typu czas. Czują, że nie mają ochotę na zabawę, w której ich dziecko prowadzi – nudzą się, męczą, denerwują. Jeśli Ty odczuwasz podobnie, przeczytaj ten artykuł.

problemy wychowawcze

4. Rutyna

Dzieci potrzebują stabilizacji, aby czuć się bezpiecznie.

Wielu rodziców oburza się na tego typu stwierdzenie. Uważają oni, że nie ma potrzeby wprowadzać w życie żadnej rutyny, że dziecko samo wie kiedy i co potrzebuje.

Oczywiście, nie chodzi o to, aby stać się niewolnikiem planu dnia. Zawsze wszystko robić o tej samej porze dnia i bać się jakiegokolwiek odstępstwa.

Ważne jednak jest to, aby dzień miał pewien szkielet. Odstępstwa od niego nie są niczym złym, ale trzeba najpierw mieć od czego robić te odstępstwa…

Rutyna jest ważna z trzech powodów:

  • sprawia, że dziecko czuje się bezpiecznie – codzienność niesie ze sobą ogromną ilość zmian i nieprzewidywalności (nowe jedzenie, nowe umiejętności, nowi ludzie…), która zwykle leży zupełnie poza kontrolą malucha; schemat dnia powoduje, że wie on, czego może się spodziewać,
  • wspiera rozwój kory przedczołowej (odpowiedzialnej za racjonalne myślenie, podejmowanie decyzji, planowanie) – kiedy opowiadasz dziecku o tym, jak będzie wyglądał Wasz dzień, pozwalasz mu zaplanować swoją przyszłość, a za tego typu działania odpowiada ta część mózgu,
  • pomaga dziecku lepiej się zorganizować – ustalenie konkretnego czasu w ciągu dnia przeznaczonego na odrabianie lekcji, higienę osobistą czy sprzątanie zabawek sprawia, żemaluch uczy się zarządzać samym sobą w czasie i organizować ważne, chociaż trudne dla niego czynności.

Jeśli zastanawiasz się, jak zorganizować dzień swojej rodziny, zerknij tutaj.

 

5. Kontrolowany płacz (scheduled meltdown)

Ostatni punkt może budzić najwięcej Twoich pytań. Jak można kontrolować płacz dziecka? I po co?

W rzeczywistości nie chodzi o to, że masz specjalnie wywoływać płacz u dziecka. Istota tkwi w umiejętności przyjmowania jego emocji.

Każdy dzień przynosi wiele trudnych sytuacji, z którymi Twoje dziecko może sobie nie radzić. Swoje uczucia chowa w plecaku emocji. Jeśli nie będzie miało okazji rozładować napięcia przez śmiech, siłowanki czy czas spędzony z rodzicem, który okaże pełnię swojej uwagi i zrozumienia, emocji robi się coraz więcej i więcej. W końcu może nastąpić wybuch – Twoja pociecha wyżywa się na Tobie lub innej osobie. W rzeczywistości pragnie kontaktu z Tobą, ale czuje się tak źle, że złości się, kiedy próbujesz jej pomóc.

Tego typu wybuchy następują najczęściej w sytuacji, kiedy nie masz czasu lub siły się z nimi zmierzyć.

Chcesz wyjść szybko z domu, jesteś zmęczona po pracy lub szykujecie się do snu. Ostatnią rzeczą, która jest Ci potrzebna w takiej chwili, jest wybuch niekontrolowanej złości i płaczu.

Dlatego możesz podjąć działanie, które dr Laura Markham nazywa kontrolowanym płaczem.

Wymaga to od Ciebie obserwacji zachowania dziecka. Jeśli świadomie będziesz patrzeć na jego zachowanie, zauważysz, kiedy potrzebuje ono rozładować napięcie poprzez płacz. Twoim zadaniem jest wtedy wygospodarować nieco czasu i sił, by przyjąć te emocje, wysłuchać i okazać zrozumienie.

Zwykle łatwo rozpoznać te chwile. Przygotowujesz kanapki, kroisz je w taki sam sposób, jak zawsze, a wtedy słyszysz pełen złości krzyk: Nieeee! Nie chcę, żeby były pokrojone w ten sposób!

Podajesz dziecku kubek z wodą, a ono głośno zawodzi: Chcę ten zielony kubek! Nie będę pić z tego!

Kiedy widzisz, że Twoje dziecko jęczy, cały czas balansuje na granicy płaczu lub złości się z byle powodu, najprawdopodobniej potrzebuje sobie popłakać.

Kontrolowany płacz oznacza, że przyjmujesz te emocje wtedy, kiedy masz czas, aby dać swojemu dziecku pełną uwagę. Jeśli wiesz, że możesz teraz spędzić kilkanaście minut, słuchając emocji dziecka, nie dawaj mu zielonego kubka, od którego wszystko się zaczęło. Nie jest on główną przyczyną jego wybuchu, ale może być pretekstem do wsłuchania się w to, co dzieje się w środku.

Kochanie, zielony kubek jest w tym momencie w zmywarce. Wiem, że bardzo go lubisz. Nie mogę Ci go w tej chwili podać.

Tego typu słowa mogą spowodować, że emocje wybuchną z pełną siłą. I bardzo dobrze! Okaż empatię, bądź blisko, wysłuchaj, pozwól płakać. W ten sposób dziecko pozbędzie się napięcia, które mu towarzyszyło. Uczucia znajdą swoje ujście.

 

Jeśli zastosujesz te pięć działań, ograniczysz ilość trudnych dla Was sytuacji i problemów wychowawczych.

W naszym domu bardzo nerwowe dni, zdarzają się raz na kilka tygodni. Zmniejszyła się też liczba kłótni między braćmi i włosów, które wyrwali sobie z głów.

Które z tych działań mogłabyś wprowadzić w Waszym domu, aby zmniejszyć ilość problemów wychowawczych?

Dlaczego dziecko ciągle domaga się uwagi (i jak sobie z tym poradzić)?

ile czasu poświęcać dziecku

Ile czasu poświęcać dziecku? Czy wystarczy godzina dziennie? Czy może raczej cztery godziny?Czy sama ilość czasu ma tu jakiekolwiek znaczenia?

Dwudziesty raz w tym tygodniu bawiliśmy się z Frankiem samolotami i udawaliśmy, że są w myjni. On wydawał z siebie miarowe dźwięki, udając startującą maszynę. Ja posypywałam je kolorowym ryżem i suchymi fasolkami, udając, że to woda, która ma je umyć. Westchnęłam. Moje myśli biegły do innych spraw: co ugotuję na obiad? Kiedy napiszę artykuł na bloga? Gdzie podziała się ta niebieska skarpetka, której szukam od kilku dni?

Nerwowo spojrzałam na zegarek. Wskazówka powoli przesunęła się w kierunku kolejnej cyferki. Minęło dopiero pięć minut?! Dlaczego ten czas tak wolno leci?

Pytanie, które zadaje sobie wielu rodziców: Ile czasu poświęcać dziecku?

Czujesz czasem, że Twoje dzieci chcą być blisko Ciebie 24 godziny na dobę i bawić się tylko z Tobą? Trzymają Twoją nogę, kiedy próbujesz gotować obiad, skaczą koło Ciebie, kiedy rozmawiasz przez telefon i wpatrują się w Ciebie, stojąc metr od kibelka, na którym robisz siku?

Zadajesz sobie pytanie: czy one naprawdę potrzebują mojej uwagi i obecności non stop? Ile czasu mam im poświęcać, aby w końcu dały mi odpocząć?

Witaj w klubie. Wielu rodziców tak ma. Szczególnie wiele matek, które zwykle spędzają z maluchami najwięcej czasu.

Jak to jest z tą potrzebą uwagi u dzieci? I jak jest z jej zaspokajaniem: czy ważne jest to, ile czasu im poświęcamy?

Dobra wiadomość dla Ciebie jest taka: Twoja córka, Twój syn nie potrzebują uwagi 24/7. Nie potrzebują, abyś patrzyła na nie i była przy nich obecna w każdej sekundzie ich dnia.

Oczywiście im młodsze dziecko, tym więcej tej uwagi wymaga. Maluchy są zaprogramowane, aby pozostawać blisko swoich rodziców. Czują się bezpieczne, jeśli wiedzą, że jest przy nich ich opiekun. Niektóre domagają się, aby być większość czasu na rękach. Innym wystarczy, jeśli mama siedzi blisko nich lub gotuje obiad tuż obok.

Z każdym miesiącem życia Twoja pociecha jest coraz bardziej samodzielna. Nabywa nowe umiejętności. Rozwija się. Już nie jest zależna od Ciebie w 100%. Tym samym zmienia się również ilość czasu i uwagi, którą musisz jej poświęcać.

Dlaczego więc tak często dzieci zachowują się, jakby potrzebowały tej uwagi stale?

 

Potrzeba dziecka, która musi zostać zaspokojona

Owszem, Twoje dziecko nie potrzebuje stale Twojej uwagi.

Potrzebuje jednak mieć pewność, że będziesz dla niego dostępna, kiedy wydarzy się coś niebezpiecznego. Kiedy poczuje się zagrożone. Musi wiedzieć, że wtedy je usłyszysz, zobaczysz, co się z nim dzieje, zareagujesz.

Kiedy zatem ma taką pewność?

Wtedy, kiedy jesteś w pełni obecna. Kiedy Twoje myśli, uczucia i serce są tu i teraz. Kiedy dajesz mu swoją pełną uwagę choćby przez krótki czas. To tak, jakbyś ładowała jego akumulatory na kolejne minuty, w których będziesz zajęta czymś innym: robieniem kolacji, przebieraniem młodszego dziecka czy szukaniem zaginionej trzy dni temu niebieskiej skarpetki. Jeśli wcześniej dałaś mu chociaż pięć minut swojej pełnej obecności, w czasie Twojej pracy ono jest spokojniejsze. Wie, że mama jest dla niego dostępna wtedy, kiedy ono tego potrzebuje.

ile czasu poświęcać dziecku

Jak sprawić, aby dziecko czuło się bezpiecznie?

Co to w ogóle znaczy być w pełni obecną?

Jeśli wciąż gdzieś się spieszysz, jeśli myślisz o miejscach, w których teraz powinnaś być, a nie jesteś, o sprawach, którymi powinnaś teraz się zająć, a nimi się nie zajmujesz, nie jesteś w pełni obecna.

Być tu i teraz to znaczy spokojnie cieszyć się chwilą, która trwa. Odłożyć na bok wszelkie rozpraszacze (telefon i komputer, książkę czy gazetę) i być w pełni zaangażowaną w kontakt z drugą osobą. Spojrzeć jej w oczy. Poczuć zapach jej skóry. Usłyszeć ton jej głosu. Uczestniczyć w tym, co ją teraz zajmuje.

Taka forma obecności sprawia, że Twoje dziecko nabiera pewności, że będziesz dla niego dostępna, jeśli będzie tego potrzebowało.

Dzieci potrafią idealnie wyczuć, czy jesteś w pełni obecna w danej chwili. Jeśli jednym uchem słuchasz tego, co mówią, a drugim okiem zerkasz na telefon, przeglądając, co tam nowego słychać na fejsie, zapala im się lampka alarmowa. Nie czują się bezpiecznie. Zaczynają robić wszystko, aby zdobyć Twoją uwagę.

Zauważyłaś, że Twoje dziecko zaczyna szaleć za każdym razem, kiedy bierzesz do ręki telefon?

Dzieje się tak, ponieważ traci w tej chwili poczucie bezpieczeństwa. Nie jesteś uważna na jego potrzeby, zajmujesz się czymś innym, a to znaczy, że może mu grozić jakieś niebezpieczeństwo (w odczuciu dziecka). Jeśli będzie musiało uderzyć siostrę, by odzyskać Twoją uwagę, to właśnie zrobi.

Oczywiście wszystko odbywa się na poziomie nieświadomości.

 

Dlaczego warto być tu i teraz?

1.Twoje dziecko czuje się bezpieczne, jeśli ma pewność, że jesteś dla niego emocjonalnie i fizycznie dostępna wtedy, kiedy tego potrzebuje.

Nie musisz mu poświęcać 24 godzin na dobę. Wystarczy, jeśli wtedy, kiedy z nim jesteś, będziesz w pełni dostępna. To może być dziesięć minut w tej chwili, pięć minut następnym razem lub pół godziny przy kolejnej okazji. To mogą być nawet trzy minuty w przelocie pomiędzy powrotem ze szkoły a wyjściem na zajęcia dodatkowe.

Trzy minuty wypełnione spotkaniem. Spojrzeniem sobie głęboko w oczy. Szczerym uśmiechem. Ciepłym przytuleniem lub dotknięciem dłoni. Dobrym słowem, które ogrzeje serce.

Przykładaj szczególną uwagę do chwil, kiedy się rozstajecie, nawet na krótki czas: poranne wyjście do przedszkola lub szkoły, gotowanie obiadu, sprawdzenie poczty mailowej, nocne usypianie. Przed każdym rozstaniem daj dziecku kilka minut swojej pełnej uwagi. To naładuje jego akumulatory i pomoże mu poradzić sobie z brakiem Twojej obecności.

 

2. Cieszyć się życiem możesz tylko wtedy, kiedy cieszysz się poszczególnymi chwilami.

Życie jest krótkie.

Nie warto spędzać go w stanie wiecznego rozkojarzenia.

Tak naprawdę masz tylko chwilę obecną. Przeszłości już nie zmienisz, przyszłość jeszcze nie nadeszła. Jeśli każdą chwilę spędzasz, myśląc o tym, co było lub o tym, co będzie, tracisz to, co najcenniejsze: chwilę, która trwa.

Nasz syn, Franek, jest bardzo wylewnym dzieckiem. Lubi się przytulać i bardzo dużo mówi. Często zaprasza mnie do wspólnej zabawy w wymyślonym domku. Mówi do mnie: Mamo, porozmawiamy? Siada wtedy blisko mnie, patrzy mi głęboko w oczy i wypowiada słowa: Lubię cię. Dobrze jest być blisko mamy. 

Z pełną świadomością łapię te chwilę i zachowuję w sercu. Kiedy zaprasza mnie do domku, odkładam na bok wszelkie sprawy i skupiam uwagę tylko na nim. Oddycham głęboko, czuję ciepło jego ciała. Dotykam jego włosów. Uśmiecham się i odpowiadam mu dobrym słowem.

Te krótkie chwile wypełniają moje serce radością i spokojem. Przypominają mi o tym, co jest naprawdę dla mnie ważne. Przywołują mnie do porządku. Mówią do mnie: tutaj jest to, na czym ci zależy. 

Według Bronnie Ware (autorka książki Czego najbardziej żałują umierający?) na łożu śmierci większość osób żałuje między innymi, że:

  • za mało czasu poświęcała swoim bliskim,
  • nie miała odwagi okazywać swoich uczuć,
  • nie pozwoliła sobie być szczęśliwsza.

Jeśli będziesz ćwiczyć swoją pełną obecność tu i teraz, istnieje duże prawdopodobieństwo, że pod koniec życia nie będziesz żałowała żadnej z tych rzeczy. Twoje życie wypełni się bliskością z innymi i świadomością samej siebie.

 

3. Zabawa z dzieckiem sprawi Ci radość tylko wtedy, jeśli się w nią zaangażujesz.

Przypomnij sobie moją opowieść o zabawie z Frankiem w samoloty w myjni.

Każda minuta wydawała mi się wiecznością, bo myślami byłam zupełnie gdzieś indziej.

Niestety współczesny świat sprawia, że jesteśmy coraz mniej zdolni do pełnego zaangażowania w to, co dzieje się tu i teraz. Pomyśl o tym, jak często zerkasz na telefon, wykonując różne czynności w domu lub w pracy? Te spojrzenia na smartfona odrywają Cię od chwili obecnej. Bzyczące powiadomienia kierują nasze myśli i emocje w zupełnie inne miejsce, niż byliśmy przed chwilą.

Im częściej przerywasz swoje aktualne zajęcie, by spojrzeć na telefon, facebooka czy jakąś aplikację, tym bardziej Twój mózg odzwyczaja się od pełnego skupienia na jednej czynności. Nawet, jeśli będziesz chciała w pełni zaangażować się w jedno działanie, będzie to dla Ciebie coraz trudniejsze.

Coraz trudniej będzie Ci bawić się z dzieckiem przez określony czas bez ciągłego zerkania na telefon. Wspólny czas będzie sprawiał Ci coraz mniej radości. W końcu możesz stwierdzić, że nie lubisz się bawić i bardzo Ci się to nie podoba.

Lekarstwem na ten stan jest między innymi ćwiczenie się w pełnej obecności. Mniejsze znaczenie ma to, ile czasu poświęcać dziecku. Ważniejsze jest, jakiego rodzaju będzie to czas.

 

Zrób to, a zobaczysz różnicę w swojej codzienności

Jak ćwiczyć bycie tu i teraz?

Aby sobie pomóc, wyłączyłam na swoim telefonie wszelkie powiadomienia. Kiedy się bawię, odkładam telefon daleko od siebie, aby nie mieć go pod ręką. Czasem nastawiam sobie budzik na określony czas, aby skupić się tylko na tym, co robię z dziećmi przez konkretną ilość czasu.

Jest to dla mnie bardzo trudne, szczególnie, że dużo pracuję w internecie. Piszę artykuły, promuję je na facebooku i prowadzę swoją grupę. Dopiero uczę się, jak wykonać wszystkie swoje zadania online, bez ciągłego zerkania na telefon.

Pomocna w ćwiczeniu pełnej obecności jest również metoda „Stop, drop and breathe” , o której pisałam już kilkukrotnie. Pozwala ona się zatrzymać, przywołać całą swoją uwagę do chwili obecnej. Pomaga też uświadomić sobie, że moje zachowanie jest zawsze moim wyborem. Nawet, jeśli czuję, że zalewają mnie silne emocje.

ile czasu poświęcać dziecku

Twoje dziecko nie potrzebuje Twojej uwagi 24/7, a Ty wcale nie musisz czuć się zmęczona zabawą w kucyki Pony po raz setny. Skup się na tym, co dzieje się tu i teraz: Twój oddech, zapach włosów Twojej córki czy syna, jego perlisty śmiech i słowa, Wasza wzajemna czułość. Zagubione skarpetki i jutrzejszy obiad mogą poczekać dziesięć minut. Ta chwila bliskości z Twoim dzieckiem zaraz przeminie. Zostanie po niej tylko ciepło w Twoim sercu, o ile byłaś w pełni w niej obecna.

Jakie Ty masz sposoby, aby być tu i teraz w czasie, który spędzasz z dziećmi?

Wiedza, która Ci się przyda #3 – moje październikowe polecenia

październikowe polecenia

Internet przepełniony jest wiedzą na każdy temat. Jak zawsze w ostatni piątek miesiąca zapraszam Cię na subiektywny przegląd artykułów związanych z szeroko pojętym życiem rodzinnym. Mam dla Ciebie mnóstwo interesujących treści z różnych blogów.

październikowe polecenia

  1. Kategoria: rozwój osobisty

Dlaczego rozpoczynam od takiego tematu, skoro miałam proponować artykuły dotyczące życia rodzinnego?

To, jak wyglądają Twoje relacje z bliskimi zależy od tego, jak Ty się do nich odnosisz i jak na nich reagujesz. A to zależy od Twojego osobistego rozwoju.

Poziom Twojego wewnętrznego rozwoju decyduje o tym, jak wyglądają Twoje relacje z innymi.

Agnieszka Pieniążek, „Czy do tanga trzeba dwojga, czyli jak stworzyć szczęśliwy związek?

Mam poczucie, że w kontekście małżeństwa dużo mówi się o samej relacji, a mało o konkretnych umiejętnościach, których trzeba się uczyć, aby tę relację tworzyć w odpowiedni sposób. Tak, potrzebne są różne umiejętności. Albo je posiadasz, albo nie – jeśli nie, nie będziesz w stanie stworzyć silnego związku, którym nic nie jest w stanie zachwiać.

Tych umiejętności można się uczyć. Tym właśnie zajmuję się ja – podpowiadam konkretne narzędzia, które możesz wdrażać w Wasze małżeńskie życie. Twoim zadaniem jest je ćwiczyć, uczyć się ich, aż osiągniesz mistrzostwo w tym, jak odnosisz się do męża.

Jedną z niezbędnych umiejętności jest monitorowanie swojego stanu wewnętrznego. W artykule Jak zadbać o siebie, aby pozbyć się frustracji i częściej uśmiechać się w domu pisałam o stanometrze. Musisz być uważna na spadki swojego nastroju, bo to od niego zależy, czy będziesz w stanie odnosić się do bliskich z miłością.

Świetne zestawienie prostych pomysłów na to, jak poprawić swój nastrój podpowiada Mateusz Grzesiak.

8 małych rzeczy, które poprawią Ci humor Mateusz Grzesiak

październikowe polecenia


2. Kategoria: problemy rodzinne

15 października obchodziliśmy Dzień Dziecka Utraconego.

Jest to temat, który dotyczy wielu rodzin. Nie jest łatwo o nim mówić czy pisać, bo i emocje, które towarzyszą rodzicom nie są proste. Bez zbędnych komentarzy chcę Wam polecić artykuł, w którym Marlena Bessman-Paliwoda zadaje pytania organizatorce Dnia Dziecka Utraconego w Lublinie.

W tym wywiadzie znajdą coś dla siebie zarówno rodzice, którzy doświadczyli tej trudnej sytuacji, jak i osoby, które znają kogoś, kto przeżył taką stratę.

Strata dziecka – co dalej? Małżeństwo – mamy się dobrze

 


3. Kategoria: mama a praca

Od prawie pół roku prowadzę bloga. Aktualnie nie przynosi mi on żadnych zysków finansowych, dlatego nie wiem, czy można nazwać go pracą zawodową. Ja go tak traktuję. Dlatego mogę o sobie powiedzieć, że pracuję z dziećmi w domu.

Nie jest to łatwe. Nasza rodzinna sytuacja i tak jest wyjątkowa, bo mój mąż prowadzi własną firmę i sporą część pracy wykonuje w domu. Jesteśmy bardzo elastyczni, jeśli chodzi o zajmowanie się dziećmi.

Nie zmienia to faktu, że to ja zajmuję się nimi najwięcej. Do tego dochodzi pewna część obowiązków domowych. Chcę również dbać o czas na odpoczynek i bycie sama ze sobą. Ilość godzin w ciągu dnia jest jednak ograniczona, dlatego uczę się tego, jak pracować z dziećmi w domu.

Od początku prowadzenia nad blogiem postawiłam sobie cel, że nie będę w sposób regularny siedzieć późno w nocy, aby nad nim pracować. Gdyby tak miało być, nie zdecydowałabym się na ten krok na aktualnym etapie mojego życia. Ważniejsze jest dla mnie, abym była wypoczęta i miała siły i ochotę dbać o relacje z mężem i dziećmi, niż pisanie artykułów po nocach.

Nie zawsze jestem w stanie zrealizować to postanowienie, jednak są to wyjątki, a nie reguła.

Polecam dziś artykuł, który dotyczy właśnie tego tematu. Jak zorganizować pracę, jeśli dzieci są razem ze mną w domu? Odnajduję się w nim bardzo mocno i stosuję nieomal wszystkie opisane w nim sposoby.

Sposoby na pracę z dzieckiem w domu Lekka zmiana mamy

 


4. Kategoria: zabawa

Dla fanów zabawy też coś mam. Propozycja prostej aktywności jesiennej. Wykorzystaj sezon na dynie, kup kolorowe pinezki, gumki recepturki i jesteś przygotowana do zabawy.

Zero dodatkowej pracy, a dużo radości. Takie zabawy uwielbiam.

Zabawy motoryczne z dynią Moje Dzieci Kreatywnie

październikowe polecenia


5. Kategoria: wychowanie dziecka

Znasz termin: pozytywna dyscyplina?

Warto się nim zainteresować. Jest to metoda wychowawcza, która opiera się na wzajemnym szacunku rodzica i dziecka. Skupia się na poszukiwaniu rozwiązań dla trudności wychowawczych, a nie karaniu.

Moje rodzicielskie nawrócenie na wychowanie bez kar i nagród zaczęłam od natrafienia na stronę Positive Parenting Solutions. Wzięłam udział w bezpłatnym webinarze i odkryłam, że to jest właściwy kierunek w naszych poszukiwaniach!

Później skręciłam nieco w stronę Peaceful Parenting (rodzicielstwo pełne spokoju), jednak założenia obu nurtów są dokładnie takie same. Dlatego oba są bliskie mojemu sercu.

Pozytywna Dyscyplina dostarcza bardzo konkretnych narzędzi do radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Dziś zachęcam Cię do zapoznania się z Kartami Technik Pozytywnej Dyscypliny. Przekazują one klarowne podpowiedzi dla rodziców. Tym razem wskazówka dotyczy tego, jak ważne jest proszenie dzieci o pomoc w domowych obowiązkach.

Ja czuję, że popełniłam w tym temacie kilka błędów i nasz syn już nie jest tak chętny do domowych prac, jak był rok temu. Jednak uczę się, zmieniam i wiem, że jeszcze wszystko jest do nadrobienia. Tym bardziej zachęcam, aby posłuchać, co ma do powiedzenia trenerka Pozytywnej Dyscypliny, Joanna Baranowska.

Technika na wtorek – proś o pomoc Pozytywna Dyscyplina

 

Które artykuły były dla Ciebie najbardziej pomocne?

Praktyczny przewodnik, jak wychować dziecko bez kar w 6 krokach

jak wychować dziecko

Jak wychować dziecko bez karania go za niewłaściwe zachowanie?

Kilka dni temu Franek obudził się po drzemce w kiepskim humorze. Po pięciu minutach od wstania zaczął płakać i jęczeć, że chce zjeść lizaka, którego dostał od kolegi. Mamy zasadę, że je słodycze tylko w niedzielę, a to była sobota. Powiedziałam więc, że nie może go zjeść. Zaczął się złościć, chciał mnie uderzyć, biegał po domu, na zmianę jęczał i płakał, próbował zrzucić jakieś przedmioty ze stołu. Po około piętnastu minutach całkowicie się rozpogodził, uśmiechnął i był gotowy do radosnej współpracy ze mną. Co takiego się wydarzyło?

jak wychować dziecko

Konsekwencje czy stawianie granic?

Zanim jednak zdradzę, jak zachowałam się w tej sytuacji, jestem Ci winna ważne wyjaśnienie.

Na pewno wielokrotnie spotkałaś się ze stwierdzeniem, że dziecko powinno ponosić konsekwencje swojego zachowaniaCzym różni się konsekwencja od kary? To zależy, o jakie konsekwencje chodzi, bo możemy wyróżnić dwa rodzaje:

  1. Naturalne.

Są to następstwa jakiegoś zachowania dziecka, które wynikają tylko i wyłącznie z tego, jakie zasady rządzą światem, materią i życiem ludzkim, np.:

  • jeśli zapomnę zabrać drugie śniadanie do pracy, to go ze sobą nie mam;
  • jeśli przewrócę szklankę z wodą na podłogę, to płyn się wyleje;
  • jeśli sypnę sobie piaskiem w oczy, to mnie pieką;
  • jeśli nie założę kurtki w środku zimy, wychodząc na dwór, to jest mi zimno.

 

2. Zaaranżowane przez osobę dorosłą.

Są to następstwa działań dziecka, które wynikają z tego, co wymyślił i zorganizował rodzic. Mogą to być pewne zasady, które zostały wprowadzone w życie danej rodziny, np.

  • kiedy odrobisz lekcje zadane na dany dzień, możesz wyjść na dwór;
  • jeśli nie pozbierasz swoich zabawek wieczorem, nie będziesz się nimi bawił następnego dnia.

Tak rozumiane konsekwencje powinny spełnić kilka wymagań, aby nie uznano ich za kary. Według Amy McCready (Positive Parenting Solutions) muszą mieścić się w zasadzie 5R:

  • są wypowiedziane w sposób, który okazuje szacunek dziecku (respectful),
  • są ściśle powiązane z zachowaniem (related to misbehavior),
  • zapowiedziane wcześniej i dziecko wie, czego może się spodziewać, kiedy zachowa się w określony sposób (reaveled in advance) – dlatego nie liczą się tutaj wymyślone na szybko konsekwencje, które rodzic tworzy pod wpływem emocji, wypowiadając klasyczne zdanie: Jeśli tego nie zrobisz, poniesiesz konsekwencje!
  • mają rozsądny czas trwania (reasonable in duration),
  • zostały wypowiedziane na głos przez dziecko podczas zawierania pewnego rodzaju umowy z rodzicem (reapeted).

Pomiędzy karą a konsekwencją zaaranżowaną jest bardzo cienka granica. Wielu osób nie przestrzega zasady 5R. Łatwo jest pogubić się w swoich wymaganiach wobec syna czy córki, szczególnie, kiedy do głosu dochodzą emocje wywołane przez trudną sytuację.

Dlatego wielu rodziców używa tego sformułowania na określenie działań, które tak naprawdę są karą. W związku z tym ja w ogóle nie stosuję słowa konsekwencje w wychowaniu dziecka. Jest ono według mnie zbyt obciążone niewłaściwym rozumieniem. Musiałabym za każdym razem tłumaczyć, o jaki rodzaj konsekwencji mi chodzi.

Zamiast tego używam sformułowania: stawianie granic zachowaniom. To ono jest odpowiedzią na pytanie, jak wychować dziecko bez kar.

jak wychować dziecko

Kiedy stawiać granice zachowaniom?

Masz w swoim życiu zasady, które codziennie pozostaną takie same. Prawdopodobnie nie chcesz, aby Twoje dziecko wbiegało na ulicę, nie patrząc wcześniej, czy jedzie jakiś samochód. Nie chcesz, aby biło swojego młodszego brata. Chcesz, aby zwracało się do innych ludzi z szacunkiem.

Inne sprawy są płynne, zależnie od sytuacji czy Twojego nastroju. Jednego dnia pozwalasz, aby dzieci zrobiły sobie perkusję z garnków i patelni, innego nie masz na to ochoty, bo jesteś zmęczona i marzysz o spokoju w domu. Zwykle wieczorem kąpiecie córkę, jednak czasem możecie zrobić odstępstwo od tej reguły (np. kiedy wracacie bardzo późno do domu po wizycie u przyjaciół).

Jeden rodzic nie chce, aby jego dzieci skakały po łóżku, inny nie widzi w tym problemu. Wszystko zależy więc od naszych osobistych potrzeb, oczekiwań czy stylu wychowawczego. Nie da się jasno powiedzieć, kiedy należy stawiać granice. 

Kiedy jednak chcesz, aby dziecko zachowało się w określony sposób lub czegoś nie robiło, wtedy jest czas na stawianie granic. Nie powiem Ci konkretnie, w jakiej sytuacji masz to zrobić. Sama musisz podjąć refleksję nad tematem, na co pozwalasz, a na co nie. Co uznajesz za dozwolone, a co nie. Co według Ciebie jest bezpieczne, a co nie.

Moment, kiedy Franek chciał zjeść lizaka, chociaż nie mógł (zgodnie z zasadami w naszym domu), był w moim odczuciu czasem na postawienie granicy.

Zauważ więc, że nie chodzi tylko o chwile, kiedy dziecko robi coś złegoniewłaściwego. Może być tak, że chcesz postawić granicę, bo to nie jest odpowiedni moment na jakieś zachowanie.

Twoja córka chce pójść na plac zabaw, a Ty potrzebujesz zrobić zakupy, bo nie macie w domu nic do jedzenia. Twój syn chce zorganizować swoje przyjęcie urodzinowe w modnym lokalu, ale nie stać was na to i musicie mu powiedzieć nie. Twoje dziecko chce bawić się samochodzikami w domu, a Ty za 30 minut musisz być w pracy, odwożąc je po drodze do przedszkola.

Nie chcę wchodzić w dyskusję o tym, że dziecko ma swoje prawa, oczekiwania, plany i marzenia i dorosły nie powinien nim rządzić. To dla mnie oczywiste, pisałam o tym między innymi tutaj. Zawsze należy brać pod uwagę aktualne potrzeby i pragnienia swoich maluchów. 

Nie znaczy to jednak, że musisz do nich w 100% dostosowywać życie całej rodziny. Jeśli pracujesz, możesz oczekiwać, aby Twój syn rano wyszedł do przedszkola o określonej porze. Jeśli potrzebujesz zrobić zakupy, możesz oczekiwać, abyście poszli na zakupy i to Ty określasz, kiedy to zrobić. Twoje dziecko może nie rozumieć, że wieczorem sklep jest zamykany i nie możecie iść później.

Jednocześnie szukaj rozwiązania, które będzie zwycięstwem dla obu stron. Może po zakupach zajdziecie na chwilę na plac zabaw? Może wstawaj 10 minut wcześniej, aby dać rano synowi czas na poranne przytulanie?

Jeśli nie jest to możliwe, abyś zrealizowała aktualne pragnienie dziecka, daj mu chociaż możliwość okazania swojego niezadowolenia z tego powodu.

 

Jak wychować dziecko bez kar w 6 krokach?

Kiedy Franek zaczął płakać, prosząc o lizaka, najpierw głęboko odetchnęłam. Postanowiłam sobie, że nie będę na niego krzyczeć, ale jednocześnie jasno postawię granicę i będę się jej trzymać. Całą sytuację mogę zamknąć w sześciu krokach. Są to uniwersalne zasady, które dotyczą każdej sytuacji, w której stawiasz granice.

 

  1. Uspokój samą siebie.

Jak zawsze zacznij od siebie. Zrób kilka głębokich oddechów, przypomnij sobie, że chcesz postępować z pozycji miłości, a nie strachu czy złości.

 

2. Stwórz bezpieczną atmosferę.

Przemawiaj spokojnym głosem. Okaż swoją troskę o to, co dzieje się z dzieckiem. Jeśli na to pozwoli, dotknij go delikatnie, pokazując, że jesteś blisko niego. Wypowiadaj minimalną ilość słów. Nie analizuj na głos zachowania i uczuć malucha, bo czuje się ono wtedy mniej bezpiecznie.

 

3. Okaż empatię i pokaż, że widzisz sytuację z jego perspektywy.

Stawianie granic nie oznacza, że masz celowo sprawiać dziecku przykrość! Wprost przeciwnie. Chodzi o to, abyś spojrzała na to, co się dzieje z jego perspektywy i zobaczyła, co ono może w tej chwili czuć.

Franiu, wiem, że bardzo chciałbyś zjeść tego lizaka. Wiem, że czekasz na to. Widzę, że to dla ciebie trudne, kiedy ci na to nie pozwalam.

Przez te kilkanaście minut wypowiedziałam tylko kilka zdań. Dużo milczałam, ale cały czas byłam fizycznie blisko niego. Kiedy chciał mnie uderzyć, złapałam go lekko za rękę, mówiąc: Nie, nie bij mnie, to boli.

Postawić granicę możesz w różny sposób. Kilka propozycji znajdziesz tutaj.

 

4. Postaw granicę jasno i życzliwie.

Jeśli to konieczne, interweniuj w sposób fizyczny, aby utrzymać granicę. Jeśli dziecko skacze w butach po łóżku i nie słucha, kiedy do niego mówisz, zdejmij je delikatnie z łóżka (lub poproś, żeby samo skoczyło w Twoje ramiona). Jeśli chce Cię uderzyć, zatrzymaj jego rękę i przytrzymaj ją lekko.

Franek chciał zrzucać przedmioty ze stołu, stanęłam więc między nim a stołem i zatrzymałam go swoim ciałem. Chodzi o to, aby zatrzymać dane zachowanie, oczywiście bez stosowania przemocy, ale jednocześnie, jeśli jest taka potrzeba, wykorzystując do tego swoje ciało.

 

5. Pamiętaj, że dziecko będzie testować granicę.

Cała sytuacja trwała około piętnastu minut, bo Franek na początku w ogóle nie chciał się zgodzić na to, co mówię. Chodził zdenerwowany po kuchni, mówił: A ja znajdę tego lizaka i go zjem… Płakał, jęczał, powtarzał: Chcę zjeść lizaka…!

 

6. Dopuszczaj wszelkie uczucia.

Dziecko ma prawo nie zgadzać się z tym, czego od niego oczekujesz. Pozwól mu to wyrazić.

U Franka pojawiła się złość, irytacja, rozczarowanie, żal, smutek… Nie mówiłam na głos, jakie uczucia w tej chwili w nim widzę, wystarczyło, abym powiedziała: Widzę, że to dla ciebie trudne… Albo: Wiem, że jesteś rozczarowany… Wystarczy nazwać jedno z nich i nie mówić o tym zbyt długo.

Pomyśl sobie, jak Ty byś się czuła, gdybyś wróciła po trudnym dniu w pracy, a Twój mąż od progu zacząłby mówić: Widzę, że jesteś rozczarowana i zezłoszczona… Pewnie też trochę ci smutno… Może jeszcze masz żal do tej koleżanki.

Za dużo tych słów by było, prawda? Nikt nie lubi być analizowany w ten sposób, dzieci również. Empatia nie polega na tym, że rozkładasz na czynniki pierwsze ich aktualny stan. Raczej próbujesz spojrzeć na wszystko w ich perspektywy i w pewnym stopniu poczuć to, co czują one.

jak wychować dziecko

Kiedy przeszliśmy wspólnie przez te sześć kroków, płacz Franka ucichł. Zaczął się uśmiechać, przytulił się do mnie i był gotowy zająć się czymś innym. Przestał mówić o lizaku i zaczął się ze mną bawić. Kolejne godziny dnia minęły nam bardzo spokojnie.

 

Zastanawiasz się, jak wychować dziecko bez kar?

Stawiaj mu granice z empatią i zrozumieniem. Pozwól, aby wyraziło swoje uczucia. Bądź blisko. Jeśli to zrobisz, po pewnym czasie będzie dużo bardziej skłonne do współpracy z Tobą i słuchania Ciebie.

Dlaczego?

Bo w ten sposób odkrywa, że ma w rodzicu sojusznika, który go rozumie. Nawet, jeśli nie może mieć wszystkiego, co by chciało, ma Ciebie: Twoją uwagę, troskę, empatię. Ma bliską więź z Tobą. A to znaczy więcej, niż jakakolwiek inna rzecz, o której marzy.

Jak Ty reagujesz, kiedy Twoje dziecko chce coś, czego nie może mieć?

Czego (prawdopodobnie) nie wiesz o tym, jak być dobrą mamą i żoną

jak być dobrą mamą

Budząc się rano czuła, że w jej głowie wirują setki myśli. Muszę umówić syna na szczepienie. O, i dla Basi kupić nowe buty. Piotrek ma dziś trening. Może powinniśmy go jeszcze na angielski zapisać…? Jego wszyscy koledzy chodzą na jakieś zajęcia… Trzeba zrobić zakupy, poprasować. A, i pranie zrobić. Ale wczoraj dzieciaki się kłóciły… Już nie mogę tego wytrzymać, o wszystko jest awantura! Co jest z nimi nie tak?! Och, a ten wieczór z mężem… Matko, fatalnie to się potoczyło… Nie jestem najlepszą żoną, znowu na niego naskoczyłam. A tyle razy sobie obiecywałam… Nie mam pojęcia, jak być dobrą mamą i żoną… Ciągle te same błędy…

jak być dobrą mamą

„Nigdy nie będziesz doskonała. Nie będziesz nawet bliska doskonałości. Zaakceptuj to i ciesz się każdym, nawet małym krokiem do przodu. Skup się na przyszłości, zamiast być sfrustrowaną i smutną z powodu tego, czego nie możesz zmienić.”

Crystal Paine, „Say goodbay to survival mode”

Każdego dnia nieświadomie zadajesz sobie pytanie: czy jestem dobrą mamą i żoną? Sama siebie oceniasz. I jestem nieomal pewna, że robisz to bardzo surowo. Stawiasz sobie wysoko poprzeczkę. Wymagasz od siebie dużo. Czy jednak nie za dużo?

 

Skąd tak wiele stresu w życiu?

W artykule 3 podpowiedzi, jak wygrać walkę ze stresem raz na zawsze pisałam o tym, że jedną z metod, aby obniżyć poziom stresu w życiu, jest zmniejszanie ilości stresorów. Czy wiesz o tym, że Ty sama masz największy wpływ na to, jak wiele stresujących czynników na Ciebie działa?

Stres może pochodzić z niemożliwych do kontrolowania, nieprzewidywalnych okoliczności życia. Ale to tylko część prawdy. Skąd pozostałe czynniki stresogenne?

  1. Potrzeba adrenaliny.

Życie na pełnych obrotach jest bardzo ekscytujące. Ciągle coś się dzieje, wciąż jakieś nowe wyzwania i zadania.

Jeszcze niedawno uwielbiałam taki stan. Zgadzałam się nieomal na wszystko, co proponowali mi inni, bo każdy pomysł był interesujący. Na studiach przebywałam poza domem od rana do wieczora, godząc ze sobą jedną z najwyższych średnich ocen w moim roczniku, duże zaangażowanie we wspólnocie religijnej, zajęcia taneczne, częste spotkania z przyjaciółmi i udział w różnych dodatkowych wydarzeniach.

Czułam się bardzo podekscytowana, kiedy pojawiały się na horyzoncie jakieś nowe możliwości.

Ale kiedy wszystkie przyjęte na siebie zobowiązania i plany nakładały się na siebie, byłam wykończona. Przez kilka tygodni chodziłam, marząc tylko o tym, żeby położyć się spać. Obiecywałam sobie, że nigdy więcej nie popełnię tego błędu. Byleby tylko dotrwać do końca tego tygodnia, później już będzie lżej.

Ale za chwilę znów było to samo.

Tak to właśnie działa: w momencie, kiedy zgadzasz się na kolejne spotkanie, kolejne zobowiązanie, kolejne zadanie, czujesz się podekscytowana. Adrenalina skacze w górę, wydaje Ci się, że możesz góry przenosić.

Po pewnym czasie jednak emocje opadają i zaczynasz żałować. Czujesz się przemęczona i rozczarowana, łatwo wpadasz w złość i wyładowujesz się na innych ludziach.

 

  1. Perfekcjonizm.

Wiele kobiet żyje w przekonaniu, że nie dają z siebie wszystkiego, jeśli nie czują się kompletnie wyczerpane. 

Takie poczucie podkręca również współczesna kultura. Każe nam ona podziwiać ludzi, którzy są wciąż czymś zajęci, robią milion różnych rzeczy, wciąż się gdzieś spieszą i nie mają czasu na to, aby zatrzymać się spokojnie na pięć minut.

Dodatkowo sprawę komplikuje nasz mózg. Jest on nastawiony na wyszukiwanie tego, co negatywne. Mechanizm ten nazywany jest negativity biasTo on przyczynia się również do tego, że wciąż czujesz się niewystarczająco dobra. Bo rzeczywiście, zawsze jest coś, co jeszcze mogłabyś zrobić dla swoich dzieci i męża. Zawsze jest coś, co mogłabyś poprawić, wykonać inaczej, lepiej. Twój mózg zrobi wszystko, żeby Ci to podsunąć pod oczy i przypomnieć o tym.

Czujesz się niewystarczająco dobra, więc przyjmujesz na siebie wciąż nowe obowiązki. Tak, zajmę się przygotowaniem tego raportu. Tak, pomogę przygotować spotkanie wspólnoty, chociaż mam w ten dzień dwa inne spotkania. Tak, możesz do mnie zadzwonić, kiedy tylko zechcesz, żeby się wygadać.

A Twoje dzieci? Może one również nie są wystarczająco dobre? Może powinny zapisać się na trzy kolejne dodatkowe zajęcia po lekcjach? Może taniec (bo rozwija ciało), język obcy (bo bez tego w dzisiejszym świecie nigdzie nie dojdą) i piłkę nożną (niech się uczą zdrowej rywalizacji)?

W tych wszystkich działaniach z tyłu głowy wciąż towarzyszy Ci pytanie: jak być dobrą mamą i żoną? Nie, nie dobrą, raczej IDEALNĄ, najlepszą. Dobra to za mało.

Dążenie do perfekcji we wszystkim, co robisz i jaka jesteś, jest ogromnym czynnikiem wywołującym stres.

jak być dobrą mamą

Nie jesteś idealna

Jeśli budzisz się rano z głową przepełnioną myślami, podobnymi do tych opisanych na początku artykułu, to znak, że skupiasz się na byciu perfekcyjną mamą i żoną. A to jest nierealne.

Życie nie jest idealne. Ty nie jesteś. Twoje dzieci i Twój mąż również nie są. Ja też nie jestem.

Na pewno popełniłaś mnóstwo błędów jako żona i mama. Ja też. Popełniam je codziennie. I dalej będę to robić, chociaż wcale nie chcę.

Najgorsze, co możesz zrobić, to zadręczać się tym, że nie jesteś idealna. Dołowanie się, myślenie wciąż o swoich błędach i porażkach nie pomoże Ci ich uniknąć w przyszłości. Raczej odbiera Ci motywację, energię i chęć do zmiany. Powoduje, że zatrzymujesz się na tym, jak bardzo sobie nie radzisz. Im więcej o tym myślisz, tym gorzej czujesz się sama ze sobą.

Mam dla Ciebie propozycję rozwiązania tego problemu.

 

Jak być dobrą mamą i żoną?

Zastanów się chwilę, jaką mamą chciałabyś być? Jakie cechy mieć? Jak zachowywać się wobec swoich dzieci?

Dla mnie najważniejsze jest to, aby okazać im, że kocham je takie, jakie są. Że są dla mnie ważne, lubię z nimi spędzać czas i cieszę się tym, że z nimi przebywam. Chcę dawać współczucie, kiedy mają jakieś trudności. Chcę słuchać, kiedy do mnie mówią. Chcę pozwolić im okazywać ich emocje, bez oceniania, czy są dobre, czy złe.

Oczywiście, chciałabym również przekazać im naukę o tym, co jest dobre, a co złe, co jest właściwe, a co nie. Chciałabym, aby nauczyły się po sobie sprzątać, były samodzielne, umiały współpracować, były otwarte na innych ludzi… Jednak tu już wchodzimy w mówienie o tym, jak mają zachowywać się dzieci. Początkowe pytanie było o Ciebie i Twoje zachowanie wobec nich..

Słuchać potrzeb dzieci i na nie odpowiadać. Okazać im miłość, współczucie i cieszyć się nimi takimi, jakie są. Tak, według mnie, powinien zachowywać się rodzic.

Jeśli chcesz być dobrą mamą i żoną, naucz się najpierw być takim rodzicem dla samej siebie.

Może doświadczyłaś takiej miłości ze strony swojej mamy i taty. W takim wypadku masz dobry wzór do naśladowania. Jeśli jednak nie, tym bardziej potrzebujesz zostać rodzicem dla samej siebie.

 

Jak zostać rodzicem dla samej siebie?

Jesteś dorosła, a tym samym odpowiedzialna za swoje zachowanie. Co pomoże Ci zmieniać swoje postępowanie na lepsze?

Człowiek ma motywację i energię do zmiany wtedy, kiedy:

  • czuje się akceptowany, nawet wtedy, kiedy popełnia błąd,
  • doświadcza współczucia wobec siebie, nawet wtedy, kiedy popełnia błąd,
  • doświadcza wsparcia, nawet wtedy, kiedy popełnia błąd.

Bycie rodzicem dla siebie oznacza, że dajesz sobie to, co jest Ci potrzebne do wzrostu i zmiany. Dajesz sobie akceptację, współczucie i wsparcie. Zrezygnujesz z nierealnych i wygórowanych oczekiwań wobec siebie. Zaczniesz doceniać każde najmniejsze dobro, które wychodzi z Twoich rąk. Podziękujesz sobie za nie. Okażesz sobie współczucie, kiedy zrobisz coś, czego później żałujesz. Zapewnisz sobie wsparcie ze strony swojego męża, przyjaciół czy innych rodziców.

To Twoja odpowiedzialność. Nikt inny nie musi tego robić zamiast Ciebie.

Wiem, że byłoby cudownie, gdyby Twój mąż sam się domyślił i każdego dnia dawał Ci to, czego potrzebujesz. Nie jest on jednak cudotwórcą i nie zawsze wie, o co chodzi. Nie zawsze też potrafi Ci to dać, z różnych powodów. W pierwszej kolejności powinnaś zatem sama o to zadbać.

jak być dobrą mamą

Jesteś wystarczająco dobra taka, jaka jesteś. 

Od tego wszystko się zaczyna. Dopiero, kiedy zobaczysz dobro w sobie, ucieszysz się tym, jaka jesteś, będziesz gotowa do zmian.

Każdego dnia zacznij dzień od pomyślenia o pięciu rzeczach, za które jesteś sobie wdzięczna. Zacznij dzień od akceptacji samej siebie, a nie od karania się w myślach za to, co zrobiłaś źle poprzedniego dnia. To da Ci radość i motywację do pracy nad sobą. A jeśli coś się nie uda, okaż sobie współczucie, przeproś tych, których skrzywdziłaś i nadal ciesz się życiem. Nie tylko Twoi bliscy zasługują na to, aby ich kochać. Ty również.

Co dziś widzisz w sobie dobrego?

Wiedza, która Ci się przyda #2 – moje wrześniowe polecenia

Internet to wspaniała kopalnia wiedzy i pomysłów. Możesz spędzić długie godziny, przeglądając kolejne strony i artykuły i zawsze będzie coś jeszcze, co mogłabyś przeczytać… Podpowiadam Ci zatem, co zwróciło moją uwagę w ostatnim czasie w tematyce rodzinnej, aby nieco zaoszczędzić Ci konieczności szukania ciekawych tekstów.

wrześniowe polecenia

W ostatni piątek każdego miesiąca podrzucam Wam to, co skłoniło mnie do refleksji na jakiś remat lub odpowiedziało na moje pytania.

 


1. Kategoria: dbanie o samą siebie

Na zdrowe i dające radość relacje w rodzinie składa się nie tylko praca nad swoim wnętrzem, ale również dbanie o swoje ciało. Łatwo o tym zapomnieć w natłoku zajęć, obowiązków i zadań do wykonania. Tymczasem wystarczą proste gesty w jego kierunku, aby poczuć się lepiej.

Dla mnie ważne jest celebrowanie chwili przy pomocy każdego zmysłu. Często na spacerze zatrzymuję się, aby popatrzeć na piękne niebo, oddycham głęboko świeżym powietrzem i wyszukuję różne zapachy. Zwracam na to uwagę również naszym synom, aby świadomie zatrzymywali się i cieszyli swoje oczy, uszy i nos tym, co dzieje się dookoła nas.

W ostatnim czasie odkrywam wielką moc snu w naszym życiu. Pisałam o tym w artykule Odkryj skuteczną metodę na stres poprzez drobną zmianę w zachowaniu. Słuchałam podcastu z udziałem Shawna Stevensona, który napisał książkę Sleep smarter i jestem pod wrażeniem tego, jak wielkie znaczenie ma to, czy się wysypiamy! Sen ma wpływ na nieomal każdą dziedzinę naszego życia: wagę ciała, poziom energii, funkcjonowanie mózgu, gospodarkę hormonalną… W związku z tym oddziałuje również na nasze relacje rodzinne! To, jak się czujesz, decyduje o tym, jak się zachowujesz wobec bliskich.

O tym, jak odzyskać kontakt ze swoim ciałem napisała ostatnio Monika z bloga Dom Dobre Miejsce. Gorąco polecam ten artykuł: życie nabiera nowych barw, kiedy dbamy o to, co dzieje się w naszym ciele.

Jak odzyskać kontakt z ciałem (5 porad prosto z hamaka) – Dom Dobre Miejsce

 


2. Kategoria: Rodzicielstwo

Chyba większość mam zadaje sobie czasem pytanie: Czy takie zachowanie mojego dziecka jest NORMALNE? Czy inne dzieci też tak mają? Świadomość, że nie tylko mój syn czy córka tak się zachowują, jest bardzo uspokajająca.

wrześniowe polecenia

Zauważyłam na przykład, że nasz syn uwielbia chodzić bez koszulki. Jak tylko przychodzi czas zmiany ubrania, ucieka sekundę po tym, jak zdejmiemy mu to, co na sobie miał. Biega, śmieje się i woła: Jestem golaskiem, jestem golaskiem!

Kiedyś na jakiejś grupie na facebooku ktoś poruszył ten temat. Posypała się lawina komentarzy: U mnie jest tak samo! Nasz syn w ogóle nie chce się ubierać! Mógłby cały dzień biegać nago! Czasem nie możemy wyjść na dwór, bo nie chce się ubrać! Uff, czyli z naszym dzieckiem jest wszystko w porządku. To często spotykane w tym wieku.

Zachęcam Cię, abyś zerknęła do artykułu Edyty Zając, w którym znajdziesz przekrój mózgu dwulatka z przymrużeniem oka. Ja znalazłam tam wiele cech, które nasz syn ma. Można odetchnąć z ulgą.

Bunt dwulatka – przekrój mózgu dziecka – Edyta Zając

 


3. Kategoria: Czas dla rodziny

Jak zawsze mam też coś w temacie zabawy.

„Zabawa nie tylko pomaga nam odkrywać, co jest ważne. Jest także ważna sama w sobie.”

Greg McKeown, „Esencjalista”

Jeśli lekceważysz znaczenie zabawy w życiu swoim i swojej rodziny, ucierpią na tym Wasze relacje. Pomaga ona rozładować napięcie emocjonalne, rozluźnić atmosferę, nawiązać kontakt i bliskość, spędzić miło czas… Każdego dnia wieczorem powinnaś sobie zadawać pytanie: czy było dziś w naszym domu miejsce na zabawę? I nie chodzi o dokładanie sobie kolejnego zadania do zrobienia. Codzienne obowiązki też mogą być wykonane z radością i luzem: wspólne odkurzanie, sprzątanie zabawek czy robienie prania.

Ja i Franek co jakiś czas robimy sobie bitwę na ciuchy – kiedy zdejmuję suche ubrania z suszarki (najlepsze są do tego skarpetki) zaczynamy nimi w siebie rzucać po całym pokoju. Jest przy tym masa śmiechu i radości. Później wspólnie wrzucamy skarpetki do odpowiedniej szuflady.

Na najbliższy czas podsuwam Ci ciekawy pomysł na wspólną zabawę plastyczną – rosnące farby z bloga Moje Dzieci Kreatywnie.

Rosnące farby – przepis – Moje Dzieci Kreatywnie

 


4. Kategoria: Emocje

Wrzesień już się kończy. Wiele dzieci poszło w tym miesiącu pierwszy raz do przedszkola. U części z nich mogło pojawić się wiele trudnych emocji. Proces adaptacji przedszkolnej może trwać kilka dni, ale może też zająć kilka miesięcy.

Dzieci są bardzo różne. Jedne z nich od razu odnajdują się w grupie rówieśników i czerpią wiele radości i satysfakcji z przebywania z nimi kilka godzin dziennie. Inne bardzo tęsknią za rodzicami i każdy dzień niesie ze sobą wiele łez i smutku. Jak sobie z tym poradzić? Jak pomóc dziecku w jego trudnych emocjach?

Jeśli Twoje dziecko rozpoczęło przedszkole, polecam Ci tekst Anity Janeczek-Romanowskiej z bloga Być Bliżej. Myślę, że odpowie na kilka Twoich pytań i uspokoi nieco Twoje serce.

Adaptacja do przedszkola – kryzysy – Być Bliżej

 


5. Kategoria: Organizacja

Czy trzeba wszystko w życiu planować, aby osiągnąć to, co chcemy?

wrześniowe polecenia

Ja lubię planować. Lubię mieć różne sprawy uporządkowane i określone. Lubię uporządkowany czas w ciągu dnia oraz przestrzeń wokół mnie. Różnie mi to wychodzi (bo mam problem z utrzymaniem początkowego zachwytu metodą planowania), ale jednak zawsze powracam do kalendarza, kartki papieru czy notatnika.

Myślę, że szczególną potrzebę planowania zaczęłam odczuwać po urodzeniu drugiego dziecka. Okazało się, że mam coraz więcej obowiązków i coraz trudniej mi znaleźć czas na to, co bym jeszcze chciała zrobić. Szukam więc najlepszego sposobu na to, aby uporządkować swoją codzienność i wykorzystać czas najlepiej, jak to możliwe.

Jeśli zastanawiasz się, po co planować i kiedy warto to robić, przeczytaj ten artykuł.

Szczegółowe planowanie, czy spontaniczne działanie? – Czas Glam Mam

 

Jakie artykuły w tym miesiącu zrobiły na Tobie największe wrażenie? Które blogi odwiedzasz najchętniej?

5 pomysłów na to, czym zastąpić kary dla dzieci

Mały Krzyś zaczął mieć ataki złości, od kiedy na świecie pojawiła się jego młodsza siostra. Często ją bił, krzyczał na nią i zabierał jej zabawki. Jego rodzice próbowali wszystkich znanych im sposobów. Chowali jego zabawki, aby ukarać go za niewłaściwe zachowanie. Stosowali karny jeżyk. Tłumaczyli i zakazywali takiego zachowania. Dawali mu klapsy za każdym razem, kiedy uderzył siostrę. Nic nie pomagało, a wręcz było coraz gorzej. Dopiero, kiedy zamienili kary dla dziecka na inne zachowanie, sytuacja uległa diametralnej zmianie.

kary dla dzieci

Co jest złego w karaniu?

Wielu ludzi przyzwyczaiło się myśleć, że dzieci zmieniają swoje zachowanie pod wpływem kar. Jeśli maluch zrobi coś, czego w odczuciu rodzica nie powinien, musi przecież doświadczyć negatywnej konsekwencji! Jak inaczej pokazać mu, że zrobił źle? Jak inaczej skłonić go do odmiennego postępowania?

W świecie zwierząt panuje prosta zasada: jeśli zastosujesz wobec psa czy szczura jakiś negatywny bodziec, uczy się on, aby go unikać i zmienia swoje zachowanie. Tego samego często oczekujemy od naszych dzieci. Co więcej, liczymy na to, że kara spowoduje, że maluch przemyśli swoje zachowanie i nauczy się, co jest dobre, a co złe.

Takie oczekiwania pomijają jeden bardzo ważny aspekt człowieczeństwa: ludzie mają uczucia, które w znacznym stopniu decydują o ich postępowaniu. Po doświadczeniu kary dziecko zwykle przeżywa gniew, żal i rozczarowanie postawą swojego opiekuna. Kary często odnoszą natychmiastowy skutek w postaci zaprzestania niewłaściwego zachowania (lub wprowadzenia takiego, które oczekuje rodzic). W dłuższej perspektywie jednak powodują, że w maluchu kumulują się negatywne emocje. Oddala się ono od dorosłego, coraz mniej mu ufa i coraz mniej chętnie stosuje się do jego wskazówek.

Więcej o negatywnych konsekwencjach stosowania kar pisałam w artykule Wszystko, co chcesz wiedzieć na temat wychowania dziecka. Jeśli jesteś zainteresowana tematem, zerknij tam. Tymczasem chcę postawić kolejny krok i podpowiedzieć Ci, czym możesz zastąpić kary dla dzieci. Zakładam bowiem, że chcesz stawiać określone wymagania swojemu maluchowi i podpowiadać mu, co jest zachowaniem odpowiednim (takim, które nie krzywdzi innych ludzi, ale też wspiera rozwój dziecka).

 

Stawianie granic zachowaniom

Myślisz sobie może: Jestem gotowa do tego, aby nie karać. Jestem chętna, aby pomóc mojemu dziecku wybierać to, co dobre. Ale co mam konkretnie robić, kiedy ono zachowuje się niewłaściwie?!

Postawić granice zachowaniu. Zrobić to z empatią i pozostając w kontakcie z dzieckiem. Następnie uczyć je umiejętności refleksji nad tym, co zrobiło i jak mogłoby zachować się inaczej następnym razem. Pomóc odkryć, jak może naprawić swój błąd i wziąć odpowiedzialność za swoje zachowanie.

Tylko tyle i aż tyle.

To znacznie trudniejsze, niż nałożenie kary dla dziecka. Wymaga od Ciebie umiejętności regulowania swoich emocji i poprowadzenia syna czy córki przez proces autorefleksji.

Jeśli tego nie umiesz, czeka Cię nieco pracy. Ale zapewniam Cię: jesteś w stanie to zrobić.

Cały ten proces zamyka się w prostym schemacie: postawienie granicy, refleksja, naprawa i wzięcie odpowiedzialności. Dziś skupimy się tylko na pierwszym elemencie: stawianiu granic zachowaniom.

Postawić granice możesz wtedy, kiedy dziecko robi coś, czego Ty nie chcesz lub wtedy, kiedy ono nie chce zrobić czegoś, czego od niego oczekujesz.

W tym miejscu każdy rodzic powinien podjąć refleksję nad tym, jakich zachowań oczekuje od swojego dziecka, na co mu pozwala, a czego zabrania. Każda rodzina ma nieco inne standardy postępowania i jest to zupełnie normalne. Jedni rodzice zgadzają się na zachowania, które dla innych są nie do pomyślenia. W jednym domu dzieci mogą skakać po łóżku (na przykład w naszym), w innym mogą to robić tylko pod okiem osoby dorosłej, a w jeszcze innym – nie mogą tego robić wcale. Każdy rodzic musi sam odpowiedzieć na pytanie, które sprawy są dla niego szczególnie ważne, czego chce nauczyć swoje dziecko, jakie lekcje mu przekazać.

Większość rodziców chce powstrzymać dziecko przed biciem swojego rodzeństwa. Chce, aby wzięło ono kąpiel. Aby nie przebiegało przez ulicę. Aby nie sypało piaskiem w oczy innym dzieciom. Aby nie wyrywało im z ręki ich zabawek. To są chwile, w których, zamiast karać, krzyczeć czy przekupywać, możesz postawić granice zachowaniom. Robisz to po to, aby zatrzymać zachowanie, którego nie chcesz lub wprowadzić takie, którego oczekujesz i potrzebujesz.

 

Co to znaczy stawiać granice?

Co przychodzi Ci do głowy, kiedy myślisz o stawianiu granic?

Większość osób kojarzy to z twardym wyznaczaniem, co jest dozwolone, a co nie; przedstawieniem, jakie jest prawo, które dziecko powinno bez szemrania wykonać. Tymczasem chodzi tutaj o zupełnie inny rodzaj stawiania granic.

Polega ono na spotkaniu się z dzieckiem tam, gdzie ono aktualnie się znajduje (w sensie fizycznym i emocjonalnym). Nawiązaniu kontaktu z nim w taki sposób, że ono samo wybierze spełnienie naszej prośby. Nie mówię o manipulacji, ale o używaniu języka, którym w danej chwili posługuje się maluch po to, aby zostać przez nie wysłuchanym i zrozumianym.

Sekret skutecznego stawiania granic tkwi w więzi. 

kary dla dzieci

Jeśli pozostajesz w bliskiej relacji z dzieckiem, ono będzie chciało słuchać tego, co do niego mówisz. Jane Nelsen, autorka książki Pozytywna dyscyplina, wypowiedziała słowa: Nawiąż kontakt, zanim będziesz poprawiać zachowanie (Connect before you correct). Tylko, jeśli przed i w trakcie stawiania granicy pozostaniesz w kontakcie z dzieckiem, ono będzie chciało Cię posłuchać.

Dlaczego?

Dlatego, że bliska, słodka więź z Tobą jest dla niego czymś najlepszym, co może mieć. Nawet, jeśli nie może mieć wszystkiego innego (określonego zachowania, którego zabraniasz), może mieć coś znacznie lepszego: Ciebie. Może mieć rodzica, który je rozumie i wspiera, który okazuje mu empatię i stoi po jego stronie. Dziecko w każdym wieku czuje, że to najlepsze, co może wybrać.

O czym musisz pamiętać, abyś mogła w ten sposób postępować?

Po pierwsze: zawsze rozpocznij od samej siebie. Uspokój się nieco, zanim wejdziesz w interakcję z dzieckiem. Pamiętaj, aby oddychać spokojnie, powtarzaj w myślach słowa, które pomogą Ci zachować odpowiednie spojrzenie na sytuację (np. To nie jest sytuacja kryzysowa lub Wybierz miłość). Jeśli Ty jesteś niespokojna, Twoje dziecko przejmuje część Twoich uczuć i również zaczyna być zestresowane.

Po drugie: stawiaj granice z empatią. Twoje dziecko może nie rozumieć, dlaczego tak ważne jest, aby rano szybko nałożyło buty, przestało się bawić i poszło do samochodu. Może płakać, że chce dokończyć swoją zabawę. Jeśli pokażesz mu, że widzisz, że jest to dla niego trudne, że rozumiesz jego niechęć do wyjścia z domu, okazujesz mu szacunek, ale też sprawiasz, że będzie chętniej z Tobą współpracowało. Nawet, jeśli nie może w tej chwili się bawić, wie, że ma po swojej stronie kochającego rodzica, który jest blisko niego i go rozumie.

Chciałbyś nigdy nie przerywać zabawy, prawda? Założę się, że jak będziesz dorosły, będziesz bawić się bez przerwy, cały dzień i całą noc. Nie będziesz w ogóle szedł spać! W tym momencie jest jednak czas, aby umyć zęby i poczytać książkę.

Nie do końca wiem, jak to działa, ale tego typu słowa w bardzo wielu sytuacjach pomogły nam w dobrych humorach przejść od czynności, którą Franek uwielbia do innej, tej mniej lubianej. Jeśli nie możesz czegoś dać dziecku w świecie rzeczywistym, daj mu to w wyobraźni. Góry lodów czy czekolady, kiedy nie zgadzasz się na jedzenie słodyczy w tym momencie, zabawa przez całą noc, kiedy przychodzi czas na położenie się spać. U nas to działa cuda.

 

5 pomysłów na to, czym zastąpić kary dla dzieci

  1. Dawaj wybór i maksymalną kontrolę nad sytuacją.

Jeśli spieszysz się, aby wyjść rano do pracy, możesz zapytać: Masz wybór. Chcesz założyć swoje adidasy czy trampki? Poczucie kontroli jest ważne dla wszystkich dzieci. Im więcej jej mają, tym mniej czują się przestawiane z kąta w kąt. Pozwól mu więc wybierać w ramach tego, co jest dla Ciebie do zaakceptowania.

Daj mu maksymalną kontrolę nad samym sobą. Możesz przygotować razem z nim tablicę, na której będą oznaczone kolejne czynności, które powinno wykonać rano przed wyjściem do przedszkola czy szkoły. Nie poganiaj go, ale powiedz z entuzjazmem: O, widzę, że masz już spakowany plecak! Spójrzmy na tablicę, co teraz będziesz robić?

 

2. Spraw, aby dziecko pomogło Ci rozwiązać problem

Jeśli Twoje dziecko w piaskownicy sypie innym dzieciom piasek w oczy, możesz powiedzieć: Kochanie, mamy pewien problem. Widzę, że chcesz bawić się w piaskownicy. Dzieci, które sypią innym piasek w oczy nie są tu mile widziane, bo sprawiają przykrość innym dzieciom. Co możemy zrobić, abyś mógł nadal się tutaj bawić?

 

3. Zaproś dziecko do zabawy

Zabawa to coś, czemu maluchy nie mogą się oprzeć. Chyba, że mają w sobie jakieś duże, przytłaczające je emocje – wtedy odmawiają zabawy i potrzebują raczej popłakać. Spróbuj jednak postawić granice tym sposobem – zobaczysz, jak często to działa.

Nie masz butów na nogach? Jak w takim wypadku będziesz skakać?! Miałam nadzieję, że będziemy razem skakać w drodze do samochodu! 

 

4. Wyraź swoje uczucia i poproś dziecko o pomoc

Zobacz, jak już późno. Kochanie, obawiam się, że spóźnię się do pracy. Musimy wyjść za chwilę. Potrzebuję, abyś założył buty w tym momencie. Musimy ze sobą współpracować, abym zdążyła.

W tym wypadku nie obwiniasz dziecka o to, że się spóźnisz, raczej spokojnie i z pokorą prosisz go o pomoc. Jasno komunikujesz swoje uczucia. Maluch, który pozostaje w bliskim kontakcie z Tobą, troszczy się o Twoje emocje i chce pomóc Ci rozwiązać problem.

 

5. Przekierowanie

Bardzo trudno jest zatrzymać impuls do jakiegoś zachowania, jeśli już w nas się pojawi. Kiedy dziecko skacze na kanapie, a Ty tego nie chcesz, pokaż mu inne miejsce, w którym będzie mogło skakać.

Dzieci w wieku 1-3 lata uwielbiają rzucać różnymi przedmiotami. Nie jesteś w stanie tego powstrzymać, to jest silniejsze od nich. Możesz natomiast pokazać, jak rzucać np. pluszowymi maskotkami, zamiast pilotem do telewizora.

 

W wielu przypadkach dziecko będzie testowało granice. Zachowaj spokój i podtrzymaj swoje oczekiwanie. Jeśli nawiążesz kontakt z dzieckiem, ono w końcu posłucha tego, o co je prosisz. Dzieci wiedzą, że ostatecznie to Ty jesteś szefem domu i że muszą się podporządkować. Czasem będziesz musiała powtórzyć swoje wymaganie. Czasem wejść w drogę dziecku w przyjazny sposób, aby pogodziło się z tym, że mówisz poważnie.

Jeśli Twoja pociecha nie będzie chciała posłuchać Twoich słów, dzieje się jedna z dwóch rzeczy:

  1. nie czuje z Tobą wystarczająco silnej więzi (w danej chwili lub w ogóle, w szerszym kontekście),
  2. ma trudności z poradzeniem sobie z jakimiś emocjami.

W obu tych przypadkach nic nie zdziałałabyś przez kary dla dziecka. Raczej musisz zastanowić się, jak wzmocnić Waszą więź i jak lepiej pomóc mu regulować emocje.

kary dla dzieci

Jeśli chodzi o sytuację opisaną na początku artykułu, co sprawiło, że Krzyś przestał bić swoją siostrę? Jego rodzice (szczególnie mama, która spędzała z nim najwięcej czasu) zaczęli regulować swoje emocje, aby pozostać spokojnymi w stresującej sytuacji. Zadbali o odnowienie więzi z synem (mnóstwo wspólnej zabawy i radości z bycia razem). Na końcu dali mu również narzędzia potrzebne do radzenia sobie ze swoją złością. Zrezygnowali z kar i klapsów. W ciągu miesiąca bicie siostry nieomal całkowicie ustało.

Nawiąż kontakt, zanim będziesz poprawiać zachowanie. To najważniejsza zasada, która powinna Ci towarzyszyć przy wyznaczaniu granic zachowaniom. Zapamiętaj ją z tego artykułu i wprowadź w życie, a zobaczysz, że nie będziesz już potrzebować kary dla dzieci.

Jakie Ty masz zdanie na temat kar dla dzieci?

Dlaczego empatia jest Ci niezbędna do (szczęśliwego) życia?

co to jest empatia

Codziennie po powrocie z przedszkola mała Ania zachowywała się agresywnie wobec swojej mamy. Próbowała ją uderzyć, krzyczała, tupała nogami i rzucała zabawkami. Jej matka, zachęcona przez dr Laurę Markham, przestała siłą powstrzymywać jej wybuchy, a zaczęła spokojnie mówić do córki: Kochanie, myślę, że po prostu potrzebujesz popłakać. Brała ją w ramiona i pozwalała jej płakać. Po tygodniu Ania po powrocie do domu sama podchodziła do mamy, mówiła: Po prostu potrzebuję popłakać, przytulała się i szlochała. Dzień w dzień sytuacja się powtarzała. Po jakimś czasie działo się to coraz rzadziej i rzadziej, aż ograniczyło się do jednej sesji płaczu raz na kilka tygodni. Wybuchy agresji całkowicie ustały. Wszystko dzięki temu, że jej mama zastosowała w praktyce wiedzę o tym, co to jest empatia.

co to jest empatia

Przytoczona historia pod pewnymi względami jest wyjątkowa:

  • Ania była bardzo wrażliwym dzieckiem – nie każdy maluch potrzebuje sesji płaczu każdego dnia,
  • dość szybko pozwoliła swojej mamie się przytulić i zaczęła sama dostrzegać, że zaproponowane rozwiązanie jest dla niej pomocne; często dzieci odmawiają przytulenia znacznie dłużej.

Chociaż zatem nie jest to przykład zgodny z doświadczeniem każdego rodzica, pokazuje jednak pewną prawidłowość. Po powrocie z przedszkola Ania potrzebowała opróżnić swój plecak emocji. Ponieważ nie miała do tego okazji przez dłuższy czas, nagromadziło się w nim wiele uczuć i płakała codziennie przez kilka tygodni. Po tym czasie dziewczynka każdy dzień rozpoczynała z pustym plecakiem, dlatego płacz nie był już tak często potrzebny.

W poprzednim artykule pisałam o tym, czym jest plecak emocji – są to zepchnięte do podświadomości, niechciane i niebezpieczne w danej chwili uczucia. Jeśli ich nie przeżyjemy, nie pozbywamy się ich ze swojego ciała, ale wędrują nadal z nami i wyskakują w najmniej oczekiwanym momencie. Jako sposób na rozładowanie tych emocji podałam dwie propozycje: śmiech (niezbędny przy mniej zapełnionym plecaku) i płacz.

Co kryje się pod złością?

Kiedy człowiek znajduje się w sytuacji, którą interpretuje jako zagrożenie, wchodzi w stan fight, flight or freeze (walcz, uciekaj lub udawaj martwego). Wyłącza się racjonalne myślenie (za które odpowiada kora przedczołowa), a kontrolę przejmuje część mózgu odpowiedzialna za instynktowne działanie. Do akcji wkracza część układu nerwowego zwana sympatyczną, która powoduje pobudzenie całego organizmu. Zostajemy zalani przez silne emocje (głównie złość),

Dlaczego najczęściej w trudnych dla nas sytuacjach czujemy złość?

Ponieważ jest ona przykrywką dla innych, bardziej słabych uczuć, takich jak strach, bezradność, poczucie niemocy, czy żal. Nie lubimy czuć tego wszystkiego, nie chcemy się przyznać, że mamy w sobie takie emocje. Dzieje się tak, ponieważ nie czujemy się wystarczająco bezpiecznie. U dzieci zachodzi dokładnie taki sam mechanizm. Kiedy czują się czymś zagrożone, często swój strach, bezradność czy rozczarowanie przykrywają złością i zaczynają atakować.

Wyobraź sobie taką sytuację. Nagle słyszysz płacz w pokoju swoich dzieci. Wbiegasz do środka i widzisz klocki rozrzucone po całym pokoju, młodsze dziecko zalane łzami i starsze, które ze złością uderza jednym z klocków w głowę brata. Co się wydarzyło?

Spróbujmy wejść na chwilę w głowę i uczucia starszego syna i prześledzić, co takiego się stało.

Klocki są jego ulubioną zabawką. Szczególnie jeden z nich jest wyjątkowy i on najbardziej lubi układać budowle, w których stawia na szczycie ten jeden ulubiony. Obaj z bratem właśnie budowali swoje domy. W pewnym momencie okazało się, że młodszy wziął jego ulubiony klocek i włączył w swoją budowlę. Starszy syn powiedział do niego, aby dał mu ten klocek, bo to jego ulubiony. Ale tamten nie chciał go słuchać.

Starszy brat nie wytrzymał. Ze złością wyrwał swój ulubiony klocek z domku młodszego. Brat próbował wyciągnąć mu go z ręki. Obaj zaczęli krzyczeć, aż w końcu oba domki zostały zniszczone, a młodszy syn dostał klockiem w głowę.

Co takiego mógł czuć starszy brat?

Na zewnątrz było widać tylko złość. To ona popchnęła go do siłowania się z bratem i do uderzenia go w głowę. Ona jest odpowiedzią ciała na poczucie zagrożenia.

A co było pod tą złością? Najprawdopodobniej strach, że nie będzie mógł zbudować tak fajnego domku, o jaki mu chodziło. Marzył o tym, że pokaże swoją budowlę mamie. Poczuł żal, że nie może zrobić tego, co sprawia mu tak wielką radość. Był rozczarowany, że jego dom będzie wyglądał gorzej, niż by chciał.

Cała gama emocji,  które zamknęły się w jednej: złości.

Wbrew pozorom złość jest dla nas bardziej bezpieczna w odczuwaniu niż strach, bezradność czy żal. Kiedy czuję złość, kontroluję sytuację. To ja dyktuję warunki. Mogę zaatakować i nie czuję się słaba. Natomiast nie jest nam łatwo przyznać, że czujemy bezradność czy żal.

Tak samo zachowują się dzieci. Jest im trudno pokazać, że czują lęk, czy niemoc. Atakują i powoli rezygnują z agresywnego zachowania. Nie czują się wystarczająco bezpiecznie, aby działać inaczej.

co to jest empatia

Dlaczego płacz pomaga rozładować plecak emocji?

Kiedy przechodzimy od działania pod wpływem układu sympatycznego (stan pobudzenia) do zachowania kierowanego układem parasympatycznym (normalny, spokojny stan organizmu), zaczynają nam płynąć łzy. Są naturalną oznaką przejścia między jednym a drugim stanem. Dlatego płacz sygnalizuje również, że następuje rozładowanie plecaka emocji. Ustępuje pobudzenie związane z odczuwaniem złości i stanem fight, flight or freeze. Ciało pozbywa się całego napięcia i przechodzi do spokojnego funkcjonowania.

Co więc możemy zrobić, aby przejść od poczucia zagrożenia do rozluźnienia organizmu? Co zrobić, aby te oczyszczające łzy popłynęły?

Musimy odkryć, co znajduje się pod złością. Jakie inne, słabsze uczucia, ona ukrywa. Dlatego konieczne jest stworzenie bezpiecznego środowiska. Takiego, w którym dziecko będzie w stanie dotrzeć do tego, co się w nim rzeczywiście dzieje. Będzie mogło to przeżyć i z pomocą rodzica nazwać. Wtedy wszystkie uczucia będą mogły odejść.

Czasem, kiedy jestem w trudnej dla mnie sytuacji, robię wszystko, aby dobrze się trzymać. Zaciskam zęby i zajmuję się pracą. Ale kiedy stanie przy mnie ktoś, przy kim czuję się swobodnie i bezpiecznie, nie jestem w stanie powstrzymać łez. Obecność tej drugiej osoby powoduje, że wszystkie te trudne emocje wypływają na powierzchnię. Tak właśnie działa bezpieczne środowisko.

 

Co to jest empatia?

Kiedy Twoje dziecko zaczyna zachowywać się w sposób, który Cię denerwuje (złości się, krzyczy, jęczy, marudzi…), przypomnij sobie, że prawdopodobnie ma wypełniony plecak emocji i potrzebuje Twojej pomocy. Weź głęboki oddech, uspokój sama siebie i okaż empatię.

Co to jest empatia?

Najprościej mówiąc, jest to czucie tego, co czuje druga osoba. To próba spojrzenia na sytuację z jej perspektywy. Empatia nie jest jednak działaniem, które pochodzi z głowy (nie jest to analizowanie zachowania dziecka), ale raczej z serca.

Kiedy Twoje dziecko krzyczy: Mieliśmy iść do parku!, spróbuj wczuć się w jego uczucia i powiedzieć: Kochanie, jesteś rozczarowny. Przykro mi, że nie poszliśmy. Bardzo prawdopodobne, że ono znów odpowie Ci ze złością: Nie jestem rozczarowany! Jestem zły na ciebie! Obiecałaś mi to! Dziecko nie rezygnuje szybko ze swojej złości, bo nie chce czuć tych emocji, które kryją się pod nią. Zachowaj spokój, wszystko jest w porządku, to zupełnie normalne. Nie musisz zmieniać zdania co do wyjścia do parku. Raczej dalej okazuj empatię.

Weź znów głęboki oddech i powiedz: Nie wiedziałam, że dla ciebie to tak ważne. Przykro mi, chciałabym, abyśmy mogli tam pójść. Wystarczy, jeśli zauważysz, czego on chciał i że tego nie otrzymuje. Twoim zadaniem jest zrozumieć, co to jest empatia i naprawdę poczuć, co on może czuć w tym momencie. Nie analizować: Widzę, że jesteś rozczarowany, bo nie poszliśmy do parku. To normalne, aby być rozczarowanym w takiej sytuacji. Różnica w tych dwóch stylach reagowania tkwi w Tobie i tym, co Ty czujesz. Jeśli naprawdę przejęłaś się tym, co dzieje się teraz w Twoim dziecku, będziesz wiedziała co i jak powiedzieć.

Jeśli dziecko odczuje z Twojej strony empatię, poczuje się bezpieczniej. Ma szansę dotrzeć do tych słabszych emocji pod złością i rzeczywiście je przeżyć. Może zacząć płakać lub po prostu przytulić się do Ciebie.

Nie próbuj wyprowadzić dziecka z emocji słowami. Nie próbuj zmusić go do czucia tego, co Tobie wydaje się w tej chwili odpowiednie. Stwórz bezpieczeństwo przez okazanie empatii. Spójrz na sytuację z perspektywy dziecka. Pokaż mu, że widzisz, co może się w nim teraz dziać. Poczuj to, co ono czuje. Jedynym Twoim zadaniem jest pamiętać, co to jest empatia i nie dać się sprowokować do walki i kłótni. MUSISZ pozostać spokojna, aby dać poczucie bezpieczeństwa i zaakceptować jego emocje. Nie da się inaczej.

Kiedy Twoje dziecko ucieka przed Tobą, pozostań blisko. Jeśli schowało się pod łóżko czy pobiegło do innego pokoju, stań obok niego i powiedz: Widzę, że jesteś zdenerwowana, ale jestem blisko ciebie i czekam, aż będziesz gotowa, by się przytulić. Jeśli próbuje Cię uderzyć, powstrzymaj rękę i powiedz: Nie pozwolę ci się uderzyć. 

Bycie empatycznym to umiejętność, której można i trzeba się uczyć. Jest jak mięsień, który możemy ćwiczyć. Każdy dzień daje nam do tego kolejne szanse. Podejmij decyzję, aby się w niej szkolić i okazywać ją swoim bliskim.

Zauważ, że empatia nie oznacza, że dajesz dziecku zawsze to, czego ono chce. Nie musisz zmieniać zdania, jeśli zdecydowałaś, że czegoś nie możecie zrobić. Przyjmując uczucia pomagasz przeżyć żal, że Twoja pociecha czegoś nie otrzymała. Uczy się w ten sposób też, że nie zawsze ma to, co by chciała i nie ma w tym nic złego. Może nie dostała jakieś rzeczy czy wyjścia w jakieś miejsce, ale otrzymuje coś znacznie ważniejszego: rodzica, który go rozumie bez względu na to, co się dzieje.

Zawsze rozpoczynaj od empatii. Kiedy Twoje dziecko okaże jakiekolwiek uczucia (pozytywne lub negatywne) powstrzymaj swoją pierwszą reakcję, którą może być poprawianie go i spójrz na sytuację z jego perspektywy. Dzięki temu poczuje się zrozumiane i bezpieczne. Będzie mogło przeżyć wszystkie uczucia, które w nim są. W ten sposób pomożesz mu rozpakować plecak emocji. Tylko wtedy będzie bardziej skłonne do współpracy i słuchania tego, co chcesz je nauczyć.

co to jest empatia

W jakich sytuacjach najtrudniej Ci okazywać empatię?



Chcesz, aby ktoś pokazał Ci krok po kroku,

JAK wprowadzić więcej spokoju i współpracy do Waszego  domu

BEZ kar, krzyku i prawienia kazań?

Czy te sytuacje dotyczą Ciebie?

 Podnosisz głos wobec dzieci, jesteś nerwowy i poirytowany (częściej niż byś chciał)?

 Każdego dnia obiecujesz sobie, że tym razem pozostaniesz spokojny, ale kiedy kolejny raz widzisz zabawki rozrzucone po całym domu, spokój pryska jak bańka mydlana?

 Masz po dziurki w nosie słuchania ciągłego płaczu, marudzenia, kłótni pomiędzy rodzeństwem?

 Czujesz, że wszedłeś w spiralę zmęczenia, frustracji i braku współpracy i nie masz pojęcia, jak z niej wyjść?

Jeśli odpowiedziałeś “TAK” na którekolwiek z tych pytań, chcę Cię zaprosić na kurs “Rodzicielstwo Pełne Spokoju”, abyś w końcu zaczął się cieszyć swoim rodzicielstwem.

Kliknij i poznaj szczegóły.