Najczęściej zadawane pytania dotyczące mojej metodologii pracy i edukacji na temat relacji

praca nad sobą

W artykule: Praca nad sobą to ciężki kawałek chleba. Proponuję Ci skuteczną i wyjątkową metodę rozwoju osobistego w kontekście relacji z innymi ludźmi

Co to znaczy, że wystarczy tylko jedna osoba, by dokonać zmiany w relacji?

Każdego dnia we wszystkich relacjach z ludźmi rozgrywa się specyficzna gra. Jedna osoba zachowuje się w określony sposób, wywołując jakąś reakcję drugiej. Ta reakcja następnie wywołuje reakcję u pierwszej osoby. I tak w kółko. Na tym polega dynamika relacji międzyludzkich.

Relacja to łańcuch: zachowanie – reakcja na to zachowanie – reakcja na reakcję itd.

Wystarczy zmienić jeden składnik w tym łańcuchu, aby zmieniła się jego dalsza część. Wystarczy zmienić jedną reakcję, aby zmieniła się w danej chwili cała relacja.

Dlatego wystarczy jedna osoba, aby zmienić związek. 

Jeśli dokona się zmiana w Tobie, zmieni się Twoja relacja z mężem. Twoje zachowania mogą go prowadzić do reakcji, które budują lub niszczą Waszą relację. Oczywiście to działa w obie strony: jego zachowania mogą wywołać w Tobie reakcje, które budują lub niszczą związek. Jednak pamiętaj, że możesz kontrolować tylko siebie.

Nie myśl więc o tym, żeby zmienić jego zachowania. Ucz się tego, jak reagować, by wyciągnąć z niego to, co najlepsze. Ucz się tego, jak wywołać jego lepszą reakcję. To Twoja część pracy: panowanie nad sobą, swoimi uczuciami, słowami i zachowaniami.

To Twoja praca nad sobą.

praca nad sobą

Dlaczego to ja mam wykonywać pracę nad sobą, a nie mój mąż?

Kiedy wykonujesz pracę nad sobą i tym, co Ty wnosisz w związek, największy dar otrzymujesz Ty sama. Jeśli uczysz się panować nad sobą i tworzyć dobre relacje z innymi, najwięcej korzystasz na tym Ty sama. Rozwijasz się, zmieniasz, lepiej potrafisz panować nad swoimi uczuciami, lepiej reagować na stresujące sytuacje – to konkretne umiejętności, które zyskujesz. One z Tobą zostają na zawsze. Nikt Ci ich nie odbierze. I wiesz co? To właśnie od nich zależy Twoje poczucie szczęścia.

Twoje poczucie szczęścia zależy od tego, co dzieje się w środku Ciebie, a nie od tego, co dzieje się dookoła Ciebie.

Koncentrowanie się na tym, co powinien zrobić mąż powoduje, że jesteś w stanie ciągłego oceniania jego zachowania. Musisz wciąż czuwać i sprawdzać: czy już się zmienił? Czy już zrobił to, co powinien, czy jeszcze mam na niego naciskać? Jak to zrobić, żeby w końcu zaczął się zmieniać?

Samą siebie skazujesz na porażkę. Zajmujesz się czymś, na co masz niewielki wpływ. Możesz kontrolować tylko siebie i to, jak Ty odnosisz się do innych. Po co więc skupiać się na czymś, czego nie możesz zmienić?

Bardzo rzadko zdarza się, aby obie osoby były gotowe i chętne do pracy nad zmianą w związku w ten sam sposób i w tym samym czasie. Czytałam ostatnio, że ok. 75% terapii par kończy się niepowodzeniem. Zachęcam Cię: nie idź tą drogą. Nie stawiaj Twojego szczęścia na niepewnym gruncie czekania, aż Twój mąż w końcu wykona pracę, której od niego oczekujesz.

Zacznij brać osobistą odpowiedzialność za swoje uczucia, reakcje i zachowanie. Bez tego będziesz wciąż kręcić się w kółko i szukać winnych wokół siebie. Nie będziesz w stanie dokonać żadnej znaczącej zmiany w samej sobie i w swoich relacjach z innymi.

Praca nad sobą to długofalowy proces, w którym możesz nauczyć się wielu konkretnych narzędzi i strategii działania. Będzie to możliwe tylko wtedy, jeśli skupisz swój wzrok i myśli na tym, co Ty możesz zrobić i zmienić, a nie na tym, co powinni zrobić i zmienić inni.

Oczywiście zawsze masz wybór.

Możesz pójść w przeciwnym kierunku i wciąż rozpamiętywać to, co w Twoim odczuciu inni robią źle. Słuchać tego, jak koleżanki czy rodzina Ci przytakują: Tak, Twój mąż powinien zrobić to i tamto, zachowuje się jak świnia, olewa Cię i Twoje potrzeby! Takie rozmowy na chwilę dają Ci odczucie ulgi (bo przecież to ON jest tym złym i to ON ma się zmienić), ale co z tego? Nadal nic się nie dzieje i wciąż trwasz w sytuacji, która jest dla Ciebie trudna i bolesna.

Przywróć samej sobie władzę nad swoim życiem.

praca nad sobą

„Mój mąż jest uzależniony od alkoholu lub innych substancji”, „w moim związku pojawia się przemoc” – co wtedy?

Istnieją wyzwania i rozwiązania związane z relacjami i istnieją wyzwania i rozwiązania związane z przemocą.

Stacey Martino

W niektórych relacjach małżeńskich pojawiają się problemy związane z uzależnieniami, przemocą lub chorobami psychicznymi.

Chcę jasno postawić sprawę: tego typu problemy wymagają własnych, odrębnych rozwiązań! Praca według metodologii, którą proponuję, rozwiązuje trudności związane z relacjami, a nie uzależnieniem, czy przemocą.

Teraz następuję bardziej skomplikowana część wyjaśnienia…

Według definicji WHO przemoc to Celowe użycie siły fizycznej lub władzy, sformułowane jako groźba lub rzeczywiście użyte, skierowane przeciwko samemu sobie, innej osobie, grupie lub społeczności, które albo prowadzi do albo z którym wiąże się wysokie prawdopodobieństwo spowodowania obrażeń cielesnych, śmierci, szkód psychologicznych, wad rozwoju lub braku elementów niezbędnych do normalnego życia i zdrowia.

Jak widzisz, jest to definicja bardzo szeroka. Bardzo. Mieszczą się w niej zarówno akty przemocy fizycznej, krzyk, zastraszanie, porzucenie (np. emocjonalne), pełne urazy milczenie wobec osoby, która nas potrzebuje, wyzwiska i wiele, wiele innych działań.

Nieomal każdy z nas stosuje wobec kogoś jakąś formę zachowania, która mieściłaby się w takiej definicji przemocy (chociaż wcale tego tak nie nazywamy na codzień).

Z pełną stanowczością mogę powiedzieć, że w przypadku przemocy fizycznej moja metodologia pracy nie ma zastosowania. Wtedy należy najpierw zastosować metody odpowiednie do takich problemów. Natomiast z innymi formami działań, które mieszczą się w tej definicji, sprawa nie jest już tak oczywista.

Czasem kryzys i nieporozumienia w związku są już tak daleko posunięte, że dwie osoby, które wcześniej nigdy nie używały wulgarnych słów w kierunku kogoś innego, nagle zaczynają to robić. Ilość nagromadzonych emocji jest tak duża, że podejmują działania, których wcześniej nie podejmowały. Nagle pojawiają się w ich relacji zachowania, które można określić jako przemocowe, a są one efektem pogłębiającego się kryzysu, wzajemnych oskarżeń, dużej ilości negatywnych bodźców w kierunku drugiej osoby, która nagle pęka i zaczyna odpowiadać atakiem na to, co sama odbiera jako atak.

W takim sensie zachowania przemocowe mogą być przejawem kryzysu w relacji i mogą zostać wyeliminowane pod wpływem pracy według mojej metodologii.

Związek to zawsze system, w którym obie osoby nawzajem na siebie wpływają. Jeśli ja nie reguluję swoich emocji, mówię i działam w sposób, który skłania drugą osobę do ataku lub ucieczki (reakcja fight or flight). Dlatego warto sprawdzić, jaki udział w tym, jak dziś wygląda nasza relacja, mam ja i moje wyładowywanie swoich emocji na drugiej osobie.

Oczywiście w ramach pracy w tej metodologii jest czas i miejsce na to, by mówić o tym, czego potrzebuję, co mnie rani, martwi i czego nie chcę. Czyli nie zgadzanie się na zachowania, które są dla mnie destrukcyjne. Generalna zasada jest taka, że najpierw reguluję swoje emocje, a później stosuję narzędzia, które pozwalają mi lepiej przekazać drugiej osobie to, o co mi chodzi.

Dlatego, jeśli Twój mąż dopuszcza się aktów przemocy fizycznej lub nadużywa jakichkolwiek substancji (lub jest uzależniony od hazardu czy pornografii), zwróć się o pomoc do specjalistów w tych tematach. Zapewnienie sobie (i dzieciom) bezpieczeństwa w takiej sytuacji jest pierwszym, najważniejszym krokiem. Potrzebujesz konkretnej wiedzy i wsparcia osób, które na codzień pracują w danym obszarze.

Pamiętaj jednak, że jeśli w danej chwili nie jesteś w takiej relacji (lub zdecydowałaś o separacji z mężem z wyżej wymienionych powodów), do Ciebie należy kolejny krok. Wykonaj swoją część pracy!

Twoja praca nad sobą, Twój rozwój osobisty, uczenie się na temat mechanizmów, które pojawiają się w relacjach między ludźmi, poznawanie różnic między kobietami a mężczyznami, pozwolą Ci uniknąć w przyszłości wchodzenia w podobne wzorce tworzenia związku. Możesz również potrzebować konkretnych narzędzi, by odnaleźć drogę do prawdziwej wersji samej siebie – w tych sytuacjach moja metodologia pracy może być dla Ciebie wielką pomocą.

Może być również tak, że narzędzia, które proponuję, pozwolą Ci lepiej poznać samą siebie, swoje potrzeby, lepiej troszczyć się o siebie, lepiej rozumieć innych nawet, jeśli aktualnie jesteś w związku, w którym pojawiają się problemy typu przemoc lub uzależnienie. Nie oznacza to jednak, że powinnaś rezygnować wtedy z szukania pomocy u specjalistów w tych tematach!

Jakich rezultatów pracy mogę się spodziewać?

Proponuję Ci wyjątkowe połączenie edukacji na temat relacji z Twoim rozwojem osobistym. Pracujesz nad samą sobą i nad tym, jak Ty odnosisz się do innych, a nie nad relacją jako taką – bo co to w ogóle znaczy pracować nad związkiem?

Jako efekt tej pracy możesz spodziewać się bardzo konkretnych rezultatów i nowych umiejętności, takich jak:

  • umiejętność rozpoznawania swoich własnych potrzeb i łączenia ich z potrzebami swoich bliskich,
  • zmiana perspektywy myślenia o samej sobie, innych i relacjach, co pozwala ruszyć z miejsca i doświadczyć związku, o jakim marzysz,
  • poznawanie różnic między kobiecością a męskością, dostrzeganie ich, akceptowanie i cieszenie się nimi na codzień,
  • tworzenie nierozerwalnego teamu z mężem – umiejętność dochodzenia do porozumienia w sprawach, które Was różnią,
  • umiejętność rozpoznawania swoich emocji i regulowania ich,
  • dbanie o swój dobrostan wewnętrzny w każdej, nawet najbardziej stresującej sytuacji,
  • odnowa wzajemnej fascynacji z mężem,
  • lepsze rozumienie samej siebie i innych ludzi,
  • umiejętność wspierania męża w jego męskich potrzebach,
  • umiejętność prowadzenia rozmów, które tworzą wzajemne porozumienie, bliskość i pozwalają znaleźć rozwiązanie dla trudnych sytuacji w Waszym życiu,
  • rozpoznawanie u siebie wyuczonych wzorców zachowania, które wpływają destruktywnie na Twoje życie i stopniowe zmienianie ich,

praca nad sobą

Jeśli jesteś zainteresowana rozwojem osobistym w kontekście relacji z innymi ludźmi, zapraszam Cię do kontaktu!

Proponuję Ci:

  • grupę wsparcia dla kobiet na facebooku Małżeństwo, rodzicielstwo i rodzina,
  • indywidualne konsultacje – napisz do mnie wiadomość na adres mailowy agnieszka@domowezawirowania.pl.
  • mój fan page Domowe Zawirowania, na którym informuję o wszystkich aktualnych wydarzeniach,
  • zapisanie się na newsletter (po prawej stronie na blogu lub na samym dole strony, jeśli korzystasz z telefonu w polu Odbierz zestaw pytań na randkę małżeńską, w którym odpowiadam na pytania czytelniczek związane z relacjami małżeńskimi i rodzicielskimi oraz podsyłam inspirujące materiały od różnych specjalistów w dziedzinie rozwoju osobistego i relacji,
  • bezpłatne wyzwania (informacje o nich pojawiają się co jakiś czas na moim fan page),
  • płatne kursy online pogłębiające wiedzę i pozwalające przepracować konkretne tematy (informacje o nich pojawiają się również na moim fan page).

Bez tego nie zrobisz żadnego kroku do przodu w rozwoju osobistym

jak pracować nad sobą

W artykule:Jak pracować nad sobą, by odnosić sukcesy? Co robić, by wprowadzać rzeczywiste zmiany? Zobacz, od czego musisz zacząć, by nie ponieść porażki

Od dobrych kilku miesięcy prowadzę grupę na facebooku „Małżeństwo, rodzicielstwo i rodzina – grupa wsparcia dla kobiet„.

Te kilka miesięcy pokazało mi, że jest jedna sprawa, która blokuje bardzo dużej ilości osób możliwość wprowadzenia zmian w swoim własnym życiu i w relacjach z innymi ludźmi.

Coś, co jest obecne nieomal wszędzie (szczególnie w różnych grupach na facebooku!). Wiele osób jest do tego przyzwyczajonych i myśli, że nie da się inaczej żyć i rozmawiać ze sobą.

jak pracować nad sobą

Jak pracować nad sobą, by widzieć efekty?

Zapraszam Cię do tego, abyś dokonała pierwszego, ważnego kroku w swoim rozwoju.

Zacznij brać osobistą odpowiedzialność za swoje uczucia, reakcje i zachowanie. Bez tego będziesz wciąż kręcić się w kółko i szukać winnych wokół siebie. Nie będziesz w stanie dokonać żadnej znaczącej zmiany w samej sobie i w swoich relacjach z innymi.

Jeśli chcesz wiedzieć, jak pracować nad sobą, zacznij od tego. Na inne sprawy przyjdzie czas później.

Praca nad sobą to długofalowy proces, w którym możesz nauczyć się wielu konkretnych narzędzi i strategii działania. Będzie to możliwe tylko wtedy, jeśli skupisz swój wzrok i myśli na tym, co Ty możesz zrobić i zmienić, a nie na tym, co powinni zrobić i zmienić inni.

Oczywiście zawsze masz wybór.

Możesz pójść w przeciwnym kierunku i wciąż rozpamiętywać to, co w Twoim odczuciu inni robią źle. Słuchać tego, jak koleżanki czy rodzina Ci przytakują: Tak, Twój mąż powinien zrobić to i tamto, zachowuje się jak świnia, olewa Cię i Twoje potrzeby! Takie rozmowy na chwilę dają Ci odczucie ulgi (bo przecież to ON jest tym złym i to ON ma się zmienić), ale co z tego? Nadal nic się nie dzieje i wciąż trwasz w sytuacji, która jest dla Ciebie trudna i bolesna.

 

Odsłuchaj poniższe nagranie, które kieruję szczególnie do osób z mojej grupy na facebooku. Jeśli jednak na niej nie jesteś, również możesz skorzystać z tego, co w nim mówię i zmienić swój styl komunikowania się z innymi ludźmi.

 

 

Co według Ciebie blokuje możliwość dokonywania zmian w swoim życiu?

3 sposoby na to, aby nigdy nie mieć czasu dla siebie, męża i rodziny (antyporadnik)

brak czasu

W artykule: Narzekasz na chroniczny brak czasu: nie masz go dla siebie, męża i dzieci? Sprawdź, jakie błędy popełniasz i jak ich unikać.

 

Otworzyłam swoją skrzynkę mailową. Przebiegłam wzrokiem po tytułach maili. W oczy rzuciły mi się dwa najbardziej interesujące. Bezpłatny dostęp do wywiadów z ekspertami związanymi z wychowaniem dzieci. Z odczuciem ekscytacji kliknęłam: zapisz się.

Po chwili dołączyłam jeszcze do webinaru na temat relacji damsko-męskich. A kiedy weszłam na facebooka, wpadło mi w oko zaproszenie na bezpłatne wyzwanie dla mam chłopców. Chyba to coś dla mnie – pomyślałam i klik. Dołączyłam. Nie przejmowałam się tym, że czasowo wyzwanie pokrywa się z dostępem do wywiadów z ekspertami.

Kiedy czytałam opisy tych wydarzeń, serce szybciej mi biło i czułam przyjemne ciepło w środku. Ale fantastyczna okazja! Muszę wziąć w tym udział! – myślałam.

brak czasu

Kiedy przyszedł czas wyzwania, wzięłam udział w jednym dniu. Na więcej nie pozwolił mi brak czasu. O webinarze zapomniałam, bo zaplanowałam na wtedy pięć innych rzeczy.

W ciągu 20 minut zapisałam się na trzy różne wydarzenia. Przy każdym kliknięciu przycisku zapisuję się czułam przyjemne motylki w brzuchuTaka świetna opcja, za darmo, no po prostu nie mogę tego przegapić! – myślałam. W ogóle nie wzięłam pod uwagę tego, czy będę miała na to czas i gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla mojej rodziny…

 

„Jeżeli nie można zdecydowanie powiedzieć TAK, należy zdecydowanie powiedzieć NIE.”

Greg McKeown, „Esencjalista”

3 sposoby na to, aby nigdy nie mieć czasu dla siebie, męża i rodziny

Podam Ci teraz niezawodny przepis na to, abyś nigdy nie miała czasu dla siebie i najbliższych. Zacznij stosować te wskazówki od zaraz, a przekonasz się, że skutki będą natychmiastowe.

 

  1. Nigdy nie zastanawiaj się nad tym, co jest Twoim priorytetem (lub zapominaj o nich na każdym kroku).

Traktuj wszystko w swoim życiu, jakby było równie ważne. Bo przecież i mąż, i dzieci, i praca, i rodzice, i Twoje hobby, i przyjaciele, i działalność społeczna, i wspólnota religijna… Wszystko musisz pielęgnować w tym samym czasie i z takim samym zaangażowaniem!

Pod żadnym pozorem nie planuj czasu na zastanawianie się nad tym, co jest dla Ciebie ważne! Niech Twoją wymówką będzie brak czasu: bo przecież nie masz kiedy zatrzymać się, bo wciąż jest tyle do zrobienia.

Nie spędzaj ani minuty na modlitwie, refleksji nad swoim życiem, zastanawianiu się, co jest Twoim priorytetem. Jeśli to zrobisz, mogłabyś uznać, że to Twoja rodzina i ty sama jesteście najważniejsi… A to mogłoby wpłynąć na Twoje codzienne decyzje co do tego, na co przeznaczasz swój czas!

Zapełniaj swój dzień od rana do nocy jakimiś zajęciami – nie pozwól na to, aby została Ci choćby minuta na nicnierobienie! Kiedy czekasz w kolejce do kasy, przeglądaj facebooka w telefonie. Kiedy jedziesz autobusem, pograj w jakąś grę na smartfonie. Niech Twoje myśli będą zawsze czymś zajęte, najlepiej jakąś łatwą i przyjemną rozrywką.

Zostawienie swoim myślom czasu na błądzenie w różnych kierunkach grozi tym, że zaczniesz odkrywać, jak źle czujesz się w życiu, w którym wszystko zajmuje pierwsze miejsce.

Unikaj ciszy.

Unikaj książek! Możesz czytać tylko krótkie artykuły na facebooku lub blogach.

Pielęgnuj w sobie przekonanie, że możesz mieć i zrobić jednocześnie wszystko. Możesz uczestniczyć w każdym ciekawym wydarzeniu. Możesz zapisać się na każdy interesujący kurs. Możesz spotkać się z każdą osobą, która potrzebuje Ci się wypłakać. Możesz pomóc przy każdym charytatywnym wydarzeniu, które organizują inni. Masz czas i energię na wszystko.

Nie podejmuj świadomie decyzji, na co chcesz przeznaczać swój czas. Przecież możesz zgadzać się na wszystko, co proponują inni (patrz poprzedni akapit: możesz mieć i zrobić jednocześnie wszystko). Niech inni decydują o tym, co masz robić danego dnia – Twój szef, Twoja mama, koleżanka z bloku obok, której imienia nie znasz.

brak czasu

2. Zgadzaj się bezmyślnie na wszystko, co popadnie.

Niech Twoją dewizą stanie się zdanie: Jeśli ktoś mnie poprosi, abym coś zrobiła, powinnam się postarać spełnić tę prośbę. Nieważne, kto Cię będzie prosił: mąż, córka, kolega z pracy czy osoba, którą pierwszy raz widzisz w życiu.

Wyrzuć ze swojego myślenia wszystkie racjonalne kryteria wybierania, którą prośbę spełnić, a której nie. Wszystkie prośby tak samo ważne! Zgadzaj się na każdą, nie dawaj sobie czasu na zastanawianie się.

Ciesz się jak dziecko z każdej nadarzającej się okazji! Niech poprowadzi Cię ta ekscytacja, którą odczuwasz:

  • nowy, ciekawy kurs online, na który możesz się zapisać (chociaż nie ukończyłaś poprzednich trzech)? Świetnie, bierz go!
  • nowy, fascynujący projekt w pracy (chociaż masz zaległości w poprzednim)? Fantastycznie, nie możesz przepuścić takiej okazji!
  • jeszcze jeden artykuł do przeczytania w internecie (chociaż jest już 23:00 i marzyłaś o tym, aby pójść wcześniej spać)? Jasne, czyż nie sprawi on, że będziesz lepszą matką?
  • możliwość przygotowania ciasta (przecież uwielbiasz piec!) na najbliższe spotkanie Twojej wspólnoty (chociaż ostatnio nie miałaś kiedy spokojnie pogadać z mężem dłużej niż 5 minut)? Oczywiście, bierz wszystko, co się nasuwa!

Skup swoje myśli wyłącznie na tej euforii, którą czujesz, kiedy zgadzasz się na daną prośbę lub propozycję.

Później żałujesz swojej decyzji? Czujesz się przeciążona i zmęczona? Musisz zarywać noce, żeby zrobić wszystko, na co się zgodziłaś? To nic, pamiętaj, że ta minuta ekscytacji, kiedy powiedziałaś tak wynagradza wszystko!

Niech rządzi Tobą strach przed odrzuceniem propozycji: co będzie, jeśli podobna już się nie pojawi? Nieważne, że wcale nie zabiegałaś o nią, liczy się to, że sama do Ciebie przyszła i jest w zasięgu ręki. Brak czasu nie może być dla Ciebie przeszkodą.

 

3. Obawiaj się tego, co powiedzą i pomyślą inni.

Niech Twoimi słowami i decyzjami rządzą myśli: Nie chcę nikogo zawieść. Nie chcę pogorszyć relacji między nami. Mówienie ludziom NIE jest czymś niewłaściwym.

Nigdy nie zastanawiaj się nad tym, że kiedy mówisz TAK jednej rzeczy, automatycznie mówisz NIE czemuś innemu. Zapomnij o tym, że:

  • kiedy zgadzasz się, aby wziąć pracę do domu na wieczór, nie będziesz miała czasu na rozmowę z mężem,
  • kiedy decydujesz, że sama upieczesz dwa ciasta na spotkanie z koleżankami, nie będziesz mieć możliwości poczytać książki z synem,
  • kiedy zgadzasz się na to, aby dawno nie widziana koleżanka opowiadała Ci godzinę przez telefon o swoim nieudanym związku, nie będziesz miała czasu na wciąż odkładaną długą kąpiel w pianie.

Myśl tylko o tym: Nie mogę powiedzieć NIE. To nieuprzejme. Sprawię komuś przykrość. Co ta osoba sobie o mnie pomyśli?

Nigdy, przenigdy nie wypowiadaj słów: Zajrzę do kalendarza i odezwę się do ciebie. Jeśli ktoś przyjdzie do Ciebie z jakąś prośbą, od razu mów: Jasne, zajmę się tym. Z przyjemnością.

Przypomnij sobie o tym, że przecież możesz mieć i zrobić jednocześnie wszystko. Dlatego inwestuj swój czas i energię w to, o co poproszą Cię inni. Przecież są one zasobem, który nigdy się nie wyczerpie, prawda?

Ważniejsze jest to, co pomyślą o Tobie inni niż to, czy będziesz mieć czas dla siebie, swojego męża i dzieci. Bo przecież nie masz w swoim życiu priorytetów, pamiętasz? Wszystko jest równie ważne.

brak czasu

Idź przez każdy dzień z takim nastawieniem, a szybko przekonasz się, że wciąż czujesz się zmęczona, sfrustrowana i przeciążona i narzekasz na brak czasu dla siebie, męża i dzieci.

Ale czy to ważne? Liczy się to, że nadal wierzysz w tę utopię: mogę mieć i zrobić wszystko w tym samym czasie. Czyż to nie wspaniałe uczucie?

A jaki jest Twój sposób na to, aby brak czasu dla siebie i bliskich niszczył Wasze relacje?

Jak radzić sobie, kiedy emocje przejmują kontrolę? (instrukcja krok po kroku)

jak radzić sobie z emocjami

Odpowiedź na pytanie każdej mamy i żony: Jak radzić sobie z emocjami?

Kiedy nasz starszy syn, Franek, kolejny raz tego dnia wywołał płacz u młodszego, miarka się przebrała.

W domu robiło się coraz ciszej i spokojniej – szykowaliśmy chłopców do spania. Mój mąż zabrał młodszego syna, Jasia, do łazienki, żeby umyć mu zęby. Franio biegał jeszcze z pokoju do pokoju, czekając na wspólną modlitwę. Usiadłam na łóżku i zamknęłam oczy, wykorzystując chwilę na odpoczynek po całym dniu w domu z dziećmi.

jak radzić sobie z emocjami

Nagle usłyszałam głośny płacz Jasia z łazienki, a za chwilę wybiegł z niej Franek.

Co on ZNOWU mu zrobił?! Nosz nie wytrzymam już tego! – przemknęło mi przez głowę.

Poczułam przyspieszone bicie serca i wewnętrzny przymus, aby natychmiast zadziałać i nauczyć starszego syna właściwego zachowania.

– Fraaaaanek!! Chodź tutaj!!!

Przybiegł do mnie. Podniosłam głos i ostrym tonem powiedziałam:

– Ileż razy mamy ci powtarzać?! Zostaw tego Jasia w spokoju! Nie umiesz przejść obok niego, żeby go nie zaczepić?! Słyszysz, że teraz płacze? Nie popychaj go, nie uderzaj w głowę, bo to przecież go boli!!

Twarz Frania wykrzywił dziwny grymas. Zmroziło mnie, kiedy powtórzył po mnie, dokładnie takim samym tonem, jak mój:

– Bo to przecież go boli!!

Jego głos zabrzmiał tak, jak mój przed kilkoma sekundami. Ostry, nieprzyjemny, głośny. 

Tego uczy się dziecko, kiedy rodzic nie radzi sobie z emocjami.

 

Skąd się biorą emocje?

Co to są emocje?

To sygnały płynące z naszego organizmu, informacje, które mają nas skłonić do nauczenia się czegoś lub podjęcia działania. Odczucia, które dzieją się w naszym ciele to m.in. przyspieszone bicie serca, spłycony oddech, drżące dłonie, wypieki na twarzy, pot spływający po karku. W parze z nimi idą myśli, które pomagają zinterpretować sytuację.

Emocje pojawiają się w odpowiedzi na to, co dzieje się wokół nas. Są zawsze reakcją na otoczenie, a dokładniej są reakcją na naszą interpretację otoczenia.

Mało ważne jest to, co naprawdę się wydarza. Liczy się to, jakie Ty nadajesz temu znaczenie.

Jeśli stale towarzyszy Ci myśl, że Twoje dziecko jest wkurzającym bachorem, jego zachowania będą wywoływać w Tobie nieprzyjemne emocje. Jeśli natomiast uznajesz, że zachowuje się niewłaściwie, bo przeżywa teraz trudny czas, łatwiej będzie Ci okazać zrozumienie i cierpliwość.

Jeśli pielęgnujesz w sobie negatywne myśli o swoim mężu, większość jego działań będziesz interpretować jako skierowane przeciwko Tobie. A to będzie wywoływać nieprzyjemne uczucia i pytanie, jak radzić sobie z emocjami?

Twoje emocje zależą zatem od Twojego sposobu postrzegania świata, samej siebie, innych ludzi i Twoich myśli. Masz na nie wpływ: jeśli będziesz zmieniać to, jak interpretujesz określone sytuacje, zmienią się również emocje, które wtedy Ci towarzyszą.

jak radzić sobie z emocjami

Dlaczego masz taki problem z emocjami?

Przywołana na początku artykułu historia jest dobrym przykładem tego, co dzieje się w nas w sytuacji, kiedy odczuwamy złość.

Kiedy usłyszałam płacz Jasia, natychmiast nastąpiła we mnie nieświadoma interpretacja tego, co się stało. Dziecko płacze, a to oznacza, że mamy sytuację alarmową, ktoś jest w niebezpieczeństwie. Odpowiedzią mojego ciała było pojawienie się mechanizmu fight, flight or freeze (walcz, uciekaj lub udawaj martwego). Od razu zaatakowałam, krzycząc na Franka.

Moje emocje spowodowane były tym, jak zinterpretowałam sytuację.

Kiedy Twoje dziecko jest nieposłuszne (bije młodszego brata, rzuca zabawkami, nie chce założyć butów, mówi do Ciebie nieprzyjemne słowa), często nieświadomie uznajesz, że stanowi to dla Ciebie zagrożenie. Tętno Ci przyspiesza, oddech się spłyca i odczuwasz wewnętrzne przynaglenie do szybkiego ataku.

Czy takie zachowanie dziecka naprawdę stanowi zagrożenie?

Nie.

Jeśli Twoje dziecko nie założy butów, Twoje życie nie jest w niebezpieczeństwie. Nie zagraża Ci nic, co mogłoby spowodować uszczerbek na Twoim zdrowiu.

Jednak cały proces zachodzi tak szybko i tak głęboko w Tobie, że zwykle nie masz o nim pojęcia. Taka interpretacja bierze się z Twoich doświadczeń z dzieciństwa, z obawy, że znów stracisz nad sobą panowanie lub ze zmęczenia i stresu.

Kiedy czujesz się zagrożona, Twoje ciało ma tylko trzy możliwe sposoby reagowania: ucieczka, atak lub udawanie, że jest martwe. Jest to mechanizm wpisany w naszą naturę. Dlatego w chwili zdenerwowania czujesz nieodpartą potrzebę reagowania natychmiast, powiedzenia lub wykrzyczenia tego, co masz na myśli, pouczenia dziecka od razu, bez zwlekania.

Czujesz, że stanie się coś strasznego, jeśli nie zrobisz czegoś natychmiast. Nie ma chwili do stracenia: trzeba działać już.

To wewnętrzne przynaglenie wynika właśnie z działania mechanizmu fight, flight or freeze. W rzeczywistości nie ma konieczności działać od razu. Możesz odwlec swoją reakcję w czasie i nic złego się nie stanie.

Jest to najtrudniejsze. Zobaczyć, że pomiędzy emocją a reakcją jest czas na moją decyzję, co chcę zrobić.

To nie emocje stanowią problem, ale Twój sposób reagowania na nie. Nie musisz działać od razu.

Podejmij postanowienie, aby nie robić nic pod wpływem silnych emocji. Daj sobie czas, aby się uspokoić. Dopiero wtedy będziesz w stanie podjąć działania, których nie będziesz żałować. Znajdziesz odpowiedź na pytanie, jak radzić sobie z emocjami.

 

Jak radzić sobie z emocjami – instrukcja krok po kroku

  1. Zauważ emocje. Zatrzymaj się.

Wykorzystaj to, że pomiędzy emocją a Twoją reakcją jest zawsze przestrzeń na decyzję.

Przestań na chwilę mówić i robić to, co w tej chwili robiłaś. Zatrzymaj się. Jeśli trzeba, odsuń się od dziecka czy małżonka, wyjdź do drugiego pokoju. Weź kilka głębokich oddechów.

 

2. Zaakceptuj emocję bez działania pod jej wpływem.

Pozwól sobie ją poczuć w ciele. Oddychaj głęboko i po prostu chwilę z nią pobądź. Jeśli Ci to pomaga nazwij ją. Zauważ, jak ją odczuwasz.

 

3. Zauważ, jaka myśl była głównym wyzwalaczem emocji.

Co pomyślałaś tuż przed tym, kiedy emocja się pojawiła?

Co on ZNOWU mu zrobił?! Ile razy mamy mu powtarzać, żeby zostawił brata w spokoju!

 

4. Przełącz emocję.

Skieruj energię w ciele na inne tory: włącz muzykę i tańcz, wykrzycz złość w samochodzie ze spuszczonymi szybami, potrząsaj energicznie całym ciałem.

Znajdź nową myśl, która nada inną interpretację sytuacji i pomoże Ci szybciej wrócić do dobrego nastroju: To nie jest sytuacja alarmowa… Zachowuje się jak dziecko, bo jest dzieckiem… Jest już zmęczony i podekscytowany, nie potrafi zapanować nad swoim zachowaniem… Ma wobec brata dobre intencje…

jak radzić sobie z emocjami

5. Kiedy się uspokoisz, zacznij działać.

Jeśli sytuacja dotyczy dziecka, postaw niezbędne granice z empatią, zapewniając wszystkim bezpieczeństwo.

Dopiero teraz jesteś gotowa zachować się w sposób, o który Ci chodzi: okazać miłość i zrozumienie bliskim, jednocześnie wskazując swoim dzieciom właściwą drogę postępowania.

 

6. Zastanów się, jakie Twoje działanie w przyszłości mogłoby zapobiec sytuacji.

Emocje są dla nas sygnałami, informacjami, które daje nam nasze ciało. Co Twoja złość, irytacja, żal, zniechęcenie chciały Ci powiedzieć?

Może jesteś przemęczona, przeciążona obowiązkami i potrzebujesz jakiejś zmiany?

Może brakuje Ci spokojnego czasu z Twoimi bliskimi, w którym zadbacie o bliskość i zrozumienie?

 

Jeśli pozwolisz, aby emocja przekazała swoją informację, ona odchodzi. Jest jak posłaniec, który opuszcza Cię, jeśli przyjęłaś to, co miał Ci powiedzieć.

Czasem wystarczy krótka chwila, aby wysłuchać emocji. Zwykle nie jest konieczne długotrwałe trwanie w niej. Jeśli ją zauważysz, odczujesz w swoim ciele, pobędziesz z nią, znajdź następnie sposób, aby przekierować energię, którą ze sobą przyniosła. Później działaj, mądrzejsza o wiadomość, którą otrzymałaś.

To jest Twój sposób na to, jak radzić sobie z emocjami.

 

Nasze relacje rodzinne zwykle nie są sytuacjami alarmowymi, wbrew temu, co często odczuwamy. Kiedy słyszę płacz Jasia lub Franka, od razu włącza mi się mechanizm fight, flight or freeze. Nie jestem jednak skazana na to, aby działać pod jego wpływem. Mogę się zatrzymać, odetchnąć głęboko i uspokoić się.

Ty również. Pomiędzy emocją a Twoją reakcją jest zawsze przestrzeń na decyzję.

Zawsze.

 

W jakich sytuacjach masz największy problem z radzeniem sobie z emocjami?

Wiedza, która Ci się przyda #2 – moje wrześniowe polecenia

Internet to wspaniała kopalnia wiedzy i pomysłów. Możesz spędzić długie godziny, przeglądając kolejne strony i artykuły i zawsze będzie coś jeszcze, co mogłabyś przeczytać… Podpowiadam Ci zatem, co zwróciło moją uwagę w ostatnim czasie w tematyce rodzinnej, aby nieco zaoszczędzić Ci konieczności szukania ciekawych tekstów.

wrześniowe polecenia

W ostatni piątek każdego miesiąca podrzucam Wam to, co skłoniło mnie do refleksji na jakiś remat lub odpowiedziało na moje pytania.

 


1. Kategoria: dbanie o samą siebie

Na zdrowe i dające radość relacje w rodzinie składa się nie tylko praca nad swoim wnętrzem, ale również dbanie o swoje ciało. Łatwo o tym zapomnieć w natłoku zajęć, obowiązków i zadań do wykonania. Tymczasem wystarczą proste gesty w jego kierunku, aby poczuć się lepiej.

Dla mnie ważne jest celebrowanie chwili przy pomocy każdego zmysłu. Często na spacerze zatrzymuję się, aby popatrzeć na piękne niebo, oddycham głęboko świeżym powietrzem i wyszukuję różne zapachy. Zwracam na to uwagę również naszym synom, aby świadomie zatrzymywali się i cieszyli swoje oczy, uszy i nos tym, co dzieje się dookoła nas.

W ostatnim czasie odkrywam wielką moc snu w naszym życiu. Pisałam o tym w artykule Odkryj skuteczną metodę na stres poprzez drobną zmianę w zachowaniu. Słuchałam podcastu z udziałem Shawna Stevensona, który napisał książkę Sleep smarter i jestem pod wrażeniem tego, jak wielkie znaczenie ma to, czy się wysypiamy! Sen ma wpływ na nieomal każdą dziedzinę naszego życia: wagę ciała, poziom energii, funkcjonowanie mózgu, gospodarkę hormonalną… W związku z tym oddziałuje również na nasze relacje rodzinne! To, jak się czujesz, decyduje o tym, jak się zachowujesz wobec bliskich.

O tym, jak odzyskać kontakt ze swoim ciałem napisała ostatnio Monika z bloga Dom Dobre Miejsce. Gorąco polecam ten artykuł: życie nabiera nowych barw, kiedy dbamy o to, co dzieje się w naszym ciele.

Jak odzyskać kontakt z ciałem (5 porad prosto z hamaka) – Dom Dobre Miejsce

 


2. Kategoria: Rodzicielstwo

Chyba większość mam zadaje sobie czasem pytanie: Czy takie zachowanie mojego dziecka jest NORMALNE? Czy inne dzieci też tak mają? Świadomość, że nie tylko mój syn czy córka tak się zachowują, jest bardzo uspokajająca.

wrześniowe polecenia

Zauważyłam na przykład, że nasz syn uwielbia chodzić bez koszulki. Jak tylko przychodzi czas zmiany ubrania, ucieka sekundę po tym, jak zdejmiemy mu to, co na sobie miał. Biega, śmieje się i woła: Jestem golaskiem, jestem golaskiem!

Kiedyś na jakiejś grupie na facebooku ktoś poruszył ten temat. Posypała się lawina komentarzy: U mnie jest tak samo! Nasz syn w ogóle nie chce się ubierać! Mógłby cały dzień biegać nago! Czasem nie możemy wyjść na dwór, bo nie chce się ubrać! Uff, czyli z naszym dzieckiem jest wszystko w porządku. To często spotykane w tym wieku.

Zachęcam Cię, abyś zerknęła do artykułu Edyty Zając, w którym znajdziesz przekrój mózgu dwulatka z przymrużeniem oka. Ja znalazłam tam wiele cech, które nasz syn ma. Można odetchnąć z ulgą.

Bunt dwulatka – przekrój mózgu dziecka – Edyta Zając

 


3. Kategoria: Czas dla rodziny

Jak zawsze mam też coś w temacie zabawy.

„Zabawa nie tylko pomaga nam odkrywać, co jest ważne. Jest także ważna sama w sobie.”

Greg McKeown, „Esencjalista”

Jeśli lekceważysz znaczenie zabawy w życiu swoim i swojej rodziny, ucierpią na tym Wasze relacje. Pomaga ona rozładować napięcie emocjonalne, rozluźnić atmosferę, nawiązać kontakt i bliskość, spędzić miło czas… Każdego dnia wieczorem powinnaś sobie zadawać pytanie: czy było dziś w naszym domu miejsce na zabawę? I nie chodzi o dokładanie sobie kolejnego zadania do zrobienia. Codzienne obowiązki też mogą być wykonane z radością i luzem: wspólne odkurzanie, sprzątanie zabawek czy robienie prania.

Ja i Franek co jakiś czas robimy sobie bitwę na ciuchy – kiedy zdejmuję suche ubrania z suszarki (najlepsze są do tego skarpetki) zaczynamy nimi w siebie rzucać po całym pokoju. Jest przy tym masa śmiechu i radości. Później wspólnie wrzucamy skarpetki do odpowiedniej szuflady.

Na najbliższy czas podsuwam Ci ciekawy pomysł na wspólną zabawę plastyczną – rosnące farby z bloga Moje Dzieci Kreatywnie.

Rosnące farby – przepis – Moje Dzieci Kreatywnie

 


4. Kategoria: Emocje

Wrzesień już się kończy. Wiele dzieci poszło w tym miesiącu pierwszy raz do przedszkola. U części z nich mogło pojawić się wiele trudnych emocji. Proces adaptacji przedszkolnej może trwać kilka dni, ale może też zająć kilka miesięcy.

Dzieci są bardzo różne. Jedne z nich od razu odnajdują się w grupie rówieśników i czerpią wiele radości i satysfakcji z przebywania z nimi kilka godzin dziennie. Inne bardzo tęsknią za rodzicami i każdy dzień niesie ze sobą wiele łez i smutku. Jak sobie z tym poradzić? Jak pomóc dziecku w jego trudnych emocjach?

Jeśli Twoje dziecko rozpoczęło przedszkole, polecam Ci tekst Anity Janeczek-Romanowskiej z bloga Być Bliżej. Myślę, że odpowie na kilka Twoich pytań i uspokoi nieco Twoje serce.

Adaptacja do przedszkola – kryzysy – Być Bliżej

 


5. Kategoria: Organizacja

Czy trzeba wszystko w życiu planować, aby osiągnąć to, co chcemy?

wrześniowe polecenia

Ja lubię planować. Lubię mieć różne sprawy uporządkowane i określone. Lubię uporządkowany czas w ciągu dnia oraz przestrzeń wokół mnie. Różnie mi to wychodzi (bo mam problem z utrzymaniem początkowego zachwytu metodą planowania), ale jednak zawsze powracam do kalendarza, kartki papieru czy notatnika.

Myślę, że szczególną potrzebę planowania zaczęłam odczuwać po urodzeniu drugiego dziecka. Okazało się, że mam coraz więcej obowiązków i coraz trudniej mi znaleźć czas na to, co bym jeszcze chciała zrobić. Szukam więc najlepszego sposobu na to, aby uporządkować swoją codzienność i wykorzystać czas najlepiej, jak to możliwe.

Jeśli zastanawiasz się, po co planować i kiedy warto to robić, przeczytaj ten artykuł.

Szczegółowe planowanie, czy spontaniczne działanie? – Czas Glam Mam

 

Jakie artykuły w tym miesiącu zrobiły na Tobie największe wrażenie? Które blogi odwiedzasz najchętniej?

Odkryj skuteczną metodę na stres poprzez drobną zmianę w zachowaniu

metody na stres

Geoff obudził się w środku nocy zlany potem. Miał wrażenie, jakby w głowie eksplodowała mu bomba. Był przerażony. W kolejnych dniach zaczął się czuć coraz gorzej: serce mu kołatało, miał niskie ciśnienie krwi, często mdlał i zaczął mieć problemy z trawieniem. W tym czasie prowadził bardzo aktywne życie: zdobył tytuł przedsiębiorcy roku, zasiadał w zarządzie organizacji dobroczynnej, był dyrektorem generalnym globalnej organizacji, która udzielała mikropożyczek osobom biednym. Był bardzo ambitny, zmotywowany i gotowy, aby zmieniać świat dla dobra innych. Zaniedbał jednak jedną z ważnych rzeczy w życiu. Co takiego? Sen. To on jest skuteczną metodą na stres, o której często zapominamy.

metody na stres

„Jeśli myślisz, że jesteś tak twardy, że możesz zrobić wszystko, mam dla ciebie wyzwanie. Jeśli naprawdę chcesz zrobić coś trudnego, zrezygnuj z jakiejś nadarzającej się możliwości, żeby po prostu uciąć sobie drzemkę.”

Geoff, cytat pochodzi z książki „Esencjalista”

Jakie miejsce zajmuje w Twoim życiu sen?

Przyjrzyj się teraz swojemu życiu żony i matki. Jakie miejsce zajmuje w nim sen?

Jestem całkowicie winna zaniedbaniom w tym temacie. Wielokrotnie odkładałam odpoczynek, myśląc sobie: Teraz mam coś ważniejszego / ciekawszego do zrobienia. Moja głowa jest pełna pomysłów na to, co mogę i chcę jeszcze zdziałać dla mojej rodziny, dla innych, dla siebie, a sen zajmuje daleką pozycję na tej liście. Może powinnam raczej napisać: zajmował daleką pozycję. Bo powoli to zmieniam.

Nie wiem jak Ty, ale ja mam ogromny problem z odłożeniem jakiegoś ciekawego dla mnie zajęcia na rzecz snu. Szczególnie teraz, kiedy mamy dwójkę małych dzieci i czasu dla mnie samej nie mam zbyt wiele. Kiedy przychodzi upragniona cisza w domu, ja chciałabym:

  • spędzić czas z mężem,
  • poczytać książkę,
  • popracować nad blogiem, artykułami i moją grupą na facebooku,
  • posłuchać podcastu lub obejrzeć filmik edukacyjny,
  • pozmywać naczynia,
  • sprzątnąć coś, na co w ciągu dnia nie znalazłam czasu,
  • poczytać jakieś artykuły w necie,

Listę mogłabym ciągnąć i ciągnąć, bo w każdym w tych podpunktów mieszczą się setki działań, które chciałabym wykonać. Chwytam więc każdą chwilę i odciągam konieczność położenia się spać do granic możliwości.

Jak to się kończy?

Następnego dnia jestem zmęczona, nic mi się nie chce robić, każdy najmniejszy problem mnie przerasta i, co dla mnie najgorsze, złoszczę się na wszystko i wszystkich. Wyładowuję później te uczucia na dzieciach i mężu, bo nie jestem w stanie ich kontrolować. Czuję się zestresowana i zniechęcona.

Wszystko dlatego, że jestem niewyspana.

Odnajdujesz siebie w tym, co napisałam?

Jeśli tak, czytaj dalej, bo mam dla nas rozwiązanie, a jednocześnie skuteczny sposób na stres.

 

Po co nam sen?

Może nigdy nie zastanawiałaś się, dlaczego sen jest aż tak ważny? I w jakim sensie miałby być skuteczną metodą na stres?

Sen wpływa na każdą dziedzinę życia. Kiedy śpisz:

  • Twoje ciało przywraca równowagę biochemiczną, która odpowiada za funkcjonowanie wszystkich narządów wewnętrznych oraz Twoje uczucia.

To właśnie dlatego tak trudno Ci regulować swoje emocje, kiedy jesteś niewyspana. Kiedy jesteś zmęczona, częściej doświadczasz zniechęcenia, irytacji i huśtawek nastrojów. Czasem wystarczy odpocząć, aby radzić sobie ze swoimi uczuciami o niebo lepiej.

  • Tworzą się nowe połączenia neuronalne w Twoim mózgu.

Sen sprawia, że jesteś w stanie uczyć się nowych umiejętności i sposobów zachowania. Dlatego, jeśli chcesz budować zdrowe nawyki (na przykład mówienia dobrze o swoim mężu), potrzebujesz odpowiedniej ilości odpoczynku.

  • Twoje ciało najlepiej odpoczywa.

Dzięki temu masz energię i siły potrzebne do opieki nad dziećmi, pracy zawodowej czy zajmowania się domem, Masz czasem poczucie, że nic Ci się nie chce robić, nie masz ochoty gotować obiadu, sprzątać czy zmywać? Niekiedy wystarczy, że wyśpisz się porządnie, a od razu inaczej spojrzysz na te zadania.

Czasem odkładamy sen, bo twierdzimy, że jest tyle innych, pilnych zadań do wykonania w tym momencie. Za takim stwierdzeniem tkwi przeświadczenie, że wystarczy, że poświęci się na listę zadań więcej czasu, a wtedy na pewno więcej się zrobi. To błąd! Jeśli rezygnujesz ze snu, jesteś w stanie zrobić mniej, bo Twoje ciało i umysł są zbyt zmęczone, by pracować efektywnie.

  • Twój umysł staje się świeższy.

Możesz logicznie myśleć, planować, ustalać priorytety i odróżniać sprawy mało ważne od tych istotnych. Jeśli zbyt mało odpoczywasz, narażasz się na to, że zaczniesz przejmować się drobnostkami, zamiast skupić się na tym, co naprawdę ważne.

Czy muszę Ci jeszcze tłumaczyć, dlaczego konieczne jest, abyś zadbała o to, ile czasu śpisz?

metody na stres

Dlaczego tak trudno nam spać dłużej?

Na pewno są ludzie, którzy śpią dużo.

Wiem jednak, że wiele kobiet nie należy do tego grona.

Tłumaczą się tym, że:

  • wieczór i noc to jedyny czas, który mają tylko dla siebie,
  • mają zbyt wiele pracy w domu i nie wyrabiają się z nią w ciągu dnia,
  • chcą mieć czas na obejrzenie filmu czy serfowanie po necie i facebooku,
  • ich dzieci budzą się w nocy lub wcześnie rano,
  • to jedyny moment w ciągu dnia, kiedy mogą spędzić czas z mężem.

Rozumiem wszystkie te powody, bo jestem w tym samym miejscu. Mogę się podpisać pod każdym.

Do czego to jednak prowadzi?

Do tych wszystkich problemów, o których pisałam powyżej. Co z tego, że mogę spędzić ten czas z mężem, jeśli nie jestem zdolna do dobrej, wspierającej rozmowy, tylko odczuwam irytację i zmęczenie? Co z tego, że pozmywam naczynia, jeśli następnego dnia od rana mam o wszystko pretensje do swoich dzieci? Czy o to chodzi w byciu żoną i mamą?

Musisz dokonać trudnego wyboru. Ja również. Albo uczynisz sen swoim priorytetem, albo będziesz pozornie wykonywać więcej zadań, kosztem ich jakości oraz Twoich relacji z bliskimi. Nie da się tego wszystkiego ze sobą połączyć. Nie możesz mieć wszystkiego w tym samym czasie.

Zdecyduj, co jest dla Ciebie naprawdę ważne. Przeczytać kolejny artykuł w internecie, czy mieć cierpliwość i czułość wobec swoich dzieci następnego dnia? Oglądać późnym wieczorem film, czy rankiem mieć energię do tego, aby posprzątać dom i ugotować obiad lub sprostać zadaniom w Twojej pracy zawodowej?

Sen jest znacznie lepszym sposobem na odpoczynek, niż patrzenie w telewizor czy ekran komputera. Jeśli wybierasz codziennie to drugie, napędzasz spiralę swojego zmęczenia i przeciążenia. Najlepszą metodą na stres może być odpowiednia dawka snu.

 

Jak wprowadzić w życie tę metodę na stres?

Może myślisz sobie: Zgadzam się ze wszystkim, ale jak to zastosować w życiu?! W całym tym kołowrotku codziennych spraw?

Wszystko zależy od Twojej aktualnej sytuacji życiowej. Podpowiem Ci kilka sposobów, które mogą być dobrym początkiem.

  • Idź spać razem z dziećmi.

Wiem, że to oznacza wielką stratę – nie masz wtedy wolnego wieczoru. Jest to jednak szczególnie ważne przy małych dzieciach, które budzą się często w nocy lub wstają wcześnie rano. Taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie – przyjdzie czas, że dzieci zaczną przesypiać noce. Nie musisz również zasypiać w ten sposób codziennie – możesz wybrać 2-3 dni w ciągu tygodnia, kiedy Ty i Twój mąż będziecie nadrabiać braki snu.

Jeśli masz małe dzieci i śpią w ciągu dnia, wykorzystaj ten czas na krótką drzemkę. Ona również pozwala zregenerować ciało, umysł i serce.

  • Znajdź sposób, aby mieć nieco czasu dla siebie w ciągu dnia.

Może porozmawiaj o tym z mężem i powiedz mu otwarcie o swojej potrzebie? Jeśli macie pieniądze, może zatrudnijcie opiekunkę do dzieci na 2 godziny w tygodniu? Może zaproponuj koleżance, która też ma dzieci, że będziecie się nawzajem nimi opiekować i w ten sposób zdobędziesz czas dla siebie? Jeśli dzieci chodzą do przedszkola lub szkoły, a Ty nie pracujesz zawodowo, wykorzystaj jakąś część tego czasu, aby zrobić coś swojego.

Pomyśl twórczo. Na pewno jest jakiś sposób, abyś mogła znaleźć w ciągu całego tygodnia nieco czasu na swoje sprawy!

  • Ucz się zarządzania swoim czasem i organizacji zadań domowych.

Narodziny dziecka w życiu wielu kobiet wprowadziły chaos. Pomyśl tylko: wcześniej mogłaś dysponować swoim czasem tak, jak chciałaś. To Ty decydowałaś, co i kiedy robisz. Wraz z dzieckiem przyszła nowa jakość: nie możesz już spać tyle, ile chcesz i kiedy chcesz. Nie możesz gotować obiadu tak, jak Ty tego chcesz. Nie ma tyle czasu na sprzątanie, robienie zakupów i inne obowiązki.

To normalne, że w pierwszej chwili zaczynasz się w tym gubić i masz poczucie, że nie ma na nic czasu!

Jednak wcale nie musi tak być. Możesz uczyć się, jak zarządzać czasem i organizować swój dom z dziećmi na stanie. Da się tego nauczyć.

Im będziesz w tym lepsza, tym więcej czasu zostanie na sen.

Różne podpowiedzi dotyczące zarządzania czasem i organizacji domu znajdziesz tutaj,

  • Ustalcie konkretny czas dla Ciebie i męża w ciągu tygodnia.

Tę sprawę również można rozwiązać za pomocą różnych sposobów. W naszym domu od niedawna Franek nie ma już drzemki w ciągu dnia, dlatego kładziemy go spać ok. 19:30 (zasypia przed 20:00). Jaś śpi o podobnej godzinie. Dlatego ja i mój mąż mamy znów dużo czasu wieczorem, aby ze sobą pobyć.

Może macie szansę ustalić jeden dzień, w którym będziecie mieć czas tylko dla siebie? Poprosić kogoś, aby zajął się wtedy dziećmi? Wynająć opiekunkę? Położyć dzieci wcześniej spać? Jeśli Ci na tym zależy, na pewno znajdziesz jakiś sposób!

metody na stres

Chcesz być radosną, cierpliwą i kochającą żoną i mamą? Chcesz cieszyć się każdą chwilą spędzoną z bliskimi? Chcesz mieć wystarczającą ilość wewnętrznych zasobów, by regulować swoje emocje?

Zadbaj o odpowiednią ilość snu.

Od jutra na fan page Domowe Zawirowania ruszamy z 7 – dniowym wyzwaniem Słodkich snów. Będziemy motywować się do tego, aby przez cały tydzień chodzić spać maksymalnie o 22:00 i na godzinę przed zaśnięciem wyłączać wszelką elektronikę. Codziennie ok. 8:00 na fan page ukaże się grafika z motywacją do zadbania o odpoczynek.

Jak Geoff rzucam Ci wyzwanie: zrezygnuj z różnych możliwości po to, by dłużej spać. Jesteś gotowa na zmiany?

To jak, podejmujesz wyzwanie? Jakie miejsce u Ciebie zajmuje sen?

3 podpowiedzi, jak wygrać walkę ze stresem raz na zawsze

walka ze stresem

Szybsze bicie serca. Spłycony oddech. Pocenie się. Każdy z nas zna te odczucia ze swojego życia – często są to objawy stresu. Doświadczamy ich codziennie. Powoduje je duża ilość trudnych zadań w pracy. Problemy z dziećmi. Nadmiar obowiązków, przez które czujemy, że musimy wciąż się gdzieś spieszyć. Kłopoty w małżeństwie. I wiele innych czynników. Nie jesteśmy w stanie ich uniknąć. Czy da się więc wygrać walkę ze stresem, jeśli nie możemy całkiem wyeliminować z życia trudnych sytuacji?

walka ze stresem

Szkodliwość stresu

Zanim jednak zajmiemy się walką ze stresem, zatrzymajmy się na chwilę. Chcę Ci przekazać ważną informację. Nawet bardzo ważną.

Czy stres sam w sobie jest szkodliwy? Czy trzeba z nim w ogóle z tym walczyć?

Większość osób zapewne odpowie, że tak. Takie głosy słyszymy wokół siebie.Tak mówią lekarze – pozostawanie dłuższy czas w stanie stresu wywołuje różne choroby ciała.

Jakiś czas temu w Ameryce przeprowadzono ciekawe badanie. Przez 8 lat śledzono losy 30 tysięcy dorosłych Amerykanów. Pytano ich o to, czy w ostatnim roku doświadczyli dużej ilości stresu oraz czy uważają, że jest on dla nich szkodliwy. Później śledzono statystyki zgonów wśród tych osób.

Okazało się, że największe ryzyko zgonu występowało wśród tych, którzy doświadczyli dużej ilości stresu ORAZ wierzyli, że jest on szkodliwy. U osób, które doświadczyły go dużo, ale nie uznawały jego szkodliwości, ryzyko zgonu było najniższe, nawet w porównaniu z osobami, które przeżyły mało stresu. O tym badaniu opowiadała Kelly McGonigal w przemówieniu na TED Conference.

Co wynika z tego badania?

Prawdopodobnie wpływ stresu na zdrowie jest ściśle powiązany z tym, jak go postrzegamy. Objawy stresu (szybsze bicie serca, pocenie się, spłycony oddech) możesz interpretować jako coś, co zagraża Twojemu ciału i życiu. Możesz jednak myśleć o nich jako przygotowaniu organizmu do poradzenia sobie z wyzwaniem. Ciało w ten sposób pomaga mi sprostać trudnemu zadaniu.

Takie postrzeganie stresującej sytuacji jest szczególnie przydatne w kontekście przeżywania krótkotrwałych, trudnych dla nas sytuacji (np. nieprzyjemna rozmowa, którą należy przeprowadzić). Warto o tym pamiętać w codziennym życiu.

 

Co to jest stres?

Ale może zaczęłam od końca. Warto najpierw zastanowić się, czym w ogóle jest stres?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Nie chcę zagłębiać się w psychologiczne dyskusje na ten temat, skupmy się na tym, co może nam pomóc w codziennym życiu. Przyjmijmy, że stres to fizjologiczna reakcja na sytuacje, które postrzegamy jako zagrożenie. Przejawia się w szybszym biciu serca, poceniu się, spłyconym oddechu, drżeniu rąk, wyostrzeniu zmysłów, może występować też ból brzucha czy głowy, trudności w oddychaniu… Objawy mogą się nieco różnić u poszczególnych osób. W większości przypadków są jednak postrzegane jako nieprzyjemne doznanie.

Najważniejsze jest, aby uświadomić sobie, że:

  • stres jest NORMALNĄ reakcją związaną z naszym funkcjonowaniem,
  • mobilizuje nasz organizm do radzenia sobie z trudnościami – w początkowej fazie trwania sprawia, że działamy lepiej i sprawniej,
  • stresu nie trzeba się bać, ale należy nauczyć się, jak sobie z nim radzić.

 

Czy zatem warto prowadzić walkę ze stresem?

Niekoniecznie. Lepiej uznać, że pewien jego poziom jest nieunikniony. Warto jednak pracować nad tym, aby było go jak najmniej i aby zmienić swoje postrzeganie stresujących sytuacji.

Nie jesteś w stanie być dobrą żoną i mamą, jeśli jesteś ciągle zestresowana. Długotrwałe odczucie stresu to znak, że jesteś przeładowana obowiązkami, jedziesz na rezerwie i balansujesz na granicy reakcji fight, flight or freeze (walcz, uciekaj albo udawaj martwego). W takiej chwili nieomal każde zachowanie dziecka, męża czy kogokolwiek innego, które Ci się nie podoba, może spowodować wybuch.

Na początku warto uświadomić sobie, że stres tylko w niewielkim stopniu zależy od tego, co rzeczywiście nam się przydarza. Jest to raczej nasza reakcja na to, co dzieje się dookoła nas. Reakcja, która wiąże się z naszymi decyzjami i naszym sposobem myślenia.

Dlatego to samo wydarzenie może totalnie zestresować jedną osobę, podczas gdy druga nieomal się nim nie przejmie.

Jako dorosły człowiek sama odpowiadasz za to, czy potrafisz zarządzać stresem. Masz wpływ na to, jakie wydarzenia dzieją się w Twoim życiu. A jeśli nie masz możliwości czegoś zmienić, to możesz decydować, jak będziesz postrzegać i interpretować sytuację.

 

Zdrowa walka ze stresem

Co zatem możesz zrobić, aby lepiej zarządzać stresem, nawet, jeśli jest on nieunikniony?

walka ze stresem

  1. Zmniejszaj ilość stresorów.

Jak to zrobić?

Wiele stresorów wynika z przeładowania naszego codziennego grafika zajęć. Dom, praca, dzieci, małżeństwo, przyjaciele, pasje… Wszystko wydaje się równie ważne i niezbędne do codziennego funkcjonowania.

Musisz dokonywać trudnych wyborów. Zadawaj sobie często pytanie: Czy dane zajęcie jest ważne i potrzebne? Czy służy mi i mojej rodzinie?

Ja zauważyłam, że muszę często robić przegląd tego, co sobie dokładam do moich codziennych zadań. Na przykład w każdym tygodniu zapisuję się na różne wydarzenia online, na które później i tak nie mam czasu. Regularnie wypisuję się więc z mini-kursów, szkoleń, webinarów  i konferencji online. O tym temacie pisałam więcej w artykule Czego nikt Ci nie powiedział o tym, jak znaleźć czas na wszystko.

Jeśli widzisz, że cały czas musisz się gdzieś spieszyć i wciąż poganiasz swoje dzieci, czujesz się zmęczona, sfrustrowana i nie masz kiedy zatroszczyć się o siebie, to znak, że Twój grafik jest przeładowany.

W artykule Czego (prawdopodobnie) nie wiesz o tym, jak być dobrą mamą i żoną przeczytasz o innych powodach, dlaczego często bierzemy na siebie zbyt dużo i jak sobie z tym poradzić.

 

2. Dbaj o to, aby Twoje samopoczucie było jak najlepsze.

Możesz to robić w rozmaity sposób. Najważniejsze, abyś nauczyła się wielokrotnie w ciągu dnia zwracać się myślą ku samej sobie z pytaniem: Czego w tym momencie potrzebuję, aby czuć się dobrze? Jeśli już wiesz, co jest Ci potrzebne, daj to samej sobie w tym momencie lub zrób postanowienie, że wrócisz do tej potrzeby później (np. kiedy dzieci pójdą spać).

Na Twój stan ma wpływ wiele czynników – Twoje emocje, psychika, intelekt, duchowość, fizjologia. Musisz wziąć pod uwagę wszystkie te sfery, ponieważ każda z nich ma coś do powiedzenia w Twoim życiu. Jeśli skupisz się tylko na tym, co zewnętrzne (kosmetyczka, fryzjer, manicure itp.), umknie Ci coś znacznie ważniejszego. To Twoje wnętrze przede wszystkim potrzebuje, aby się nim zaopiekować. Twoje włosy czy paznokcie też są ważne, jednak zajmowanie się wyłącznie nimi to jak łagodzenie objawów choroby, zamiast docierania do jej przyczyn.

W tym artykule przeczytasz, jak konkretnie możesz zadbać o siebie już dziś. Innych inspiracji szukaj w artykule Sposoby, aby zadbać o siebie wśród obowiązków.

 

3. Zmieniaj swoje nastawienie.

Jednym z powodów, dla których możesz czuć się zestresowana, jest perfekcjonizm. Dążenie do bycia perfekcyjną żoną, matką, pracowniczką czy przyjaciółką powoduje ogromne napięcie i frustrację, ponieważ nigdy nie będziesz w stanie osiągnąć tego stanu

Ty i ja jesteśmy tylko ludźmi. Popełniamy błędy. Krzywdzimy innych, chociaż mamy dobre intencje. Nie ma rodziców czy małżonków idealnych.

Możliwe, że popełniłaś do tej pory w małżeństwie i rodzicielstwie wiele błędów. Ja też. Robię to codziennie.

Teraz jest czas, aby je sobie wybaczyć. Zadręczanie się tym, co zrobiłaś źle nic nie zmieni, nie powoduje również, że następnym razem postąpisz inaczej. To, czego potrzebujesz, to współczucie wobec samej siebie i podarowanie sobie odpowiedniego wsparcia w drodze do zmiany.

Zachęcam Cię do tego, abyś sama dla siebie stała się rodzicem. Takim, który kocha bezwarunkowo, wybacza błędy, okazuje zrozumienie i współczucie. Który zachęca do pozytywnej zmiany, ale również akceptuje, jeśli coś się nie uda.

Jesteś wystarczająco dobra taka, jaka jesteś dzisiaj. Twój mąż i Twoje dzieci również. Nie musisz samej siebie ani ich pchać na siłę ku zmianom. Możesz już teraz ucieszyć się całym dobrem, które w Was jest.

Tylko, jeśli docenisz to, co już masz i gdzie jesteś w tym momencie, będziesz mogła ruszyć w dalszą podróż do zmian w Tobie, Twoim małżeństwie i rodzinie. Bez pośpiechu i niepotrzebnego spinania się. Bez pretensji do samej siebie, że za wolno się zmieniasz. Za to z motywacją i nadzieją, ciesząc się wszystkim, co dzieje się w tej podróży.

Co zrobić, aby zostać takim rodzicem dla samej siebie? O tym przeczytasz w tym artykule.

A już teraz możesz przeczytać o tym, jak docenić to, co dobre w Twoim mężu.

walka ze stresem

Walka ze stresem to trudne zadanie. Pamiętaj, że nigdy nie wyeliminujesz go całkowicie ze swojego życia, ale masz wpływ na to, jak dużo go doświadczasz i jak postrzegasz stresujące sytuacje. Przez swoje reakcje na wydarzenia możesz sama sobie dokładać napięcia lub zmniejszać jego ilość. Masz wpływ na swoje zachowanie, swoje myśli, swoje reakcje i to, czym wypełniasz swój dzień. Wykorzystaj to dla dobra siebie i swojej rodziny.

Jakie są Twoje sposoby walki ze stresem?

Jeśli chcesz odnieść sukces w życiu, zacznij od sprzątania domu

sprzątanie domu

Mamy w domu ogromną ilość rzeczy. Nie tylko to wszystko, co znajduje się każdym przeciętnym mieszkaniu (ubrania, elektronika, sprzęt kuchenny, książki, kosmetyki, zabawki itd.), ale również firmowy sprzęt mojego męża (wielkie kolumny do puszczania muzyki, światła, lasery, gadżety do przebierania się i różnych zabaw) oraz sporo materiałów do zajęć plastycznych (pozostałość po moim hobby i ostatniej pracy zawodowej). Mój mąż jest mistrzem w układaniu wszystkiego tak, by się zmieściło nawet na małej powierzchni. Coraz częściej jednak czuję się przytłoczona ilością tego wszystkiego. Wiem, że czas na wielkie sprzątanie domu. Chcemy pozbyć się tego, co je zagraca, by zostawić miejsce na to, co ważne.

sprzątanie domu

Słuchałam ostatnio rozmowy z Julie Morgenstern, autorką książki Jak być doskonale zorganizowanym. Zadano jej pytanie o to, od czego powinna zacząć osoba, która czuje, że w jej życiu panuje totalny chaos, jest niezorganizowana, nie ma na nic czasu i jest ciągle zmęczona. Julie zaproponowała najpierw zrobić porządek w rzeczach, w przestrzeni fizycznej wokół siebie. Dopiero później można zająć się porządkowaniem myśli i kalendarza.

Nie chodzi jednak o ścieranie kurzy, układanie zabawek na półkach czy odkurzanie. Jakkolwiek większość ludzi czuje się lepiej, kiedy to zrobią, jest to tylko chwilowy efekt. W niedługim czasie bałagan znów przejmuje kontrolę nad domem i trzeba zaczynać od nowa.

Chodzi o to, by sięgnąć głębiej. Zastanowić się, które rzeczy są nam w domu potrzebne. Pozbyć się wszystkiego, co je zagraca. Zrobić miejsce tylko na to, co ważne.

Czuję, że przyszedł w moim życiu czas na sprzątanie domu, o którym mówi Julie.

Dlaczego warto zrobić gruntowne sprzątanie domu?

Masz czasem poczucie, że odkąd zostałaś mamą (albo po urodzeniu drugiego czy trzeciego dziecka), przestałaś ogarniać rzeczywistość?

W głowie wiruje Ci setki myśli o tym, co powinnaś jeszcze dziś zrobić. Sprzątanie, gotowanie, pranie, rozwiązywanie konfliktów między rodzeństwem, rozmowy z mężem, czas dla siebie, uczenie dzieci, jak się ubrać, jak samodzielnie jeść, czy umyć ręce… Każdy dzień to niekończąca się lista zadań, obowiązków, ale też pragnień i tego, co chciałabyś zrobić.

Ja czasem czuję się przytłoczona tym wszystkim.

Dodatkowo to uczucie potęguje nieporządek w moim domu. Gdzie spojrzę, tam widzę mnóstwo rzeczy leżących na szafkach, na stole, w kącie… Wydaje się, jakby mieszkanie było zbyt małe, by je wszystkie pomieścić! Albo jakbyśmy mieli za mało szafek. Patrzę na to wszystko i sama nie wiem, w co ręce włożyć. Jak mam sobie z tym wszystkim poradzić?!

Ilość rzeczy, które posiadamy w domu w sposób bezpośredni wpływa na to, jak się czujemy i jak się zachowujemy. Jeśli czujesz się przytłoczona ich nadmiarem, Twój stan od razu przenosi się na inne sfery życia. Dzieje się to zwykle w sposób nie do końca świadomy. Patrzysz na to, co Cię otacza i wydaje Ci się, że nie masz siły, chęci ani energii, aby radzić sobie z czymkolwiek. Nie tylko z bałaganem, ale też z nadmiarem zajęć i nieporządkiem w relacjach z bliskimi. Myślisz sobie: Nie dam rady się z tym uporać… Nie jestem w stanie nic zrobić.

Kiedy w domu znajduje się mała ilość rzeczy, jest w nim przestrzeń na to, aby oddychać i skupić się na tym, co ważne.

April Perry, założycielka portalu Power of Moms opowiadała, że kiedy jej mama zachorowała na Alzheimera, zaczęła stawiać na widoku ogromną ilość rzeczy. W jej sypialnie wszystkie szafki, łóżko, podłoga były pokryte różnymi przedmiotami z jej życia. Robiła to dlatego, bo bała się, że jeśli nie będzie ich widzieć, zapomni o nich.

W pewnym momencie jednak cała rodzina zaczęła dbać o to, aby tych rzeczy było jak najmniej. Okazało się, że to bardzo obniżyło u mamy poczucie ciągłego niepokoju. Kiedy widziała te wszystkie przedmioty, wciąż o nich myślała, przypominała sobie różne wydarzenia, osoby, a to powodowało, że była niespokojna. Musiała pozbyć się ich, by wrócił do niej pokój serca.

Dlaczego zatem warto zrobić gruntowne sprzątanie domu? Dlaczego warto pozbyć się z domu wszystkiego, co nie jest Ci potrzebne? Poniższe powody znalazłam w książce It’s here… Somewhere A. Fulton-Osborne i P. HatchAutorki opracowały je na podstawie własnych obserwacji z pracy z setkami osób, którym pomogły odgracić swój dom.

  • Mniejsza ilość rzeczy = mniejszy bałagan = mniej czasu potrzebnego Ci na sprzątanie.
  • Zyskujesz więcej przestrzeni życiowej, aby zająć się tym, co naprawdę ważne: relacjami z bliskimi, spotkaniem z drugim człowiekiem.
  • Przestrzeń, która nie jest zagracona, wprowadzi w Twoje serce spokój i pobudzi kreatywność.
  • Porządek w rzeczach pomoże Ci wprowadzić porządek w myślach i kalendarzu.
  • Dzieci, które znajdują się w uporządkowanej przestrzeni, są bardziej spokojne i chętniej bawią się samodzielnie.
  • Łatwiej przyjdzie Ci zapraszać innych ludzi do domu (również Twoje dzieci będą chętniej przyprowadzać swoich przyjaciół).
  • Kiedy robisz porządek w swoich rzeczach, zyskujesz poczucie kontroli nad pewnym elementem swojego życia – łatwiej Ci wtedy zabrać się za porządkowanie pozostałych sfer, ponieważ czujesz przypływ energii, motywacji i przekonania, że: Jeśli poradziłam sobie z tym bałaganem, poradzę sobie też z wszystkim innym!

Czego powinnam się pozbyć?

Każdy ma wokół siebie przedmioty, których powinien się pozbyć. Jednak dla każdego może to być coś innego. Czym się kierować przy podejmowaniu decyzji?

W języku angielskim używane jest słowo clutter na określenie tego rodzaju przedmiotów. Jest ono tłumaczone jako rupiecieśmieci, nieporządek. Nie do końca odpowiada mi to tłumaczenie. Autorki książki It’s here… Somewhere, na podstawie swoich obserwacji, stwierdziły, że słowo clutter oznacza przedmioty, których:

  • nie lubisz,
  • nie potrzebujesz,
  • nie używasz,
  • nie chcesz,
  • nie masz na nie miejsca.

Nie chodzi zatem o to, co my zwykle rozumiemy jako rupiecie i śmieci. Nie wiem, jak Ty, ale ja słowo rupiecie interpretuję przede wszystkim jako coś, co jest zepsute i stare. Tymczasem coś w moim domu może być nowe, w ogóle nie używane, idealnie funkcjonujące, a podlegać pod kategorię clutter, czyli jest przedmiotem, którego powinnam się pozbyć.

Będę zatem używać słowa graty (również niezbyt mi się podoba, ale nie mam pomysłu na inne, bardziej pasujące – może Wy coś podpowiecie?).

Zatem graty to rzeczy, których nie lubisz, nie potrzebujesz, nie używasz, nie chcesz lub nie masz na nie miejsca. Dany przedmiot nie musi spełniać każdej z tych cech, aby należało się go pozbyć. Ostateczna decyzja zawsze należy do Ciebie. Czasem wystarczy, że czegoś NIE CHCESZ i dlatego usuwasz to ze swojego domu.

sprzątanie domu

Dlaczego tak trudno nam się pozbyć gratów?

Nasze babcie funkcjonowały w zupełnie innym świecie. Większość z nich w ogóle nie musiała podejmować refleksji nad tematem gruntownego sprzątania mieszkania z niepotrzebnych rzeczy. Dlaczego? Bo po prostu miały mało rzeczy! Tymczasem wielu z nas każdego dnia przynosi do domu jakieś nowe przedmioty. Gazety, książki, zabawki, plastikowe pudełka, nowe naczynia, kosmetyki, buty, ubrania… Rzeczy przybywa, ale czy w tym samym czasie inne znikają?

Dlaczego tak trudno nam się czegoś pozbyć?

Są trzy główne powody.

  1. Rzecz ma dla nas wartość sentymentalną.

Może to być bluzka, którą założyłam na pierwszą randkę z mężem, maskotka, którą dostałam od pierwszego chłopaka, czy kubek, z którego uwielbiał pić herbatę mój zmarły tata. Przedmioty przypominają nam ludzi, wydarzenia i przeżycia. Trudno nam się z nimi rozstać, bo czujemy, jakbyśmy w ten sposób wyrzucali z naszego życia również osobę, od której otrzymaliśmy dany przedmiot. Podobnie jak mama April Perry z podanego wcześniej przykładu boimy się, że jeśli zabraknie danej rzeczy, stracimy dostęp do jakiegoś przeżycia. Że nasze życie będzie uboższe i mniej szczęśliwe.

W ten sposób Twoje mieszkanie może zostać wypełnione pamiątkami o ludziach i wydarzeniach. Z biegiem czasu będzie ich coraz więcej i więcej. W końcu poczujesz się przytłoczona ich nadmiarem i zmęczona koniecznością ciągłego sprzątania.

Co zatem zrobić?

  • Każdy członek rodziny niech założy swoje pudełko wspomnień. Musi być ono nieduże i nie możecie go zamieniać na coraz to większe. Do pudełka można wkładać przedmioty, które są dla Was szczególnie ważne i nie wyobrażacie sobie, aby się ich pozbyć. Jest to przydatne szczególnie, jeśli masz dziecko – większość z nich to wyjątkowi kolekcjonerzy. Pozwól, by ono samo decydowało, co włoży do swojego pudełka. Jednocześnie niech ma świadomość, że jeśli pudło się wypełni, będzie musiało wyciągnąć coś, by przechować w nim coś nowego. Będzie miało szansę uczyć się trudnej sztuki decydowania o tym, co jest mu naprawdę w życiu potrzebne.
  • Zrób zdjęcia przedmiotu, który ma dla Ciebie dużą wartość sentymentalną. Możesz na fotografii uchwycić siebie lub swoich bliskich, jak trzymacie czy używacie danej rzeczy. Zdjęcie zachowaj (wywołaj lub trzymaj na komputerze), a przedmiot przekaż innym.

2. Zapłaciliśmy za daną rzecz sporą ilość pieniędzy.

Możesz nie używać kupionego jakiś czas temu robota kuchennego, ale kiedy myślisz o tym, aby go komuś oddać, przychodzi Ci myśl: Ale przecież zapłaciłam za niego tyle kasy…

Dodatkowo sprawę utrudnia fakt, że mamy tendencję, aby posiadanym przez nas przedmiotom przypisywać większą wartość, niż one rzeczywiście posiadają. Jeśli zapłaciłaś za coś dużo pieniędzy, tym bardziej nie chcesz się tego pozbywać z domu. Bo przecież szkoda takiego wydatku!

3. Myślimy, że może jeszcze kiedyś będziemy potrzebować danej rzeczy.

Autorka książki It’s here… Somewhere dała mi odpowiedź na tę wątpliwość, która wgniotła mnie w ziemię.

Tak, prawdopodobnie będziesz kiedyś potrzebować danej rzeczy. Ale na świecie są ludzie, którzy potrzebują jej TERAZ, dziś, w tej chwili. Wykonaj ten akt odwagi i przekaż daną rzecz dalej, aby ktoś inny mógł z niej skorzystać. A jeśli przyjdzie czas, że będziesz jej potrzebować, bądź pewna, że znajdzie się sposób, abyś ją otrzymała.

To argument, który przemawia do mnie całkowicie. Może nie jest logiczny, ale dotyka czegoś, co siedzi głęboko w każdym z nas. Pragnienie, aby pomóc innym, obdarować ich czymś, co jest dla nich ważne i im potrzebne jest uniwersalne wśród ludzi.

Pomyśl o przedmiotach wokół siebie jak o bilecie do kina. Kupujesz bilet po to, by czegoś doświadczyć, coś przeżyć. Bilet sam w sobie jest tylko kawałkiem papieru. Kiedy obejrzysz film, już go nie potrzebujesz. Wszystkie przedmioty wokół nas również są nam potrzebne, by czegoś doświadczyć. Kiedy to zrobimy, możemy się ich pozbyć i przekazać je komuś innemu, by on również mógł z nich skorzystać.

Przez swoją hojność możesz ubogacić i zmienić życie kogoś innego. Dana rzecz, zamiast stać i kurzyć się w Twojej szafce, może posłużyć komuś, kto jej naprawdę potrzebuje. Czyż to nie wspaniały powód do tego, aby zrobić gruntowne sprzątanie domu?

Kiedy myślę o pozbywaniu się rzeczy z domu, nie chodzi mi o wyrzucanie wszystkiego do śmietnika. Proponuję Ci wyrzucenie tylko tego, co już nie nadaje się do użytku. Pozostałe przedmioty przekaż komuś innemu: rodzinie, przyjaciołom lub osobom ubogim (poprzez jakąś organizację).

sprzątanie domu

Dwie umiejętności, których potrzebujesz, aby zabrać się do pracy

  1. Świadomość, dlaczego pozbywasz się z domu konkretnych przedmiotów.

Moje odpowiedzi na to pytanie znajdują się powyżej w tekście: bo chcę swobodnie oddychać w swoim domu, mieć miejsce na to, co ważne, odgracić nie tylko przestrzeń, ale i moje myśli oraz przekazać innym to, z czego oni mogliby skorzystać.

Jaki jest Twój powód i motywacja?

Jeśli nie odpowiesz sobie na to pytanie, nie będzie Ci się chciało ruszyć do pracy. Sprzątanie domu z gratów to działanie wyczerpujące zarówno pod względem fizycznym, jak i emocjonalnym. Musisz setki, tysiące razy odpowiadać sobie na pytanie: Czy chcę daną rzecz? Czy jej potrzebuję? Czy jej używam? Czy ją lubię? Czy mam na nią miejsce?

Zrywanie emocjonalnych więzów z przedmiotami może być trudne, ale to uczucie ulgi, wolności i przestrzeni, które następuje później, jest wyjątkowe.

2. Znajomość pytań, które pomogą Ci ocenić, czy zostawić dany przedmiot, czy usunąć go z domu.

Te pytania już padły:

Czy chcę daną rzecz?

Czy jej potrzebuję?

Czy jej używam?

Czy ją lubię?

Czy mam na nią miejsce?

Zapamiętaj je, bo dzięki nim możesz stać się również bardziej uważna na to, co nowego wnosisz do swojego domu.

Jestem gotowa na zmiany. Chcę tego. Potrzebuję tego.

Kiedy ustalałam swoje cele na 2016 r., wśród nich znalazł się też punkt dotyczący utrzymania porządku w domu. Odgracanie będzie świetnym wstępem do tego.

Rozpoczynam proces gruntownego sprzątania domu w tym miesiącu. Opracowuję pewien plan, który ma mi w tym pomóc i usprawnić pracę. Chciałabym poświęcać na odgracanie minimum 15 minut każdego dnia (dłużej może być trudno przy dwójce małych dzieci…). Dostosowuję się do okoliczności mojego życia i będę pracować w sposób realny, ale efektywny. Wszystko małymi kroczkami.

Cały proces będę opisywać na blogu. Jeśli chcesz, możesz skorzystać z moich podpowiedzi i zrobić porządek w swoim domu.

Chciałabyś się do mnie przyłączyć? Jeśli tak, zostaw komentarz poniżej. Będziemy się nawzajem motywować do działania.

Jak wprowadzać zmiany w życiu: 5 wskazówek do natychmiastowego użycia

wprowadzania zmian

Możesz mówić, że Twoje kiepskie samopoczucie, zmęczenie i smutek to wina innych, którzy nie wywiązują się odpowiednio ze swoich obowiązków. Mąż nie okazuje Ci miłości tak, jak Ty tego potrzebujesz. Dziecko doprowadza Cię do szału swoimi zachowaniami. Koledzy w pracy ciągle zrzucają na Ciebie swoje obowiązki. W każdą relację wnosisz samą siebie. Nawet, jeśli zmienisz pracę, a może nawet męża, w te nowe relacje zabierzesz swoje przyzwyczajenia, zranienia i sposoby reagowania. I może okazać się, że nadal nie jesteś szczęśliwa. Dlaczego?! Nie uciekniesz od samej siebie. Musisz wprowadzić zmiany w życiu i w swoim zachowaniu, a wtedy zmienią się Twoje relacje.  

zmiany w życiu

Dlaczego pracować nad sobą?

Dlaczego to ja mam pracować nad sobą, jeśli mój mąż (moi koledzy z pracy, moja matka – sama wybierz, która relacja jest dla Ciebie najbardziej męcząca) nie chcą nic robić?! Przecież to, co jest między nami, nie zależy tylko ode mnie!

Zabierasz samą siebie w każdą relację, w którą wchodzisz. Jeśli pracujesz nad sobą, zmieniasz swój sposób tworzenia więzi z innymi ludźmi. Jeśli wykonasz swoją część pracy, najwięcej zyskujesz Ty sama. To od Ciebie zależy, jak wyglądają Twoje relacje. Masz na to wpływ. Nie musisz prowadzić życia, w którym czujesz się kiepsko. Masz możliwość zmieniać to, co jest dla Ciebie męczące i raniące. Praca nad sobą jest warta trudu, który trzeba w nią włożyć (więcej o tym przeczytasz w artykule: Czy do tanga trzeba dwojga, czyli jak stworzyć szczęśliwy związek?).

Trzy lata temu uczestniczyłam w treningu interpersonalnym. Poznałam na nim pewną Basię (imię zmieniłam). Nadawałyśmy na zuuuupełnie innych falach. Kompletnie. Zawsze wydawało mi się, że mam całkiem niezłe umiejętności komunikacyjne. Z nią natomiast nie byłam w stanie się dogadać. Kiedy ja coś mówiłam, jej odpowiedź pokazywała, że zrozumiała mnie zupełnie inaczej, niż chciałam. Kiedy ona coś mówiła do mnie, często jej słowa odbierałam jako oceniające i oskarżające.

I może gdybym poznała ją w normalnym życiu (poza treningiem), po prostu unikałabym rozmów i konfrontacji z nią. Może rozwinęłaby się we mnie myśl, że to jej wina, że nie jesteśmy w stanie się zrozumieć. Że ona mnie nie słucha, że mnie ocenia i oskarża o coś, czego ja wcale nie powiedziałam.

Jednak tak się nie stało.

Widziałam, że inne osoby rozmawiają z nią normalnie. Myślałam: Jak to możliwe?! Tak się da? Dlaczego ja nie jestem w stanie? Dodatkowo celem treningu było uczenie się siebie w relacjach z innymi, więc byłam zdeterminowana, aby maksymalnie ten czas wykorzystać. Kiedy więc była potrzeba i okazja, podejmowałam próby rozmowy z nią. Uczyłam się strzec swoich granic, mówić spokojnie, co mnie dotknęło i jak ja rozumiem i odbieram jej słowa. Chwilami było ostro. Posypały się iskry, popłynęło nieco moich łez. Ale wyszłam z tego wszystkiego silniejsza i mądrzejsza. Basia mnie dużo nauczyła.

Każda relacja, nawet najbardziej trudna i męcząca, może nas dużo nauczyć. I to od nas zależy, jak będziemy ją postrzegać.

 

5 kroków do wprowadzenia zmiany w życiu

Każda zmiana w Twoim zachowaniu dokonuje się powoli. Potrzeba czasu, wysiłku i wielokrotnych prób. Kiedy dziecko uczy się chodzić, trwa to wiele miesięcy. Jego determinacja jest ogromna. Upada, wstaje, chwiejnie robi kilka kroków, znów upada i wstaje. I tak w kółko. Tak właśnie wygląda proces wprowadzania zmian i uczenia się nowych zachowań.

W tej podróży można wyróżnić pięć stopni. Przechodzimy po nich po kolei za każdym razem, kiedy dokonujemy jakiejkolwiek zmiany w swoim zachowaniu.

  1. nieświadomość – nawet nie wiesz, że istnieje możliwość postępować inaczej i wcale Cię to nie interesuje. żyjesz sobie swoim życiem, dni mijają, nic się nie zmienia w Twoim działaniu,
  2. świadomość – gdzieś usłyszałaś lub przeczytałaś, że można zachować się inaczej niż Ty zawsze to robisz, ale nawet nie wiesz dokładnie, o co chodzi,
  3. mistrzostwo poznawcze – masz już pełną wiedzę w danym temacie, wiesz, jak wygląda określone zachowanie, co zrobić, aby je osiągnąć,
  4. emocjonalna zgodność – czujesz, że chcesz dokonać w swoim życiu takiej zmiany, że to będzie Ci służyło, jesteś emocjonalnie zaangażowana,
  5. działanie nawykowe – nie musisz już uczyć się danego zachowania, nie musisz pamiętać, aby go wykonać, bo jest to Twój normalny sposób działania bez zastanawiania się.

Jak widzisz, droga do zmiany jest długa. Nie daj się zwieść pozorom: to, że dużo wiesz na jakiś temat wcale nie oznacza, że jesteś na końcu tej podróży! To, że wiesz, jak powinnaś przeprowadzić owocną rozmowę z mężem nie oznacza, że takie rozmowy prowadzisz.

Zmiany w życiu zawsze związane są z pewnego rodzaju rozciąganiem samej siebie. Aby nauczyć się czegoś nowego, musisz wyjść ze swojej strefy komfortu i podjąć działania, których nigdy dotąd nie robiłaś. To boli! To wymaga wysiłku, wielu prób i błędów, ciągłego przypominania sobie, co powinnaś zrobić i jak się zachować.

Pamiętasz, jak uczyłaś się jeździć na rowerze (lub pływać, grać w tenisa czy robić coś jeszcze innego). Czy zajęło Ci to kilka minut? Nie! Był to proces. Musiałaś korygować swoje działanie i wciąż podejmować nowe próby, nawet jeśli się przewróciłaś. Może miałaś chwile zniechęcenia, kiedy wydawało Ci się, że nigdy się tego nie nauczysz. Ponieważ nie zrezygnowałaś, w końcu osiągnęłaś mistrzostwo.

jak dokonać zmiany

Opór przed zmianą

Ponieważ zmiana ZAWSZE w jakiś sposób boli, na pewno napotkasz po drodze opór. Nie tylko na zewnątrz, przede wszystkim wewnątrz siebie.

Kiedy uczysz się czegoś nowego, w pewnej chwili doświadczysz lęku, wątpliwości czy smutku. Kiedy pojawiają się u Ciebie te uczucia, Twój system nerwowy wysyła Ci silny komunikat: zaprzestań działania, które powoduje taki stan! To jest mechanizm, który pojawia się u każdego człowieka. Dlatego tak wiele osób rezygnuje z dokonania zmian: nie są w stanie przebrnąć przez silne, nieprzyjemne uczucia.

Musisz rozpoznać, jak wygląd u Ciebie opór przed zmianą. Czy przyjmujesz to, że przeciwności, wątpliwości i ból są normalne w rozwoju? Czy raczej pozwalasz, aby zatrzymały Cię w drodze? Jeśli masz silny opór przed zmianą, działasz z pozycji strachu i chęci ochronienia siebie przed bólem. Pamiętaj jednak, że nie jesteś w stanie zabezpieczyć siebie przed cierpieniem w życiu i w relacjach. Ono zawsze się pojawi, cokolwiek będziesz robić. Czy nie lepiej więc świadomie przyjąć, że przez ten ból mogę zmierzać do czegoś lepszego?

 

Kogo obwiniasz?

Ludzie są różni. Każdy z nas to odrębny świat, bardzo bogaty i skomplikowany. Mamy różne nawyki, przyzwyczajenia, życiowe doświadczenia i schematy postrzegania. Wiele osób ma jednak tendencję do patrzenia na innych przez pryzmat swojego wnętrza. Oczekujemy, że inni będą myśleć, czuć i reagować tak samo, jak my. Kiedy robią inaczej, oceniamy to jako niewłaściwe. A kiedy nie rozumiemy tego zachowania, kiedy czujemy się przez nie zranieni czy zdenerwowani, obwiniamy drugą osobę za swoje nieszczęście.

Kiedy obwiniasz kogoś za to, jak się czujesz, dobrowolnie oddajesz mu władzę nad swoim życiem. Jeśli to wina Twojego męża, że chodzisz smutna i czujesz się niekochana, to przecież tylko on może coś zrobić, aby to zmienić, prawda? Nic tu od Ciebie nie zależy. To on musi się zmienić, to on musi mówić i działać inaczej. Ty możesz tylko czekać, płacząc, narzekając i marudząc.

Obwinianie innych to odbieranie samej sobie możliwości decydowania o swoim życiu. W ten sposób stwierdzasz, że będziesz siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż ktoś innych odmieni Twój los. Bo przecież to jego wina, że jest Ci tak źle w tej relacji! Tylko co, jeśli on tego nie zrobi? Będziesz tak siedzieć do końca życia?

Zostaw więc obwinianie za drzwiami, weź się do roboty i wykonaj swoją część pracy. Wprowadzaj zmiany w życiu i nie czekaj na to, co zrobi druga osoba. Kiedy obudzi się w Tobie chęć obwiniania kogoś innego, przypomnij sobie, że w ten sposób sama odbierasz sobie możliwość kształtowania tego, jak wygląda Twoje życie. Cokolwiek zrobią inni, zawsze masz możliwość dokonać zmian w kierunku lepszych relacji.

 

Korzystaj z okresów czasu

Aby dokonać konkretnej zmiany w swoim zachowaniu, możesz wykorzystać narzędzie zwane okresami czasu.

Zdecyduj, co konkretnie chciałabyś zmienić, jakie nowe zachowanie wprowadzić lub z jakiego zrezygnować. Może to być częste mówienie pozytywnych rzeczy swojemu mężowi albo zaprzestanie mówienia o nim negatywnie. Może rezygnowanie z zamartwiania się o przyszłość albo umiejętność spontanicznej zabawy w codziennym, stresującym życiu. Ile kobiet, tyle pomysłów na zmianę.

Wybierz sobie jakiś krótki okres czasu (na początku 5-10 minut), w którym chcesz wprowadzić dane zachowanie. Nastaw sobie budzik i przez ten okres wszystkie swoje siły skup na tym, aby ćwiczyć nowe zachowanie. Kiedy się nie uda, przypomnij sobie, co to miało być i podejmij kolejną próbę. Jeśli opanujesz 5 minut, rozciągnij ten czas do 10. Później wydłużaj go o kolejne minuty. W końcu okaże się, że to zachowanie stanie się dla Ciebie naturalne.

Pamiętaj, że ból jest naturalnym elementem rozwoju. Jeśli odczuwasz niepokój, obawę, wątpliwości, smutek, zniechęcenie, to dobrze! To znak, że jesteś na właściwej ścieżce. Zmierzasz w kierunku pozytywnej zmiany.

zmiany w życiu

Zapisuj, co się u Ciebie dzieje

Pisanie ma terapeutyczną moc. Samo w sobie pomaga uporządkować myśli, nadać sens różnym wydarzeniom, nazwać emocje. Może być świetnym narzędziem w procesie wprowadzania zmian.

Kiedy chodziłam do szkoły podstawowej i liceum, pisałam pamiętnik. Wszystko, co się u mnie działo, przelewałam na papier. Później na pewien czas porzuciłam pisanie, ale zdarzało mi się sięgać po kartkę papieru i długopis w chwilach dużego, wewnętrznego chaosu. Pisanie pomagało mi się uspokoić, nazwać, co się we mnie dzieje i spojrzeć na wszystko z dystansem.

Aktualnie robię krótkie notatki po modlitwie osobistej. Zapisuję, czego doświadczyłam i co chcę zmienić na przyszłość. Pisanie jest wspaniałym narzędziem do poznawania siebie i wydobywania na światło dzienne swoich myśli i uczuć. Bez tego nie ma możliwości dokonania zmian w sobie.

Załóż zeszyt, w którym będziesz regularnie pisać kilka zdań. Zapisuj swoje myśli, uczucia, to, jak zareagowałaś na jakąś sytuację i co to mówi o Tobie. Zapewniam Cię, że w ten sposób znacznie przyspieszysz swój rozwój.

 

Na koniec chcę Cię zostawić z pytaniem: co by było, gdyby do końca Twojego życia wszystko zostało tak, jak jest teraz? Twoje relacje z bliskimi i to, jak Ty się w nich czujesz. Czy byłabyś szczęśliwa?

Jeśli nie, nie trać ani chwili. Zakasaj rękawy i walcz. W każdą relację wnosisz samą siebie, więc trwałe, pozytywne zmiany osiągniesz tylko wtedy, kiedy będziesz pracować nad sobą. Od samej siebie nie uciekniesz.

 

Jakie Ty masz sposoby na wprowadzanie zmian w życiu?

Wiedza, która Ci się przyda #1 – moje sierpniowe polecenia

sierpniowe polecenia

Internet nie raz ratował mi życie. Nieomal codziennie szukam w nim odpowiedzi na różne moje pytania. Co ugotować na obiad? Jak organizować swój czas, by wykorzystać go jak najlepiej? Jak radzić sobie z trudnościami wychowawczymi? Szukam, czytam, słucham, oglądam… Wciąż znajduję jakieś nowe, fascynujące informacje. Jeśli coś wydaje mi się dobre i pomocne, wprowadzam to w życie. I chcę też dzielić się z Wami tym, co w ostatnim czasie najbardziej mi pomogło.

sierpniowe polecenia

Stąd zrodził się pomysł na comiesięczne polecenia różnych artykułów i filmów związanych z życiem rodzinnym i domowym. Podrzucam Wam to, co zwróciło moją uwagę, skłoniło mnie do refleksji na jakiś remat lub odpowiedziało na moje pytania.


1. Kategoria: czas dla rodziny

Jeśli czytasz regularnie moje artykuły, wiesz, że jestem ogromną fanką zabawy. Fascynuje mnie jej wpływ na funkcjonowanie samych dzieci, ale również relacji rodzinnych. Wciąż zadziwia mnie fakt, jak wielu rodziców lekceważy jej znaczenie i możliwości, które daje! To jeden z najlepszych sposobów na nawiązanie bliskich relacji z dzieckiem, poznawanie go, przepracowanie różnych jego trudności, rozładowanie emocji…

Pisałam o tym wielokrotnie, jeśli jesteś zainteresowana tym tematem, zachęcam Cię do czytania. Według mnie warto poznać ten temat – u nas w domu używamy zabawy z dziećmi w sposób bardzo świadomy i przemyślany i przynosi to wspaniałe efekty. Wykorzystujemy ją, by zachęcić Franka do współpracy w jakimś temacie, kiedy jest bardzo płaczliwy, kiedy domaga się oglądania bajek lub słodyczy (często to sygnał, że jego plecak emocji jest wypełniony!) lub kiedy widzimy, że nieco oddaliliśmy się od siebie.

Jestem w stanie działać w ten sposób, jeśli sama reguluję swoje emocje. Kiedy jestem zdenerwowana, poirytowana czy przemęczona nie potrafię wejść w luz i swobodę, które są konieczne do zabawy. Ale doceniam jej obecność w życiu całej naszej rodziny i świadomie pracuję nad tym, aby było jej jak najwięcej.

Najbardziej lubię proste, niewymagające przygotowań wspólne wygłupy. Podejmujemy jednak w domu również aktywności, do których rodzic musi wnieść jakiś element przygotowania. Podrzucam Wam dziś zbiór mało skomplikowanych zabaw, które pomogą wyciszyć dziecko i przygotować je do snu. Jeśli nie wiesz, co robić z Maluchem po kolacji, ten artykuł jest dla Ciebie.

Zabawy wyciszające przed snem – Zainpiruj Malucha


2. Kategoria: emocje

Jestem zafascynowana tematem emocji. Coraz bardziej odkrywam ich wpływ na moje życie. Widzę, że większość trudnych dla mnie sytuacji wynika z tego, że nie potrafię ich regulować. Uczę się, jak one działają. Poznaję samą siebie i swój sposób reagowania na otoczenie. Piszę też często o tym artykuły, bo jestem przekonana, że to jeden z najważniejszych czynników wpływających na życie rodzinne.

Ciekawostką dla niektórych może być fakt, że pod złością nieomal ZAWSZE kryją się jakieś inne emocje, których z jakiegoś powodu nie chcemy czuć (strach, żal, bezradność, niemoc). O ile ostatnio coraz częściej można przeczytać artykuły na temat samej złości, to te uczucia schowane pod nią wciąż są rzadko poruszanym tematem. Zachęcam Cię do przeczytania o tym i refleksji nad swoim zachowaniem. Kiedy odczuwasz bezradność i jak działasz pod jej wpływem?

Jak pokonać bezradność – Dzieci i Pieniądze


3. Kategoria: zdrowe życie

Kolejny temat, który uwielbiam, to zdrowe odżywanie. Z moich obserwacji wynika, że w wielu rodzinach dzieci jedzą za mało zdrowych rzeczy, a zbyt dużo śmieciowego jedzenia lub takiego, które nie wnosi nieomal żadnych składników odżywczych. Trafiłam w internecie na fantastyczną serię artykułów, które pomogą rozwiązać ten problem. Letnia Szkoła Jedzenia Warzyw to profesjonalna, pochodząca od dietetyczki, wiedza o tym, jak zachęcić dziecko, by jadło więcej warzyw. Lekcji jest aż czternaście, każda napakowana wiedzą i konkretnymi wskazówkami, co robić, a czego unikać.

Ja na przykład dowiedziałam się, że nie powinno się zachęcać dziecka do jedzenia warzyw poprzez mówienie im, że warzywa są zdrowe… Coś nowego, prawda? Wskakuj więc na bloga Szpinak Robi Bleee i czytaj.

Jeśli zależy Ci na zdrowym odżywaniu swoich dzieci, nie możesz ominąć tej serii!

Letnia Szkoła Jedzenia Warzyw – Szpinak Robi Bleee


4. Kategoria: organizacja czasu

sierpniowe polecenia

Wciąż szukam sposobu i pomysłu na to, jak najlepiej zorganizować czas naszej rodziny. Uczę się, jak go nie marnować, ale maksymalnie wykorzystać. Dzieci pomogły mi sobie uświadomić, jak wielkim darem i zasobem jest czas. Dlatego chcę z niego mądrze korzystać.

Od niedawna zaczęłam używać papierowego planera (na razie testuję, jak mi się sprawdzi). Mój mąż zadania firmowe zapisuje w kalendarzu google, jednak ja nie jestem do niego w 100% przekonana. Do mnie przemawia papier. Potrzebuję mieć zapisane różne zadania i zajęcia na kartce, inaczej jakoś trudno mi je ogarnąć.

Dlatego we wrześniu będę testować Rodzinny Kalendarz od Niebałaganki. Możesz go pobrać z jej artykułu, wydrukować i używać. Ja będę to robić pierwszy raz, może do mnie dołączysz?

Rodzinny Kalendarz – Niebałaganka


5. Kategoria: rozwój osobisty

Na koniec zostawiłam prawdziwy hit (przynajmniej dla mnie). Interesuję się tematyką kobiecości i męskości i przeczytałam w tym temacie niejedną książkę, słuchałam konferencji i nagrań. Niedawno natrafiłam na źródło, które mówi o tym w zupełnie nowy dla mnie sposób.

Otóż kobiecość to nic innego, jak bycie otwartą na to, co dzieje się w życiu i gotową, aby uznać i pokazać swoją bezradność i bezbronność, kiedy się ją odczuwa. U płci żeńskiej nie kobiece zachowania to: kontrolowanie, zmuszanie, wymuszanie, ciągłe stawianie na swoim. Dla mnie ta idea w pierwszej chwili była nie do końca zrozumiała. I przyznam, że trochę się z nią kłóciłam… Ale powoli się do niej przekonuję. Dlaczego? Dlatego, że widzę, jak ja sama męczę się tymi nie kobiecymi zachowaniami! Z jednej strony ciągle tak się zachowuję (próbuję kontrolować wszystko i wszystkich dookoła mnie, podejmować decyzje, jak ma wyglądać nasze codzienne życie itd.), a z drugiej mam tego dość i wcale tak nie chcę żyć!

Jeśli interesuje Cię ten temat i chcesz dowiedzieć się więcej, odsyłam Cię do źródła.

Mam nadzieję, że wśród tych artykułów znajdziesz coś dla siebie. Czytaj, oglądaj i bierz inspiracje dla siebie i swojej rodziny.

Na jaki temat chciałabyś przeczytać moje polecenia w następnym miesiącu?