7 prostych (ale skutecznych) sposobów, jak dbać o związek

Dzwoni budzik. Wstajesz, idziesz do kuchni zrobić kawę. Szybka poranna toaleta. W międzyczasie wstaje również Twój mąż. Budzisz dzieci i w pośpiechu jecie śniadanie. Wszyscy ruszacie w swoich kierunkach: one do szkoły lub przedszkola, wy do pracy. Po południu wracasz zmęczona do domu. Przygotowujesz obiad. Jecie wspólnie, a może nawet nie, bo każdy ma jakieś swoje zajęcia w tym czasie. Trzeba coś sprzątnąć w domu, coś uprasować, sprawdzić, czy dzieci odrobiły lekcje. I już jest wieczór. Kąpiele, mycie zębów, wspólne czytanie i zasypianie. Padasz zmęczona, bo jutro znów trzeba wstać rano. Tak minął kolejny dzień. Pytasz sama siebie: jak dbać o związek w życiu tak zapchanym zajęciami i obowiązkami?!

 

jak dbać o związek

Zacznę od trudnego pytania: co DZIŚ zrobiłaś dla swojego męża? W jaki sposób okazałaś mu, że jest pierwszą osobą w Twoim życiu?

Myślę o swoim dniu. Hmm, uprasowałam dla niego koszulę. Tylko że musiał mi o tym dwa razy przypominać, więc nie wiem, czy to się w ogóle liczy… Przytuliłam się do niego rano. Napisałam do niego smsa, kiedy był w pracy. Jeśli wysiliłabym swoją pamięć, coś jeszcze może wpadłoby mi do głowy. Kiedy jednak patrzę na to, co napisałam, łapię się za głowę. Tylko tyle?! Tak mało zrobiłam, żeby okazać miłość osobie, o której mówię, że jest najważniejsza (po Bogu) w moim życiu?! Tyle czasu dla niej znalazłam?!

 

Kto jest najważniejszym człowiekiem w Twoim życiu?

Jestem przekonana, że to mąż powinien być pierwszy w życiu każdej żony. Nie dzieci. Nie rodzice. Mąż.

To związek małżeński tworzy środowisko, w którym mogą wzrastać dzieci. Szczęśliwe małżeństwo promieniuje na wszystkie dziedziny naszego życia. Jeśli jestem w stałym, pełnym miłości związku, nie muszę się zbytnio martwić sprawami zawodowymi, trudnościami z sąsiadami czy problemami szkolnymi syna lub córki. Czerpię siłę z relacji z mężem i wszystko inne nie jest tak bardzo przytłaczające.

Dlatego małżonkowie muszą dbać o to, aby nic i nikt nie stanął pomiędzy nimi: ani dzieci, ani rodzina pochodzenia, ani praca, ani żadne inne działania czy osoby. Ekspertka od relacji małżeńskich, Stacey Martino, często podkreśla, że tylko wtedy związek ma szanse powodzenia, jeśli małżonkowie postawią siebie nawzajem na pierwszym miejscu. W innym wypadku nie ma możliwości stworzyć pełnego miłości i pasji związku, którego nic i nikt nie może zniszczyć.

Marzysz o małżeństwie, w którym czujesz się wspaniale, wiesz, że jesteś kochana, Twój mąż wspiera Ciebie, a Ty jego, wciąż na nowo się w sobie zakochujecie? W takim razie musisz się w pełni zaangażować i postawić Wasz związek na pierwszym miejscu (oczywiście, jeśli jesteś osobą wierzącą w Boga, to On ma być pierwszy, a małżeństwu tuż za Nim). Jeśli to miejsce zajmą Twoje dzieci, praca czy hobby, nie ma mowy o stworzeniu małżeństwa, o którym marzysz. Tutaj konieczne jest postawienie wszystkiego na jedną kartę.

Oczywiście, że w pewnych okresach życia więcej czasu będziesz poświęcać nowo narodzonemu dziecku czy ciężko chorej mamie, którą nie ma się kto zająć. Czym innym jednak jest Twoja uwaga, a czym innym – Twoje intencje.

Twoja uwaga kieruje się na to, co w danym momencie najbardziej jej potrzebuje. Może to być noworodek u Twojego boku, który ma kolki i chce, aby go nosić kilka godzin dziennie. Może to być Twój owdowiały rodzic, który leży w szpitalu i potrzebuje opieki. W takiej sytuacji nie możesz po prostu zostawiać codziennie dziecka i wychodzić w tym czasie na randki z mężem.

Chociaż więc przeznaczasz swój czas na pomoc innym osobom, Twoja intencja pozostaje stała: chcę, aby mąż był pierwszą osobą w moim życiu. Jak więc mogę mu to okazać, chociaż nie mam dużej ilości czasu i siły? Czasem wystarczy z czułością powiedzieć: Kochanie, bardzo za Tobą tęsknię i marzę o tym, abyśmy spędzili kilka godzin tylko we dwoje. Jak Bartuś poczuje się lepiej, poprośmy babcię, żeby się nim zajęła i wyjdźmy gdzieś razem, dobrze?

Pamiętaj więc, że dysponujesz zarówno uwagą, jak i intencjami. Wykorzystaj je, jeśli zastanawiasz się, jak dbać o związek w codziennym, zabieganym życiu.

jak dbać o związek

Jak dbać o związek w codziennym życiu?

Sięgnij pamięcią do początku Waszego wspólnego życia. Jak często wtedy robiłaś coś tylko z myślą o mężu? Może to były jakieś małe niespodzianki, liściki miłosne, seksowna, nowa bielizna lub pełne podziwu słowa dla jego mądrości i pracowitości?

Czasem popełniamy błąd i czekamy na wielką okazję, aby zrobić drugiej osobie jakąś super niespodziankę. Skupiamy cały swój wysiłek na tym, aby uczynić ją wyjątkową i godną zapamiętania. Jednak zwykle tego typu podejście kończy się wielkim niepowodzeniem.

Druga osoba czuje się wygłodniałanie doświadcza regularnie chociażby najmniejszych dowodów miłości i wtedy ten jeden, wyjątkowy już nie jest w stanie jej zadowolić. Czekała tak długo, że żal i smutek już wypełniły jej serce. Dodatkowo ma wielkie oczekiwania wobec tego jednego dnia, bo jeśli zdarza się on tak rzadko, to przecież musi to być coś NAPRAWDĘ zadziwiającego.

Dużo łatwiej okazać miłość małżonkowi poprzez stałe, drobne gesty. Nie zajmują one dużo czasu, nie kosztują wiele wysiłku, a stanowią paliwo dla szczęśliwego związku. Jeśli więc odnajdujesz siebie w opisie z początku artykułu, poniższe podpowiedzi są dla Ciebie.

Zanim jednak podam kilka propozycji, muszę napisać coś jeszcze. Nic nam nie da czytanie nawet najciekawszych pomysłów bez jednego: bez wprowadzenia ich w życie! Pamiętaj zatem, że nieomal 40% naszej codzienności składa się z nawyków. Wykorzystaj je, kiedy będziesz zastanawiała się, jak pielęgnować związek. Pracuj nad nowymi przyzwyczajeniami, np. Codziennie napisać miłosną karteczkę dla ukochanego. O tym, jak wprowadzać w życie nowe nawyki, pisałam tutaj.

Pisałam również o językach miłości, którymi mówią różni ludzie. Warto poznać język swój i swojego męża. Jednak zachęcam Cię do tego, aby nie rezygnować z okazywania miłości w różnorodny sposób, nawet, jeśli nie jest on głównym językiem Twojego męża. Drobnych gestów czułości, bliskości i więzi nigdy zbyt dużo.

 

7 pomysłów na to, jak dbać o miłość

  • Miłosne karteczki typu POST-IT

Zaopatrz się w kolorowe, małe karteczki i zacznij pisać. Może być codziennie jedna, krótka wiadomość, może być jedna w tygodniu. Wystarczy krótkie zdanie: Dziękuję Ci dziś za…, Jesteś wspaniałym ojcem, bo…, Cieszę się, że jestem Twoją żoną. Ty sama najlepiej wiesz, czego potrzebuje Twój mąż. Niech na kartkach pojawią się słowa uznania, dowartościowania, podziękowania. Zostawiaj je, gdzie tylko Ci się podoba: na lustrze w łazience, na ekranie laptopa, przy którym pracuje, w portfelu. Zrób mu niespodziankę!

  • Słowa pełne dobroci

Warto wyrobić sobie nawyk mówienia ukochanemu WSZYSTKIEGO, co przyjdzie nam do głowy, a co jest miłe wobec niego. Podoba Ci się, jak wygląda w nowych spodniach? Powiedz mu to! Cieszysz się, że możesz siedzieć obok niego podczas śniadania? Powiedz to! Czujesz radość, kiedy patrzysz, jak bawi się z Waszymi dziećmi? Powiedz mu to!

Nie zatrzymuj dla siebie nic, co jest dobrym i miłym słowem wobec niego. On nie wie, co siedzi w Twojej głowie. Wie tylko to, co powiesz. Pozwól mu doświadczyć tego, jak dużo radości Ci sprawia.

  • Prezenty

Dla każdego ta kategoria oznacza coś innego. Podstawowa zasada jest taka, aby dostosować się do oczekiwań męża. Nie musisz kupować drogich rzeczy. Najważniejsze, aby jemu sprawić radość. Mój mąż uwielbia jeść pistacje i ostatnio wymyśliłam, żeby podrzucać mu małą paczuszkę przed każdym wyjazdem do pracy na imprezę. Pomyśl, co lubi Twój ukochany i podaruj mu to. Może to być jedno ulubione ciastko lub gazeta, którą chętnie czyta kupiona w drodze do domu.

  • Czas

Zastanów się, co najbardziej lubi robić Twój mąż? Jeśli już wiesz, zaplanuj, kiedy będzie mógł to zrobić. Weź udział razem z nim w danej czynności lub przygotuj wszystko tak, aby mógł zająć się tym sam. Może lubi grać w piłkę, oglądać mecze, grać na gitarze czy majsterkować przy samochodzie? Daj mu dar czasu, który może przeznaczyć na swoje hobby.

  • Twoja uwaga

Odpowiedzią na pytanie, jak dbać o związek, jest również Twoja pełna, niczym nie zakłócona uwaga. Skieruj ją na zrobienie z mężem czegoś, co on chce robić. Nawet, jeśli nie przepadasz za tym, co on zaproponuje, zrób to dla niego (jeśli tylko jego pomysły są moralnie dobre). Wędkowanie, wspólne oglądanie meczu piłki nożnej lub filmu akcji – podaruj swoją uwagę i obecność.

  • Wspólne zajęcia

Zróbcie coś razem. Nauka tańca, garncarstwo, gotowanie – nieważne, co to będzie, liczy się fakt, że spędzicie wspólnie nieco czasu i będziecie mieli okazję razem dobrze się bawić. Nie zapominaj, że wspólna zabawa jest niezbędnym elementem szczęśliwego związku!

  • Seks

I na koniec: jednym z najlepszych sposobów, w jaki możesz okazać miłość swojemu mężowi jest współżycie seksualne. Mężczyźni przeżywają go zupełnie inaczej, niż kobiety. Dla nich fizyczna bliskość z partnerką wiąże się z odczuwaniem bliskości podobnej do tej, którą kobiety doświadczają w czasie dobrej rozmowy. Warto o tym pamiętać i nie pozbawiać go tej bliskości! Ty może potrzebujesz rozmowy, by czuć się kochana, on natomiast potrzebuje seksu. Oczywiście on również potrzebuje rozmowy, a Ty – współżycia. Jednak nie ma nic złego w tym, że on odczuwa większą emocjonalną bliskość po zbliżeniu fizycznym, a Ty – po rozmowie. Tak po prostu jesteśmy stworzeni.

Oczywiście piszę tutaj o przeciętnym mężczyźnie i przeciętnej kobiecie. Odstępstwa od reguły na pewno się zdarzają.

jak dbać o związek

Na koniec wrócę do pytania: co DZIŚ zrobiłaś dla swojego męża? Jeśli chcesz, aby Wasza miłość była świeża, musisz zadbać o świeżość swojego dawania. Postaw na drobne, codzienne gesty, które będą wciąż dostarczać paliwa dla Waszego związku. Wybierz jeden pomysł z powyższej listy i wprowadź go dziś w życie. Jutro wybierz następny. Później kolejny. Niech w każdym dniu zaroi się od konkretnych oznak bliskości. Jeśli takie zachowanie wejdzie Ci w nawyk, nie będziesz musiała zastanawiać się, jak dbać o związek. Po prostu będziesz to robić.

 

A jakie są Twoje sposoby, aby dbać o małżeństwo?

Czy do tanga trzeba dwojga, czyli jak stworzyć szczęśliwy związek?

szczęśliwy związek

Wzrastałam w przekonaniu, że obie osoby powinny wnosić do związku tyle samo. Tyle samo pracy nad tym, co nas łączy, tyle samo entuzjazmu, tyle samo gotowości do zmiany… Taka relacje 50:50 – ja dam 50%, a drugie 50% ty. I wtedy wszystko będzie wspaniale. Teraz już wiem, że myślenie, że wniesiemy do małżeństwa po równo i wtedy stworzymy szczęśliwy związek, to mit. Im szybciej to zobaczysz, tym lepiej dla Ciebie i Twoich bliskich.

szczęśliwy związek

Kto wnosi więcej w związek?

Każdy człowiek jest inny. Różnimy się pod bardzo wieloma aspektami. Począwszy od wyglądu, przez temperament i cały bogaty, wewnętrzny świat. Inaczej reagujemy na te same sytuacje, inaczej patrzymy na to, co nas otacza, inaczej rozumiemy to, co dzieje się dookoła nas. Te same wydarzenia wywołują w nas inne emocje, inaczej oceniamy trudności i szanse, które nam się przydarzają. Nie jestem w stanie nawet wymienić wszystkiego, co nas różni. Wyglądamy, myślimy i czujemy inaczej.

Jednocześnie mamy pewną wspólną cechę: oceniamy działanie innych przez pryzmat samych siebie. Patrzę na to, co robi drugi człowiek i przepuszczam to przez filtr własnych doświadczeń, emocji czy zranień z przeszłości. Nie ma w świecie ludzkim czegoś takiego, jak całkowicie obiektywne ocenianie. Po prostu nie ma. Zawsze robimy to przez pryzmat samych siebie.

Co się dzieje w takim związku 50:50, o którym większość z nas marzy długie lata?

Skąd będziesz wiedzieć, że Twój partner wnosi w związek tyle samo, co Ty? Musisz to jakoś ocenić i zmierzyć. Patrzysz więc na jego zachowanie i punktujesz, oceniasz je. Czy robisz to obiektywnie? Oczywiście, że nie, bo nie jest to możliwe! Oceniasz działanie drugiej strony przez pryzmat tego, co Ty byś zrobiła na jej miejscu, czego Ty od niej oczekujesz i potrzebujesz, jak Ty byś się zachowała w danej sytuacji.

Do czego to prowadzi? Do bezustannej frustracji. Druga osoba nigdy nie będzie w stanie otrzymać u Ciebie maksimum punktów. Dlaczego? Bo nie zachowa się tak, jak Ty byś się zachowała na jej miejscu. Nie odpowie na każde Twoje oczekiwanie i potrzebę. Nie zrobi tego, bo jest sobą, a nie Tobą. Zachowa się po swojemu. Z góry jest na straconej pozycji w tym mierzeniu, kto ile wniósł w związek. Tak samo, jak Ty jesteś na straconej pozycji, jeśli to ona mierzy, kto wnosi mniej, a kto więcej. Ty zawsze będziesz uważać, że wnosisz więcej. Ona będzie natomiast uznawać, że to ona robi więcej, albo przynajmniej tyle samo. I nie będzie rozumiała, o co masz pretensje.

Ale wróćmy do początku.

 

To Ty tworzysz relacje

Coraz częściej dochodzą do mnie pytania związane z pisanymi przeze mnie artykułami: Dlaczego piszesz tylko o pracy kobiety nad sobą? To przecież obie strony muszą pracować, aby stworzyć szczęśliwy związek. Mężczyzna też musi pracować. Takie artykuły mogą tworzyć niezdrowe podejście.

Chcę więc szerzej opisać preferowane przeze mnie podejście do wszelkich relacji, szczególnie małżeńskich.

W swoim życiu tworzysz bardzo wiele relacji z ludźmi: z mężem, dziećmi, przyjaciółmi, rodzicami, współpracownikami… Co jest wspólnym mianownikiem tej listy? Jesteś nią ty. Ty sama.

Wielu ludzi idzie przez życie, skupiając swe wysiłki na kontrolowaniu i zmienianiu wszystkich tych, z którymi wchodzą w relacje. Mówią: Byłabym szczęśliwa, gdyby tylko moja matka zachowywała się inaczej… Byłabym szczęśliwa, gdyby mój mąż więcej dawał z siebie w naszej rodzinie… Byłabym szczęśliwa, gdyby mój szef przestał się w końcu mnie czepiać… Tymczasem jedyną osobą, którą jesteśmy w stanie w pełni kontrolować jesteśmy my sami. Nikt inny.

szczęśliwy związek

Możesz nauczyć się panować tylko nad samą sobą. Innych nie zmienisz, jeśli oni tego nie będą chcieli.

Wiele energii codziennie wkładamy w relacje z innymi. Jedne z nich dają nam satysfakcję, radość i motywują nas do pozytywnych zmian. Inne są destrukcyjne, męczące i powodują ból. Od poziomu Twojego rozwoju zależy, jaki odsetek Twojego życia będą stanowiły te pozytywne, a jaki – te negatywne.

Powtarzam jeszcze raz: poziom Twojego wewnętrznego rozwoju decyduje o tym, jak wyglądają Twoje relacje z innymi.

Te słowa mogą wywołać Twój bunt, wiem. Wszyscy dookoła mówią nam, że szczęśliwy związek zależy od pracy i równego wkładu obu stron. A ja mówię Ci, że wygląd Twoich relacji zależy od Twojego wewnętrznego rozwoju.

Czym są w ogóle Twoje relacje? Relacja to Ty i sposób, w jaki odnosisz się do drugiej osoby. Jeśli nauczysz się panować nad sobą i tym, jak odnosisz się do innych, nauczysz się tworzyć dobre relacje. Jest to pewna umiejętność i można jej się uczyć, można ją w sobie rozwijać i ćwiczyć.

 

Dlaczego to ja mam wykonywać pracę, by tworzyć szczęśliwy związek, jeśli mój mąż nie chce tego robić ze mną?

Pierwsze, ważne pytanie: co dla Ciebie znaczy szczęśliwy związek? Często używamy tego sformułowania, ale co ono znaczy? Czy chodzi Ci o to, że Ty jesteś szczęśliwa w kontakcie z drugą osobą? Czy, że ona jest szczęśliwa? Lub i Ty, i ona? Wydaje mi się, że najczęściej chodzi nam o to, że szczęśliwy związek to taki, w którym obie strony są szczęśliwe. Jeśli rozumiesz to inaczej, daj mi znać. Chętnie się dowiem.

Jeśli zatem chodzi o szczęście obu stron, wczytaj się uważnie w to, co teraz napiszę. Kiedy wykonujesz pracę nad sobą i tym, co Ty wnosisz w związek, największy dar otrzymujesz Ty sama. Jeśli uczysz się panować nad sobą i tworzyć dobre relacje z innymi, najwięcej korzystasz na tym Ty sama. Rozwijasz się, zmieniasz, lepiej potrafisz panować nad swoimi uczuciami, lepiej reagować na stresujące sytuacje – to konkretne umiejętności, które zyskujesz. One z Tobą zostają na zawsze. Nikt Ci ich nie odbierze. I wiesz co? To właśnie od nich zależy Twoje poczucie szczęścia.

Twoje poczucie szczęścia zależy od tego, co dzieje się w środku Ciebie, a nie od tego, co dzieje się dookoła Ciebie.

szczęśliwy związek

Jeśli więc Twoje szczęście zależy od tego, jaka Ty jesteś i jak reagujesz na sytuacje, które Cię otaczają, jakie znaczenie ma to, czy Twój mąż wykona nad sobą jakąkolwiek pracę?

Praca nad sobą to coś, z czego najwięcej korzystasz Ty sama. To, jak daleko będziesz na drodze wewnętrznego rozwoju, decyduje o Twoim szczęściu. Nie to, czy Twój mąż wykona nad sobą taką samą pracę, jak Ty.

Wróćmy też do początkowej refleksji o związku 50:50. Mówienie o tym, że obie strony muszą wnieść po równo, by związek był szczęśliwy, jest konkretnym przejawem myślenia o relacjach w kategorii 50:50. Jeśli wciąż wracasz do tego, że Twój mąż też musi wykonywać jakąś pracę, mówisz o tym i myślisz, samą siebie skazujesz na frustrację. On nigdy nie zrobi tego, co Ty robisz i jak to robisz – jest sobą i nikim innym. Koncentrowanie się na tym, co on powinien zrobić, powoduje, że jesteś w stanie ciągłego oceniania jego zachowania. Musisz wciąż czuwać i sprawdzać: czy już się zmienił? Czy już zrobił to, co powinien, czy jeszcze mam na niego naciskać? Jak to zrobić, żeby w końcu zaczął się zmieniać?

Samą siebie skazujesz na porażkę. Zajmujesz się czymś, na co masz niewielki wpływ. Możesz kontrolować tylko siebie i to, jak Ty odnosisz się do innych. Po co więc skupiać się na czymś, czego nie możesz zmienić?

 

Relacja 100:100

Muszę teraz dodać coś jeszcze. Nie piszę wcale, że to od kobiety i jej pracy zależy szczęśliwy związek. Nigdy tego nie napisałam i nie napiszę. To nie od kobiety zależy szczęśliwy związek. To od Ciebie zależy to, jak Ty się czujesz i odnajdujesz w swoich relacjach. Ponieważ kieruję artykuły do kobiet, dlatego piszę o kobietach. Równie dobrze mogłabym napisać: to od Ciebie, mężczyzno, zależy to, jak Ty się czujesz w relacjach z innymi, nie od Twojej żony. Rozumiesz, o co mi chodzi?

Nie piszę tego dlatego, że jesteś kobietą. Taki sam artykuł mogłabym skierować do Twojego męża.

Jeśli zatem związek 50:50 nigdy Cię nie usatysfakcjonuje, co może to zrobić? Związek 100:100. Ty dajesz swoje 100% i druga osoba daje swoje 100%. Ty wykonujesz swoją pracę bez względu na to, czy druga strona robi to samo. Skupiasz się tylko na tym, co należy do Ciebie. Robisz swoje. Rozwijasz się, uczysz się umiejętności potrzebnych do odpowiedniego odnoszenia się do innych, kontrolujesz swoje emocje (szczególnie złość – pisałam o tym tutaj) uczysz się stawiać mądrze granice i mówić o swoich potrzebach. Wnosisz to wszystko w relację. Bez oglądania się na to, co wnosi druga strona.

Zauważ, że nie mówię o tym, że pozwalasz sobą pomiatać, czy poddawać jakiejkolwiek przemocy. Nie! Jeśli zadbasz o swój rozwój, nie dopuścisz do tego. Będziesz mieć wszystko, co jest potrzebne do budowania dobrych relacji z innymi. Będziesz mogła tworzyć szczęśliwy związek.

Pamiętaj o tym, że samą siebie zabierasz do każdej relacji, którą tworzysz. Nawet, jeśli rozstałabyś się z aktualnym partnerem i zaczęła nowy związek, Ty zostajesz wciąż taka sama. Często dzieje się tak, że ktoś rozwodzi się w przekonaniu, że nieszczęśliwy związek to wina męża, a kiedy wchodzi w nową  relację, za kilka miesięcy znajduje się w dokładnie takiej samej sytuacji, jak przed rozwodem. Nie możesz ominąć zadania, które stoi przed Tobą: jeśli nie nauczysz się odpowiednio odnosić do innych, nigdy nie stworzysz szczęśliwego związku.

 

Wystarczy jedna osoba, by odmienić związek

Każdego dnia we wszystkich relacjach z ludźmi rozgrywa się specyficzna gra. Jedna osoba zachowuje się w określony sposób, wywołując jakąś reakcję drugiej. Ta reakcja następnie wywołuje reakcję u pierwszej osoby. I tak w kółko. Na tym polega dynamika relacji międzyludzkich.

Konkretny przykład. Żona poprosiła męża o to, aby zrobił zakupy, wracając z pracy. On tego nie zrobił – zapomniał, nie zdążył, cokolwiek. Ona czeka na niego, głodna i gotowa, by przygotować szybki obiad. Widzi jego puste ręce. Jak reaguje?

  1. W złości mówi/krzyczy/cedzi przez zęby: Ty nigdy nie robisz tego, o co Cię proszę! Jedna, drobna prośba i nie mogłeś jej spełnić?
  2. Czuje w środku złość. Oddycha kilka razy głęboko, postanawia, że nie będzie w złości robić mu wyrzutów. i mówi: Jestem bardzo głodna i zmęczona. Czy mógłbyś szybko skoczyć do sklepu koło naszego bloku, żeby kupić to, co potrzebujemy na obiad?  Zje obiad, a później, na spokojnie, powie mu, że będzie mu bardzo wdzięczna, jeśli następnym razem zakupy zrobi. Może byłoby lepiej, gdyby ustawił sobie w telefonie przypominacz?

szczęśliwy związek

Zachowanie męża i dwie, zupełnie inne reakcje żony. Jak myślisz, jak na jej zachowanie odpowie mąż? Jest bardzo prawdopodobne, że w pierwszym przypadku będzie się bronił i sam wpadnie w złość, co skończy się niepotrzebną awanturą. W drugim przypadku pójdzie po zakupy, a po południu z większą otwartością będzie rozmawiał o tym, jak ona się czuła w tej sytuacji.

Relacja to łańcuch: zachowanie – reakcja na to zachowanie – reakcja na reakcję itd.

Wystarczy zmienić jeden składnik w tym łańcuchu, aby zmieniła się jego dalsza część. Wystarczy zmienić jedną reakcję, aby zmieniła się w danej chwili cała relacja.

Dlatego wystarczy jedna osoba, aby zmienić związek. Możesz odetchnąć głęboko: nie musisz się stresować pytaniem, jak zmienić męża na lepsze.

Jeśli dokona się zmiana w Tobie, zmieni się Twoja relacja z mężem. Twoje zachowania mogą go prowadzić do reakcji, które budują lub niszczą Waszą relację. Oczywiście to działa w obie strony: jego zachowania mogą wywołać w Tobie reakcje, które budują lub niszczą związek. Jednak pamiętaj, że możesz kontrolować tylko siebie. Nie myśl więc o tym, żeby zmienić jego zachowania. Ucz się tego, jak reagować, by wyciągnąć z niego to, co najlepsze. Ucz się tego, jak wywołać jego lepszą reakcję. To Twoja część pracy: panowanie nad sobą, swoimi uczuciami, słowami i zachowaniami.

 

Wspólna praca nad związkiem

Bardzo rzadko zdarza się, aby obie osoby były gotowe i chętne do pracy nad związkiem w ten sam sposób i w tym samym czasie. Czytałam ostatnio, że ok. 75% terapii par kończy się niepowodzeniem. Zachęcam Cię: nie idź tą drogą. Nie stawiaj Twojego szczęścia na niepewnym gruncie czekania, aż Twój mąż w końcu wykona pracę, której od niego oczekujesz.

Włóż w Wasze małżeństwo swoje 100%. Rozwijaj się, ucz tworzyć dobre relacje, odkrywaj, jak panować nad swoimi emocjami. Skup się na swojej pracy, zmianie Twoich zachowań i Twoich reakcji na jego zachowania. Jeśli trzeba, zrób sobie przerwę jako mama i żona – wyjdź z domu choć na 10 minut (konkretne pomysły na to, jak zrobić sobie przerwę znajdziesz w tym artykule). Zobaczysz, że w ten sposób zmianie ulegnie cała Wasza relacja i stworzycie szczęśliwy związek.

A jaka Twoim zdaniem jest recepta na szczęśliwy związek?

Przez wspólne posiłki do lepszego radzenia sobie w życiu

wspólne posiłki

Stół w kuchni. Zwykły mebel, taki sam, jak pozostałe. A jednak może mieć wielki wpływ na Twoją rodzinę. Wiele osób wspomina ze swojego dzieciństwa stół w kuchni, przy którym toczyło się życie. Tam odrabiało się lekcje, jadło obiady, rozmawiało z mamą o tym, co słychać w szkole. Inni nie mają takich wspomnień, bo ten mebel nie odgrywał w ich domu tak wielkiej roli. Nie o sam przedmiot tutaj chodzi, raczej o to, co dzieje się przy nim. Jego obecność to szansa na stworzenie miejsca, przy którym nie tylko zjecie wspólne posiłki, ale również będziecie nawiązywać silną więź rodzinną.  

wspólne posiłki

Dlaczego wspólne posiłki są takie ważne?

Czy wiesz o tym, że jedzenie wspólnych posiłków może pomóc określić, jak dzieci będą radziły sobie w dorosłym życiu? Badania pokazują, że jest to najlepszy wskaźnik ich zachowania. Im częściej dzieci jedzą wspólne posiłki z rodzicami, tym lepiej radzą sobie w szkole i rzadziej mają problemy z alkoholem i narkotykami. Rzadziej też cierpią na depresję i popełniają samobójstwa. Później rozpoczynają życie seksualne.

I to wszystko tylko dlatego, że jadły ze mną obiady?!

Te wyniki badań można wytłumaczyć na kilka sposobów:

  • rodziny, które jedzą razem, więcej ze sobą rozmawiają – tym samym mają silniejszą więź ze sobą,
  • rodzice, którzy mają czas i chęci, aby jeść posiłki z dziećmi, prawdopodobnie wyrażają swoją miłość również na inne sposoby, dając dzieciom swoją uwagę i wsparcie,
  • rodziny, które zachowują pewną strukturę działania, lepiej dbają o to, aby dzieci angażowały się w zajęcia szkolne,
  • wspólne posiłki przekształcają poszczególne osoby w członków grupy, którą jest rodzina – każdy czuje się z nią bardziej związany, a tym samym ma ona większy wpływ na młodych ludzi niż ich grupa rówieśnicza,
  • dzieci potrzebują poczucia bezpieczeństwa, które tworzą rodzinne rytuały, takie jak na przykład wspólne posiłki.

Pomyśl o tym, jak wielki wpływ na Twoje dzieci może mieć częste jedzenie wspólnie obiadów lub kolacji. To niezbyt wygórowana cena za możliwość zadbania o ich bezpieczeństwo w dorosłym życiu. Im częściej jecie razem, tym lepiej Twoje dzieci będą radziły sobie z problemami.

Jedzenie jest dla mnie bardzo ważne. Dbam o to, co wkładamy do naszych ust. Ale w rodzinnych posiłkach nie chodzi tylko o to. Liczy się tworzenie poczucia wspólnoty: to jest moje miejsce, moja rodzina. Dzieci tak wiele mogą nauczyć się przy wspólnym stole! Tego, jak się zachowywać, jak rozmawiać, jak przygotowywać posiłki i zastawić stół lub na czym polega dbanie o drugą osobę.

 

Wskazówki, które ułatwią Ci zadbanie o wspólne posiłki

1. Staraj się myśleć i skupić na tym, czego na pierwszy rzut oka nie widać.

Na każdym etapie życia rodziny pojawiają się jakieś trudności przy wspólnych posiłkach. Małe dzieci nie chcą długo siedzieć przy stole, są wybredne, rozrzucają jedzenie i rozlewają napoje, a starsze kłócą się z rodzeństwem. Nie jesteś w stanie całkowicie tego wyeliminować. Pomyśl jednak o tym, co dzieje się głębiej. Wspólne posiłki to szansa na spotkanie, rozmowę, okazanie sobie miłości i troski, poznawanie się – to wszystko jest warte trudu, który trzeba w nie włożyć.

2. Pamiętaj, że życie rodzinne ma swoje etapy.

Za niedługi czas Twoje małe dzieci nauczą się same jeść i nie będą się przy tym koszmarnie brudzić. Nauczą się dobrych manier i będzie szansa normalnie z nimi porozmawiać. Dlatego nie rezygnuj ze wspólnych posiłków. Praca, którą włożysz w nie teraz zaowocuje za niedługi czas.

3. Zrób to, co w danym czasie możesz.

Jeden wspólny obiad w tygodniu jest lepszy niż nic, a dwa obiady są lepsze niż jeden. Im ich więcej, tym lepiej. Nie żyjemy jednak w idealnym świecie, dlatego zróbcie tyle, ile możecie zrobić. Jeśli Twój mąż lub Ty codziennie wracacie późno z pracy, niech dzieci jedzą obiad z drugim rodzicem, a wszyscy razem zasiadajcie do stołu w weekendy.

wspólne posiłki

4. Zdecyduj, co jest dla Ciebie ważne.

Jednym z największych wrogów wspólnych posiłków jest pośpiech i zabieganie. Im Twoje dzieci będą starsze, tym więcej zajęć będą miały. Zastanów się jednak: czy jest dla nas ważne, abyśmy jedli obiad lub kolację na tygodniu razem, chociaż w jeden dzień? Czy dzieci rzeczywiście muszą chodzić na wszystkie zajęcia dodatkowe, jakie tylko przyjdą im do głowy? Jeśli chcecie jeść wspólnie, wybierzcie konkretne dni i ustalcie, że każdy ma zadbać o to, aby być w tym czasie w domu. Jeśli zastanawiasz się, jak znaleźć czas na wszystko, zerknij tutaj.

5. Wyłączcie telewizor, komputer i odłóżcie telefony.

Po całym dniu zajęć i pracy wielką pokusą może być patrzenie w ekran telewizora. Spotkanie i rozmowa wymaga wysiłku. Jednak patrząc w ekran podczas jedzenia nie nawiązujesz relacji z bliskimi, nawet, jeśli robicie to wspólnie.

6. Uczyńcie wspólne posiłki czasem wyjątkowym.

Znajdźcie na to jakiś własny, rodzinny sposób. Może do każdego obiadu będziecie zapalać świece lub włączać cicho muzykę do kotleta. Może w trakcie posiłku będziecie dziękować sobie za to, co wydarzyło się w ciągu dnia. To wy jako rodzice musicie zadbać o atmosferę przy stole. Nie skupiaj swojej uwagi na kłótniach i narzekaniach.

7. Jedzenie jest ważne, ale nie tylko ono.

Jeśli nie masz czasu, zrezygnuj z gotowania skomplikowanych potraw. Rób posiłki proste i odżywcze. Warzywa mrożone, posypane przyprawami i serem cheddar są smaczne i szybkie w przygotowaniu. Do tego możesz dorzucić nieco podsmażonego mięsa z kurczaka i gotowe. Możesz wykorzystać niektóre pomysły na drugie śniadanie i dorzucić je do obiadu. Wybieraj proste posiłki, aby swoje siły skierować przede wszystkim na wspólnie spędzony czas, a nie przygotowania. Niezbędna jest tu wiedza, jak planować posiłki, by zaoszczędzić czas i energię.

8. Zaangażuj całą rodzinę.

To są obiady rodzinne, a nie posiłki samej mamy.  Dziel się pracą, począwszy od zakupów przez gotowanie i sprzątanie. Pamiętaj, aby zadbać o siebie, abyś miała dobry humor na czas jedzenia. Możesz wprowadzić zasadę, że w jeden konkretny dzień tygodnia Twoje dziecko gotuje z Tobą w kuchni. Jeśli jest już nastolatkiem, to ono może być odpowiedzialne za obiad danego dnia, Ty tylko mu pomagasz. Sprzątajcie po jedzeniu razem. Każdy niech ma przydzielone jakieś zadanie. Możecie włączyć swoją ulubioną muzykę przy przygotowaniach i sprzątaniu. Niech ten czas również będzie okazją do umacniania więzi między Wami.

9. Spraw, aby rozmowa była interesująca dla wszystkich.

Dzieci niekoniecznie chcą słuchać skomplikowanej rozmowy o pracy Twojej lub męża, z której nic nie rozumieją. Dialog przy stole ma być ciekawy dla każdego. Aby Ci pomóc, przygotowałam zestaw starterów do rozmowy przy rodzinnym posiłku, który możesz pobrać poniżej.

Pobierz Tematy do rozmowy podczas posiłków rodzinnych

wspólne posiłki

Stół w domu może być zwykłym meblem, takim jak każdy inny. Może być również miejscem budowania Waszej rodzinnej tożsamości, kultury, tradycji i zwyczajów. Stwarza okazję do spotkania, rozmowy i budowania więzi. A to one decydują o tym, jaka jest Wasza rodzina. To one decydują o tym, jak odpowiecie na pytanie: Czy dobrze jest być częścią naszej rodziny, czy to powód do radości i dumy?

 

Jakie znaczenie mają wspólne posiłki w Waszym domu?

Sposoby, aby zadbać o siebie wśród obowiązków

zadbać o siebie

Nasz starszy syn ostatnio nie chciał spać w ciągu dnia. Codziennie ma prawie dwie godziny drzemki. Jego odpoczynek to również mój odpoczynek. Kiedy nie mógł zasnąć, poczułam złość i frustrację. Zaczęłam odzywać się do niego nieuprzejmie. Było mi tak przykro, że nie będę miała moich dwóch godzin przerwy! Po chwili odetchnęłam głęboko i zastanowiłam się: jak zadbać o siebie w tej konkretnej sytuacji?

zadbać o siebie

Co przychodzi Ci do głowy, kiedy myślisz o tym, jak zadbać o siebie? Standardowa odpowiedź kobiety dotyczy najczęściej wyglądu zewnętrznego, ewentualnie czasu tylko dla siebie, bez stałej obecności dzieci, ich kłótni, krzyków i próśb. Te sprawy są niezmiernie ważne. Wiemy jednak, że niekiedy są nieosiągalne na danym etapie życia.

Czy zatem nie możesz zadbać o siebie, jeśli nieomal zawsze są obok Ciebie dzieci?

 

Dlaczego powinnaś zadbać o siebie?

Wróćmy jednak do początku.

Jeśli pojawiła się w Twojej głowie myśl, że zajęcie się sobą to egoizm, zamierzam wyprowadzić Cię z błędu. Oczywiście, istnieje przesadna forma skupiania się na sobie i zapominania o innych. Nie o tym jednak teraz mówię. Chodzi mi o zaopiekowanie się sobą tak, jak opiekujesz się swoimi dziećmi. Jesteś uważna na ich potrzeby, słuchasz ich i troszczysz się, by czuły się najlepiej, jak to możliwe. Spełniasz ich prośby, jeśli uznasz, że są uzasadnione i ważne.

Tak samo powinnaś opiekować się sobą.

Tylko wtedy możesz być szczęśliwa i gotowa do tego, aby dawać swój czas, troskę i miłość innym. Musisz zadbać o siebie, ponieważ:

  • jesteś w stanie regulować emocje wtedy, kiedy znasz swoje potrzeby i uczucia,
  • jeśli Twoje najważniejsze potrzeby nie będą zaspokajane, przejmą nad Tobą kontrolę złość, żal i poczucie pokrzywdzenia,
  • kiedy nie dbasz o siebie, uczysz swoje dzieci, że opieka nad samym sobą nie jest ważna,
  • umiejętność regulowania swoich emocji (np. panowanie nad złością) u Twoich dzieci w największym stopniu zależy od Twoich umiejętności w tej dziedzinie; jeśli nie zadbasz o siebie, nie jesteś w stanie panować nad złością,
  • bez tego czujesz się przemęczona, niezrozumiana, osamotniona itd. – tracisz radość z bycia rodzicem,
  • Twoje dziecko łatwiej i chętniej z Tobą współpracuje, jeśli Ty jesteś spokojna, zrelaksowana, radosna i dobrze się czujesz sama ze sobą,
  • bez tego nie będziesz w stanie okazać cierpliwości dzieciom i cieszyć się nimi,
  • życie jest zbyt krótkie, by przeżyć je w poczuciu zmęczenia i smutku.

Cofnijmy się do mojej opowieści. Wiedziałam, że potrzebuję chwili wytchnienia od czasu spędzonego z Frankiem. Brak drzemki odebrałam więc jako atak na moją potrzebę. Dlatego poczułam złość i zaczęłam być nieuprzejma dla niego. Kiedy spokojnie o tym pomyślałam, doszłam do wniosku, że mam prawo do odpoczynku! Przeprosiłam syna za to, że byłam dla niego nieprzyjemna. Powiedziałam mu, że kiedy on śpi, ja też zawsze odpoczywam i że potrzebuję tego czasu. Dlatego przez najbliższą godzinę nie będę się z nim bawiła. Możemy pójść na balkon, będę blisko niego, ale chcę wypić spokojnie kawę i poczytać.

Przez pierwsze 15 minut co chwilę mnie o coś prosił. Mamo, poczytasz mi? Mamo, pobaw się ze mną samochodem! Mamo, kiedy będziesz się ze mną bawić? Za każdym razem spokojnie odpowiadałam mu, to co wcześniej. To jest czas na mój odpoczynek i może pobawić się sam. Po pewnym czasie rzeczywiście zajął się sobą i bawił się nawet dłużej, niż przewidziana przeze mnie godzina.

Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jest tak łatwo. Z młodszym synem nie jestem w stanie jeszcze komunikować się w ten sposób. Chodzi jednak o zatrzymanie się na swoich emocjach i tym, czego w danej chwili potrzebuję. Wtedy mogę zadać sobie pytanie: Jak tę potrzebę zaspokoić?

Jeśli staniesz na krawędzi, możesz wpaść w przepaść. Jeśli dopuszczasz do sytuacji wyczerpania swoich zasobów fizycznych i emocjonalnych, możesz wybuchnąć i nie być w stanie kontrolować samej siebie. Jesteś dorosła i Twoja odpowiedzialność polega na tym, aby nie zbliżać się do krawędzi. To Twoje zadanie, aby zatroszczyć się o swój stan emocjonalny i fizyczny. Ty jesteś za to w pierwszej kolejności odpowiedzialna – nie Twój mąż, rodzice lub Twoje dzieci. Ty sama.

zadbać o siebie

Jak zadbać o siebie, kiedy nie ma na to czasu?

Kobiety, które znam, często mówią, że ledwo pamiętają, jak się nazywają i naprawdę nie mają czasu, aby zająć się sobą. Jeśli jednak tego nie zrobisz, Ty sama i Twoja rodzina bardzo na tym stracicie.

Za dr Laurą Markham powtarzam, że są dwa główne sposoby, aby zatroszczyć się o siebie w codziennym życiu.

  1. Zmień to, co robisz.

Nie masz możliwości wyjechać z domu sama na kilka dni i dlatego uważasz, że nie możesz zatroszczyć się o swoje potrzeby? Przestań zakładać, że konieczne jest jakieś wielkie rozwiązanie, które zmieni wszystko. Nie jest to realne, więc nie trać czasu na takie myślenie.

Zamiast tego opiekuj się sobą poprzez drobne gesty w ciągu całego dnia. Zatroszcz się o siebie w różnych sferach:

  • fizjologicznej – zapewnij sobie maksymalną ilość snu; dbaj o to, by pić dużo wody i jeść zdrową żywność, która doda Ci energii, a nie ją zabierze; ruszaj się, by dbać o swoje ciało (ganianie się z dziećmi, tańce i spacery z nimi też się liczą); pamiętaj też, że bardzo duże znaczenie dla Twojego samopoczucia ma Twój oddech – czasem wystarczy wziąć kilka głębokich wdechów i wydechów, by się uspokoić lub ucieszyć tym, co dzieje się dookoła Ciebie;
  • emocjonalnej – świętuj swoje małe sukcesy (wystarczy powiedzieć do siebie w duchu: Świetnie sobie z tym poradziłaś!), ucz się regulować swoje emocje (w tym również złość), wybaczaj sobie błędy i porażki,
  • społecznej – pamiętaj o kontakcie z przyjaciółmi (może warto odświeżyć jakieś dawne znajomości?), wybierz się na spotkania mam z dziećmi;
  • intelektualnej – dostarczaj sobie mądrych treści, które skłonią Cię do refleksji i będą Cię rozwijać (czytaj, słuchaj podcastów, bierz udział w wydarzeniach online lub na żywo),
  • duchowej – jeśli wierzysz w Jezusa, módl się i czytaj Pismo Święte, uczestnicz w życiu jakiejś wspólnoty religijnej; jeśli nie jesteś osobą wierzącą, pomyśl o innej formie dbania o swojego ducha – może rozmyślanie, kontakt z przyrodą itd.

Jak to jest u mnie? Staram się chodzić spać maksymalnie o 23 (wstaję ok. 7 rano, zależnie od tego, ile śpią synowie). Dbam o to, co jemy w naszym domu i piję dużo wody. Pracuję nad swoimi emocjami, uczę się panować nad złością. Doceniam samą siebie za to, co dobrze zrobię, lubię mówić dobrze o sobie. Dzwonię do moich przyjaciółek, które mieszkają w innych miastach i często spotykamy się z przyjaciółmi i rodziną, która mieszka bliżej. Czasem wychodzę zupełnie sama na kawę do kawiarni. Dużo czytam, słucham, biorę udział w kursach online. Często proszę o pomoc przy dzieciach inne osoby. Modlę się, czytam Pismo Święte i razem z mężem uczestniczymy w wydarzeniach religijnych.

zadbać o siebie

Brzmi idealnie, wiem. W rzeczywistości mam lepsze i gorsze dni. Niekiedy czuję się przemęczona obowiązkami, jestem smutna i jest mi źle z samą sobą. Z różnych powodów zdarza mi się nie wysypiać. Jestem wtedy nieuprzejma wobec dzieci i męża, czepiam się o drobnostki i mam ochotę krzyczeć. Mam dni, kiedy w ogóle nie potrafię zadbać o siebie. Nie jestem perfekcyjna.

Tym, co mi pomaga, jest nawyk częstego przyglądania się temu, jak się czuję i co się we mnie dzieje. Zachęcam Cię do tego samego. Zrób sobie jednodniowe ćwiczenie: nastawiaj alarm w telefonie co godzinę. Za każdym razem, kiedy usłyszysz jego dźwięk, zostaw na minutę lub dwie to, co aktualnie robisz i zapytaj siebie: Jak się w tej chwili czuję? Co się we mnie dzieje? Czego potrzebuję w tym momencie, aby poczuć się dobrze?

Jeśli nie masz czasu, aby zatrzymać się na minutę i wykonać ważną dla Ciebie czynność, to znak, że powinnaś dokonać jakichś zmian w swoim życiu. Bez poznawania swoich emocji i potrzeb nie możesz być osobą, jaką chciałabyś być.

 

2. Zmień to, co myślisz

Od Twojego sposobu myślenia zależy, w jakich kolorach widzisz codzienność. Możesz zadbać o siebie, pielęgnując w sobie dwie postawy.

  • Współczucie dla innych i samej siebie

Nikt z nas nie jest idealny. Popełniamy błędy i sprawiamy przykrość inny ludziom. Jeśli wciąż wypominasz samej sobie to, co zrobiłaś źle, tym samym negujesz to, co w Tobie dobre. Przyjrzyj się słowom, które wypowiadasz do innych i do siebie – jak wiele jest w nich krytyki i poprawiania błędów, a jak dużo zrozumienia i wsparcia? Ty również zasługujesz na to, byś samą siebie traktowała ze współczuciem.

  • Wdzięczność

Badania pokazują, że wdzięczność redukuje stres i poprawia samopoczucie. Kiedy skupiasz się na tym, co pozytywne, zmienia się Twoje nastawienie do ludzi. Jesteś bardziej radosna i masz więcej ochoty do życia. Z entuzjazmem podchodzisz do swoich bliskich.

Znajdź jakiś sposób na pielęgnowanie wdzięczności. Prowadź swój pamiętnik wdzięczności; mów swoim dzieciom i mężowi, za co chcesz im podziękować; tuż przed snem przypomnij sobie, co sprawiło Ci radość w tym dniu.

Wdzięczność za dobro mnoży pozytywne rzeczy. Im więcej dziękujesz, tym więcej masz powodów do bycia wdzięczną.

 

Nie jesteś w stanie zmienić wszystkiego od razu. Nawet nie próbuj, bo tylko się sfrustrujesz. Wybierz jeden, niewielki krok, który możesz wykonać jeszcze dziś. Jak możesz zadbać o siebie? Zdecyduj się na wprowadzenie jednej, drobnej zmiany w Twoim zachowaniu lub myśleniu. Praktykuj tę zmianę, ćwicz ją, a następnie przejdź do kolejnej.

Co Ty chciałabyś zmienić w Twojej trosce o samą siebie?

Jak zmienić męża na lepsze?

Rok po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 r. w USA w telewizji można było obejrzeć wywiady z kobietami, których mężowie zginęli. Prowadzący program zapytał je, jakie zmiany w ich poglądach zaszły w ciągu ostatniego roku. Jedna z kobiet powiedziała: Nie jestem w stanie znieść narzekania kobiet na mężów. Byłabym szczęśliwa, widząc w łazience podniesioną deskę klozetową. Jej odpowiedź bardzo mnie poruszyła. Wszystko dlatego, że jest tak odległa od pytania, które często kołacze się w mojej głowie: jak zmienić męża na lepsze?

jak zmienić męża

Jak zmienić męża na lepsze?

Z moich obserwacji wynika, że bardzo wiele kobiet w pewnym momencie życia zadaje sobie to pytanie. Dostrzegają wady, błędy i słabości swoich mężów. Marzą o tym, aby dokonały się w nich pozytywne zmiany. Mnie też nie jest to obce. Często towarzyszą mi dobre intencje: przecież jak on zmieni to i to, i jeszcze tamto, nasze małżeństwo i nasza rodzina będą o niebo szczęśliwsze!

Czy takie myślenie jest czymś złym? Czy marzenie o tym, aby mąż zmienił pewne zachowania powinnam na zawsze wykreślić ze swojego życia? Jak zmienić męża na lepsze?

Pragnienie dobrych zmian jest piękne i naturalne. Czym innym jednak jest pragnienie, a czym innym – żądanie i wymaganie ich od drugiej osoby. Jeśli pragniesz dobrych zmian – kierujesz się miłością i robisz wszystko, by pomóc drugiej osobie. Jeśli żądasz – naginasz otaczającą rzeczywistość, aby spełnić tylko swoje potrzeby i aby Tobie było wygodnie. A to nie jest droga miłości.

Ponieważ każdy z nas ma wolną wolą, nie jesteś w stanie na siłę nikogo zmienić. Możesz prosić, krzyczeć, błagać, denerwować się, karać milczeniem – jeśli druga strona nie będzie chciała zmiany, nic z tego nie wyniknie. Im szybciej to zaakceptujesz, tym lepiej dla Ciebie. I dla Twojej rodziny.

W mglisty sposób rozumiałam to jeszcze przed ślubem. Byłam przekonana, że mój mąż nigdy nie będzie w stanie zaspokoić wszystkich moich potrzeb. Że moim zadaniem jest go akceptować i wspierać. Że w małżeństwie nie zawsze będzie mi radośnie i przyjemnie. Że nie będę nigdy zastanawiała się, jak zmienić męża na lepsze.

Oczywiście codzienność małżeńskiego życia i tak mnie nieco zaskoczyła. Emocje towarzyszące naszym troskom okazały się na tyle silne, że czasem zapominałam o swoich przed-ślubnych przekonaniach. Koncentrowałam się na tym, co mnie boli, na niezaspokojonych potrzebach, na brakach mojego męża. Nadal czasem to robię.

Regularnie wraca do mnie jednak myśl, że nie tędy droga.

Nie zmienię mojego męża przez:

  • narzekanie na to, co zrobił źle,
  • milczenie, kiedy czuję się zraniona i urażona,
  • wypominanie mu błędów z przeszłości,
  • mówienie o jego brakach przy innych osobach,
  • obrażanie go słowem,

Pomyśl przez chwilę o swojej pracy zawodowej i Twoim szefie (aktualnym lub przeszłym). Z jakim typem człowieka najchętniej współpracujesz? Jakie zachowanie najbardziej motywuje Cię do bycia lepszym pracownikiem? Jeśli Twój szef na każdym kroku punktuje Twoje błędy, jak się z tym czujesz? Jeśli nigdy Cię nie docenia, a zauważa Twoją pracę tylko wtedy, kiedy coś Ci się nie uda, co wtedy? Czy takie działania sprawiają, że chce Ci się zmieniać na lepsze?

Tak samo jest z naszymi bliskimi.

Nie możesz nikogo zmienić na silę. Możesz jednak stworzyć środowisko, w którym druga osoba będzie bardziej skłonna do poprawy. Możesz stać się kimś, kto ma na innych pozytywny wpływ, kto sprawia, że inni chcą się zmieniać. A to dzieje się tylko poprzez zmiany w nas samych.

Nawet jeśli on nigdy nie sprosta Twoim marzeniom, odmienisz w ten sposób równanie Waszego małżeństwa. Jeśli Ty będziesz zachowywać się inaczej, przemianie ulegnie również to, co się dzieje pomiędzy Wami. Nie będziesz musiała zastanawiać się, jak zmienić męża.

W tym miejscu mam ważną uwagę: obie strony w małżeństwie powinny wkładać wysiłek i pracę w związek! Tak byłoby najlepiej, najłatwiej i najszybciej w drodze do szczęścia. Kierując słowa do Ciebie nie twierdzę, że Twój mąż nie powinien wykonywać żadnego działania. Nie zdejmuję z niego odpowiedzialności i nie rozgrzeszam jego wad. Koncentruję się na tym, co Ty możesz wnieść w rodzinę, nawet jeśli Twój mąż nie podziela Twojego entuzjazmu w tym temacie.

 

Tworzenie klimatu do zmian

Czy Twój mąż codziennie zarabia pieniądze na Waszą rodzinę? Bawi się z dziećmi i się nimi opiekuje? Regularnie sprząta Wasz samochód, robi zakupy, jeździ z Tobą w odwiedziny do Twoich rodziców…? Robi cokolwiek dla Ciebie i dla Waszej rodziny?

Każdej z nas grozi pewne niebezpieczeństwo. Coś, co na początku było dla nas ważne i wyjątkowe, może stać się chlebem powszednim. Z każdym dniem coraz trudniej docenić i zauważyć działania, które mąż wykonuje na rzecz domu i rodziny. Szczególnie, jeśli skupisz się na myśleniu, że przecież ja też robię tak dużo dla naszej rodziny, dlaczego mam mu za wszystko dziękować?! Kto MI podziękuje?

jak zmienić męża

Czasem pozytywne cechy męża stają się czymś tak normalnym, że przestajemy je zauważać i doceniać. Natomiast kiedy tylko na horyzoncie pojawi się jakiś błąd i zaniedbanie z jego strony, od razu chcemy to wypunktować i podkreślić.

Każdy z nas ma jakieś wady. Możesz szukać całe życie, a nie znajdziesz człowieka, który by ich nie miał. Ja je mam. Ty również. Twój i mój mąż także. Nasi mężowie mają braki w wiedzy i umiejętnościach. Ale każdy ma również jakieś zalety. Jeden mąż jest złotą rączką i potrafi wszystko w domu naprawić. Inny nie zna się na żadnych sprzętach domowych i nigdy w życiu nie naprawi spłuczki w ubikacji. Jeden uwielbia czytać książki i dyskutować o nich. Inny w rękach miał tylko lektury szkolne, a może nawet wyłącznie ich opracowania.

Słabości mojego męża mogą być mocną stroną męża innej kobiety. Mój wspaniale odnajduje się w towarzystwie, jest rozmowny i otwarty. Inny mężczyzna natomiast ma problemy z nawiązywaniem kontaktów i jest bardzo nieśmiały. Łatwo jest zachwycić się zaletami innych mężczyzn, skupiając się jednocześnie na brakach swojego ukochanego. Możemy wpaść w pułapkę rozmyślania, jak zmienić męża, aby stał się podobny do kogoś innego.

„Regularne negatywne myślenie o mężu zwiększa twoje niezadowolenie z niego i z waszego małżeństwa”

Leslie Vernick

Jak zatem możesz wprowadzić w domu klimat do pozytywnych zmian?

  1. Skup się na mocnych stronach swojego męża.

Jeśli będziesz zamartwiała się słabościami męża, one nie znikną. Myślenie i mówienie o nich zwiększa tylko Twoją frustrację i niezadowolenie. Widzę to u siebie – kiedy moje myśli krążą wokół błędów i braków ukochanego, kiedy myślę, jak zmienić męża na lepsze, czuję się coraz gorzej w naszym domu.

Każdy człowiek chce być doceniony, ważny w czyichś oczach, mieć znaczenie dla kogoś. Jeśli będziesz mówić i myśleć o mocnych stronach bliskich, pomożesz im rozwinąć te obszary, które już w nich cenisz. Jednocześnie może to ich zachęcić do dalszych zmian.

 

2. Załóż, że mąż ma dobre intencje

Wiele kobiet uważa, że skoro mąż kocha, to powinien wiedzieć, co robić, aby sprawić żonie radość. Drażni nas ich nieudolność w nawiązywaniu relacji, małe umiejętności komunikowania uczuć, niewielkie zaangażowanie w wychowanie dzieci… Tym zachowaniom często przyklejamy łatkę: bo mu nie zależy, bo mu się nie chce, bo chce mi utrudnić życieWpadamy w nawyk przypisywania mu złych intencji.

Każdemu zachowaniu męża, które sprawiło Ci przykrość, możesz przypisać jedną z dwóch intencji: albo wykazał się troską o Ciebie, o dzieci, o dom (ale coś mu po drodze nie wyszło), albo z premedytacją utrudnił Ci życie i nie zależy mu na Waszej rodzinie. Jak często przyjmujesz tę drugą opcję?

Od Twojej decyzji zależy, czy będziesz się na niego denerwować, czy wykażesz wdzięczność, jednocześnie pomagając mu nieco skorygować jego działanie.

Pamiętaj, że mąż może po prostu nie wiedzieć, czego od niego oczekujesz i potrzebujesz. Nie każ mu się domyślać. Będziesz się czuła dotknięta, jeśli tego nie zrobi. Ucz się odważnie i bezpośrednio komunikować swoje potrzeby. Mów jasno i konkretnie. Proś o pomoc. Zwróć też uwagę, że prośba jest czymś innym niż żądanie i nakazywanie. Jest ona uprzejma i zakłada możliwość odmowy.

 

3. Odrzuć nierealistyczne oczekiwania

Żaden mąż, nawet ten najwspanialszy, nie jest w stanie zaspokoić potrzeb swojej żony w 100%. Jeśli na to liczysz, będziesz tylko niepotrzebnie męczyć jego i siebie. Rozpoczniesz ciągłą walkę pomiędzy Wami, a frustracja odbierze Ci wszelką radość.

Każda z nas sama odpowiada za swój rozwój i zdrowie emocjonalne – nie nasi mężowie! Potrzebujemy mieć system wsparcia w postaci przyjaciółek, hobby, różnych form wypoczynku, wspólnot religijnych. Jeśli rezygnujesz z tego wszystkiego, wystawiasz samą siebie i swojego męża na wielki stres. Mężczyzna, który czuje ze strony żony presję odpowiedzialności za jej dobre samopoczucie, zwykle czuje się tym przytłoczony. Im większy nacisk z Twojej strony, tym bardziej on będzie się wycofywał. Jeśli czuje, że jego wysiłek Cię nie zadowala, po co ma się w ogóle starać?

jak zmienić męża

Myślę sobie o tym, co napisałam i sama jestem nieco przerażona… Bardzo trudne zadanie przed nami. I wiesz co? Ty sama zdecydujesz, czy chcesz je podjąć. Wybierasz sama: albo pogrążysz się we frustracji, zmęczeniu, smutku i myśleniu jak zmienić męża, albo podejmiesz wysiłek pracy nad sobą i dasz sobie i jemu szansę na bardziej radosną codzienność. Wybór należy do Ciebie.

Podziel się ze mną, co o tym myślisz. Zwariowałam i piszę głupoty, czy mam trochę racji?

 

Inne artykuły z serii „Więcej miłości na co dzień

  1. Potrzeba pewności

2. Potrzeba różnorodności

 

 

Czy popełniasz te błędy w małżeństwie?

błędy w małżeństwie

Do mojego męża przyciągnęło mnie między innymi jego poczucie humoru. Zanim się spotkaliśmy wiedziałam, że mój przyszły mąż musi lubić się śmiać i bawić, tak samo jak ja. Już na pierwszym spotkaniu to zauważyłam: częsty uśmiech na jego twarzy i bijąca od niego radość zauroczyły mnie. Spędziliśmy długie godziny, śmiejąc się z różnych rzeczy razem, żartując, docinając sobie z życzliwością. Wspólna zabawa to jeden z elementów, które spajają nasz związek. Śmiem twierdzić, że jest to rzecz, która powinna być obecna u każdej pary. Popełniamy różne błędy w małżeństwie, a jednym z najmniej zauważanych jest właśnie to.

błędy w małżeństwie

„Lepiej zacznij traktować ZABAWĘ bardziej poważnie, bo los Twojego związku może od niej zależeć!”

Stacey Martino, Relationship Development

Gdzie się podziała zabawa?

Przyglądam się naszemu małżeństwu. Część tej początkowej radości i beztroski gdzieś wyparowała. Widzę to szczególnie po sobie. Dużo trudniej mi wejść z entuzjazmem w proponowane mi gry i zabawy (np. planszowe czy terenowe podczas spotkań z przyjaciółmi). Co takiego się stało? Przecież jeszcze niedawno sama twierdziłam, że mój mąż MUSI mieć wielkie poczucie humoru i lubić się bawić. Co się we mnie zmieniło? Skąd te błędy w małżeństwie, które popełniam?

Z przykrością stwierdzam, że pozwoliłam, aby codzienność przykryła tę część mojej osoby. Nie twierdzę, że już w ogóle się nie śmieję i nie bawię. O nie, to by było nierealne! Kto zna mnie osobiście ten wie, że uśmiech bardzo często gości na mojej twarzy. Podejrzewam, że znaczna część osób określiłaby mnie nawet jako osobę bardzo zabawową. Ja jednak znam siebie najlepiej i wiem, że nieco się zmieniłam. I ta zmiana mi się nie podoba.

Co więc się stało? Przyszła codzienność życia rodzinnego. Obowiązki domowe. Płaczące dzieci, którymi trzeba się zajmować podczas spotkań z przyjaciółmi. Zmęczenie nadmiarem zadań do wykonania. Z tym wszystkim pojawiło się poczucie, że nie mam w tej chwili czasu/siły/chęci na żarty i śmiechy. Ja tu wykonuję poważną pracę i potrzebuję, aby ktoś mnie wspierał i pracował razem ze mną, a nie sobie żartował! Kiedy czuję się przytłoczona obowiązkami mamy, nie w głowie mi zabawa.

Wyobraź sobie konkretną sytuację (przykład zaczerpnęłam z opowieści Stacey Martino, której słowa pojawiły się na początku artykułu). Stoisz przy kuchence i gotujesz obiad. Wokół kręci się trójka dzieci. Najmłodsze zaczyna płakać, bo rozlało mu się mleko z kubeczka. Starsze marudzi, że nie ma koszulki, która jest mu potrzebna na jakieś zajęcia w szkole. Średnie zaczepia najmłodsze i zaczyna się między nimi kłótnie. Jesteś zmęczona i sfrustrowana, najchętniej wyszłabyś z domu i trzasnęła drzwiami. W tym momencie do kuchni wkracza mąż i rzuca w Twoją stronę dwuznaczny żart o tym, co chciałby robić w tej chwili z Tobą zamiast siedzieć tutaj z dziećmi.

Co dzieje się w tym momencie w Tobie?

Stacey mówi, że odpowiedź większości kobiet, z którymi pracuje, wyrażałaby się w słowach typu: Czyś ty zwariował?! Zawsze musisz sobie tylko żartować, to jakby mieć czwarte dziecko w domu! Lepiej mi pomóż ogarnąć tę sytuację, a nie się śmiejesz!

Niestety w większości przypadków ja bym się też tak zachowała. Tym sposobem straciłam okazję do rozluźnienia się i krótkiego oddechu od stresującej sytuacji. Mąż zaprosił mnie do przyjemnej zabawy, a ja odrzuciłam propozycję. Następnym razem dwa razy się zastanowi, zanim znów mnie zaprosi. Może widzisz, że Twój mąż śmieje się i żartuje w relacjach z innymi, a z Tobą jest często poważny? Może właśnie dlatego?

Znasz te błędy w małżeństwie z własnego doświadczenia?

błędy w małżeństwie

Co daje nam wspólna zabawa?

Przypomnij sobie Wasze pierwsze chwile spędzane razem. Co robiliście? Ile czasu przeznaczaliście na beztroskie bycie ze sobą (spacery, rozmowy przy kawie, taniec, gry itd.), a ile na wspólne obowiązki? A jak to wygląda teraz? Czy zabawa nie została zastąpiona pracą na rzecz dzieci i domu?

Wraz z założeniem rodziny przychodzą nowe zadania i obowiązki. Trzeba zarobić pieniądze na codzienne życie, ugotować, uprać, sprzątnąć, wyprawić dzieci do przedszkola lub szkoły… Dzień wydaje się zbyt krótki, aby zdążyć ze wszystkim. Często wybieramy to, co pilne, a beztroską zabawę spychamy na jutro – bo teraz jestem zmęczona, bo muszę jeszcze zrobić to i tamto. 

Z naukowego punktu widzenia zabawa wspiera wytwarzanie ważnych dla nas hormonów – endorfin. Wydzielają się one między innymi podczas wysiłku fizycznego, śmiechu, tańca czy współżycia seksualnego. Są to hormony szczęścia, która sprawiają, że jesteśmy zadowoleni z życia i czujemy, że możemy góry przenosić.

Jeśli zabawa wiąże się z kontaktem fizycznym, dostajemy dodatkowo zastrzyk oksytocyny, która wzmacnia więź pomiędzy dwoma osobami i daje poczucie bliskości. To hormon, który pomaga nam nawiązywać relacje.

Mówiąc w skrócie, wspólny śmiech i beztroska wzmacniają nasze więzi i dają poczucie szczęścia w relacji z drugą osobą. Bez nich będzie nam dużo trudniej je osiągnąć.

 

Lekceważone błędy w małżeństwie

Na hasło błędy w małżeństwie, w internecie najczęściej natykam się na informacje o braku rozmowy, tłumionych emocjach, wtrącaniu się rodziców czy skupianiu na pracy zamiast na relacji z małżonkiem. To wszystko prawda. Jednak oprócz poznania języka miłości Twojego męża, nie lekceważ również znaczenia zabawy we wspólnym życiu.

To ona pomaga nam zachować pozytywne myślenie w obliczu trudności dnia codziennego. Daje nam chwilę oddechu w dniu wypełnionym pracą i obowiązkami. Odnawia nasze siły, dzięki czemu z nowym entuzjazmem ruszamy w wir pracy. Wspiera nawiązywanie relacji z dziećmi i z mężem. 

Dla wielu mężczyzn naturalnym sposobem rozluźniania atmosfery są żarty i śmiech. Kiedy facet widzi drugiego faceta zmagającego się z jakimś problemem, raczej nie będzie go pocieszał i pytał, jak się z tym czuje. Zamiast tego rzuci jakiś żart i zaprosi przyjaciela do wspólnego śmiechu. To jego naturalny sposób postępowania w takich sytuacjach (dlatego często mąż w ten sposób postępuje wobec swojej żony).

Ja jako kobieta często potrzebuję, by w obliczu problemów ktoś mnie wysłuchał i dał mi wsparcie. Dlatego śmiech i żarty w takiej sytuacji mnie irytują. Dziś zastanawiam się nad tym, co stałoby się, gdybym poddała się tej beztrosce, którą w takiej sytuacji proponuje mój mąż? Niekiedy to robię i przyznam, że nigdy tego nie żałuję! Żarty i śmiech rozładowują napięcie. Później przychodzi czas na spokojne porozmawianie o tym, co się dzieje.

błędy w małżeństwie

Jak wypełnić dzień radością i śmiechem?

Jakiś czas temu usłyszałam, że umiejętność zabawy jest jak mięsień – im więcej ją ćwiczymy, tym lepiej nam wychodzi. Zgadzam się z tym, bo widzę, że im mniej zabawy w moim życiu, tym później trudniej mi do niej wrócić. Jak zatem znaleźć czas i siły na nią?

Zacznij od małych kroczków. Nie potrzebujesz dużej ilości wolnego czasu i zorganizowanego wyjścia poza dom z mężem. Zaproście zabawę do swojej codzienności. 

Jak zaczynacie swój dzień? Zamiast wprowadzać poranny stres  i pośpiech, włącz Waszą ulubioną muzykę i śpiewajcie razem, przygotowując się do wyjścia z domu. Wydaje Ci się to nierealne? Chociaż spróbuj. Kiedy gotujesz obiad podśpiewuj sobie lub tańcz przy kuchence. Te proste gesty mogą zupełnie odmienić przebieg Waszego dnia.

Pozwólcie Waszym dzieciom, aby pomogły Wam we wprowadzeniu zabawy do Waszej rodzinnej codzienności. One są w tym najlepsze. Nasz syn uwielbia udawać, że jest kimś innym, niż naprawdę: raz jest Zygzakiem McQuinnem, raz Dusty Popylaczem, innym razem kotkiem lub dinozaurem. Twoje dziecko zapewne też lubi takie udawanki. Przyłączcie się do niego! Bądźcie rodziną kotów lub skaczących królików. Modulujcie głosy, gadajcie głupoty i na chwilę zapomnijcie o tym, że jeszcze tyle obowiązków do wykonania.

Jeśli Twój mąż żartuje w najmniej oczekiwanym przez Ciebie momencie, nie strofuj go od razu. Odetchnij głęboko i spróbuj odpowiedzieć mu tym samym. Sprawdź, jak to wpływa na Twoje uczucia i na całą sytuację. Może okaże się to świetnym sposobem na radzenie sobie z drobnymi stresami codzienności?

Jeśli macie możliwość, wyjdźcie gdzieś razem. Sami lub całą rodziną. Pójdźcie na spacer (chociażby na plac zabaw), jedźcie na wycieczkę rowerową, odwiedźcie pobliski park rozrywki. Zróbcie coś tylko po to, by pobyć ze sobą i wspólnie coś przeżyć. Odłóż na ten czas telefon, skup się na swoich bliskich. Bądź z nimi, słuchaj ich, śmiej się z tego, co ich śmieszy.

Taki czas beztroskiej zabawy jest Wam potrzebny regularnie. Nie raz na kilka miesięcy, ale codziennie. Może trwać kilka minut, a może to być zorganizowane wyjście na kilka godzin do zoo lub do lasu. Nawet jeśli będziesz naprawiać inne błędy w małżeństwie, a to zaniedbasz, Wasza relacja utknie w martwym punkcie. Dbałość o tę sferę pomaga również zaspokoić potrzebę różnorodności w Waszym wspólnym życiu.

Małżeństwa, które dobrze się ze sobą bawią i potrafią wprawić się nawzajem w śmiech, lepiej radzą sobie z codziennymi problemami. Ja chcę przeżyć swoje życie ciesząc się nim i dzieląc tę radość z moim mężem. A Ty?

Zachęcam Cię, abyś przyjrzała się Waszej relacji i szczerze odpowiedziała sobie na pytanie: jak dużo wspólnej zabawy i radości w niej jest? Czy popełniamy te błędy w małżeństwie i eliminujemy śmiech, beztroskę i żarty? Jeśli tak, co mogę zrobić, aby zacząć zmianę już dziś? Jak sprawić, by to stało się naszym codziennym nawykiem?

 

Jak jest u Was? Czy zabawa jest stałym elementem Waszego małżeństwa? Jakie zajmuje miejsce w Waszej relacji?

 

Inne posty z serii „Więcej miłości na co dzień”

  1. Potrzeba pewności

2. Potrzeba różnorodności

3. Potrzeba znaczenia

Stwórz relacje w rodzinie, z których będziesz dumna

relacje w rodzinie

Ponad 40% naszych codziennych działań nie jest wynikiem decyzji, ale nawyków. To prawie połowa Twojego dnia! Sama ta liczba już mi uświadamia, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywają nawyki. To one w znacznej mierze przyczyniają się do tego, czy osiągamy założone sobie cele, czy nie. Jednym z moich pragnień są dobre relacje w rodzinie. Jak można wykorzystać siłę nawyków, by to osiągnąć?

relacje w rodzinie

„Kiedy wstajesz rano, prawie połowa twojego dnia będzie wyznaczona przez wzory zachowań, które świadomie stworzyłeś lub biernie dopuściłeś.”

 

H3 Leadership: Be Humble, Stay Hungry, Always Hustle”, Brad Lomenick

Co to są nawyki?

Słownik języka polskiego podpowiada nam, że jest to nabyta skłonność do sprawniejszego, bardziej mechanicznego wykonywania jakiejś czynności. Kiedy coś staje się Twoim nawykiem, nie musisz zastanawiać się nad tym, czy to zrobić i w jaki sposób. Mycie rąk przed jedzeniem, sposób, w jaki kroisz warzywa, jak odpowiadasz ludziom na pytanie, co u Ciebie słychać, jak wstajesz z łóżka… Codziennie wykonujemy setki czynności, które wyglądają w naszym wykonaniu dokładnie tak samo.

Większość nawyków tworzy się w nas w sposób nieuświadomiony. Po prostu kilka razy zrobiliśmy coś w określony sposób, przyniosło to nam jakąś korzyść, powtarzaliśmy to kolejny i kolejny raz, aż w końcu nawet nie zastanawiamy się, dlaczego tak właśnie postępujemy. Jest to naturalne dla człowieka – nasz mózg zastyga w określonych sposobach reagowania i postrzegania. On lubi pracować tak, żeby się nie napracować.

Dobre nawyki a relacje w rodzinierelacje w rodzinie

Nawyki mogą nam pomagać, ale mogą nam też szkodzić. Popatrzmy na konkretny przykład. Ktoś może być przyzwyczajony do rozpoczynania każdego dnia od przeglądania facebooka, które często przeciąga się do godziny. W ten sposób zmniejsza się ilość czasu, którą ta osoba może poświęcić na inne, ważne dla niej rzeczy. Nawyk porannego sprawdzania, co tam słychać w świecie, sprawia, że nie ma kiedy poczytać wartościowej książki, chociaż bardzo by chciała.

Niektóre przyzwyczajenia kształtowały się w nas przez lata. Dlatego są zupełnie nieuświadomione i trudne do zmiany. Dziś chcę Cię zachęcić do przyjrzenia się swoim codziennym nawykom związanym z Waszym życiem rodzinnym. To one decydują nie tylko o tym, jak wygląda Wasz dzień, ale również o tym, jakie będą relacje w rodzinie w przyszłości.

Często o tym nie myślimy, ale nasze codziennie nawyki składają się na końcowy wynik, jakim jest określony kształt rodzinnego życia. Jeśli jeden dzień nie znajdę czasu, aby porozmawiać z mężem o tym, jak minął mu dzień, nasze małżeństwo nie odczuje wielkiej straty. Jeśli będzie działo się to przez tydzień, również nie będzie tragedii. Ale jeśli stanie się to codziennym zwyczajem, prostą drogą prowadzi do nieszczęśliwego małżeństwa.

W tym właśnie tkwi niebezpieczeństwo. Nawet nie zauważamy, kiedy zachowanie niszczące nasz relacje w rodzinie, staje się naszym nawykiem. Robimy coś, myśląc, że nic się przecież nie stanie, jeśli ten jeden raz zachowamy się w taki sposób. Przecież nikomu nie zaszkodzi, jeśli każdy zje dziś kolację sam, patrząc w telewizor. Wszyscy jesteśmy zmęczeni, nie chce mi się nalegać na jedzenie razem przy stole. Kolejnego dnia każdy ma jakieś zajęcia poza domem i znów nie jemy razem. Następnego syn nie jest w tym momencie głodny i woli obejrzeć bajkę. I nagle, niepostrzeżenie, okazuje się, że w ogóle nie jemy razem kolacji. Każdy nabył nawyk robienia w tym czasie czegoś innego.

Nawyki mogą rozwijać nasze relacje w rodzinie, ale mogą je również niszczyć.

Zadaj sobie pytanie, jak jest u Ciebie? Czy Twoje codzienne nawyki pomagają Wam tworzyć szczęśliwą rodzinę?

 

Jak kształtować nawyki, które rozwijają relacje w rodzinie?

Jeśli widzisz, że brakuje Ci właściwych nawyków, możesz to zmienić. W jaki sposób?

  1. Odpowiedz sobie na pytanie, do jakiego rezultatu poprowadzą Twoje aktualne nawyki związane z Twoją rodziną.

Co się stanie, jeśli nic nie zmienisz w Twoim codziennym zachowaniu? Jak będą wyglądały Wasze relacje za 5, 10 lat, jeśli codziennie będziesz postępować tak, jak teraz?

Może pracujesz i po powrocie do domu jesteś tak zmęczona, że nie masz sił spędzić wartościowego czasu z dzieckiem. Jak to odbije się na Waszej relacji,  jeśli taka sytuacja będzie trwała długi czas? Czy Twoje dziecko będzie chciało rozmawiać z Tobą i dzielić się swoimi uczuciami za 5 lat, jeśli dziś Ty nie masz nawyku rozmawiania z nim codziennie?

relacje w rodzinie

2. Zastanów się, jak wyglądałaby Wasza sytuacja rodzinna, jeśli zmieniłabyś swoje nawyki.

Teraz zrób ćwiczenie odwrotne. Wyobraź sobie, że zmieniasz choćby jedną małą rzecz w Twoim zachowaniu i robisz to codziennie przez najbliższych 5 lat. Jak to wpłynie na Wasze relacje?

Może postanowisz, że w momencie, kiedy zachowanie córki najbardziej Cię irytuje, mocno ją przytulisz, okażesz jej miłość. Jak taki nawyk zmieni Waszą relację w perspektywie kilku lat?

Może będziesz codziennie wieczorem rozmawiać z mężem 5 minut o tym, jak minął Wam dzień. Jak takie przyzwyczajenie wpłynie na Wasze małżeństwo?

 

3. Podejmij decyzję o tym, jakie jedno zachowanie chcesz zmienić.

Wystarczy jedna, drobna zmiana. Coś, co zajmie Ci kilka minut dziennie może diametralnie odmienić Waszą codzienność.

 

4. Rejestruj swój postęp.

Większość z nas lubi mieć poczucie wypełnienia postawionych przed sobą zadań. Przygotuj sobie tablicę, na której będziesz zaznaczać, czy w danym dniu udało Ci się wykonać daną czynność. Możesz to zapisywać w kalendarzu. Albo w aplikacji na telefonie (np. Way of life). Ważne, abyś każdego dnia widziała swój postęp.

 

5. Przypominaj sobie często, dlaczego to robisz

Jednym z czynników, który decyduje o sukcesie, jest stałe pamiętanie o swoim dlaczego. Dlaczego wprowadzam ten nawyk w swoje życie? Dlaczego to dla mnie ważne, aby robić to każdego dnia? Gdzie ma mnie zaprowadzić to działanie? Bez pamiętania o tym poziom naszej motywacji spada i w momencie, kiedy zaczyna się robić trudno lub nudno, rezygnujemy z danej czynności.

 

6. Znajdź osobę, która będzie Cię wspierać.

Najlepiej, aby ta osoba chciała razem z Tobą pracować nad jakimś nawykiem. Wtedy możecie się nawzajem motywować i pytać o postęp w działaniu.

 

Ja i mój mąż w ostatnim czasie zaczęliśmy pracę nad nowym nawykiem: każdego dnia poświęcamy 5-10 minut, aby opowiedzieć sobie o dwóch ważnych dla nas sytuacjach z tego dnia i podzielić się tym, jak się wtedy czuliśmy. Mam pewność, że takie przyzwyczajenie zbliży nas do siebie i pomoże nam rozmawiać ze sobą nawet wtedy, gdy wydaje się, że nie ma czasu lub chęci. Bo nie można odkładać małżeństwa na później, choćby na chwilę.

 

Jak u Ciebie wygląda praca nad pozytywnymi nawykami w rodzinie? Macie jakieś przyzwyczajenia, z których jesteś dumna?