Czy popełniasz te błędy w małżeństwie?

Do mojego męża przyciągnęło mnie między innymi jego poczucie humoru. Zanim się spotkaliśmy wiedziałam, że mój przyszły mąż musi lubić się śmiać i bawić, tak samo jak ja. Już na pierwszym spotkaniu to zauważyłam: częsty uśmiech na jego twarzy i bijąca od niego radość zauroczyły mnie. Spędziliśmy długie godziny, śmiejąc się z różnych rzeczy razem, żartując, docinając sobie z życzliwością. Wspólna zabawa to jeden z elementów, które spajają nasz związek. Śmiem twierdzić, że jest to rzecz, która powinna być obecna u każdej pary. Popełniamy różne błędy w małżeństwie, a jednym z najmniej zauważanych jest właśnie to.

błędy w małżeństwie

„Lepiej zacznij traktować ZABAWĘ bardziej poważnie, bo los Twojego związku może od niej zależeć!”

Stacey Martino, Relationship Development

Gdzie się podziała zabawa?

Przyglądam się naszemu małżeństwu. Część tej początkowej radości i beztroski gdzieś wyparowała. Widzę to szczególnie po sobie. Dużo trudniej mi wejść z entuzjazmem w proponowane mi gry i zabawy (np. planszowe czy terenowe podczas spotkań z przyjaciółmi). Co takiego się stało? Przecież jeszcze niedawno sama twierdziłam, że mój mąż MUSI mieć wielkie poczucie humoru i lubić się bawić. Co się we mnie zmieniło? Skąd te błędy w małżeństwie, które popełniam?

Z przykrością stwierdzam, że pozwoliłam, aby codzienność przykryła tę część mojej osoby. Nie twierdzę, że już w ogóle się nie śmieję i nie bawię. O nie, to by było nierealne! Kto zna mnie osobiście ten wie, że uśmiech bardzo często gości na mojej twarzy. Podejrzewam, że znaczna część osób określiłaby mnie nawet jako osobę bardzo zabawową. Ja jednak znam siebie najlepiej i wiem, że nieco się zmieniłam. I ta zmiana mi się nie podoba.

Co więc się stało? Przyszła codzienność życia rodzinnego. Obowiązki domowe. Płaczące dzieci, którymi trzeba się zajmować podczas spotkań z przyjaciółmi. Zmęczenie nadmiarem zadań do wykonania. Z tym wszystkim pojawiło się poczucie, że nie mam w tej chwili czasu/siły/chęci na żarty i śmiechy. Ja tu wykonuję poważną pracę i potrzebuję, aby ktoś mnie wspierał i pracował razem ze mną, a nie sobie żartował! Kiedy czuję się przytłoczona obowiązkami mamy, nie w głowie mi zabawa.

Wyobraź sobie konkretną sytuację (przykład zaczerpnęłam z opowieści Stacey Martino, której słowa pojawiły się na początku artykułu). Stoisz przy kuchence i gotujesz obiad. Wokół kręci się trójka dzieci. Najmłodsze zaczyna płakać, bo rozlało mu się mleko z kubeczka. Starsze marudzi, że nie ma koszulki, która jest mu potrzebna na jakieś zajęcia w szkole. Średnie zaczepia najmłodsze i zaczyna się między nimi kłótnie. Jesteś zmęczona i sfrustrowana, najchętniej wyszłabyś z domu i trzasnęła drzwiami. W tym momencie do kuchni wkracza mąż i rzuca w Twoją stronę dwuznaczny żart o tym, co chciałby robić w tej chwili z Tobą zamiast siedzieć tutaj z dziećmi.

Co dzieje się w tym momencie w Tobie?

Stacey mówi, że odpowiedź większości kobiet, z którymi pracuje, wyrażałaby się w słowach typu: Czyś ty zwariował?! Zawsze musisz sobie tylko żartować, to jakby mieć czwarte dziecko w domu! Lepiej mi pomóż ogarnąć tę sytuację, a nie się śmiejesz!

Niestety w większości przypadków ja bym się też tak zachowała. Tym sposobem straciłam okazję do rozluźnienia się i krótkiego oddechu od stresującej sytuacji. Mąż zaprosił mnie do przyjemnej zabawy, a ja odrzuciłam propozycję. Następnym razem dwa razy się zastanowi, zanim znów mnie zaprosi. Może widzisz, że Twój mąż śmieje się i żartuje w relacjach z innymi, a z Tobą jest często poważny? Może właśnie dlatego?

Znasz te błędy w małżeństwie z własnego doświadczenia?

błędy w małżeństwie

Co daje nam wspólna zabawa?

Przypomnij sobie Wasze pierwsze chwile spędzane razem. Co robiliście? Ile czasu przeznaczaliście na beztroskie bycie ze sobą (spacery, rozmowy przy kawie, taniec, gry itd.), a ile na wspólne obowiązki? A jak to wygląda teraz? Czy zabawa nie została zastąpiona pracą na rzecz dzieci i domu?

Wraz z założeniem rodziny przychodzą nowe zadania i obowiązki. Trzeba zarobić pieniądze na codzienne życie, ugotować, uprać, sprzątnąć, wyprawić dzieci do przedszkola lub szkoły… Dzień wydaje się zbyt krótki, aby zdążyć ze wszystkim. Często wybieramy to, co pilne, a beztroską zabawę spychamy na jutro – bo teraz jestem zmęczona, bo muszę jeszcze zrobić to i tamto. 

Z naukowego punktu widzenia zabawa wspiera wytwarzanie ważnych dla nas hormonów – endorfin. Wydzielają się one między innymi podczas wysiłku fizycznego, śmiechu, tańca czy współżycia seksualnego. Są to hormony szczęścia, która sprawiają, że jesteśmy zadowoleni z życia i czujemy, że możemy góry przenosić.

Jeśli zabawa wiąże się z kontaktem fizycznym, dostajemy dodatkowo zastrzyk oksytocyny, która wzmacnia więź pomiędzy dwoma osobami i daje poczucie bliskości. To hormon, który pomaga nam nawiązywać relacje.

Mówiąc w skrócie, wspólny śmiech i beztroska wzmacniają nasze więzi i dają poczucie szczęścia w relacji z drugą osobą. Bez nich będzie nam dużo trudniej je osiągnąć.

 

Lekceważone błędy w małżeństwie

Na hasło błędy w małżeństwie, w internecie najczęściej natykam się na informacje o braku rozmowy, tłumionych emocjach, wtrącaniu się rodziców czy skupianiu na pracy zamiast na relacji z małżonkiem. To wszystko prawda. Jednak oprócz poznania języka miłości Twojego męża, nie lekceważ również znaczenia zabawy we wspólnym życiu.

To ona pomaga nam zachować pozytywne myślenie w obliczu trudności dnia codziennego. Daje nam chwilę oddechu w dniu wypełnionym pracą i obowiązkami. Odnawia nasze siły, dzięki czemu z nowym entuzjazmem ruszamy w wir pracy. Wspiera nawiązywanie relacji z dziećmi i z mężem. 

Dla wielu mężczyzn naturalnym sposobem rozluźniania atmosfery są żarty i śmiech. Kiedy facet widzi drugiego faceta zmagającego się z jakimś problemem, raczej nie będzie go pocieszał i pytał, jak się z tym czuje. Zamiast tego rzuci jakiś żart i zaprosi przyjaciela do wspólnego śmiechu. To jego naturalny sposób postępowania w takich sytuacjach (dlatego często mąż w ten sposób postępuje wobec swojej żony).

Ja jako kobieta często potrzebuję, by w obliczu problemów ktoś mnie wysłuchał i dał mi wsparcie. Dlatego śmiech i żarty w takiej sytuacji mnie irytują. Dziś zastanawiam się nad tym, co stałoby się, gdybym poddała się tej beztrosce, którą w takiej sytuacji proponuje mój mąż? Niekiedy to robię i przyznam, że nigdy tego nie żałuję! Żarty i śmiech rozładowują napięcie. Później przychodzi czas na spokojne porozmawianie o tym, co się dzieje.

błędy w małżeństwie

Jak wypełnić dzień radością i śmiechem?

Jakiś czas temu usłyszałam, że umiejętność zabawy jest jak mięsień – im więcej ją ćwiczymy, tym lepiej nam wychodzi. Zgadzam się z tym, bo widzę, że im mniej zabawy w moim życiu, tym później trudniej mi do niej wrócić. Jak zatem znaleźć czas i siły na nią?

Zacznij od małych kroczków. Nie potrzebujesz dużej ilości wolnego czasu i zorganizowanego wyjścia poza dom z mężem. Zaproście zabawę do swojej codzienności. 

Jak zaczynacie swój dzień? Zamiast wprowadzać poranny stres  i pośpiech, włącz Waszą ulubioną muzykę i śpiewajcie razem, przygotowując się do wyjścia z domu. Wydaje Ci się to nierealne? Chociaż spróbuj. Kiedy gotujesz obiad podśpiewuj sobie lub tańcz przy kuchence. Te proste gesty mogą zupełnie odmienić przebieg Waszego dnia.

Pozwólcie Waszym dzieciom, aby pomogły Wam we wprowadzeniu zabawy do Waszej rodzinnej codzienności. One są w tym najlepsze. Nasz syn uwielbia udawać, że jest kimś innym, niż naprawdę: raz jest Zygzakiem McQuinnem, raz Dusty Popylaczem, innym razem kotkiem lub dinozaurem. Twoje dziecko zapewne też lubi takie udawanki. Przyłączcie się do niego! Bądźcie rodziną kotów lub skaczących królików. Modulujcie głosy, gadajcie głupoty i na chwilę zapomnijcie o tym, że jeszcze tyle obowiązków do wykonania.

Jeśli Twój mąż żartuje w najmniej oczekiwanym przez Ciebie momencie, nie strofuj go od razu. Odetchnij głęboko i spróbuj odpowiedzieć mu tym samym. Sprawdź, jak to wpływa na Twoje uczucia i na całą sytuację. Może okaże się to świetnym sposobem na radzenie sobie z drobnymi stresami codzienności?

Jeśli macie możliwość, wyjdźcie gdzieś razem. Sami lub całą rodziną. Pójdźcie na spacer (chociażby na plac zabaw), jedźcie na wycieczkę rowerową, odwiedźcie pobliski park rozrywki. Zróbcie coś tylko po to, by pobyć ze sobą i wspólnie coś przeżyć. Odłóż na ten czas telefon, skup się na swoich bliskich. Bądź z nimi, słuchaj ich, śmiej się z tego, co ich śmieszy.

Taki czas beztroskiej zabawy jest Wam potrzebny regularnie. Nie raz na kilka miesięcy, ale codziennie. Może trwać kilka minut, a może to być zorganizowane wyjście na kilka godzin do zoo lub do lasu. Nawet jeśli będziesz naprawiać inne błędy w małżeństwie, a to zaniedbasz, Wasza relacja utknie w martwym punkcie. Dbałość o tę sferę pomaga również zaspokoić potrzebę różnorodności w Waszym wspólnym życiu.

Małżeństwa, które dobrze się ze sobą bawią i potrafią wprawić się nawzajem w śmiech, lepiej radzą sobie z codziennymi problemami. Ja chcę przeżyć swoje życie ciesząc się nim i dzieląc tę radość z moim mężem. A Ty?

Zachęcam Cię, abyś przyjrzała się Waszej relacji i szczerze odpowiedziała sobie na pytanie: jak dużo wspólnej zabawy i radości w niej jest? Czy popełniamy te błędy w małżeństwie i eliminujemy śmiech, beztroskę i żarty? Jeśli tak, co mogę zrobić, aby zacząć zmianę już dziś? Jak sprawić, by to stało się naszym codziennym nawykiem?

 

Jak jest u Was? Czy zabawa jest stałym elementem Waszego małżeństwa? Jakie zajmuje miejsce w Waszej relacji?

 

Inne posty z serii „Więcej miłości na co dzień”

  1. Potrzeba pewności

2. Potrzeba różnorodności

3. Potrzeba znaczenia