Sposoby, aby zadbać o siebie wśród obowiązków

zadbać o siebie

Nasz starszy syn ostatnio nie chciał spać w ciągu dnia. Codziennie ma prawie dwie godziny drzemki. Jego odpoczynek to również mój odpoczynek. Kiedy nie mógł zasnąć, poczułam złość i frustrację. Zaczęłam odzywać się do niego nieuprzejmie. Było mi tak przykro, że nie będę miała moich dwóch godzin przerwy! Po chwili odetchnęłam głęboko i zastanowiłam się: jak zadbać o siebie w tej konkretnej sytuacji?

zadbać o siebie

Co przychodzi Ci do głowy, kiedy myślisz o tym, jak zadbać o siebie? Standardowa odpowiedź kobiety dotyczy najczęściej wyglądu zewnętrznego, ewentualnie czasu tylko dla siebie, bez stałej obecności dzieci, ich kłótni, krzyków i próśb. Te sprawy są niezmiernie ważne. Wiemy jednak, że niekiedy są nieosiągalne na danym etapie życia.

Czy zatem nie możesz zadbać o siebie, jeśli nieomal zawsze są obok Ciebie dzieci?

 

Dlaczego powinnaś zadbać o siebie?

Wróćmy jednak do początku.

Jeśli pojawiła się w Twojej głowie myśl, że zajęcie się sobą to egoizm, zamierzam wyprowadzić Cię z błędu. Oczywiście, istnieje przesadna forma skupiania się na sobie i zapominania o innych. Nie o tym jednak teraz mówię. Chodzi mi o zaopiekowanie się sobą tak, jak opiekujesz się swoimi dziećmi. Jesteś uważna na ich potrzeby, słuchasz ich i troszczysz się, by czuły się najlepiej, jak to możliwe. Spełniasz ich prośby, jeśli uznasz, że są uzasadnione i ważne.

Tak samo powinnaś opiekować się sobą.

Tylko wtedy możesz być szczęśliwa i gotowa do tego, aby dawać swój czas, troskę i miłość innym. Musisz zadbać o siebie, ponieważ:

  • jesteś w stanie regulować emocje wtedy, kiedy znasz swoje potrzeby i uczucia,
  • jeśli Twoje najważniejsze potrzeby nie będą zaspokajane, przejmą nad Tobą kontrolę złość, żal i poczucie pokrzywdzenia,
  • kiedy nie dbasz o siebie, uczysz swoje dzieci, że opieka nad samym sobą nie jest ważna,
  • umiejętność regulowania swoich emocji (np. panowanie nad złością) u Twoich dzieci w największym stopniu zależy od Twoich umiejętności w tej dziedzinie; jeśli nie zadbasz o siebie, nie jesteś w stanie panować nad złością,
  • bez tego czujesz się przemęczona, niezrozumiana, osamotniona itd. – tracisz radość z bycia rodzicem,
  • Twoje dziecko łatwiej i chętniej z Tobą współpracuje, jeśli Ty jesteś spokojna, zrelaksowana, radosna i dobrze się czujesz sama ze sobą,
  • bez tego nie będziesz w stanie okazać cierpliwości dzieciom i cieszyć się nimi,
  • życie jest zbyt krótkie, by przeżyć je w poczuciu zmęczenia i smutku.

Cofnijmy się do mojej opowieści. Wiedziałam, że potrzebuję chwili wytchnienia od czasu spędzonego z Frankiem. Brak drzemki odebrałam więc jako atak na moją potrzebę. Dlatego poczułam złość i zaczęłam być nieuprzejma dla niego. Kiedy spokojnie o tym pomyślałam, doszłam do wniosku, że mam prawo do odpoczynku! Przeprosiłam syna za to, że byłam dla niego nieprzyjemna. Powiedziałam mu, że kiedy on śpi, ja też zawsze odpoczywam i że potrzebuję tego czasu. Dlatego przez najbliższą godzinę nie będę się z nim bawiła. Możemy pójść na balkon, będę blisko niego, ale chcę wypić spokojnie kawę i poczytać.

Przez pierwsze 15 minut co chwilę mnie o coś prosił. Mamo, poczytasz mi? Mamo, pobaw się ze mną samochodem! Mamo, kiedy będziesz się ze mną bawić? Za każdym razem spokojnie odpowiadałam mu, to co wcześniej. To jest czas na mój odpoczynek i może pobawić się sam. Po pewnym czasie rzeczywiście zajął się sobą i bawił się nawet dłużej, niż przewidziana przeze mnie godzina.

Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jest tak łatwo. Z młodszym synem nie jestem w stanie jeszcze komunikować się w ten sposób. Chodzi jednak o zatrzymanie się na swoich emocjach i tym, czego w danej chwili potrzebuję. Wtedy mogę zadać sobie pytanie: Jak tę potrzebę zaspokoić?

Jeśli staniesz na krawędzi, możesz wpaść w przepaść. Jeśli dopuszczasz do sytuacji wyczerpania swoich zasobów fizycznych i emocjonalnych, możesz wybuchnąć i nie być w stanie kontrolować samej siebie. Jesteś dorosła i Twoja odpowiedzialność polega na tym, aby nie zbliżać się do krawędzi. To Twoje zadanie, aby zatroszczyć się o swój stan emocjonalny i fizyczny. Ty jesteś za to w pierwszej kolejności odpowiedzialna – nie Twój mąż, rodzice lub Twoje dzieci. Ty sama.

zadbać o siebie

Jak zadbać o siebie, kiedy nie ma na to czasu?

Kobiety, które znam, często mówią, że ledwo pamiętają, jak się nazywają i naprawdę nie mają czasu, aby zająć się sobą. Jeśli jednak tego nie zrobisz, Ty sama i Twoja rodzina bardzo na tym stracicie.

Za dr Laurą Markham powtarzam, że są dwa główne sposoby, aby zatroszczyć się o siebie w codziennym życiu.

  1. Zmień to, co robisz.

Nie masz możliwości wyjechać z domu sama na kilka dni i dlatego uważasz, że nie możesz zatroszczyć się o swoje potrzeby? Przestań zakładać, że konieczne jest jakieś wielkie rozwiązanie, które zmieni wszystko. Nie jest to realne, więc nie trać czasu na takie myślenie.

Zamiast tego opiekuj się sobą poprzez drobne gesty w ciągu całego dnia. Zatroszcz się o siebie w różnych sferach:

  • fizjologicznej – zapewnij sobie maksymalną ilość snu; dbaj o to, by pić dużo wody i jeść zdrową żywność, która doda Ci energii, a nie ją zabierze; ruszaj się, by dbać o swoje ciało (ganianie się z dziećmi, tańce i spacery z nimi też się liczą); pamiętaj też, że bardzo duże znaczenie dla Twojego samopoczucia ma Twój oddech – czasem wystarczy wziąć kilka głębokich wdechów i wydechów, by się uspokoić lub ucieszyć tym, co dzieje się dookoła Ciebie;
  • emocjonalnej – świętuj swoje małe sukcesy (wystarczy powiedzieć do siebie w duchu: Świetnie sobie z tym poradziłaś!), ucz się regulować swoje emocje (w tym również złość), wybaczaj sobie błędy i porażki,
  • społecznej – pamiętaj o kontakcie z przyjaciółmi (może warto odświeżyć jakieś dawne znajomości?), wybierz się na spotkania mam z dziećmi;
  • intelektualnej – dostarczaj sobie mądrych treści, które skłonią Cię do refleksji i będą Cię rozwijać (czytaj, słuchaj podcastów, bierz udział w wydarzeniach online lub na żywo),
  • duchowej – jeśli wierzysz w Jezusa, módl się i czytaj Pismo Święte, uczestnicz w życiu jakiejś wspólnoty religijnej; jeśli nie jesteś osobą wierzącą, pomyśl o innej formie dbania o swojego ducha – może rozmyślanie, kontakt z przyrodą itd.

Jak to jest u mnie? Staram się chodzić spać maksymalnie o 23 (wstaję ok. 7 rano, zależnie od tego, ile śpią synowie). Dbam o to, co jemy w naszym domu i piję dużo wody. Pracuję nad swoimi emocjami, uczę się panować nad złością. Doceniam samą siebie za to, co dobrze zrobię, lubię mówić dobrze o sobie. Dzwonię do moich przyjaciółek, które mieszkają w innych miastach i często spotykamy się z przyjaciółmi i rodziną, która mieszka bliżej. Czasem wychodzę zupełnie sama na kawę do kawiarni. Dużo czytam, słucham, biorę udział w kursach online. Często proszę o pomoc przy dzieciach inne osoby. Modlę się, czytam Pismo Święte i razem z mężem uczestniczymy w wydarzeniach religijnych.

zadbać o siebie

Brzmi idealnie, wiem. W rzeczywistości mam lepsze i gorsze dni. Niekiedy czuję się przemęczona obowiązkami, jestem smutna i jest mi źle z samą sobą. Z różnych powodów zdarza mi się nie wysypiać. Jestem wtedy nieuprzejma wobec dzieci i męża, czepiam się o drobnostki i mam ochotę krzyczeć. Mam dni, kiedy w ogóle nie potrafię zadbać o siebie. Nie jestem perfekcyjna.

Tym, co mi pomaga, jest nawyk częstego przyglądania się temu, jak się czuję i co się we mnie dzieje. Zachęcam Cię do tego samego. Zrób sobie jednodniowe ćwiczenie: nastawiaj alarm w telefonie co godzinę. Za każdym razem, kiedy usłyszysz jego dźwięk, zostaw na minutę lub dwie to, co aktualnie robisz i zapytaj siebie: Jak się w tej chwili czuję? Co się we mnie dzieje? Czego potrzebuję w tym momencie, aby poczuć się dobrze?

Jeśli nie masz czasu, aby zatrzymać się na minutę i wykonać ważną dla Ciebie czynność, to znak, że powinnaś dokonać jakichś zmian w swoim życiu. Bez poznawania swoich emocji i potrzeb nie możesz być osobą, jaką chciałabyś być.

 

2. Zmień to, co myślisz

Od Twojego sposobu myślenia zależy, w jakich kolorach widzisz codzienność. Możesz zadbać o siebie, pielęgnując w sobie dwie postawy.

  • Współczucie dla innych i samej siebie

Nikt z nas nie jest idealny. Popełniamy błędy i sprawiamy przykrość inny ludziom. Jeśli wciąż wypominasz samej sobie to, co zrobiłaś źle, tym samym negujesz to, co w Tobie dobre. Przyjrzyj się słowom, które wypowiadasz do innych i do siebie – jak wiele jest w nich krytyki i poprawiania błędów, a jak dużo zrozumienia i wsparcia? Ty również zasługujesz na to, byś samą siebie traktowała ze współczuciem.

  • Wdzięczność

Badania pokazują, że wdzięczność redukuje stres i poprawia samopoczucie. Kiedy skupiasz się na tym, co pozytywne, zmienia się Twoje nastawienie do ludzi. Jesteś bardziej radosna i masz więcej ochoty do życia. Z entuzjazmem podchodzisz do swoich bliskich.

Znajdź jakiś sposób na pielęgnowanie wdzięczności. Prowadź swój pamiętnik wdzięczności; mów swoim dzieciom i mężowi, za co chcesz im podziękować; tuż przed snem przypomnij sobie, co sprawiło Ci radość w tym dniu.

Wdzięczność za dobro mnoży pozytywne rzeczy. Im więcej dziękujesz, tym więcej masz powodów do bycia wdzięczną.

 

Nie jesteś w stanie zmienić wszystkiego od razu. Nawet nie próbuj, bo tylko się sfrustrujesz. Wybierz jeden, niewielki krok, który możesz wykonać jeszcze dziś. Jak możesz zadbać o siebie? Zdecyduj się na wprowadzenie jednej, drobnej zmiany w Twoim zachowaniu lub myśleniu. Praktykuj tę zmianę, ćwicz ją, a następnie przejdź do kolejnej.

Co Ty chciałabyś zmienić w Twojej trosce o samą siebie?

Wewnętrzna harmonia – najważniejsze zadanie mamy

wewnętrzna harmonia

Jako mama każdego dnia wykonujesz setki różnych czynności: dbasz o to, by dzieci zjadły, dobrze się ubrały, wyspały się, przygotowały się do szkoły; rozmawiasz z nimi o ich problemach, uczysz nowych umiejętności… Które z tych zadań jest najważniejsze? Paradoksalnie Twoje najważniejsze zadanie dotyczy Ciebie samej, a nie Twoich dzieci. Jest nią Twoja wewnętrzna harmonia.

Zapraszam na wpis gościnny, którego autorką jest Monika Myszka-Wieczerzak ze strony Dom Dobre Miejsce.

wewnętrzna harmonia

Wewnętrzna harmonia – klucz do szczęśliwego domu

Jestem pewna, że skoro jesteś mamą, to leży Ci na sercu dobro Twoich dzieci. Przypuszczam, że podobnie jak ja, marzysz o tym, by Twój dom był dobrym miejscem dla Twojej rodziny.

Niezależnie od tego, czy mieszkasz w małym domku z ogródkiem czy na dużym blokowisku, czujesz się jako matka odpowiedzialna nie tylko za materialną przestrzeń, która roztacza się wokół Twojej rodziny, ale przede wszystkim – za jakość Waszych wzajemnych relacji. Przecież wszystkie wiemy, że prawdziwy dom to coś więcej niż dach i przysłowiowe cztery ściany. To więź, miłość i oddanie, jakie tworzą się pomiędzy ludźmi, którzy decydują się na życie razem i wspólne wychowywanie potomstwa.

Czy jest więc jakiś prosty przepis na to, by nasze domy stawały się dobrym miejscem i byśmy czuły się naprawdę szczęśliwe i spełnione w tej przestrzeni wzajemnych relacji? Co możesz zrobić jako matka, by znacząco podnieść jakość Twoich stosunków z pozostałymi domownikami?

Myślę, że kluczem jest Twoja wewnętrzna harmonia.

 

Moje osobiste doświadczenie

Od siedmiu lat jestem mamą i obserwuję na co dzień, jak moja wewnętrzna harmonia rzutuje na relacje z pozostałymi członkami rodziny. Jeśli pozostaję w zgodzie z moimi najgłębszymi wartościami i potrzebami, potrafię zdobyć się na wyżyny empatii wobec najbliższych, moja cierpliwość rozciąga się do niewyobrażalnych rozmiarów, a mój spokój promieniuje na całe otoczenie. Gdy jednak choć przez chwilę zapomnę o sobie (a wciąż zdarza mi się to dość często), tracę entuzjazm i radość, które wcześniej odnajdywałam w moim macierzyństwie. Nasze domowe życie zamienia się w pole walki, na którym nie ma wygranych.

Czas, który spędziłam w domu, opiekując się dziećmi, pokazał mi, że moją największą pasją jest inspirowanie innych mam do tego, by z odwagą brały życie w swoje ręce i nie bały się szukać w macierzyństwie przestrzeni dla siebie. Blog o nazwie DoM Dobre Miejsce, którego tworzę od czterech lat, ewoluował razem ze mną i teraz mogę powiedzieć, że dopracowałam się autorskiego projektu rozwojowego zachęcającego mamy, by wewnętrzna harmonia stała się ich priorytetem.

Od pół roku prowadzę Grupę Warsztatową na Facbooku o nazwie Dom Dobre Miejsce, gdzie z innymi mamami pracujemy nad wnętrzem w oparciu o metaforę Domowych Pomieszczeń. Zadaję w niej mamom kluczowe pytania, którymi staram się otworzyć je na świat ich bogatego wnętrza, tak aby mogły zyskiwać więcej przestrzeni dla siebie.

 

Ty też możesz znaleźć przestrzeń dla siebie

Dobrze wiem, że bycie mamą wymaga czasem chwilowego zapominania o sobie i koncentrowania uwagi na tym, co zewnętrzne. Tu nie chodzi tylko o wypełnianie takich domowych obowiązków,  jak: gotowanie, pranie, sprzątanie i odbieranie dzieci z przedszkola. Pewnie sama masz świadomość, że wielką sztuką pośród tych wszystkich bombardujących nas w domowej rzeczywistości spraw jest pamięć o tym, dla kogo tak się staramy. Dla naszych dzieci – oczywiście!

wewnętrzna harmonia

Zapewne nieraz doświadczyłaś tego, że zamiast ścierać podłogę, trzeba wcześniej zająć się emocjami płaczącego trzylatka, dla którego rozlana szklanka mleka to życiowy dramat. Zakładam, że jeśli Twoje pociechy nie osiągnęły jeszcze wieku trzech lat, ścieranie podłogi jest dla Ciebie jeszcze odleglejszą perspektywą. My, mamy – zwłaszcza te świadome, jak ważna jest jakość więzi zbudowanej z potomstwem – dokładnie wiemy, że od posprzątanego mieszkania ważniejsza jest nasza pomoc w zaspokajaniu emocjonalnych potrzeb naszych pociech.

Nasze dzieci – tak nam bliskie – to jednak odrębne światy, a każda próba empatycznego wniknięcia w nie kosztuje wiele energii. Tak, to bardzo ważne zadanie macierzyństwa – budowanie pomostów uwagi łączących nas z odrębnym światem naszych ukochanych dzieci. Nie można w tym jednak zapominać o sobie.

  • Jak często pamiętasz w swoim macierzyństwie o samej sobie?
  • Czy znajdujesz czas i przestrzeń na to, by skoncentrować się nie tylko na domowych obowiązkach i rozwiązywaniu problemów swoich dzieci, lecz na tym, czego Ty chcesz, pragniesz i potrzebujesz?
  • Czy wiesz, że nie jesteś w stanie być dobrą mamą, jeśli nie zadbasz o siebie?

Prawda jest taka, że Twój dom może dobrze funkcjonować tylko wtedy, kiedy Ty sama wewnętrznie dobrze funkcjonujesz. Konflikty, które nosisz w sercu, szybko przełożą się na szereg napięć w Twojej rodzinie. Twoje wewnętrzne nieuporządkowanie uniemożliwi Ci skuteczne opanowanie domowego bałaganu. Zaniedbane potrzeby dadzą o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie, powodując między Tobą a resztą domowników niepotrzebny rozdźwięk.

Dlatego pierwszym krokiem, do którego pragnę Cię zachęcić, jest wyrobienie w sobie nawyku częstego, regularnego kontaktowania się ze swoim wnętrzem. Pamiętaj o tym, gdzie mieszkasz! W samej sobie!

Twoje macierzyństwo też zaczyna się wewnątrz Ciebie i nie chodzi mi tu tylko o cud poczęcia się dziecka w Twoim łonie. Geniusz matki to umiejętność pogodzenia samej siebie z nowa rolą i wyzwaniami, jakie stawia przed nią wychowywanie dzieci. Dbaj o swoje wnętrze, bo to właśnie z niego ma szansę wciąż wypływać miłość, radość i dobro, które ubogacą świat Twoich dzieci.

Jeśli nie masz jeszcze pomysłu na to, jak zająć się swoim wnętrzem, wykorzystaj moje ćwiczenie, które znajduje się poniżej. Jestem pewna, że z czasem Twoje wnętrze samo Cię poprowadzi.
wewnętrzna harmonia

Ćwiczenie rozwojowe

Znajdź chwilę samotności – podczas spaceru, kąpieli, przed snem. Zobacz w wyobraźni swój dom. Miejsce, w którym mieszkasz ze swoją rodziną. Ściany, które odgradzają Was od reszty świata. Drzwi i okna, które Was z nim łączą. Zobacz w tym domu siebie i pomyśl, że sama jesteś jak dom. Ty – dom – wewnątrz Waszego domu.

Spróbuj poczuć, jakim domem jesteś. Dużym czy małym? Otwartym czy zamkniętym? Zapełnionym czy pustym? Nie oceniaj siebie, tylko zaobserwuj. Nie bój się myśli i uczuć, które się pojawią. Najważniejsze, żebyś była ze sobą szczerza i żebyś… Była ze sobą!

Skontaktuj się ze swoim wnętrzem. Uciesz się z faktu, że dostrzegłaś, iż w całym Twoim zatroskaniu o dom, sama jesteś domem. Uwierz, że wszystko, co dotyczy Twojego wnętrza zależy od Ciebie. Możesz dokonać tu wielu zmian i przewartościowań.

Nie wiesz jeszcze jak to zrobić? Mogę Ci w tym pomóc. Artykuł, który właśnie przeczytałaś to fragment mojego e-booka „5 kroków w stronę wewnętrznej harmonii”, który możesz ściągnąć za darmo klikając tutaj. Zapraszam serdecznie!

 

Jak jest u Ciebie? Udaje Ci się zadbać o swoje wnętrze w wirze codziennych obowiązków?

 

Monika Myszka-Wieczerzakwewnętrzna harmonia

animatorka rozwoju osobistego, wspierająca mamy, które potrzebują więcej przestrzeni dla siebie; autorka strony Dom Dobre Miejsce oraz moderatorka Grupy Warsztatowej na Facebooku Dom Dobre Miejsce, autorka warsztatu rozwojowego online „ZADBANA MAMA bez wyrzutów sumienia” oraz cyklicznych webinarów rozwojowych KAWIARNIA MAMY LIDERKI, współtwórczyni podcastu KURS NA PASJĘ, prywatnie: szczęśliwa żona Krzysztofa i mama 7-letniej Lilki oraz 3-letniego Mikołaja, pasjonatka rozwoju osobistego, bliskiego kontaktu z naturą oraz spotkań z ludźmi

Co daje Ci złość w relacjach z bliskimi?

złośc

Byłam ostatnio sama w domu z dwójką dzieci. Młodszy syn się nie wyspał, co chwilę płakał i chciał, abym nosiła go na rękach. Starszy był lekko przeziębiony i od tygodnia nie wychodził na dwór. Energia go rozpierała. Nie słuchał moich próśb o zostawienie w spokoju młodszego brata, co chwilę go zaczepiał. Czułam, jak rośnie we mnie złość. W pewnym momencie nie wytrzymałam i krzyknęłam na syna, żeby w końcu przestał, że mnie denerwuje, że ma mnie słuchać i że mam już tego dość! Po kilku minutach miałam wyrzuty sumienia, że znów nakrzyczałam na dzieci.

złośc

Jak często przeżywasz takie dni: wybuchasz złością i krzyczysz tylko po to, żeby dziesięć minut później przeżywać wyrzuty sumienia, że znów Ci się nie udało? Ja zbyt często.

Kiedy urodziłam dzieci, okazało się, że nie jestem tak cierpliwa, jak o sobie myślałam. Wcześniej prawie nigdy nie zdarzało mi się krzyknąć na kogoś. Owszem, wiedziałam, że mam tendencję do szybkiego zapalania się w emocjach i szybkiego gaśnięcia. Jednak nie wyrażałam ich na zewnątrz poprzez krzyczenie na innych.

Później przyszły pierwsze trudności wychowawcze. Sytuacje, w których nie wiedzieliśmy z mężem, jak się zachować. Co zrobić i powiedzieć, kiedy syn rozrzuca wszystkie zabawki wokół, chociaż prosimy, żeby tego nie robił? Kiedy ucieka nam z placu zabaw w stronę ulicy? Kiedy stuka młodszego brata w głowę, chociaż jemu się to nie podoba? Jak pomóc dziecku się uspokoić, kiedy sama jestem zdenerwowana?

Wtedy temat złości stał mi się szczególnie bliski. Nie wiedziałam, jak sobie z nią radzić. Jak ją wyrażać, by nie krzywdzić innych? Co zrobić, kiedy już jestem wkurzona i mam ochotę wyjść i trzasnąć drzwiami?

 

Co to jest złość?

Złość to emocja, tak samo jak jest nią radość, zadowolenie, smutek czy żal. Same w sobie nie są one ani czymś dobrym, ani złym. Po prostu są. Przychodzą i odchodzą.

Najczęściej, kiedy zaczynamy się złościć w jakiejś sytuacji, towarzyszy nam założenie, że przecież mamy prawo się złościć. Syn rozsypał płatki śniadaniowe po całej kuchni. Córka uderzyła inną dziewczynkę w piaskownicy. Mąż nie zrobił zakupów, chociaż trzy razy go prosiłam. Oczywiście, że się złoszczę, przecież oni powinni zachowywać się inaczej!

Kiedy przyjrzysz się z uwagą sytuacjom, w których pojawia się u Ciebie złość, zauważysz pewną prawidłowość. Nigdy przyczyną nie jest samo zachowanie drugiej osoby. Zawsze wiąże się ono z jakimś dodatkowym elementem.

Może spieszysz się akurat do pracy, dzieci nie chcą się ubierać, a Ty tak bardzo nie lubisz się spóźniać. Może Twój starszy syn wciąż bije młodszego, a Ty nie masz pojęcia, jak to zmienić. Może czujesz się zmęczona po całym dniu i nie masz ochoty iść do sklepu, bo Twój mąż nie zrobił zakupów.

złość

Pod złością zawsze jest coś więcej. Jakieś inne uczucie lub potrzeba. Lęk, niemoc, zmęczenie… Złość jest naszą tarczą obronną, bo czujemy, że to, co jest pod nim, czyni nas bezbronnymi.

Potraktuj złość jako posłańca, który przynosi Ci jakąś wiadomość. Mówi Ci coś o Tobie, o Twoim aktualnym stanie, potrzebach, zranieniach z przeszłości. Możesz bardzo dużo od niego się dowiedzieć, jeśli pozwolisz mu mówić.

Naturalnym zachowaniem wielu z nas jest próba wypierania złości. Nie lubimy jej i nieco się jej boimy, więc wolimy ją zostawić w spokoju. Łatwo wpaść w jedną z dwóch skrajności:

  1. udawać przed samą sobą, że nie czuję złości i mieć do siebie pretensje, jeśli ona się pojawi,
  2. wybuchać, krzyczeć na innych lub milczeć ostentacyjnie i uznawać, że tak po prostu wyrażam złość.

Nie zachęcam Cię do wypierania i zaprzeczania złości, które przejawia się w myśleniu: Nie powinnam tak się czuć. Uczucia, którym nie damy dojść do głosu, wchodzą do naszej podświadomości. Działamy pod ich wpływem, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy. Prędzej czy później wybuchną i już nie będziesz w stanie nic z tym zrobić. Albo zwrócą się przeciwko Tobie, wywołując różne choroby psychosomatyczne.

Złość to posłaniec, który chce przekazać Ci wiadomość. Jeśli ktoś przychodzi do Ciebie z trudną informacją, nie robisz mu przecież krzywdy z tego powodu! Tak samo potraktuj swoją złość. Przyjmij wiadomość, którą niesie. Zwykle chce nam powiedzieć, że trzeba dokonać jakiejś zmiany w naszym codziennym życiu. Jeśli przyjmiesz wiadomość, złość odejdzie, tak jak posłaniec, który został wysłuchany.

Może myślisz sobie: Kiedy się złoszczę, to nie jestem w stanie na spokojnie słuchać, co te uczucia mi chcą przekazać! Jasne, jest to bardzo trudne, szczególnie, kiedy dopiero zaczynasz swoją pracę z emocjami. Możesz to zrobić później, kiedy już się uspokoisz. Zastanów się wtedy: dlaczego wpadłam w złość? Co takiego się pod nią kryło? Jakie inne uczucie? Może jakaś moja niezaspokojona potrzeba? Co powinnam zmienić w swoim życiu?

Odkryj źródło złości i poszukaj rozwiązania. Może po prostu potrzebujesz więcej odpoczywać? Może trzeba porozmawiać o czymś z mężem? Może musicie inaczej zorganizować poranek w Waszej rodzinie, żeby zmniejszyć ilość stresu i pośpiechu? Może należy przyjrzeć się swoim relacjom z rodzicami, bo tam ukryte jest źródło?

Jest w tym jednak pewien haczyk. Złość jest przekaźnikiem ważnych wiadomości o konieczności zmian. Jednak kiedy ją przeżywamy, w naszym ciele zachodzą reakcje, które uniemożliwiają poszukiwanie konstruktywnych rozwiązań. Co zatem możemy zrobić?

 

Jak radzić sobie ze złością w trakcie jej trwania?

Co zrobić, kiedy czuję, że zalewa mnie złość? Jak sobie poradzić w takiej sytuacji, żeby nie krzyczeć na swoich bliskich? Jak powstrzymać wybuch?

Zmiana zachowania jest czymś bardzo trudnym. Twój mózg ma w sobie zapisane określone sposoby reagowania, które tworzyły się przez wszystkie lata Twego życia. Jeśli od dawna wyrażasz złość krzykiem, jest to dla Ciebie naturalne i przychodzi Ci łatwo. Dobra wiadomość jest taka, że nasz mózg uczy się całe życie i możemy go przeprogramować. Wymaga to czasu i praktyki. Jednak im częściej będziesz reagować w nowy sposób, tym będzie łatwiej.

Z punktu widzenia neurobiologii, kiedy przeżywasz złość, wchodzisz w stan fight, flight or freeze (walcz, uciekaj, udawaj martwego). Nasze ciało odbiera sytuację jako zagrożenie i do głosu dochodzi najbardziej pierwotna część naszego mózgu. Tak działa natura: kiedy zagrożone jest życie, organizm przestawia się na fight, flight or freeze, odkładając na bok racjonalne myślenie. Co ciekawe, nasze ciało nie potrafi samo odróżnić prawdziwego zagrożenia życia od mocno stresującej sytuacji. Kiedy Twoje dziecko uderzy młodszego brata, najprawdopodobniej od razu włącza się w Tobie ten mechanizm. Czujesz zagrożenie i reagujesz atakiem.

Dlatego w trudnych dla nas sytuacjach często mówimy rzeczy, których później żałujemy. Dlatego krzyczymy i wybuchamy złością. Czujemy, że dana sytuacja to stan wyjątkowy, awaryjny (emergency) i musimy zareagować na nią natychmiast.

W większości przypadków sytuacje z naszego codziennego życia nie są jednak awaryjnymi. Nie zagrażają bezpośrednio życiu i nie musimy na nie reagować natychmiast. Dlatego cała sztuka polega na tym, aby podjąć decyzję: mogę przeżywać złość, ale nie chcę działać pod jej wpływem. 

Mogę przeżywać złość, ale nie chcę działać pod jej wpływem.

I tutaj rozpoczyna się najtrudniejsza praca. Odwrócenie się od stanu walcz, uciekaj lub udawaj martwego i uczucia, że muszę natychmiast zareagować pod wpływem złości. Jest to najtrudniejszy moment w całym procesie: powstrzymać swoją pierwszą reakcję. Jednak im częściej będziesz to robić, tym łatwiej Ci to będzie przychodzić. Nawet jeśli na początku przerwiesz po minucie krzyku, pierwszy krok zostanie podjęty. Zatrzymałaś się i zreflektowałaś. Następnym razem znów spróbujesz.

 

Plan działania krok po kroku

Przedstawię Ci krótko proces, którego nauczyłam się u dr Laury Markham na kursie Peaceful parent, happy kids.

  1. Stop, drop and breathe

Zatrzymaj się, zostaw na chwilę wszystko, co robisz i odetchnij głęboko. Przestań mówić i działać, naprawdę na chwilę się zatrzymaj.

2. Podejmij decyzję, aby nie reagować, dopóki się nie uspokoisz.

Musisz uznać, że cokolwiek zrobi Twoje dziecko lub Twój mąż, nie jest to sytuacja awaryjna i nie musisz reagować natychmiast. Wyjątek stanowią chwile, kiedy ktoś krzywdzi drugą osobę i pojawia się jakieś realne niebezpieczeństwo. Wtedy możesz działać od razu. W innym wypadku odwróć się na chwilę w drugą stronę, wyjdź z pokoju, ugryź się w język – zrób wszystko, aby nie działać pod wpływem złości.

Dwa pierwsze kroki są najtrudniejsze, bo prawie zawsze czujemy, że dana sytuacja jest naprawdę wyjątkowa i musimy zareagować od razu. Pamiętaj, że takie uczucie jest związane z Twoim ciałem, które nie odróżnia prawdziwego zagrożenia od trudnej dla Ciebie sytuacji. W większości przypadków nie musimy działać natychmiast.

3. Wyrzuć ze swojego ciała nagromadzoną energię

Musisz wykonać jakiś fizyczny akt, który pomoże pozbyć się napięcia. Czasem wystarczy mocno potrząsać rękami. Opryskać twarz zimną wodą. Wykonać kilka głębokich oddechów.

Możesz na chwilkę usiąść i wsłuchać się w swoje ciało. Zobaczyć, jak szybko bije Ci serce. Zapytać, czego teraz potrzebujesz. Napić się szklankę wody. Posiedzieć spokojnie minutę.

Jeśli jesteś z dziećmi w domu, możesz włączyć muzykę i wyrzucić z siebie energię poprzez taniec. Złość powoduje, że w naszym ciele gromadzi się wiele napięcia. Kiedy tańczysz, napięcie zostaje rozładowane. Dodatkowo może się okazać, że dzieci z radością dołączą do Ciebie i w ten sposób zostanie zażegnana kłótnia pomiędzy rodzeństwem.

złość

4. Przedefiniuj sytuację

Impulsywne działanie pod wpływem złości wynika z poczucia zagrożenia. Potrzebujesz zatem od nowa zdefiniować to, co się dzieje dookoła Ciebie. Zachowanie dziecka lub męża nie zagraża Twojemu życiu. Powtarzaj sobie w głowie lub na głos słowa, które pomogą Ci spojrzeć właściwie na sytuację. Przykładowe sformułowania:

  • To nie jest sytuacja alarmowa. Mogę sobie z tym poradzić.
  • Wybieram miłość
  • On nie robi tego po to, aby mi było trudno; w tej chwili jemu jest trudno, dlatego tak się zachowuje
  • To jeszcze dziecko, więc zachowuje się jak dziecko

Ja często korzystam z Wybierz miłość. Kiedy dzieje się coś dla mnie trudnego i męczącego, przypominam sobie to zdanie i powtarzam w głowie, aby pamiętać, że chcę okazać miłość moim bliskim.

Kroki trzeci i czwarty wykonywać można równolegle. Potrzebujemy zarówno zrzucić z siebie napięcie, jak i przedefiniować znaczenie sytuacji.

 

Ja od pewnego czasu uczę się stosować ten system. Jest to na początku bardzo trudne, szczególnie powstrzymanie pierwszego impulsu. Bywa u mnie różnie. Raz mi się udaje, raz nie. Jednak jestem znacznie spokojniejsza niż wcześniej, bo wiem, co mogę robić w stresującej dla mnie sytuacji, mam wachlarz możliwych zachowań. Nawet jeśli w danej chwili mi się nie uda, to po kilku minutach się reflektuję i biorę do pracy. To działa.

I co dla mnie jeszcze ważniejsze: chociaż często udaje mi się powstrzymać od krzyku, nie mam poczucia, że ta złość gromadzi się we mnie po to, by w pewnym momencie wybuchnąć. Pozwalam jej mówić i wtedy odchodzi.

Jak Ty radzisz sobie ze swoją złością?

Sposób na bycie szczęśliwą pośród konfliktów z bliskimi

sposób na bycie szczęśliwą

Co to jest szczęście? Każdy z nas może podać swoją własną definicję. I wszystkie mogą się od siebie różnić. Nie ma jednej, właściwej odpowiedzi na to pytanie. Wszystko zależy od tego, co jest ważne dla danej osoby. Dla mnie szczęście oznacza przede wszystkim zachowanie zawsze iskierki nadziei, że to, co się dzieje, jest dla mnie dobre. Nawet jeśli cierpię i płaczę, doświadczając jakiegoś problemu – jeśli mam głęboko w sobie przekonanie, że w końcu wyjdzie z tego dobro, jestem szczęśliwa. Czy jest zatem jakiś uniwersalny sposób na bycie szczęśliwą pośród konfliktów z bliskimi?

sposób na bycie szczęśliwą

Każda z nas boryka się z problemami. Niekiedy są to małe trudności dnia codziennego: dziecko nie chce się ubierać do przedszkola lub mąż wrócił zdenerwowany z pracy i powiedział jakieś przykre słowo. Czasem jest to poważna choroba kogoś w rodzinie, utrata pracy lub postępujący kryzys w związku.

Nawet te małe, codzienne problemy potrafią nieźle namieszać w mojej głowie (szczególnie, jeśli nie zadbam o zaspokojenie mojej potrzeby odpoczynku). Kolejna awantura ze strony syna o to, że chce oglądać jakąś bajkę poważnie nadwyręża moją cierpliwość. Czuję przypływ złości, żalu i frustracji: co ja mam mu powiedzieć, żeby w końcu zrozumiał, że nie może? Dlaczego on mi to robi? Dlaczego nie możemy po prostu spokojnie przeżyć tego popołudnia?

Nieomal każdy dzień niesie ze sobą jakieś konflikty z bliskimi. Nieporozumienia małe i duże. Jedno słowo, wypowiedziane nie w porę, może prowadzić do wielkiej awantury. Czasem konflikt jest utajony: na zewnątrz wszystko jest w porządku, ludzie odzywają się do siebie, ale jakby bardziej chłodno, formalnie, z dystansem. Odgradza ich od siebie piętrzący się żal, zranienia, poczucie bycia skrzywdzonym.

 

Co zwykle dzieje się w czasie konfliktu?

Kiedy pojawia się jakiś konflikt mamy do wyboru dwie opcje: zignorować go albo próbować coś z nim zrobić, jakoś go rozwiązać. W jaki sposób?

  • Rozmawiamy o tym, co czujemy, co nas denerwuje, czego potrzebujemy
  • Krzyczymy na siebie nawzajem, bez oporów wyrzucając z siebie wszelkie frustracje, ból i poczucie krzywdy
  • Milczymy, czekając, aż ta druga strona zareaguje, bo dlaczego to ja zawsze pierwsza mam próbować się dogadać?

To tylko niektóre możliwe strategie. Ile osób, tyle sposobów reagowania w obliczu kłótni. Chcę jednak zwrócić uwagę na to, że często trudno jest wrócić do codzienności po kłótni, zachowując w sercu radość i pogodę ducha. W wielu przypadkach konflikt nie zostaje rozwiązany w sposób satysfakcjonujący dla którejś ze stron. Jedna osoba nadal czuje się nie wysłuchana, ma żal i pretensje. Inna ma wrażenie, jakby to ona zawsze musiała ustępować. Jeszcze inna denerwuje się, że już tyle razy prosiła o coś, a jej prośba ciągle nie została spełniona i kłótnia wybucha co chwilę na nowo.

Konflikty są chlebem powszednim większości małżeństw i rodzin. Ponieważ różnimy się od siebie charakterami, temperamentem, potrzebami, siłą rzeczy pojawiają się tarcia. Czasem kilka, kilkanaście razy dziennie. Nawarstwiające się emocje odbierają nam spokój, myśli kotłują się w głowie i coraz trudniej skupić się na tym, co dobre. Niekiedy spór ciągnie się latami i wydaje się, jakby już nigdy miał się nie skończyć. Czasem sytuacja wygląda beznadziejnie: tracisz nadzieję na jej poprawę i wzajemne zrozumienie. Jeśli przestaniemy mówić do siebie językiem miłości, coraz trudniej zawrócić z drogi nieporozumień.

sposób na bycie szczęśliwą

Co do tego wszystkiego ma tytułowe szczęście?

Otóż trudno znaleźć sposób na bycie szczęśliwą, jeśli:

  • skupiam się na żalu, poczuciu krzywdy i niesprawiedliwości,
  • mam wrażenie, że ja zawsze mam pełną rację, a druga strona myli się w 100%,
  • ciągle rozpamiętuję przykre słowa, które usłyszałam w trakcie kłótni,
  • chowam w sercu urazę i nie chcę przebaczyć wyrządzonej mi krzywdy,
  • wychodzę z kłótni z sercem pełnym goryczy i niechęci i pozwalam, aby te uczucia przejęły nade mną kontrolę – pielęgnuję je, podkręcam i zaczynam działać pod ich wpływem.

Nawet, jeśli w jakimś stopniu te uczucia mają swoją podstawę w zachowaniach drugiej osoby, co z tego? Jeśli wiesz, że to druga strona przyczyniła się do powstania kłótni, czy to sprawia, że jesteś bardziej szczęśliwa? A może to właśnie kurczowe trzymanie się tych negatywnych myśli powoduje, że jest Ci źle?

To od Ciebie zależy, czy jesteś szczęśliwa.

Nawet jeśli druga osoba w jakikolwiek sposób Cię skrzywdzi. Nawet jeśli to ona wywoła kłótnię. Od Ciebie zależy, co z tym zrobisz.

Od Ciebie zależy, czy jesteś szczęśliwa, nie od okoliczności Twojego życia.

W tym znajduje się mój sposób na bycie szczęśliwą.

Słuchałam ostatnio rozmowy z Kristi Ling, autorką książki „Operation happiness”. Przez prawie 30 lat życia zmagała się ona ze smutkiem, poczuciem bezsensu i zmęczeniem. Pewnego dnia obudziła się w środku nocy, zlana potem, z szybko bijącym sercem. Uświadomiła sobie, że jeśli nic nie zmieni w swoim życiu, skończy się to jakąś chorobą. Zrobiła zwrot o 180 stopni i zaczęła szukać odpowiedzi na pytanie, jak być szczęśliwym.

Jej odpowiedź jest zaskakująca: poczucie szczęścia to nie coś, co przychodzi samo z siebie. To raczej praca. Nad samym sobą, swoimi myślami, swoim postrzeganiem świata. U większości ludzi naturalną tendencją są raczej negatywne myśli, które oddalają nas od poczucia szczęścia. Kiedy przychodzi trudna sytuacja, np. konflikt, pierwszą reakcją jest skupianie się na poczuciu bycia niezrozumianym i pokrzywdzonym.

Jest to tendencja naturalna dla wielu osób, ponieważ tak jest zaprogramowany mózg większości z nas. Ewolucja, nasze dzieciństwo i wiele naszych dorosłych decyzji spowodowały, że nasz mózg jest skłonny do rozpamiętywania tego, co negatywne i bolesne. Dlatego przychodzi to nam tak łatwo i szybko: nasz mózg reaguje w sposób utrwalony przez lata poprzednich zachowań. Takie reagowanie stało się nawykiem,

Dlatego szczęście wymaga pracy. Musisz pokonać naturalną tendencję do skupiania się na tym, co bolesne i negatywne: rozpamiętywania krzywdy i raniących słów, zatrzymywania w sobie urazy i niechęci. Jeśli pozwolisz, aby one przejęły nad Tobą kontrolę, będziesz tkwić w zamkniętym kręgu smutku i skrzywdzenia.

Oczywiście możesz tam zostać. Możesz trzymać się negatywnych myśli i uczuć, nikt Ci tego nie zabroni. Jednak jeśli chcesz być szczęśliwa, musisz je odpuścić. Bolesne myśli wobec męża, dzieci i w końcu samej siebie. Poczucie krzywdy i niezrozumienia. To jest sposób na bycie szczęśliwą.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Jak się za to zabrać? Jedne rzeczy łatwiej jest odpuścić, inne znacznie trudniej. Jedne krzywdy są ogromne i zostają z nami na bardzo długo. Inne są łatwe do zostawienia za sobą. To Ty sama zdecyduj, na co jesteś dziś gotowa. Ja podpowiem Ci pewien sposób, który może ułatwić Ci ten proces. Szczególnie pomocny będzie on w przypadku codziennych konfliktów. Duże krzywdy mogą wymagać wsparcia kogoś z zewnątrz i wiązać się z długim procesem przebaczenia.

 

Sposób na bycie szczęśliwą pośród konfliktów z bliskimi

W trakcie trwania konfliktu lub po jego zakończeniu, przywołaj na myśl te dwa słowa. Niech one przemienią Twoje postrzeganie całej sytuacji.

 

1) Przepraszam, przykro mi

Możesz być zaskoczona, że zaczynam od takiego stwierdzenia. Dlaczego mam przepraszać, jeśli to nie ja wywołałam kłótnię? Ogromnie trudna jest umiejętność brania na siebie odpowiedzialności za nieporozumienie. Pamiętaj jednak, że nieomal w każdym konflikcie masz chociaż malutki udział. Jeśli nawet nie w jego powstaniu, to jak wyglądała Twoja reakcja na to, co zrobiła druga osoba? Czy nie była dla niej bolesna i krzywdząca?

Ten etap jest bardzo trudny, a jednocześnie wyzwalający. Daje szansę na przebaczenie, bo pozwala zobaczyć, że ja również mam swój udział w tym, co się dzieje. To jak biblijne szukanie najpierw belki w swoim oku po to, by wyciągnąć drzazgę z oka bliźniego.

 

2) Dziękuję

Zobacz, co jest dobre w Waszej relacji. Podziękuj w myślach za to. Skup się na pozytywach. Wejdź w postawę wdzięczności. Dostrzeż nawet najmniejszą sprawę. Jeśli konflikt dotyczy osoby Ci bliskiej, na pewno znajdziesz jakieś dobro w Waszej relacji.

Wdzięczność bardzo zmienia naszą postawę, pozwala skupić się na tym, co dobre, a nie na tym, co negatywne. W każdej relacji są jakieś nieprzyjemności. Jeśli zwracasz uwagę tylko na nie, cierpią na tym wszyscy. Koncentrowanie się na wadach i słabościach drugiej osoby powoduje, że bledną i przestają mieć znaczenie jej zalety. Jeśli zobaczysz pozytywny wokół siebie, zmienia się również Twoje samopoczucie.

sposób na bycie szczęśliwą

Jeśli szczerze powiesz (nawet w swoich myślach): przepraszam i dziękuję, jesteś gotowa do naprawy relacji. To jest mój sposób na bycie szczęśliwą pośród konfliktów z bliskimi.

Na początku może to być trudne. Tak jak pisałam, jeśli Twój mózg przyzwyczaił się do innego zachowania. Musisz mu pomóc nabyć nowy sposób zachowania. To wymaga czasu i praktyki. Im częściej będziesz praktykować te dwa słowa, tym łatwiej będą Ci przychodzić.

W naszej rodzinie codziennie się przepraszamy i przebaczamy sobie nawzajem. Dzięki temu możemy każdy kolejny dzień rozpocząć z czystym kontem. Tak realizuję mój sposób na bycie szczęśliwą.
&bsp;

Jak radzisz sobie z sytuacjami konfliktowymi w domu? Jak one wpływają na Twoje poczucie szczęścia?

Czym zająć dziecko, kiedy w domu musi być cicho?

czym zająć dziecko

Artykuły na bloga pisze samo życie. Nasz młodszy syn, Janek, nieomal od urodzenia ma bardzo lekki sen. Powtarzam: BARDZO lekki sen. Czasem wybudza go szept osoby stojącej obok niego lub jedno skrzypnięcie podłogi. Jeszcze do niedawna nie był też w stanie jeść, kiedy obok niego ktoś był – słysząc rozmowy, widząc zabawę starszego brata, od razu odrywał się od mleka. Rozkład naszego mieszkania utrudnia jeszcze sprawę, bo dźwięki z jednego pokoju słychać dość mocno w drugim. Więc aktualnie, kiedy Jaś ma drzemkę, Franek przez ok. godzinę musi bawić się w jakąś cichą zabawę i szeptać. Co wtedy robimy? Czym zająć dziecko, kiedy w domu musi być cicho?

czym zająć dziecko

Dlaczego warto mieć pomysły na cichy czas?

Sytuacje mogą być różne:

  • Twój mąż lub Ty pracujecie na zmiany i czasem potrzebujecie odespać w ciągu dnia,
  • ktoś jest chory w domu i niezbędny jest mu czas na regenerację sił,
  • macie tak jak my młodsze dziecko, którym trzeba się zająć i w tym czasie w domu powinna być względna cisza.

Kiedy Jaś ma pierwszą drzemkę w ciągu dnia, wtedy zwykle spędzam czas z Frankiem. Wyciągamy wtedy wszystko to, czym starszy syn nie może się bawić przy młodszym. Janek jeszcze wkłada przedmioty do buzi i niektóre zabawy nie są dla niego odpowiednie. Ponieważ Franek ma dostępne te rzeczy tylko w określonych momentach w ciągu dnia, są dla niego tym bardziej atrakcyjne. W czasie drzemki Jasia w domu musi być bardzo cicho, więc cały czas szepczemy i wybieramy tylko ciche zabawy.

Z części pomysłów korzystam, kiedy usypiam Jasia. Gdy jestem sama w domu, muszę czymś zająć starszego. Młodszy nie jest w stanie zasnąć, kiedy widzi lub słyszy kogoś obok siebie oprócz osoby, która go usypia (zdarza mu się czasem zasnąć w takiej sytuacji, ale tylko, jeśli jest totalnie wykończony). Dlatego daję Frankowi jakieś bezpieczne, ciche zabawy w pokoju obok, a sama zajmuję się Jasiem.

Franek ma trzy lata, więc długa, cicha, samodzielna zabawa jest dla niego bardzo trudna. Wiele razy zdarzało się, że przychodził do pokoju z jakimś pytaniem i wtedy cały proces usypiania zaczynałam od początku. Zauważyłam, że najlepiej nam wychodzi cichy czas wtedy, kiedy tuż przed nim dam Frankowi dużo mojej pełnej uwagi, czułości i troski. Jeśli od rana nie mam dla niego czasu, ciągle go zbywam i denerwuję się na niego, wtedy niekoniecznie chce się bawić sam w ciszy przez 10 – 30 minut. Problem wtedy nie tkwi w tym, czym zająć dziecko, ale w mojej postawie wobec niego – jeśli nie zaspokoję jego ważnych potrzeb, nie będzie chciało mnie słuchać.

 

Czym zająć dziecko, kiedy w domu musi być cicho?

 

1. Nasze gry planszowe – mamy w domu sporą kolekcję różnych gier planszowych. Franek ma również kilka swoich, ale przyznam, że bardziej interesuje się naszymi. Ponieważ większość gier zawiera jakieś małe elementy lub karty papierowe, wyciągamy je, kiedy młodszy śpi. Wtedy Franio może sobie z nimi robić co chce, byleby ich nie niszczył.

 

2. Gry typu file folder – kiedy miałam więcej czasu (przed urodzeniem drugiego syna i prowadzeniem bloga), przygotowałam kilka zabawek DIY dla Franka, które wtedy okazały się niewypałem. Dlaczego? Bo były dla niego zbyt trudne lub nużące – wiązały się z siedzeniem dłużej w jednym miejscu. Teraz wyciągam je w chwilach ciszy w domu i razem je używamy. File folder games to gry, które są przygotowane w teczce na dokumenty i zwykle polegają na segregowaniu jakichś elementów lub dobieraniu w pary według określonego klucza. Na zdjęciach możecie zobaczyć, jak to wygląda. Ze starszym dzieckiem można przygotować je wspólnie. Jeśli nie chcecie laminować poszczególnych elementów, to jedną grę zrobicie w ok. 20 minut.W internecie możecie znaleźć setki gier do bezpłatnego pobrania i wydrukowania, np. na stronie File Folder Fun. Nasz Franek jeszcze nie ze wszystkimi zadaniami radzi sobie sam i potrzebuje pomocy, żeby się zupełnie nie sfrustrować. Dziecko starsze poradzi sobie samo.

czym zająć dziecko

czym zająć dziecko

3. Zabawy typu busy bags – są to gry, zadania i zabawy, które trzeba przygotować wcześniej, ale które można wykorzystać wielokrotnie. Ja zrobiłam dla Franka np. wędkę i rybki, pomponiki z magnesem układane na specjalnych planszach i karty do układania klocków według wzoru (zdjęcia poniżej). Kopalnią pomysłów na busy bags są strony Teaching Mama i Powerful MotheringBusy bags idealnie pasują do tematu czym zająć dziecko?

czym zająć dziecko
Wędka wykonana z wykałaczki, kawałka sznurka i magnesu; rybki z pianki i przyklejonych monet
czym zająć dziecko
Wydrukowane wzory do budowania wieży z klocków – rozpoznawanie kolorów i liczenie
czym zająć dziecko
Planszę należy położyć na metalowej powierzchni (np. blaszka do pieczenia). Dziecko układa kolorowe pomponiki z przyklejonymi magnesami w miejsce kolorowych kółeczek

4. Książeczka typu quiet book – aktualnie przygotowuję taką dla Franka. Jest to książka zrobiona głównie z filcu (stąd nazwa), w której są różne zadania manipulacyjne do wykonania. Bardzo dużą ilość gotowych pomysłów na strony wraz z szablonami do wydrukowania znajdziesz na blogu The quiet book blog. Zwykle quiet book jest szyte (maszyną lub ręcznie), ale można również skleić wszystko klejem na gorąco jak na Powerful Mothering – wtedy zajmuje mniej czasu, chociaż może wygląda nieco gorzej. Ja swoją pierwszą cichą książeczkę (prezent dla córki przyjaciół) robiłam właśnie tym sposobem.

czym zająć dziecko
Jedna strona z szytej przeze mnie książeczki. Ma ona tematykę biblijną, bo w zamyśle mamy ją zabierać ze sobą do kościoła, żeby zająć dziecko w czasie Mszy

5. Kolorowa sól – zrobiłam ją poprzez dodanie bardzo małej ilości gęstej farby temperowej do soli kuchennej. Wymieszałam składniki (a może raczej ucierałam je razem łyżką, trochę tak jak się uciera pałką masę z masła do ciasta) i dodałam do nich nieco brokatu sypkiego i cynamonu (żeby miała przyjemny zapach). Franek bawi się solą w prostokątnej formie na ciasto – aktualnie najczęściej bierze do niej samochodziki, ale wcześniej używał łyżek, pojemników itp.

 

6. Skarby – to autorska nazwa Franka na zbieraninę różnych drobnych, sypkich materiałów, którymi się bawi. Wrzuciłam do nich rzeczy, które mieliśmy w szafce: fasola, ciecierzyca, soja, zielona soczewica (oczywiście wszystko nieugotowane), do tego dodaliśmy pomponiki, białe kamyki, ozdobne perełki i wyszły nam kolorowe, przyjemne dla oka i rąk skarby. Wszystko trzymamy zawinięte w koc i rozkładamy, kiedy Jasio śpi, a następnie znów zawijamy w koc. Aktualnie Franek najczęściej bawi się w nich samochodami lub figurkami samolotów (no cóż, ok. 80% jego czasu zajmują samochodziki).

czym zająć dziecko

7. Ciastolina, piankolina, piaskolina – idealna zabawa na cichy czas. Można wykorzystać masę kupowaną, do której dodawane są różnorodne akcesoria: maszynki do robienia ciastek, foremki itp. Można również przygotować ją samodzielnie – wychodzi taniej, ale też konsystencja jest trochę inna. Fantastyczne zestawienie różnorodnych mas plastycznych DIY zrobiła Mama w domu.

 

8. Kolorowy ryż – kolejny pomysł na sypkie materiały do zabaw sensorycznych. U nas był długo w wykorzystaniu, przepis podawałam tutaj. Jak nie byłam pewna, czym zająć dziecko, wyciągałam kolorowy ryż i problem był rozwiązany.

czym zająć dziecko

9. Kolorowanki, książeczki z zadaniami, łamigłówki – w naszym przypadku sprawdzają się tylko, jeśli siedzę razem z Frankiem. On sam nie lubi rysować i pisać, ze mną też szybko się nudzi. Lubi rozwiązywać różne zadania i przyklejać naklejki. Często udaje mi się znaleźć ciekawe i tanie książeczki dla niego w Biedronce. Mamy również prenumeratę Akademii Malucha, którą polecam dzieciom w wieku trzech lat. Sama również przygotowałam nieco takich zadań (znalazłam je w internecie i wydrukowałam), jednak teraz wolę kupować gotowe. Zajmuje mi to znacznie mniej czasu, a przy dwójce dzieci jest on na wagę złota.

 

10. Książki do czytania – Franek bardzo lubi czytać, a może raczej lubi, jak my mu czytamy. Mamy spory zasób własnych książek, ale korzystamy również z oddziału dziecięcego miejskiej biblioteki.

 

Po narodzinach Jasia zajęło nam kilka miesięcy, aby znaleźć odpowiadający wszystkim rytm naszego dnia. Kosztowało mnie to wiele nerwów, emocji i łez, bo niekiedy proces usypiania młodszego z rozrabiającym starszym był wycieńczający. Teraz jednak jesteśmy w stanie w miarę spokojnie przejść przez dzień, nawet jeśli przez kilka dni jesteśmy sami w domu (co w naszym przypadku ma miejsce regularnie i często ze względu na pracę męża). Rozwiązaniem okazała się wiedza, czym zająć dziecko, kiedy potrzebuję ciszy w domu.

Macie jakieś swoje pomysły na ciche zabawy?

Stwórz relacje w rodzinie, z których będziesz dumna

relacje w rodzinie

Ponad 40% naszych codziennych działań nie jest wynikiem decyzji, ale nawyków. To prawie połowa Twojego dnia! Sama ta liczba już mi uświadamia, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywają nawyki. To one w znacznej mierze przyczyniają się do tego, czy osiągamy założone sobie cele, czy nie. Jednym z moich pragnień są dobre relacje w rodzinie. Jak można wykorzystać siłę nawyków, by to osiągnąć?

relacje w rodzinie

„Kiedy wstajesz rano, prawie połowa twojego dnia będzie wyznaczona przez wzory zachowań, które świadomie stworzyłeś lub biernie dopuściłeś.”

 

H3 Leadership: Be Humble, Stay Hungry, Always Hustle”, Brad Lomenick

Co to są nawyki?

Słownik języka polskiego podpowiada nam, że jest to nabyta skłonność do sprawniejszego, bardziej mechanicznego wykonywania jakiejś czynności. Kiedy coś staje się Twoim nawykiem, nie musisz zastanawiać się nad tym, czy to zrobić i w jaki sposób. Mycie rąk przed jedzeniem, sposób, w jaki kroisz warzywa, jak odpowiadasz ludziom na pytanie, co u Ciebie słychać, jak wstajesz z łóżka… Codziennie wykonujemy setki czynności, które wyglądają w naszym wykonaniu dokładnie tak samo.

Większość nawyków tworzy się w nas w sposób nieuświadomiony. Po prostu kilka razy zrobiliśmy coś w określony sposób, przyniosło to nam jakąś korzyść, powtarzaliśmy to kolejny i kolejny raz, aż w końcu nawet nie zastanawiamy się, dlaczego tak właśnie postępujemy. Jest to naturalne dla człowieka – nasz mózg zastyga w określonych sposobach reagowania i postrzegania. On lubi pracować tak, żeby się nie napracować.

Dobre nawyki a relacje w rodzinierelacje w rodzinie

Nawyki mogą nam pomagać, ale mogą nam też szkodzić. Popatrzmy na konkretny przykład. Ktoś może być przyzwyczajony do rozpoczynania każdego dnia od przeglądania facebooka, które często przeciąga się do godziny. W ten sposób zmniejsza się ilość czasu, którą ta osoba może poświęcić na inne, ważne dla niej rzeczy. Nawyk porannego sprawdzania, co tam słychać w świecie, sprawia, że nie ma kiedy poczytać wartościowej książki, chociaż bardzo by chciała.

Niektóre przyzwyczajenia kształtowały się w nas przez lata. Dlatego są zupełnie nieuświadomione i trudne do zmiany. Dziś chcę Cię zachęcić do przyjrzenia się swoim codziennym nawykom związanym z Waszym życiem rodzinnym. To one decydują nie tylko o tym, jak wygląda Wasz dzień, ale również o tym, jakie będą relacje w rodzinie w przyszłości.

Często o tym nie myślimy, ale nasze codziennie nawyki składają się na końcowy wynik, jakim jest określony kształt rodzinnego życia. Jeśli jeden dzień nie znajdę czasu, aby porozmawiać z mężem o tym, jak minął mu dzień, nasze małżeństwo nie odczuje wielkiej straty. Jeśli będzie działo się to przez tydzień, również nie będzie tragedii. Ale jeśli stanie się to codziennym zwyczajem, prostą drogą prowadzi do nieszczęśliwego małżeństwa.

W tym właśnie tkwi niebezpieczeństwo. Nawet nie zauważamy, kiedy zachowanie niszczące nasz relacje w rodzinie, staje się naszym nawykiem. Robimy coś, myśląc, że nic się przecież nie stanie, jeśli ten jeden raz zachowamy się w taki sposób. Przecież nikomu nie zaszkodzi, jeśli każdy zje dziś kolację sam, patrząc w telewizor. Wszyscy jesteśmy zmęczeni, nie chce mi się nalegać na jedzenie razem przy stole. Kolejnego dnia każdy ma jakieś zajęcia poza domem i znów nie jemy razem. Następnego syn nie jest w tym momencie głodny i woli obejrzeć bajkę. I nagle, niepostrzeżenie, okazuje się, że w ogóle nie jemy razem kolacji. Każdy nabył nawyk robienia w tym czasie czegoś innego.

Nawyki mogą rozwijać nasze relacje w rodzinie, ale mogą je również niszczyć.

Zadaj sobie pytanie, jak jest u Ciebie? Czy Twoje codzienne nawyki pomagają Wam tworzyć szczęśliwą rodzinę?

 

Jak kształtować nawyki, które rozwijają relacje w rodzinie?

Jeśli widzisz, że brakuje Ci właściwych nawyków, możesz to zmienić. W jaki sposób?

  1. Odpowiedz sobie na pytanie, do jakiego rezultatu poprowadzą Twoje aktualne nawyki związane z Twoją rodziną.

Co się stanie, jeśli nic nie zmienisz w Twoim codziennym zachowaniu? Jak będą wyglądały Wasze relacje za 5, 10 lat, jeśli codziennie będziesz postępować tak, jak teraz?

Może pracujesz i po powrocie do domu jesteś tak zmęczona, że nie masz sił spędzić wartościowego czasu z dzieckiem. Jak to odbije się na Waszej relacji,  jeśli taka sytuacja będzie trwała długi czas? Czy Twoje dziecko będzie chciało rozmawiać z Tobą i dzielić się swoimi uczuciami za 5 lat, jeśli dziś Ty nie masz nawyku rozmawiania z nim codziennie?

relacje w rodzinie

2. Zastanów się, jak wyglądałaby Wasza sytuacja rodzinna, jeśli zmieniłabyś swoje nawyki.

Teraz zrób ćwiczenie odwrotne. Wyobraź sobie, że zmieniasz choćby jedną małą rzecz w Twoim zachowaniu i robisz to codziennie przez najbliższych 5 lat. Jak to wpłynie na Wasze relacje?

Może postanowisz, że w momencie, kiedy zachowanie córki najbardziej Cię irytuje, mocno ją przytulisz, okażesz jej miłość. Jak taki nawyk zmieni Waszą relację w perspektywie kilku lat?

Może będziesz codziennie wieczorem rozmawiać z mężem 5 minut o tym, jak minął Wam dzień. Jak takie przyzwyczajenie wpłynie na Wasze małżeństwo?

 

3. Podejmij decyzję o tym, jakie jedno zachowanie chcesz zmienić.

Wystarczy jedna, drobna zmiana. Coś, co zajmie Ci kilka minut dziennie może diametralnie odmienić Waszą codzienność.

 

4. Rejestruj swój postęp.

Większość z nas lubi mieć poczucie wypełnienia postawionych przed sobą zadań. Przygotuj sobie tablicę, na której będziesz zaznaczać, czy w danym dniu udało Ci się wykonać daną czynność. Możesz to zapisywać w kalendarzu. Albo w aplikacji na telefonie (np. Way of life). Ważne, abyś każdego dnia widziała swój postęp.

 

5. Przypominaj sobie często, dlaczego to robisz

Jednym z czynników, który decyduje o sukcesie, jest stałe pamiętanie o swoim dlaczego. Dlaczego wprowadzam ten nawyk w swoje życie? Dlaczego to dla mnie ważne, aby robić to każdego dnia? Gdzie ma mnie zaprowadzić to działanie? Bez pamiętania o tym poziom naszej motywacji spada i w momencie, kiedy zaczyna się robić trudno lub nudno, rezygnujemy z danej czynności.

 

6. Znajdź osobę, która będzie Cię wspierać.

Najlepiej, aby ta osoba chciała razem z Tobą pracować nad jakimś nawykiem. Wtedy możecie się nawzajem motywować i pytać o postęp w działaniu.

 

Ja i mój mąż w ostatnim czasie zaczęliśmy pracę nad nowym nawykiem: każdego dnia poświęcamy 5-10 minut, aby opowiedzieć sobie o dwóch ważnych dla nas sytuacjach z tego dnia i podzielić się tym, jak się wtedy czuliśmy. Mam pewność, że takie przyzwyczajenie zbliży nas do siebie i pomoże nam rozmawiać ze sobą nawet wtedy, gdy wydaje się, że nie ma czasu lub chęci. Bo nie można odkładać małżeństwa na później, choćby na chwilę.

 

Jak u Ciebie wygląda praca nad pozytywnymi nawykami w rodzinie? Macie jakieś przyzwyczajenia, z których jesteś dumna?

Zrób sobie przerwę jako mama

zrób przerwę

Ten artykuł kieruję przede wszystkim do kobiet.

To my zwykle mamy większą trudność z pamiętaniem o tym, żeby zadbać o siebie. Oczywiście to może przydarzyć się każdemu, jednak praktyka mojej pracy pokazuje, że częściej dotyczy kobiet. Dlatego to właśnie do Ciebie, mamo, dziś się zwracam.

 

Masz czasem taki dzień, kiedy od rana wszystko idzie nie tak, jak trzeba: dzieci płaczą, kłócą się i nie chcą jeść śniadania, mąż zdenerwowany burczy coś pod nosem, a Ty jesteś niewyspana i myślisz tylko o położeniu się spać? W głowie odzywa Ci się alarm: Nie wytrzymam tego dłużej! Zaraz wyjdę z domu i trzasnę drzwiami!

Jeśli zdarzają Ci się takie dni, to znak, że jesteś normalną kobietą, żoną i matką.

Większość z nas zna takie sytuacje. Dlatego proszę, zrób sobie przerwę jako mama, zanim wybuchniesz i zaczniesz krzyczeć na wszystkich.

 

zrób sobie przerwę

Zrób sobie przerwę

Każdy człowiek potrzebuje czasu i przestrzeni tylko dla siebie. Bez płaczu, próśb i ciągłego: mamo, mamo!, kiedy w spokoju będzie mógł zrobić coś, co lubi. Tacy po prostu jesteśmy. Nie ma w tym nic złego! Jeśli zatem słyszysz w głowie ostrzegawczy alarm: ZARAZ WYBUCHNĘ, JESZCZE RAZ COŚ TAKIEGO ZROBISZ…, wtedy wiesz, że czas na przerwę. Choćby bardzo krótką.

Nawet jeśli nie wykonujesz w tym momencie żadnych obowiązków domowych, Twoja głowa może być zaprzątnięta sprawami rodziny. Co dzieje się u mojego syna, że tak dziwnie się zachowuje? Jak mu idzie w szkole? Dlaczego oni się znowu kłócą? Praca mamy to bardzo trudne, odpowiedzialne zajęcie, które wymaga wielkiej ilości Twojego wysiłku.

Zasługujesz na przerwę! W ten sposób okażesz szacunek samej sobie i pracy, którą wykonujesz.

Abyś była gotowa odpowiadać na potrzeby swoich bliskich i dawać im pewność, że ich kochasz, sama potrzebujesz napełniać swój kubeczek sił, energii i pozytywnego nastroju.

 

Zapytasz mnie, jak masz sobie na nią pozwolić, jeśli musisz zajmować się dziećmi cały dzień, bo mąż jest w delegacji lub wraca późnym wieczorem? Albo sama pracujesz 8 godzin poza domem, a kiedy wrócisz, czeka na Ciebie pranie, gotowanie i jeszcze przydałoby się nieco pobawić z dziećmi?

Wszystko zależy od tego, na jakim etapie życia aktualnie jesteś. Codzienność matki z kilkumiesięcznym dzieckiem wygląda zupełnie inaczej, niż matki dziecka 5 letniego, które chodzi do przedszkola. Kobieta, która karmi tylko piersią nie może zostawić komuś innemu dziecka na długi czas. Gdzie w tym wszystkim miejsce na przerwę?

Najważniejsze jest to, abyś dała sama sobie przyzwolenie na wyjście z domu. To jest normalne, że jesteś zmęczona, masz do tego prawo. Inne matki też tak mają. Nieważne, czy Twoje dziecko ma 4 miesiące, czy 10 lat – odsunięcie się na jakiś czas od spraw domowych jest Ci potrzebne jak powietrze.

Nie namawiam Cię do występowania przeciwko Twojemu mężowi.

On również ma swoje problemy i prace, ma prawo być tak samo zmęczony, jak Ty. Dlatego rozmawiajcie o tym i wspólnie ustalajcie czas na odpoczynek. Ponieważ jednak piszę głównie dla kobiet, dlatego odnoszę się tylko do Twojej sytuacji.

 

Sposoby na przerwę mogą być różne. Chcę Ci podsunąć kilka możliwości, które są uzależnione od Twojej sytuacji życiowej.

 

przerwa

1. Zrób sobie przerwę, kiedy dzieci są w pobliżu i trudno Ci wytrzymać jakąś sytuację

Znajdź miejsce w domu, do którego możesz chociaż na chwilę wejść sama. 2-3 minuty samotności, kiedy możesz odetchnąć głęboko, przeczytać kilka stron dobrej książki, zjeść jakąś dobrą przekąskę. Upewnij się, że dzieci są zajęte czymś, co chociaż na chwilę je zajmie i pójdź do łazienki (może masz przestronną szafę, to też dobre miejsce). Opryskaj twarz wodą, kilka razy spokojnie odetchnij. To pomoże Ci na chwilę odsapnąć od płaczu, kłótni i próśb dzieci.

Jeśli wydaje Ci się, że małe dziecko potrzebuje Twojej obecności NON STOP. to powiem Ci, że tak nie jest. Każdy maluch, tak samo jak dorosły, chce mieć czas tylko dla siebie, kiedy w spokoju może odkrywać świat. Kiedy Twój kilkumiesięczny syn leży sobie na dywanie i bawi się jakąś zabawką, nie musisz mu cały czas w tym towarzyszyć. On sam Ci da znać, kiedy będzie Cię potrzebował.

 

2. Zrób sobie przerwę, kiedy możesz na krótki czas dać dzieci pod opiekę kogoś innego

Samotne wyjścia z domu są dla mamy koniecznością!

Dobrze jest zabierać swoje dzieci w różne miejsca, pokazywać im świat, spotykać się z innymi ludźmi. Obok tego powinnaś mieć również szansę na wyjścia samodzielne. To daje możliwość spojrzeć na swoją codzienność z pewnej perspektywy, nabrać nowych sił i znów docenić to, co czeka na Ciebie w domu.

 

  • Kiedy nasz syn był malutki i karmiłam go wyłącznie piersią, luksusem było samotne wyjście do sklepu. Ile mi to dawało radości! Przejść się pomiędzy półkami w sklepie, skupić się tylko na liście zakupów, odetchnąć świeżym powietrzem po drodze. Wystarczyło mi 15 minut, żebym wróciła w innym nastroju.

 

  • Kiedy nasze dzieci były chore, a mój mąż wyjeżdżał na cały weekend do pracy, często zapraszałam do nas jedną z babć. Dzięki temu miałam szansę wyjść z domu na ok. 2 godziny i odetchnąć po całym tygodniu zajmowania się chorymi dziećmi. Szłam wtedy na krótki spacer, wypijałam kawę w kawiarni, czasem zabierałam ze sobą komputer, żeby spokojnie popracować. Wracałam odnowiona.

 

  • Świetnym pomysłem na przerwę jest zapisanie się do pobliskiej siłowni lub na zajęcia fitness. W dużych miastach coraz częściej zapewniana jest opieka do dzieci na czas ćwiczeń. Godzina wysiłku fizycznego może zdziałać cuda w naszym samopoczuciu!

 

  • Może masz koleżankę, która ma podobną potrzebę, jak Ty, a również ma małe dziecko? Zajmijcie się nawzajem swoimi dziećmi – raz niech zrobi to ona, raz Ty i będziecie mieć godzinę czasu dla siebie. Jeśli wolałybyście swoją przerwę spędzić razem, przekażcie wasze dzieci mężom i porozmawiajcie spokojnie, pobiegajcie razem, idźcie na zakupy lub zróbcie coś, co Wam sprawi radość.

 

  • Jeśli nie masz pieniędzy na żadne wyjścia, wybierz się na spacer, idź do biblioteki, do parku. Nie musisz po drodze nic kupować, chodzi przede wszystkim o czas dla siebie.

 

  • Zastanów się, co sprawia Ci radość? Co lubisz robić? Co lubiłaś robić, kiedy byłaś dzieckiem? Spróbuj wrócić do którejś z tych rzeczy. Ja bardzo lubiłam pisać, teraz udaje mi się znów to robić poprzez prowadzenie bloga.

 

Kiedy organizowałam dla siebie takie wyjście, często czułam się zniechęcona już w trakcie przygotowań.

Akurat wtedy dzieci były bardziej marudne, nie chciały zostać z tatą i wolały poczytać książkę ze mną. Myślałam wtedy: Czy to jest w ogóle warte tego trudu?

Ale kiedy już byłam sama na spacerze… Byłam pewna, że zrobiłam dobrze i niedługo będę znów tego potrzebować! Do domu wracałam z nową energią, miałam więcej cierpliwości dla dzieci, chętniej się z nimi bawiłam i trudniej było mnie wyprowadzić z równowagi. Tylko dlatego, że pobyłam chwilę sama.

 

3. Zrób sobie przerwę, kiedy możesz oddać dzieci pod opiekę na dłużej

Jeśli masz dzieci, których nie karmisz i jest ktoś inny, kto mógłby się nimi zająć na dłużej, wykorzystaj tę szansę!

Trzy miesiące przed urodzeniem naszego drugiego syna, Janka (starszy miał wtedy niecałe dwa lata) wyjechałam z domu na 3 dni skupienia w ciszy. Miałam szansę odpocząć od codziennego życia, pomodlić się, pobyć w ciszy, spacerować po ogrodzie przyklasztornym. Odżyłam i wróciłam do domu jako nowa osoba. W następnym tygodniu mój mąż wyjechał na 5 dni na rekolekcje ignacjańskie, więc mogliśmy oboje skorzystać z czasu tylko dla siebie.

Od tamtej pory staram się zapewnić sobie taki 2-3 dniowy, samotny (lub z przyjaciółką) wyjazd przynajmniej raz w roku. Na początku nie było dla mnie łatwe zostawiać małe dzieci w domu, ale stopniowo i ja, i one się tego nauczyliśmy.

 

Ty również potrzebujesz odpoczynku! Jesteś mamą, a to jedno z najważniejszych i najtrudniejszych zadań na świecie.

Pozwalasz sobie na takie przerwy? Jeśli tak, co wtedy robisz, jak odpoczywasz?

Rodzinna sesja zdjęciowa

Lubicie spędzać czas całą rodziną? Bawić się razem, rozmawiać, cieszyć się swoją obecnością? Wiem, że w życiu bywa różnie – codzienny stres, wielka ilość obowiązków, ciągły brak czasu… Te czynniki nieraz skutecznie odciągają nas od wspólnych zajęć. Niekiedy też brakuje pomysłów – co moglibyśmy robić całą rodziną? Oto moja propozycja: rodzinna sesja zdjęciowa. To już ostatnia zabawa z wyzwania „Odmień swoją rodzinę w 15 minut”.

sesja zdjęciowa

Rodzinna sesja zdjęciowa

Czego potrzebujesz?

  • rekwizyty do przebierania się – czapki, kapelusze, okulary, chustki, śmieszne ubrania; co tylko znajdziesz w domu
  • aparat fotograficzny

 

Jak ma wyglądać zabawa?

Zaproś całą rodzinę do wspólnego spędzenia czasu. Przebierajcie się, wygłupiajcie, śmiejcie się razem. Zróbcie sobie zdjęcia w przebraniach, żeby została Wam pamiątka z tego dnia. Pamiętaj, że chodzi o dobrą zabawę – zapomnij na ten czas o upominaniu dziecka, odłóż na bok ostatnie niesnaski z mężem czy żoną. Wspólny śmiech i radość bardzo zbliżają ludzi do siebie i dają szansę na odnowienie relacji między Wami.

sesja zdjęciowa

Kiedy robiliśmy te zdjęcia, nasze dzieci były jeszcze małe i różnie to było u nich z przebieraniem się. Franek lubił zakładać różne kapelusze i stroje. Znacznie trudniej było zrobić mu w nich zdjęcie, bo zaraz po założeniu już by je zdejmował i nakładał kolejne. Jednak kilka zdjęć udało nam się zrobić. Franek razem z tatą ustawiał aparat, pilnował, żeby statyw był na odpowiedniej wysokości. Takie dodatkowe zajęcie zachęciło go do większego zaangażowania.

Jeśli chodzi o przebrania, w naszym domu mamy ułatwioną sytuację. Mój mąż ma firmę Trio z Rio, w której zajmuje się prowadzeniem różnego rodzaju imprez. Dlatego śmiesznych ubrań i innych gadżetów mamy mnóstwo. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie rodziny są w takiej sytuacji. Możecie wykorzystać to, co macie pod ręką – okulary przeciwsłoneczne, chustki na głowę, prześcieradła, sukienki… Na pewno macie w domu coś, co nadaje się do tego, aby powstała rodzinna sesja zdjęciowa

Pisząc ten tekst, wyobrażam sobie, co możesz sobie myśleć. Czego ona ode mnie oczekuje: ledwo daję radę przetrwać cały tydzień pracy, obowiązków domowych, humorów moich dzieci, a tu mam jeszcze się przebierać i robić sobie zdjęcia? Przemknęła Ci taka myśl przez głowę? Rozumiem, ja też nieraz myślę podobnie. Wydaje mi się, że nie mam siły ani ochoty na takie wygłupy, bo ciągle tysiąc innych, ważniejszych spraw na mnie czeka.

Tylko czy rzeczywiście ważniejszych?

Jednym z czynników, które spajają ludzi ze sobą jest wspólna zabawa i śmiech. Przypomnij sobie, jak było na początku Twojego związku małżeńskiego – jak często się razem śmialiście i robiliście coś tylko po to, żeby przyjemnie i radośnie spędzić czas? A jak jest teraz? Jeśli Twoją głowę zajmują tylko codzienne problemy i obowiązki, czas wprowadzić nieco luzu i radości. Może rodzinna sesja zdjęciowa będzie pierwszym krokiem?

Nie masz na to siły i ochoty? Trudno Ci się bawić, kiedy stos prania i brudnych naczyń czeka na Ciebie, a w głowie dźwięczą jeszcze słowa z ostatniej sprzeczki z mężem/żoną?

Umiejętność zabawy jest jak mięsień – im częściej ją ćwiczysz, tym łatwiej będzie Ci przychodzić. I tym więcej radości Ci sprawi.

 

P.S. Na naszych zdjęciach oprócz naszej czwórki jest również przyjaciółka rodziny, a jednocześnie współpracowniczka Adriana w firmie Trio z Rio, Helenka.

sesja zdjęciowa

sesja zdjęciowa

Jak Ci się podoba taki pomysł na wspólne popołudnie w gronie rodziny?

 

Zabawy z I edycji wyzwania:

Dzień 1. – Wielkie dzieło sztuki – zabawa na długie, deszczowe dni

Dzień 2. – Ciecz nienewtonowska – zaskakująca zabawa sensoryczna

Dzień 3. – Proste i zajmujące zabawy ruchowe z papierem toaletowym

Dzień 4. – Prosta wskazówka, jak rozwijać inteligencję emocjonalną u dzieci

Dzień 5. – Jadalne farby do malowania palcami

Dzień 6. – Baza dla dziecka do zabawy i czytania

Baza dla dziecka do zabawy i czytania

W dzieciństwie bardzo lubiłam budować różnego rodzaju domki. Wykorzystywaliśmy do tego kołdry, koce, poduszki, meble – wszystko, co akurat było w domu pod ręką. Mój mąż na takie konstrukcje mówi: „baza” (może wśród chłopaków to bardziej popularna nazwa?). Jest w nich coś wyjątkowego: nasze dzieci również je lubiły.

W ramach wyzwania „Odmień swoją rodzinę w 15 minut” zachęcam Cię do zbudowania bazy dla dziecka do zabawy i czytania.

baza dla dziecka

Baza dla dziecka do zabawy i czytania

Czego potrzebujesz?

  • koce, kołdry, materace, poduszki, krzesła, stół – materiały do budowania
  • książki
  • ewentualnie jakaś przekąska

 

Jak ma wyglądać zabawa?

Wspólnie stwórzcie domek/bazę z przygotowanych materiałów. Ma mieć podłogę, ściany i dach. Jak będzie wyglądać, wszystko zależy od Waszej pomysłowości. Ważne jest to, abyście później mogli wejść do środka.

Jeśli macie możliwość, wstawcie do niej lampkę. Na podłodze połóżcie poduszki. To stwarza dodatkowy klimat przytulności i wyjątkowości. Chodzi o to, abyście mieli ochotę tam przebywać.

W tak przygotowanej bazie możecie wspólnie poczytać. Kiedy nasz syn, Franek miał 3 lata, bardzo lubił, kiedy mu czytaliśmy. Kiedy robiliśmy bazę, długo w niej siedzieliśmy i czytaliśmy wszystkie książki, jakie udało się znaleźć w domu.

Lubił też, kiedy robiliśmy sobie piknik w takim domku. Wystarczyła prosta przekąska, którą można jeść rękami. Chyba mu lepiej smakowało w takich okolicznościach.

Kiedy pogoda temu sprzyja, baza może powstać nie w domu, ale na dworze. Tutaj znajdziesz pomysły na to, jak samemu zorganizować dziecku na zewnątrz nie tylko sekretny domek, ale i inne miejsca, w których będzie mogło swobodnie się rozwijać.

 

baza dla dziecka

Bawicie się czasem w budowanie bazy? Jakie materiały najczęściej do tego wykorzystujecie?

 

Zabawy z I edycji wyzwania:

Dzień 1. – Wielkie dzieło sztuki – zabawa na długie, deszczowe dni

Dzień 2. – Ciecz nienewtonowska – zaskakująca zabawa sensoryczna

Dzień 3. – Proste i zajmujące zabawy ruchowe z papierem toaletowym

Dzień 4. – Prosta wskazówka, jak rozwijać inteligencję emocjonalną u dzieci

Dzień 5. – Jadalne farby do malowania palcami

Dzień 7. – Rodzinna sesja zdjęciowa

Jadalne farby do malowania palcami DIY

farby do malowania palcami

Bardzo lubię wszelkie działania plastyczne.

Uwielbiam wycinać, wyklejać, robić decoupage, malować i kolorować. Wszystko to działa na mnie uspokajająco. Dlatego farby do malowania palcami sprawiły dużo frajdy i naszym dzieciom, i mi. 

 

farby do malowania palcami

Jadalne farby do malowania palcami DIY

Czego potrzebujesz?

  • 1/2 szkl. mąki kukurydzianej
  • 3 łyżki cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 szkl. zimnej wody
  • barwnik spożywczy

Wymieszaj w garnku mąkę, cukier, sól i wodę. Ugotuj miksturę na niedużym ogniu przez ok. 10-15 minut, mieszając ją co jakiś czas, aż wszystko zgęstnieje (podobnie jak budyń). Zostaw do wystygnięcia.

Po pewnym czasie podziel na tyle części, ile chcesz zrobić kolorów. Do każdej części dodaj barwnik.

Wyciągnijcie kartki i malujcie! Zwykle sprawdza się tutaj zasada, że im większa przestrzeń do pomalowania, tym bardziej podekscytowane dziecko.

Pamiętaj, żeby ubrać dziecko w ubrania robocze – na pewno będzie nieco brudne po takiej zabawie. Zabezpiecz również przestrzeń dookoła Was – sprawdzi się folia malarska lub stare gazety. My po zakończonej zabawie ubrania spłukaliśmy wodą i od razu wrzuciłam je do pralki. Nasze barwniki mają intensywne kolory i niektóre z nich zostawiają na pewien czas nieco koloru na skórze. Zwykle na drugi dzień udaje nam się je domyć.

 

MODYFIKACJE ZALEŻNIE OD WIEKU DZIECKA

  • Jeśli masz dziecko, które wkłada wszystko do buzi i na pewno w sposób niekontrolowany ubrudzi się całe, możesz nie dodawać barwnika do farb. Przygotuj mieszankę według powyższego przepisu i daj dziecku. Na pewno będzie miało i tak dużo frajdy. Może bawić się w wannie – dzięki temu będziesz mógł łatwo wszystko od razu umyć.

 

Te farby do malowania palcami mają bardzo przyjemną w dotyku fakturę, są miękkie i aż chce się ich użyć. Zabawa z nimi to nie tylko działanie artystyczne, ale również doznanie sensoryczne. Dzięki współczesnej nauce wiemy, jak ważna jest integracja sensoryczna i dostarczanie naszemu ciału różnorodnych bodźców. Rozwój poszczególnych zmysłów wpływa na prawidłowy rozwój mózgu i całego układu nerwowego. Jeśli masz ochotę na więcej takich zajęć, przeczytaj 15 pomysłów na zabawy sensoryczne dla maluchów lub 20 pomysłów na zabawy sensoryczne dla dzieci

farby do malowania palcami

 

 

Malujecie czasem duże obrazy rękami? Jak takie zabawy podobają się Twojemu dziecku?

 

Pozostałe zabawy z wyzwania:

Dzień 1. – Wielkie dzieło sztuki – zabawa na długie, deszczowe dni

Dzień 2. – Ciecz nienewtonowska – zaskakująca zabawa sensoryczna

Dzień 3. – Proste i zajmujące zabawy ruchowe z papierem toaletowym

Dzień 4. – Prosta wskazówka, jak rozwijać inteligencję emocjonalną u dzieci

Dzień 6. – Baza dla dziecka do zabawy i czytania

Dzień 7. – Rodzinna sesja zdjęciowa