3 podpowiedzi, jak wygrać walkę ze stresem raz na zawsze

walka ze stresem

Szybsze bicie serca. Spłycony oddech. Pocenie się. Każdy z nas zna te odczucia ze swojego życia – często są to objawy stresu. Doświadczamy ich codziennie. Powoduje je duża ilość trudnych zadań w pracy. Problemy z dziećmi. Nadmiar obowiązków, przez które czujemy, że musimy wciąż się gdzieś spieszyć. Kłopoty w małżeństwie. I wiele innych czynników. Nie jesteśmy w stanie ich uniknąć. Czy da się więc wygrać walkę ze stresem, jeśli nie możemy całkiem wyeliminować z życia trudnych sytuacji?

walka ze stresem

Szkodliwość stresu

Zanim jednak zajmiemy się walką ze stresem, zatrzymajmy się na chwilę. Chcę Ci przekazać ważną informację. Nawet bardzo ważną.

Czy stres sam w sobie jest szkodliwy? Czy trzeba z nim w ogóle z tym walczyć?

Większość osób zapewne odpowie, że tak. Takie głosy słyszymy wokół siebie.Tak mówią lekarze – pozostawanie dłuższy czas w stanie stresu wywołuje różne choroby ciała.

Jakiś czas temu w Ameryce przeprowadzono ciekawe badanie. Przez 8 lat śledzono losy 30 tysięcy dorosłych Amerykanów. Pytano ich o to, czy w ostatnim roku doświadczyli dużej ilości stresu oraz czy uważają, że jest on dla nich szkodliwy. Później śledzono statystyki zgonów wśród tych osób.

Okazało się, że największe ryzyko zgonu występowało wśród tych, którzy doświadczyli dużej ilości stresu ORAZ wierzyli, że jest on szkodliwy. U osób, które doświadczyły go dużo, ale nie uznawały jego szkodliwości, ryzyko zgonu było najniższe, nawet w porównaniu z osobami, które przeżyły mało stresu. O tym badaniu opowiadała Kelly McGonigal w przemówieniu na TED Conference.

Co wynika z tego badania?

Prawdopodobnie wpływ stresu na zdrowie jest ściśle powiązany z tym, jak go postrzegamy. Objawy stresu (szybsze bicie serca, pocenie się, spłycony oddech) możesz interpretować jako coś, co zagraża Twojemu ciału i życiu. Możesz jednak myśleć o nich jako przygotowaniu organizmu do poradzenia sobie z wyzwaniem. Ciało w ten sposób pomaga mi sprostać trudnemu zadaniu.

Takie postrzeganie stresującej sytuacji jest szczególnie przydatne w kontekście przeżywania krótkotrwałych, trudnych dla nas sytuacji (np. nieprzyjemna rozmowa, którą należy przeprowadzić). Warto o tym pamiętać w codziennym życiu.

 

Co to jest stres?

Ale może zaczęłam od końca. Warto najpierw zastanowić się, czym w ogóle jest stres?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Nie chcę zagłębiać się w psychologiczne dyskusje na ten temat, skupmy się na tym, co może nam pomóc w codziennym życiu. Przyjmijmy, że stres to fizjologiczna reakcja na sytuacje, które postrzegamy jako zagrożenie. Przejawia się w szybszym biciu serca, poceniu się, spłyconym oddechu, drżeniu rąk, wyostrzeniu zmysłów, może występować też ból brzucha czy głowy, trudności w oddychaniu… Objawy mogą się nieco różnić u poszczególnych osób. W większości przypadków są jednak postrzegane jako nieprzyjemne doznanie.

Najważniejsze jest, aby uświadomić sobie, że:

  • stres jest NORMALNĄ reakcją związaną z naszym funkcjonowaniem,
  • mobilizuje nasz organizm do radzenia sobie z trudnościami – w początkowej fazie trwania sprawia, że działamy lepiej i sprawniej,
  • stresu nie trzeba się bać, ale należy nauczyć się, jak sobie z nim radzić.

 

Czy zatem warto prowadzić walkę ze stresem?

Niekoniecznie. Lepiej uznać, że pewien jego poziom jest nieunikniony. Warto jednak pracować nad tym, aby było go jak najmniej i aby zmienić swoje postrzeganie stresujących sytuacji.

Nie jesteś w stanie być dobrą żoną i mamą, jeśli jesteś ciągle zestresowana. Długotrwałe odczucie stresu to znak, że jesteś przeładowana obowiązkami, jedziesz na rezerwie i balansujesz na granicy reakcji fight, flight or freeze (walcz, uciekaj albo udawaj martwego). W takiej chwili nieomal każde zachowanie dziecka, męża czy kogokolwiek innego, które Ci się nie podoba, może spowodować wybuch.

Na początku warto uświadomić sobie, że stres tylko w niewielkim stopniu zależy od tego, co rzeczywiście nam się przydarza. Jest to raczej nasza reakcja na to, co dzieje się dookoła nas. Reakcja, która wiąże się z naszymi decyzjami i naszym sposobem myślenia.

Dlatego to samo wydarzenie może totalnie zestresować jedną osobę, podczas gdy druga nieomal się nim nie przejmie.

Jako dorosły człowiek sama odpowiadasz za to, czy potrafisz zarządzać stresem. Masz wpływ na to, jakie wydarzenia dzieją się w Twoim życiu. A jeśli nie masz możliwości czegoś zmienić, to możesz decydować, jak będziesz postrzegać i interpretować sytuację.

 

Zdrowa walka ze stresem

Co zatem możesz zrobić, aby lepiej zarządzać stresem, nawet, jeśli jest on nieunikniony?

walka ze stresem

  1. Zmniejszaj ilość stresorów.

Jak to zrobić?

Wiele stresorów wynika z przeładowania naszego codziennego grafika zajęć. Dom, praca, dzieci, małżeństwo, przyjaciele, pasje… Wszystko wydaje się równie ważne i niezbędne do codziennego funkcjonowania.

Musisz dokonywać trudnych wyborów. Zadawaj sobie często pytanie: Czy dane zajęcie jest ważne i potrzebne? Czy służy mi i mojej rodzinie?

Ja zauważyłam, że muszę często robić przegląd tego, co sobie dokładam do moich codziennych zadań. Na przykład w każdym tygodniu zapisuję się na różne wydarzenia online, na które później i tak nie mam czasu. Regularnie wypisuję się więc z mini-kursów, szkoleń, webinarów  i konferencji online. O tym temacie pisałam więcej w artykule Czego nikt Ci nie powiedział o tym, jak znaleźć czas na wszystko.

Jeśli widzisz, że cały czas musisz się gdzieś spieszyć i wciąż poganiasz swoje dzieci, czujesz się zmęczona, sfrustrowana i nie masz kiedy zatroszczyć się o siebie, to znak, że Twój grafik jest przeładowany.

W artykule Czego (prawdopodobnie) nie wiesz o tym, jak być dobrą mamą i żoną przeczytasz o innych powodach, dlaczego często bierzemy na siebie zbyt dużo i jak sobie z tym poradzić.

 

2. Dbaj o to, aby Twoje samopoczucie było jak najlepsze.

Możesz to robić w rozmaity sposób. Najważniejsze, abyś nauczyła się wielokrotnie w ciągu dnia zwracać się myślą ku samej sobie z pytaniem: Czego w tym momencie potrzebuję, aby czuć się dobrze? Jeśli już wiesz, co jest Ci potrzebne, daj to samej sobie w tym momencie lub zrób postanowienie, że wrócisz do tej potrzeby później (np. kiedy dzieci pójdą spać).

Na Twój stan ma wpływ wiele czynników – Twoje emocje, psychika, intelekt, duchowość, fizjologia. Musisz wziąć pod uwagę wszystkie te sfery, ponieważ każda z nich ma coś do powiedzenia w Twoim życiu. Jeśli skupisz się tylko na tym, co zewnętrzne (kosmetyczka, fryzjer, manicure itp.), umknie Ci coś znacznie ważniejszego. To Twoje wnętrze przede wszystkim potrzebuje, aby się nim zaopiekować. Twoje włosy czy paznokcie też są ważne, jednak zajmowanie się wyłącznie nimi to jak łagodzenie objawów choroby, zamiast docierania do jej przyczyn.

W tym artykule przeczytasz, jak konkretnie możesz zadbać o siebie już dziś. Innych inspiracji szukaj w artykule Sposoby, aby zadbać o siebie wśród obowiązków.

 

3. Zmieniaj swoje nastawienie.

Jednym z powodów, dla których możesz czuć się zestresowana, jest perfekcjonizm. Dążenie do bycia perfekcyjną żoną, matką, pracowniczką czy przyjaciółką powoduje ogromne napięcie i frustrację, ponieważ nigdy nie będziesz w stanie osiągnąć tego stanu

Ty i ja jesteśmy tylko ludźmi. Popełniamy błędy. Krzywdzimy innych, chociaż mamy dobre intencje. Nie ma rodziców czy małżonków idealnych.

Możliwe, że popełniłaś do tej pory w małżeństwie i rodzicielstwie wiele błędów. Ja też. Robię to codziennie.

Teraz jest czas, aby je sobie wybaczyć. Zadręczanie się tym, co zrobiłaś źle nic nie zmieni, nie powoduje również, że następnym razem postąpisz inaczej. To, czego potrzebujesz, to współczucie wobec samej siebie i podarowanie sobie odpowiedniego wsparcia w drodze do zmiany.

Zachęcam Cię do tego, abyś sama dla siebie stała się rodzicem. Takim, który kocha bezwarunkowo, wybacza błędy, okazuje zrozumienie i współczucie. Który zachęca do pozytywnej zmiany, ale również akceptuje, jeśli coś się nie uda.

Jesteś wystarczająco dobra taka, jaka jesteś dzisiaj. Twój mąż i Twoje dzieci również. Nie musisz samej siebie ani ich pchać na siłę ku zmianom. Możesz już teraz ucieszyć się całym dobrem, które w Was jest.

Tylko, jeśli docenisz to, co już masz i gdzie jesteś w tym momencie, będziesz mogła ruszyć w dalszą podróż do zmian w Tobie, Twoim małżeństwie i rodzinie. Bez pośpiechu i niepotrzebnego spinania się. Bez pretensji do samej siebie, że za wolno się zmieniasz. Za to z motywacją i nadzieją, ciesząc się wszystkim, co dzieje się w tej podróży.

Co zrobić, aby zostać takim rodzicem dla samej siebie? O tym przeczytasz w tym artykule.

A już teraz możesz przeczytać o tym, jak docenić to, co dobre w Twoim mężu.

walka ze stresem

Walka ze stresem to trudne zadanie. Pamiętaj, że nigdy nie wyeliminujesz go całkowicie ze swojego życia, ale masz wpływ na to, jak dużo go doświadczasz i jak postrzegasz stresujące sytuacje. Przez swoje reakcje na wydarzenia możesz sama sobie dokładać napięcia lub zmniejszać jego ilość. Masz wpływ na swoje zachowanie, swoje myśli, swoje reakcje i to, czym wypełniasz swój dzień. Wykorzystaj to dla dobra siebie i swojej rodziny.

Jakie są Twoje sposoby walki ze stresem?

Niezawodny i sprawdzony sposób, jak okazać miłość mężowi już dziś

jak okazać miłość

Czasem to dzieje się jakby samo. Chwila zapomnienia i ups… znów to zrobiłam… Ale przecież miałam prawo, bo nie będę dusić w sobie tego wszystkiego! A on mnie już tak denerwuje! Zdarza Ci się myśleć w ten sposób, kiedy powiedziałaś jakieś negatywne słowa o mężu innej osobie? Narzekanie na jego wady, śmianie się z jego błędów, wytykanie jego niedociągnięć… Mówienie źle o współmałżonku stało się czymś zupełnie normalnym w kręgach przyjaciół i rodziny. Chcesz poznać niezawodny sposób, jak okazać miłość mężowi? Nigdy nie mów o nim źle przy innych. Nigdy.

jak okazać miłość

Dlaczego tak łatwo zauważyć jego wady?

Zakochani zwykle wpatrują się w siebie jak w obrazek. Nie widzą nawzajem swoich wad, a nawet, jeśli je dostrzegają, nie przejmują się nimi. Podziwiają zalety i są zachwyceni każdym okruszkiem dobra.

Później jednak coś zaczyna się zmieniać. Stopniowo coraz więcej miejsca w ich myślach zajmują wady ukochanej osoby. Coraz trudniej zobaczyć i docenić pozytywne zachowania. Coraz więcej wzajemnych oskarżeń i pretensji. To, co negatywne, przesłania wszystko inne.

Psychologowie odkryli, że w każdym z nas działa mechanizm, który nazwali negativity bias. Jest to tendencja do lepszego zapamiętywania i łatwiejszego zauważania zdarzeń dla nas negatywnych, a nie pozytywnych lub neutralnych. Przejawia się to między innymi tym, że:

  • dłużej pamiętamy słowa, które nas obraziły niż pochwałę,
  • abyśmy przejęli się pozytywnymi doświadczeniami, muszą one zachodzić częściej niż negatywne,
  • kiedy nasz mózg snuje luźne myśli, z większym prawdopodobieństwem przypomnimy sobie coś, co nas zezłościło lub zasmuciło, niż coś, co nas ucieszyło i napełniło dumą.

Chyba już znasz odpowiedź na pytanie z nagłówka? Dlaczego tak łatwo zauważyć jego wady?

To naturalna dla każdego człowieka tendencja. Naturalna, co nie znaczy, że właściwa i sprzyjająca rozwojowi relacji! Chociaż negativity bias spełnia pewne funkcje w chronieniu nas przed niebezpieczeństwem fizycznym, stanowi jednak duże utrudnienie w codziennym funkcjonowaniu.

Pomyśl o swoim przeciętnym dniu. Jak łatwo Ci dostrzec denerwujące zachowania Twojego męża? Jak łatwo wryć je w pamięć i mieć je cały czas przed oczami? Wiesz już, że tak działa Twój mózg. Nie musisz wkładać żadnego wysiłku w to, by skupić się na wadach swojego małżonka. To przychodzi samo.

Musisz natomiast popracować nad tym, by okazać miłość.

Aby pozytywne doświadczenia nas mocno dotknęły, musimy świadomie je przeżyć i docenić. Zatrzymać się na chwilę, odetchnąć głęboko i pomyśleć o nich. Mówić jak najczęściej o nich. Pisać o nich. Mieć coś, co będzie je przypominać. 

jak okazać miłość drugiej osobie

Co jest złego w mówieniu negatywnych rzeczy o mężu?

Czy chcesz stworzyć małżeństwo, w którym masz pewność, że nikt i nic nie może stanąć pomiędzy Wami? Że jesteście dla siebie najważniejszymi osobami na ziemi? Że zawsze możecie na siebie liczyć i będziecie się we wszystkim wspierać? Że będzie między Wami pasja i wzajemne przyciąganie?

Musisz zatem wiedzieć, jak okazać miłość, by taki związek stworzyć.

Kiedy mówisz źle o swoim mężu, jesteś skazana na porażkę. Nie ma szans na spełnienie Twoich marzeń o wyjątkowym małżeństwie.

Zwykle mówienie o wadach małżonka nie wynika ze świadomej chęci zrobienia mu krzywdy i przykrości. Chcemy wyrzucić z siebie złość i napięcie związane z jakąś sytuacją, w której nas wkurzył. Włączamy się w ogólny trend narzekania na mężów i robimy to, co robią nasze koleżanki. Chcemy poczuć się lepiej. Chcemy otrzymać wsparcie od przyjaciółki czy rodziców.

Problem polega na tym, że tracimy więcej niż zyskujemy.

Co dzieje się, kiedy narzekasz na męża, obwiniasz go o coś przy innych, mówisz o jego wadach, śmiejesz się z jego błędów?

  • Podążasz za mechanizmem negativity bias i dodatkowo wzmacniasz jego działanie. Tym samym jeszcze bardziej utrudniasz sobie zauważenie i docenienie pozytywnych i mocnych stron swojego męża!
  • Sprawiasz, że inni ludzie patrzą na niego przez pryzmat Twoich negatywnych określeń. Niszczysz jego relacje z innymi.
  • Niszczysz jego zaufanie do Ciebie. Pomyśl, jak się czujesz, kiedy dowiadujesz się, że ktoś mówił źle o Tobie innym? Nieważne, czy miał ku temu powody! Czy nie wolałabyś, aby porozmawiał o tym z Tobą, a nie włączał w to inne osoby?
  • Uniemożliwiasz Wam stworzenie nierozerwalnego związku, w którym nikt i nic nie może wkroczyć pomiędzy Was. W takiej sytuacji pomiędzy Wami już stanęły negatywne słowa, które zostały powiedziane.
  • Kiedy mówisz o mężu źle, kiedy on przy tym jest, dodatkowo ranisz jego serce. Jesteś najbliższą mu na świecie osobą, znasz najlepiej wszystkie jego słabości. Jak bardzo boli, kiedy ktoś, przed kim obnażamy naszą słabość, wyciąga ją na światło dzienne wobec innych! Może to spowodować, że Twój mąż będzie coraz bardziej oddalał się od Ciebie w obawie, że będzie przez Ciebie ośmieszany i obmawiany.

Czy muszę pisać coś jeszcze?

Nie ma takiego powodu, który może sprawić, że mówienie źle o mężu przy innych (przyjaciołach, koleżankach, rodzinie, znajomych w pracy, ludzi w internecie) będzie uzasadnione. Po prostu nie ma.

Nieważne, czy małżonek jest przy tej rozmowie, czy go nie ma. Nieważne, czy jest to Twoja najbliższa przyjaciółka, której chciałaś się wypłakać i poczuć się lepiej, czy Twój sąsiad, z którym żartujesz sobie o jakimś nieudanym projekcie Twojego męża.

Nie ma takiego powodu, który może sprawić, że mówienie źle o mężu przy innych będzie uzasadnione.

Jeśli rzeczywiście zastanawiasz się nad tym, jak okazać miłość, zacznij już dziś: nigdy nie mów źle o najważniejszej osobie w Twoim życiu.

 

Jak okazać miłość mężowi, kiedy widzę jego wady?

Czy w takim razie nigdy nie mogę poczuć się źle w małżeństwie, mieć żalu do męża, czuć się rozczarowana?!

Możesz. To są Twoje uczucia i nie masz na nie wpływu.

Możesz jednak zdecydować, co z nimi zrobisz. Jak się zachowasz pod ich wpływem. Co i komu powiesz.

W takiej sytuacji masz trzy możliwe opcje:

  • wyrazić swój żal, złość, zniechęcenie wobec innych osób, mówiąc źle o mężu i obwiniając go o to, co się dzieje – już ustaliłyśmy, że taka opcja nie wchodzi w grę, jeśli chcesz budować nierozerwalny i szczęśliwy związek,
  • porozmawiać o tym, co czujesz ze swoim mężem – tę opcję zalecam, kiedy już nieco opadną w Tobie emocje (wcześniej możesz o nich napisać w pamiętniku) i jesteś gotowa i zdolna do szczerej i budującej rozmowy,
  • wejść w środowisko osób, które tak jak Ty chcą pracować nad sobą (a nie nad mężem!) i opowiedzieć im o swoich uczuciach, pytając, co Ty możesz zrobić (a nie on!), aby poprawić Waszą sytuację.

Chodzi o to, aby wziąć odpowiedzialność za samą siebie, swoje uczucia i swój sposób odnoszenia się do małżonka. Co JA mogę zrobić, aby odmienić dynamikę naszego związku? Mówienie źle o nim, bez względu na to, jaki masz powód, NIGDY nie pogłębi ani nie poprawi Waszej relacji.

Chcę tylko zwrócić uwagę na ważną sprawę. To, co napisałam odnosi się do normalnych, najczęściej występujących sytuacji. Jeśli w Twoim małżeństwie jest przemoc, alkoholizm, zaburzenia psychiczne – nie namawiam Cię do trzymania tego w tajemnicy i nie mówienia nikomu! Wtedy potrzebujesz pomocy i wsparcia specjalistów i bliskich osób.

Teraz mam dla Ciebie zadanie. Konkretne wyzwanie, przez które okażesz miłość mężowi.

Od dziś podejmij decyzję, aby nie mówić negatywnych rzeczy o swoim mężu przy rodzinie, przyjaciołach, koleżankach czy sąsiadach. Jeśli masz potrzebę wyrzucić z siebie emocje, wybierz jedną z dwóch opcji: porozmawiaj z ukochanym lub z kimś z Twojego rozwojowego środowiska. Jeśli nie masz takiego środowiska, dołącz do grupy na facebooku Małżeństwo, rodzicielstwo i rodzina – grupa wsparcia dla kobiet. Nie oskarżamy tam o nic swoich małżonków, ale zastanawiamy się, co my same możemy zrobić, aby odmienić sytuację.

Po drugie: mów jak najczęściej dobrze o swoim mężu! Chwal go, podkreślaj jego zalety, powiedz o tym, co ostatnio zrobił dobrze. Nawet, jeśli nie ma go w pobliżu, uciesz się jego mocnymi stronami i wyryj je sobie w pamięci przez mówienie o nich.

Nie wiesz, jak się zabrać za taką zmianę? Proponuję Ci pracę metodą okresów czasuKiedy znajdziesz się w jakimkolwiek towarzystwie, wyznacz sobie najpierw 5-10 minut, w czasie których skupisz się na tym, aby nie powiedzieć nic negatywnego. Zamiast tego wypowiedz jakieś dobre słowa o ukochanym. Jeśli Ci się to uda, wyznacz 15 minut. I tak dalej.

jak okazać miłość

A jeśli się nie uda, przeproś męża i próbuj ponownie. Jesteś na dobrej drodze.

Jeśli jesteś zdeterminowana do pracy nad sobą, załóż specjalny notatnik, w którym będziesz opisywać swoje postępy. To będzie dla Ciebie dodatkowa motywacja, ale i pomoc w uporządkowaniu swoich uczuć i myśli.

Wiesz już, jak okazać miłość mężowi. Teraz bierz się do roboty. A może raczej: bierzmy się do roboty. Bo ja też podejmuję to wyzwanie.

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, skomentuj i udostępnij dla innych.

Podejmujesz wyzwanie, by NIGDY nie mówić źle o swoim mężu?

To pierwszy artykuł w Szkole Relacji. Temat, który podejmujemy we wrześniu brzmi: Skup się na pozytywach.

Dlaczego rozmowa nie jest najlepszym sposobem na kryzys małżeński?

jak pokonać kryzys małżeński

Co jest najlepszym rozwiązaniem na kryzys małżeński? Rozmowa! Czyż nie tak powtarza nam dzisiejszy świat, mądrzy ludzie dookoła nas, a nawet nasza własna, kobieca logika? Ostatnio dużo o tym myślę, czytam, rozmawiam z innymi i coraz bardziej przekonuję się, że odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka oczywista. Rozmowa owszem, jest niezbędna, ale często wcale nie jest pierwszym sposobem, który trzeba zastosować. Ba, nie jest nawet drugim lub trzecim!

kryzys małżeński

Kilka dni temu rozmawiałam z moim mężem o jednej kobiecie, która przeżywa kryzys małżeński i potrzebuje pomocy. Poprosiłam Adriana o podpowiedź, co on by jej poradził. To on lepiej wie, co gra w męskiej duszy, więc może jego spojrzenie będzie bardziej przydatne niż moje. Dialog, który rozegrał się pomiędzy nami, sprawił, że szeroko otworzyłam oczy ze zdumienia.

– Wszyscy naokoło mówią im, że powinni o tym rozmawiać. Ale ona stwierdziła, że jej mąż już nie chce rozmawiać, że zachowuje się jak zraniony niedźwiedź, który atakuje, żeby uniknąć dalszego bólu! – powiedziałam do Adriana.

– Aga, ale żeby rozmawiać, to najpierw trzeba tę relację jakoś uzdrowić. Pojemność serca ma swoje granice. I nie można cały czas słuchać o tym, co boli drugą osobę i w kółko mówić, o tym, co trudne!

– Ale jak to: naprawić?! No przecież naprawia się przez rozmowę! Przecież tak tworzy się bliskość, to z rozmowy wiem, co Tobie przeszkadza i ty wiesz, co mi…

– Najpierw trzeba sprawić, żeby w ogóle chciało się ze sobą rozmawiać. Żeby było jakoś tak przyjemniej między nami…

Ten dialog ostatecznie utwierdził mnie w przekonaniu, że to NIE ROZMOWA jest pierwszym sposobem na kryzys małżeński. Najpierw trzeba sprawić, żeby w ogóle chciało się ze sobą rozmawiać… Trzeba chociaż trochę odbudować zaufanie, pokazać drugiej osobie, że zrobisz wszystko, aby przez sposób prowadzenia rozmowy już więcej jej nie ranić. Trzeba wzmocnić swoje umiejętności komunikacyjne, aby być zdolnym do szczerego, ale również budującego dialogu, a nie takiego, który współmałżonka rani i zamyka na to, co chcesz powiedzieć. Trzeba popracować nad sobą i pokazać swoim zachowaniem, że dokonuje się rzeczywistych zmian w swoim życiu. W ten sposób można zachęcić małżonka do otwarcia się na nowo, aby zechciał znów porozmawiać o tym, co boli.

Jako ciekawostkę dodam, że nasz dialog z Adrianem odbył się po radosnym, satysfakcjonującym współżyciu seksualnym. Tak, w ten sposób też możemy sprawić, że w ogóle chce się rozmawiać (szczególnie mężczyźnie).

 

Jeśli chcesz:
  • dokonać rewolucyjnych zmian w Twojej relacji z mężem,

  • lepiej zrozumieć samą siebie i jego,

  • zdobyć skuteczne narzędzia do budowania szczęśliwych, spełnionych relacji,

dołącz do wyzwania Miesiąc Pełen Miłości.

Kobieta a mężczyzna w czasie kryzysu małżeńskiego

To nie przypadek, że większość kobiet podaje rozmowę jako najlepszy sposób na kryzys. Dla kobiety rozmowa to sposób na nieomal wszystko! Potrzebujemy jej jak tlenu. Dzięki niej czujemy bliskość emocjonalną z innymi ludźmi. Poprzez nią radzimy sobie z uczuciami i problemami. Poznajemy w ten sposób innych ludzi. Odpoczywamy.

Pewnego dnia przeżyłam ogromne zdziwienie, kiedy przeczytałam, że mężczyzna po współżyciu seksualnym, odczuwa podobny rodzaj bliskości emocjonalnej z kobietą, jak ona po odbyciu z nim głębokiej rozmowy. Naprawdę?! To my nie czujemy tego tak samo?! Dla mnie współżycie jest raczej efektem bliskości, a dla niego sposobem na jej budowanie?! Wow!

Rozmawiałam później o tym z mężem i obserwowałam jego zachowanie. Odkryłam, że to w 100% prawda! Oczywiście, że mężczyzna potrzebuje również rozmawiać. Jednak nie jest to dla niego jedyny i wystarczający środek do bliskości, tworzenia więzi i zaufania. Dla niego ważna jest też fizyczna obecność: towarzyszenie sobie nawzajem w różnych wydarzeniach. I czasem potrzebuje NAJPIERW doświadczyć bliskości poprzez seks, by później być gotowym do ważnego i trudnego dialogu.

Te informacje zmieniły moje podejście do wielu spraw.

I mogą spowodować małe trzęsienie ziemi w Twoim spojrzeniu na kryzysy małżeńskie.

Różnimy się między sobą. Dla kobiety rozmowa zwykle pozwala rozładować napięcie, wyrzucić z siebie wiele spraw, przez co czuje się lepiej. Dla mężczyzny – wprost przeciwnie! Jego mózg funkcjonuje w taki sposób, że roztrząsanie problemów poprzez dialog powoduje raczej wzrost napięcia i stresu. Jest to dla niego prawdziwy trud i wysiłek.

Nie możesz lekceważyć tych różnic. Jeśli będziesz naciskać na swojego męża, aby z Tobą rozmawiał w trudnych sytuacjach, on może wycofywać się coraz bardziej. Jeśli przyjmiesz za pewnik, że on czuje się po konwersacji z Tobą tak samo jak Ty, możesz zrobić krzywdę sobie, jemu i Waszemu małżeństwu. Nie tędy droga.

Ważne dopowiedzenie: oczywiście kobiety również różnią się między sobą, podobnie jak mężczyźni. Jedne znacznie mocniej odczuwają potrzebę rozmowy, inne słabiej, jeszcze inne mogą nieomal w ogóle nie dążyć do dialogu. Nie zmienia to jednak faktu, że współczesna nauka jasno pokazuje, że płeć damska i męska pod tym względem funkcjonują inaczej. Jest to związane z nieco odmienną budową mózgu czy gospodarką hormonalną.

Wiem, że żyjemy w czasach, w których najlepiej byłoby w ogóle nie mówić o różnicach pomiędzy płciami. Jednak ja trzymam się dowodów naukowych (które potwierdzają codzienne obserwacje z życia wielu, wielu ludzi), a nie współczesnej ideologii. Wszystkie cechy, które odróżniają nas między sobą zawsze znajdują się na jakiejś skali – to znaczy, że jedna osoba wykazuje silniej daną cechę, a inną słabiej. Jednak możemy mówić o tym, że przeciętna kobieta różni się nią od przeciętnego mężczyzny.

w kryzysie małżeńskim

Niskie umiejętności komunikacyjne

Czasem sama możesz zobaczyć w małżeństwie, że nie jesteście w stanie rozwiązać problemów przez rozmowę.

  • Twój małżonek w ogóle nie chce podjąć trudnego tematu. Unika go, wychodzi z pokoju, kiedy zaczynasz o tym mówić, złości się, krzyczy i atakuje Cię słownie lub milczy.
  • Każda próba rozmowy na dany temat kończy się Waszą kłótnią: oboje wpadacie w gniew, zaczynacie krzyczeć i ranić siebie nawzajem.
  • Nie masz już siły i ochoty rozpoczynać kolejnej rozmowy. Już tyle razy próbowałaś… Nic z tego nie wynikało, a sytuacja wyglądała jeszcze gorzej.

Jesteśmy tylko ludźmi. Każdy z nas ma jakieś zranienia. Posiadamy określone sposoby reagowania na kryzysy i trudności. Bezwiednie wpadamy w schematy zachowania, które nam samym się nie podobają.

Jeśli wielokrotnie próbowałaś rozwiązać jakiś problem przez rozmowę, a widzisz, że się nie udaje, przestań to robić. Widocznie na ten moment nie jesteście w stanie poradzić sobie z kryzysem przez dialog. Może nie potraficie rozmawiać tak, aby nie zadawać sobie nawzajem coraz większego bólu. Może padło już tak wiele raniących słów, że Twój mąż lub Ty boicie się kolejnej konfrontacji.

Poszukaj innych środków. Odłóż trudną rozmowę o Waszych problemach na jakiś czas (proponuję nawet na 90 dni!). Dokonaj zmian w swoim zachowaniu. Odnówcie wzajemne zaufanie chociaż trochę. Pokaż poprzez swoje konkretne działanie, że uczysz się lepiej odnosić do małżonka. Niech Twoja przemiana zainspiruje go do podjęcia na nowo wysiłku, by znów zawalczyć o mocną więź pomiędzy Wami.

 

Skuteczne sposoby na kryzys małżeński

Jeśli więc nie rozmowa, to co?

Dialog jest niezbędnym elementem wyjścia z kryzysu. Jednak niekoniecznie trzeba od niego zaczynać. Jeśli sprawy zaszły już za daleko, jedna ze stron (lub obie) mogą nie chcieć lub nie potrafić odpowiednio prowadzić rozmowy. Dlatego trzeba szukać innych sposobów.

  1. Wspólna lub indywidualna modlitwa, Eucharystia, spowiedź.

Jeśli jesteś osobą wierzącą, zacznij od tego. Zapytaj męża, czy chciałby pomodlić się razem z Tobą lub pójść na Mszę Święta. W naszym małżeństwie często modlitwa ratowała nas przed wzajemną niechęcią i długim trwaniem w oskarżeniach. Jeśli mąż nie chce, módl się sama. Uczestnicz w Eucharystii i spowiadaj się. Pan Bóg ma swoje sposoby, by kruszyć ludzkie serca. Pomaga nam zobaczyć nasz wkład w aktualną sytuację małżeńską i wziąć odpowiedzialność za to, co zrobiliśmy źle.

 

2. Twoja wewnętrzna i zewnętrzna przemiana.

Wielokrotnie pisałam już o tym, że zmiana w zachowaniu jednej osoby ma wpływ na cały związek. Jeśli dokładasz swoją cegiełkę do kryzysu małżeńskiego poprzez określone zachowania i reakcje (a nieomal na pewno tak jest…), to nie naprawi tego Twoja rozmowa z mężem! Nie jesteś w stanie przegadać tego, że jakieś Twoje zachowanie go rani, denerwuje i męczy i w ten sposób zlikwidować problem. Bo co z tego, że o tym porozmawiacie? Problem nadal istnieje, bo jest nim jakieś Twoje postępowanie!

Nie da się samą rozmową rozwiązać problemów, które wywołują kryzys małżeński. Zawsze konieczne będzie konkretne działanie i przemiana wnętrza (myśli, serca, uczuć) i zachowania. Może zatem warto od tej przemiany zacząć.

Musisz podjąć trud konkretnej zmiany swojego postępowania. Poznać, jakie Twoje zachowania są niewłaściwym sposobem odnoszenia się do drugiej osoby i zacząć nad nimi pracować. Może często krytykujesz męża? Może nie pozwalasz mu podejmować żadnych rodzinnych decyzji? Może masz do niego ciągłe pretensje o to, że za mało zarabia, za mało zajmuje się dziećmi, za mało pracuje w domu, za mało…? Może nie spędzacie razem czasu na beztroskiej zabawie, bo ciągle jesteś spięta, nerwowa i myślisz tylko o tym, co jest jeszcze do zrobienia w domu?

Powodów kryzysu może być mnóstwo. Oboje wnosicie swoje trzy grosze. Jeśli jesteś zdeterminowana, aby ratować swoje małżeństwo, nie oglądaj się na to, czy Twój mąż coś zmienia w swoim zachowaniu. Weź się za siebie i pokaż mu, że zależy Ci na Waszym związku i na nim. Stwórz środowisko, które zainspiruje go do przemiany również poprzez drobne gesty dbania o związek.

Jak to zrobić?

Spieszę z pomocą.

Jeśli chcesz:

  • dokonać rewolucyjnych zmian w Twojej relacji z mężem,

  • lepiej zrozumieć samą siebie i jego,

  • zdobyć skuteczne narzędzia do budowania szczęśliwych, spełnionych relacji,

dołącz do wyzwania Miesiąc Pełen Miłości.

Jak wprowadzać zmiany w życiu: 5 wskazówek do natychmiastowego użycia

wprowadzania zmian

Możesz mówić, że Twoje kiepskie samopoczucie, zmęczenie i smutek to wina innych, którzy nie wywiązują się odpowiednio ze swoich obowiązków. Mąż nie okazuje Ci miłości tak, jak Ty tego potrzebujesz. Dziecko doprowadza Cię do szału swoimi zachowaniami. Koledzy w pracy ciągle zrzucają na Ciebie swoje obowiązki. W każdą relację wnosisz samą siebie. Nawet, jeśli zmienisz pracę, a może nawet męża, w te nowe relacje zabierzesz swoje przyzwyczajenia, zranienia i sposoby reagowania. I może okazać się, że nadal nie jesteś szczęśliwa. Dlaczego?! Nie uciekniesz od samej siebie. Musisz wprowadzić zmiany w życiu i w swoim zachowaniu, a wtedy zmienią się Twoje relacje.  

zmiany w życiu

Dlaczego pracować nad sobą?

Dlaczego to ja mam pracować nad sobą, jeśli mój mąż (moi koledzy z pracy, moja matka – sama wybierz, która relacja jest dla Ciebie najbardziej męcząca) nie chcą nic robić?! Przecież to, co jest między nami, nie zależy tylko ode mnie!

Zabierasz samą siebie w każdą relację, w którą wchodzisz. Jeśli pracujesz nad sobą, zmieniasz swój sposób tworzenia więzi z innymi ludźmi. Jeśli wykonasz swoją część pracy, najwięcej zyskujesz Ty sama. To od Ciebie zależy, jak wyglądają Twoje relacje. Masz na to wpływ. Nie musisz prowadzić życia, w którym czujesz się kiepsko. Masz możliwość zmieniać to, co jest dla Ciebie męczące i raniące. Praca nad sobą jest warta trudu, który trzeba w nią włożyć (więcej o tym przeczytasz w artykule: Czy do tanga trzeba dwojga, czyli jak stworzyć szczęśliwy związek?).

Trzy lata temu uczestniczyłam w treningu interpersonalnym. Poznałam na nim pewną Basię (imię zmieniłam). Nadawałyśmy na zuuuupełnie innych falach. Kompletnie. Zawsze wydawało mi się, że mam całkiem niezłe umiejętności komunikacyjne. Z nią natomiast nie byłam w stanie się dogadać. Kiedy ja coś mówiłam, jej odpowiedź pokazywała, że zrozumiała mnie zupełnie inaczej, niż chciałam. Kiedy ona coś mówiła do mnie, często jej słowa odbierałam jako oceniające i oskarżające.

I może gdybym poznała ją w normalnym życiu (poza treningiem), po prostu unikałabym rozmów i konfrontacji z nią. Może rozwinęłaby się we mnie myśl, że to jej wina, że nie jesteśmy w stanie się zrozumieć. Że ona mnie nie słucha, że mnie ocenia i oskarża o coś, czego ja wcale nie powiedziałam.

Jednak tak się nie stało.

Widziałam, że inne osoby rozmawiają z nią normalnie. Myślałam: Jak to możliwe?! Tak się da? Dlaczego ja nie jestem w stanie? Dodatkowo celem treningu było uczenie się siebie w relacjach z innymi, więc byłam zdeterminowana, aby maksymalnie ten czas wykorzystać. Kiedy więc była potrzeba i okazja, podejmowałam próby rozmowy z nią. Uczyłam się strzec swoich granic, mówić spokojnie, co mnie dotknęło i jak ja rozumiem i odbieram jej słowa. Chwilami było ostro. Posypały się iskry, popłynęło nieco moich łez. Ale wyszłam z tego wszystkiego silniejsza i mądrzejsza. Basia mnie dużo nauczyła.

Każda relacja, nawet najbardziej trudna i męcząca, może nas dużo nauczyć. I to od nas zależy, jak będziemy ją postrzegać.

 

5 kroków do wprowadzenia zmiany w życiu

Każda zmiana w Twoim zachowaniu dokonuje się powoli. Potrzeba czasu, wysiłku i wielokrotnych prób. Kiedy dziecko uczy się chodzić, trwa to wiele miesięcy. Jego determinacja jest ogromna. Upada, wstaje, chwiejnie robi kilka kroków, znów upada i wstaje. I tak w kółko. Tak właśnie wygląda proces wprowadzania zmian i uczenia się nowych zachowań.

W tej podróży można wyróżnić pięć stopni. Przechodzimy po nich po kolei za każdym razem, kiedy dokonujemy jakiejkolwiek zmiany w swoim zachowaniu.

  1. nieświadomość – nawet nie wiesz, że istnieje możliwość postępować inaczej i wcale Cię to nie interesuje. żyjesz sobie swoim życiem, dni mijają, nic się nie zmienia w Twoim działaniu,
  2. świadomość – gdzieś usłyszałaś lub przeczytałaś, że można zachować się inaczej niż Ty zawsze to robisz, ale nawet nie wiesz dokładnie, o co chodzi,
  3. mistrzostwo poznawcze – masz już pełną wiedzę w danym temacie, wiesz, jak wygląda określone zachowanie, co zrobić, aby je osiągnąć,
  4. emocjonalna zgodność – czujesz, że chcesz dokonać w swoim życiu takiej zmiany, że to będzie Ci służyło, jesteś emocjonalnie zaangażowana,
  5. działanie nawykowe – nie musisz już uczyć się danego zachowania, nie musisz pamiętać, aby go wykonać, bo jest to Twój normalny sposób działania bez zastanawiania się.

Jak widzisz, droga do zmiany jest długa. Nie daj się zwieść pozorom: to, że dużo wiesz na jakiś temat wcale nie oznacza, że jesteś na końcu tej podróży! To, że wiesz, jak powinnaś przeprowadzić owocną rozmowę z mężem nie oznacza, że takie rozmowy prowadzisz.

Zmiany w życiu zawsze związane są z pewnego rodzaju rozciąganiem samej siebie. Aby nauczyć się czegoś nowego, musisz wyjść ze swojej strefy komfortu i podjąć działania, których nigdy dotąd nie robiłaś. To boli! To wymaga wysiłku, wielu prób i błędów, ciągłego przypominania sobie, co powinnaś zrobić i jak się zachować.

Pamiętasz, jak uczyłaś się jeździć na rowerze (lub pływać, grać w tenisa czy robić coś jeszcze innego). Czy zajęło Ci to kilka minut? Nie! Był to proces. Musiałaś korygować swoje działanie i wciąż podejmować nowe próby, nawet jeśli się przewróciłaś. Może miałaś chwile zniechęcenia, kiedy wydawało Ci się, że nigdy się tego nie nauczysz. Ponieważ nie zrezygnowałaś, w końcu osiągnęłaś mistrzostwo.

jak dokonać zmiany

Opór przed zmianą

Ponieważ zmiana ZAWSZE w jakiś sposób boli, na pewno napotkasz po drodze opór. Nie tylko na zewnątrz, przede wszystkim wewnątrz siebie.

Kiedy uczysz się czegoś nowego, w pewnej chwili doświadczysz lęku, wątpliwości czy smutku. Kiedy pojawiają się u Ciebie te uczucia, Twój system nerwowy wysyła Ci silny komunikat: zaprzestań działania, które powoduje taki stan! To jest mechanizm, który pojawia się u każdego człowieka. Dlatego tak wiele osób rezygnuje z dokonania zmian: nie są w stanie przebrnąć przez silne, nieprzyjemne uczucia.

Musisz rozpoznać, jak wygląd u Ciebie opór przed zmianą. Czy przyjmujesz to, że przeciwności, wątpliwości i ból są normalne w rozwoju? Czy raczej pozwalasz, aby zatrzymały Cię w drodze? Jeśli masz silny opór przed zmianą, działasz z pozycji strachu i chęci ochronienia siebie przed bólem. Pamiętaj jednak, że nie jesteś w stanie zabezpieczyć siebie przed cierpieniem w życiu i w relacjach. Ono zawsze się pojawi, cokolwiek będziesz robić. Czy nie lepiej więc świadomie przyjąć, że przez ten ból mogę zmierzać do czegoś lepszego?

 

Kogo obwiniasz?

Ludzie są różni. Każdy z nas to odrębny świat, bardzo bogaty i skomplikowany. Mamy różne nawyki, przyzwyczajenia, życiowe doświadczenia i schematy postrzegania. Wiele osób ma jednak tendencję do patrzenia na innych przez pryzmat swojego wnętrza. Oczekujemy, że inni będą myśleć, czuć i reagować tak samo, jak my. Kiedy robią inaczej, oceniamy to jako niewłaściwe. A kiedy nie rozumiemy tego zachowania, kiedy czujemy się przez nie zranieni czy zdenerwowani, obwiniamy drugą osobę za swoje nieszczęście.

Kiedy obwiniasz kogoś za to, jak się czujesz, dobrowolnie oddajesz mu władzę nad swoim życiem. Jeśli to wina Twojego męża, że chodzisz smutna i czujesz się niekochana, to przecież tylko on może coś zrobić, aby to zmienić, prawda? Nic tu od Ciebie nie zależy. To on musi się zmienić, to on musi mówić i działać inaczej. Ty możesz tylko czekać, płacząc, narzekając i marudząc.

Obwinianie innych to odbieranie samej sobie możliwości decydowania o swoim życiu. W ten sposób stwierdzasz, że będziesz siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż ktoś innych odmieni Twój los. Bo przecież to jego wina, że jest Ci tak źle w tej relacji! Tylko co, jeśli on tego nie zrobi? Będziesz tak siedzieć do końca życia?

Zostaw więc obwinianie za drzwiami, weź się do roboty i wykonaj swoją część pracy. Wprowadzaj zmiany w życiu i nie czekaj na to, co zrobi druga osoba. Kiedy obudzi się w Tobie chęć obwiniania kogoś innego, przypomnij sobie, że w ten sposób sama odbierasz sobie możliwość kształtowania tego, jak wygląda Twoje życie. Cokolwiek zrobią inni, zawsze masz możliwość dokonać zmian w kierunku lepszych relacji.

 

Korzystaj z okresów czasu

Aby dokonać konkretnej zmiany w swoim zachowaniu, możesz wykorzystać narzędzie zwane okresami czasu.

Zdecyduj, co konkretnie chciałabyś zmienić, jakie nowe zachowanie wprowadzić lub z jakiego zrezygnować. Może to być częste mówienie pozytywnych rzeczy swojemu mężowi albo zaprzestanie mówienia o nim negatywnie. Może rezygnowanie z zamartwiania się o przyszłość albo umiejętność spontanicznej zabawy w codziennym, stresującym życiu. Ile kobiet, tyle pomysłów na zmianę.

Wybierz sobie jakiś krótki okres czasu (na początku 5-10 minut), w którym chcesz wprowadzić dane zachowanie. Nastaw sobie budzik i przez ten okres wszystkie swoje siły skup na tym, aby ćwiczyć nowe zachowanie. Kiedy się nie uda, przypomnij sobie, co to miało być i podejmij kolejną próbę. Jeśli opanujesz 5 minut, rozciągnij ten czas do 10. Później wydłużaj go o kolejne minuty. W końcu okaże się, że to zachowanie stanie się dla Ciebie naturalne.

Pamiętaj, że ból jest naturalnym elementem rozwoju. Jeśli odczuwasz niepokój, obawę, wątpliwości, smutek, zniechęcenie, to dobrze! To znak, że jesteś na właściwej ścieżce. Zmierzasz w kierunku pozytywnej zmiany.

zmiany w życiu

Zapisuj, co się u Ciebie dzieje

Pisanie ma terapeutyczną moc. Samo w sobie pomaga uporządkować myśli, nadać sens różnym wydarzeniom, nazwać emocje. Może być świetnym narzędziem w procesie wprowadzania zmian.

Kiedy chodziłam do szkoły podstawowej i liceum, pisałam pamiętnik. Wszystko, co się u mnie działo, przelewałam na papier. Później na pewien czas porzuciłam pisanie, ale zdarzało mi się sięgać po kartkę papieru i długopis w chwilach dużego, wewnętrznego chaosu. Pisanie pomagało mi się uspokoić, nazwać, co się we mnie dzieje i spojrzeć na wszystko z dystansem.

Aktualnie robię krótkie notatki po modlitwie osobistej. Zapisuję, czego doświadczyłam i co chcę zmienić na przyszłość. Pisanie jest wspaniałym narzędziem do poznawania siebie i wydobywania na światło dzienne swoich myśli i uczuć. Bez tego nie ma możliwości dokonania zmian w sobie.

Załóż zeszyt, w którym będziesz regularnie pisać kilka zdań. Zapisuj swoje myśli, uczucia, to, jak zareagowałaś na jakąś sytuację i co to mówi o Tobie. Zapewniam Cię, że w ten sposób znacznie przyspieszysz swój rozwój.

 

Na koniec chcę Cię zostawić z pytaniem: co by było, gdyby do końca Twojego życia wszystko zostało tak, jak jest teraz? Twoje relacje z bliskimi i to, jak Ty się w nich czujesz. Czy byłabyś szczęśliwa?

Jeśli nie, nie trać ani chwili. Zakasaj rękawy i walcz. W każdą relację wnosisz samą siebie, więc trwałe, pozytywne zmiany osiągniesz tylko wtedy, kiedy będziesz pracować nad sobą. Od samej siebie nie uciekniesz.

 

Jakie Ty masz sposoby na wprowadzanie zmian w życiu?

7 prostych (ale skutecznych) sposobów, jak dbać o związek

Dzwoni budzik. Wstajesz, idziesz do kuchni zrobić kawę. Szybka poranna toaleta. W międzyczasie wstaje również Twój mąż. Budzisz dzieci i w pośpiechu jecie śniadanie. Wszyscy ruszacie w swoich kierunkach: one do szkoły lub przedszkola, wy do pracy. Po południu wracasz zmęczona do domu. Przygotowujesz obiad. Jecie wspólnie, a może nawet nie, bo każdy ma jakieś swoje zajęcia w tym czasie. Trzeba coś sprzątnąć w domu, coś uprasować, sprawdzić, czy dzieci odrobiły lekcje. I już jest wieczór. Kąpiele, mycie zębów, wspólne czytanie i zasypianie. Padasz zmęczona, bo jutro znów trzeba wstać rano. Tak minął kolejny dzień. Pytasz sama siebie: jak dbać o związek w życiu tak zapchanym zajęciami i obowiązkami?!

 

jak dbać o związek

Zacznę od trudnego pytania: co DZIŚ zrobiłaś dla swojego męża? W jaki sposób okazałaś mu, że jest pierwszą osobą w Twoim życiu?

Myślę o swoim dniu. Hmm, uprasowałam dla niego koszulę. Tylko że musiał mi o tym dwa razy przypominać, więc nie wiem, czy to się w ogóle liczy… Przytuliłam się do niego rano. Napisałam do niego smsa, kiedy był w pracy. Jeśli wysiliłabym swoją pamięć, coś jeszcze może wpadłoby mi do głowy. Kiedy jednak patrzę na to, co napisałam, łapię się za głowę. Tylko tyle?! Tak mało zrobiłam, żeby okazać miłość osobie, o której mówię, że jest najważniejsza (po Bogu) w moim życiu?! Tyle czasu dla niej znalazłam?!

 

Kto jest najważniejszym człowiekiem w Twoim życiu?

Jestem przekonana, że to mąż powinien być pierwszy w życiu każdej żony. Nie dzieci. Nie rodzice. Mąż.

To związek małżeński tworzy środowisko, w którym mogą wzrastać dzieci. Szczęśliwe małżeństwo promieniuje na wszystkie dziedziny naszego życia. Jeśli jestem w stałym, pełnym miłości związku, nie muszę się zbytnio martwić sprawami zawodowymi, trudnościami z sąsiadami czy problemami szkolnymi syna lub córki. Czerpię siłę z relacji z mężem i wszystko inne nie jest tak bardzo przytłaczające.

Dlatego małżonkowie muszą dbać o to, aby nic i nikt nie stanął pomiędzy nimi: ani dzieci, ani rodzina pochodzenia, ani praca, ani żadne inne działania czy osoby. Ekspertka od relacji małżeńskich, Stacey Martino, często podkreśla, że tylko wtedy związek ma szanse powodzenia, jeśli małżonkowie postawią siebie nawzajem na pierwszym miejscu. W innym wypadku nie ma możliwości stworzyć pełnego miłości i pasji związku, którego nic i nikt nie może zniszczyć.

Marzysz o małżeństwie, w którym czujesz się wspaniale, wiesz, że jesteś kochana, Twój mąż wspiera Ciebie, a Ty jego, wciąż na nowo się w sobie zakochujecie? W takim razie musisz się w pełni zaangażować i postawić Wasz związek na pierwszym miejscu (oczywiście, jeśli jesteś osobą wierzącą w Boga, to On ma być pierwszy, a małżeństwu tuż za Nim). Jeśli to miejsce zajmą Twoje dzieci, praca czy hobby, nie ma mowy o stworzeniu małżeństwa, o którym marzysz. Tutaj konieczne jest postawienie wszystkiego na jedną kartę.

Oczywiście, że w pewnych okresach życia więcej czasu będziesz poświęcać nowo narodzonemu dziecku czy ciężko chorej mamie, którą nie ma się kto zająć. Czym innym jednak jest Twoja uwaga, a czym innym – Twoje intencje.

Twoja uwaga kieruje się na to, co w danym momencie najbardziej jej potrzebuje. Może to być noworodek u Twojego boku, który ma kolki i chce, aby go nosić kilka godzin dziennie. Może to być Twój owdowiały rodzic, który leży w szpitalu i potrzebuje opieki. W takiej sytuacji nie możesz po prostu zostawiać codziennie dziecka i wychodzić w tym czasie na randki z mężem.

Chociaż więc przeznaczasz swój czas na pomoc innym osobom, Twoja intencja pozostaje stała: chcę, aby mąż był pierwszą osobą w moim życiu. Jak więc mogę mu to okazać, chociaż nie mam dużej ilości czasu i siły? Czasem wystarczy z czułością powiedzieć: Kochanie, bardzo za Tobą tęsknię i marzę o tym, abyśmy spędzili kilka godzin tylko we dwoje. Jak Bartuś poczuje się lepiej, poprośmy babcię, żeby się nim zajęła i wyjdźmy gdzieś razem, dobrze?

Pamiętaj więc, że dysponujesz zarówno uwagą, jak i intencjami. Wykorzystaj je, jeśli zastanawiasz się, jak dbać o związek w codziennym, zabieganym życiu.

jak dbać o związek

Jak dbać o związek w codziennym życiu?

Sięgnij pamięcią do początku Waszego wspólnego życia. Jak często wtedy robiłaś coś tylko z myślą o mężu? Może to były jakieś małe niespodzianki, liściki miłosne, seksowna, nowa bielizna lub pełne podziwu słowa dla jego mądrości i pracowitości?

Czasem popełniamy błąd i czekamy na wielką okazję, aby zrobić drugiej osobie jakąś super niespodziankę. Skupiamy cały swój wysiłek na tym, aby uczynić ją wyjątkową i godną zapamiętania. Jednak zwykle tego typu podejście kończy się wielkim niepowodzeniem.

Druga osoba czuje się wygłodniałanie doświadcza regularnie chociażby najmniejszych dowodów miłości i wtedy ten jeden, wyjątkowy już nie jest w stanie jej zadowolić. Czekała tak długo, że żal i smutek już wypełniły jej serce. Dodatkowo ma wielkie oczekiwania wobec tego jednego dnia, bo jeśli zdarza się on tak rzadko, to przecież musi to być coś NAPRAWDĘ zadziwiającego.

Dużo łatwiej okazać miłość małżonkowi poprzez stałe, drobne gesty. Nie zajmują one dużo czasu, nie kosztują wiele wysiłku, a stanowią paliwo dla szczęśliwego związku. Jeśli więc odnajdujesz siebie w opisie z początku artykułu, poniższe podpowiedzi są dla Ciebie.

Zanim jednak podam kilka propozycji, muszę napisać coś jeszcze. Nic nam nie da czytanie nawet najciekawszych pomysłów bez jednego: bez wprowadzenia ich w życie! Pamiętaj zatem, że nieomal 40% naszej codzienności składa się z nawyków. Wykorzystaj je, kiedy będziesz zastanawiała się, jak pielęgnować związek. Pracuj nad nowymi przyzwyczajeniami, np. Codziennie napisać miłosną karteczkę dla ukochanego. O tym, jak wprowadzać w życie nowe nawyki, pisałam tutaj.

Pisałam również o językach miłości, którymi mówią różni ludzie. Warto poznać język swój i swojego męża. Jednak zachęcam Cię do tego, aby nie rezygnować z okazywania miłości w różnorodny sposób, nawet, jeśli nie jest on głównym językiem Twojego męża. Drobnych gestów czułości, bliskości i więzi nigdy zbyt dużo.

 

7 pomysłów na to, jak dbać o miłość

  • Miłosne karteczki typu POST-IT

Zaopatrz się w kolorowe, małe karteczki i zacznij pisać. Może być codziennie jedna, krótka wiadomość, może być jedna w tygodniu. Wystarczy krótkie zdanie: Dziękuję Ci dziś za…, Jesteś wspaniałym ojcem, bo…, Cieszę się, że jestem Twoją żoną. Ty sama najlepiej wiesz, czego potrzebuje Twój mąż. Niech na kartkach pojawią się słowa uznania, dowartościowania, podziękowania. Zostawiaj je, gdzie tylko Ci się podoba: na lustrze w łazience, na ekranie laptopa, przy którym pracuje, w portfelu. Zrób mu niespodziankę!

  • Słowa pełne dobroci

Warto wyrobić sobie nawyk mówienia ukochanemu WSZYSTKIEGO, co przyjdzie nam do głowy, a co jest miłe wobec niego. Podoba Ci się, jak wygląda w nowych spodniach? Powiedz mu to! Cieszysz się, że możesz siedzieć obok niego podczas śniadania? Powiedz to! Czujesz radość, kiedy patrzysz, jak bawi się z Waszymi dziećmi? Powiedz mu to!

Nie zatrzymuj dla siebie nic, co jest dobrym i miłym słowem wobec niego. On nie wie, co siedzi w Twojej głowie. Wie tylko to, co powiesz. Pozwól mu doświadczyć tego, jak dużo radości Ci sprawia.

  • Prezenty

Dla każdego ta kategoria oznacza coś innego. Podstawowa zasada jest taka, aby dostosować się do oczekiwań męża. Nie musisz kupować drogich rzeczy. Najważniejsze, aby jemu sprawić radość. Mój mąż uwielbia jeść pistacje i ostatnio wymyśliłam, żeby podrzucać mu małą paczuszkę przed każdym wyjazdem do pracy na imprezę. Pomyśl, co lubi Twój ukochany i podaruj mu to. Może to być jedno ulubione ciastko lub gazeta, którą chętnie czyta kupiona w drodze do domu.

  • Czas

Zastanów się, co najbardziej lubi robić Twój mąż? Jeśli już wiesz, zaplanuj, kiedy będzie mógł to zrobić. Weź udział razem z nim w danej czynności lub przygotuj wszystko tak, aby mógł zająć się tym sam. Może lubi grać w piłkę, oglądać mecze, grać na gitarze czy majsterkować przy samochodzie? Daj mu dar czasu, który może przeznaczyć na swoje hobby.

  • Twoja uwaga

Odpowiedzią na pytanie, jak dbać o związek, jest również Twoja pełna, niczym nie zakłócona uwaga. Skieruj ją na zrobienie z mężem czegoś, co on chce robić. Nawet, jeśli nie przepadasz za tym, co on zaproponuje, zrób to dla niego (jeśli tylko jego pomysły są moralnie dobre). Wędkowanie, wspólne oglądanie meczu piłki nożnej lub filmu akcji – podaruj swoją uwagę i obecność.

  • Wspólne zajęcia

Zróbcie coś razem. Nauka tańca, garncarstwo, gotowanie – nieważne, co to będzie, liczy się fakt, że spędzicie wspólnie nieco czasu i będziecie mieli okazję razem dobrze się bawić. Nie zapominaj, że wspólna zabawa jest niezbędnym elementem szczęśliwego związku!

  • Seks

I na koniec: jednym z najlepszych sposobów, w jaki możesz okazać miłość swojemu mężowi jest współżycie seksualne. Mężczyźni przeżywają go zupełnie inaczej, niż kobiety. Dla nich fizyczna bliskość z partnerką wiąże się z odczuwaniem bliskości podobnej do tej, którą kobiety doświadczają w czasie dobrej rozmowy. Warto o tym pamiętać i nie pozbawiać go tej bliskości! Ty może potrzebujesz rozmowy, by czuć się kochana, on natomiast potrzebuje seksu. Oczywiście on również potrzebuje rozmowy, a Ty – współżycia. Jednak nie ma nic złego w tym, że on odczuwa większą emocjonalną bliskość po zbliżeniu fizycznym, a Ty – po rozmowie. Tak po prostu jesteśmy stworzeni.

Oczywiście piszę tutaj o przeciętnym mężczyźnie i przeciętnej kobiecie. Odstępstwa od reguły na pewno się zdarzają.

jak dbać o związek

Na koniec wrócę do pytania: co DZIŚ zrobiłaś dla swojego męża? Jeśli chcesz, aby Wasza miłość była świeża, musisz zadbać o świeżość swojego dawania. Postaw na drobne, codzienne gesty, które będą wciąż dostarczać paliwa dla Waszego związku. Wybierz jeden pomysł z powyższej listy i wprowadź go dziś w życie. Jutro wybierz następny. Później kolejny. Niech w każdym dniu zaroi się od konkretnych oznak bliskości. Jeśli takie zachowanie wejdzie Ci w nawyk, nie będziesz musiała zastanawiać się, jak dbać o związek. Po prostu będziesz to robić.

 

A jakie są Twoje sposoby, aby dbać o małżeństwo?

Problemy małżeńskie – wykorzystaj je, by stworzyć szczęśliwy związek

problemy małżeńskie

Siedziałam z dziećmi w pokoju. Oni bawili się stosem muszelek rozsypanych na podłodze, ja czytałam coś na telefonie. Obaj siedzieli z nogami wyciągniętymi przed siebie. Kiedy oderwałam wzrok od ekranu, zobaczyłam, że Franek złapał Jasia za stopę i zaczął podnosić ją do góry. Zdążyłam tylko krzyknąć: Franek!, a Jaś już leżał na podłodze, lekko uderzając o nią głową. W tych ułamkach sekund pojawiła się we mnie obawa o Jasia i irytacja na Franka. Miałam ochotę skoczyć do starszego syna i zacząć na niego krzyczeć. Zapytasz: Gdzie w tym wszystkim tytułowe problemy małżeńskie?! Już mówię.

problemy małżeńskie

Reakcja na zachowania innych

Przypomnij sobie, jak często miałaś ochotę krzyczeć na swojego męża z jakiegokolwiek powodu. Może nie tylko chciałaś to zrobić, ale i zrobiłaś. Jak często czułaś wobec niego żal? Irytację? Zniecierpliwienie? Wszystkie te emocje, które często, zostawione same sobie, prowadzą do kłótni lub cichych dni. A jak często Twój mąż odczuwał je wobec Ciebie?

Ja przyznaję się, że nieomal codziennie chociaż przez chwilę odczuwam jedną z nich. I widzę, że mój małżonek ma podobnie wobec mnie.

Wróćmy na chwilę do sytuacji z moimi dziećmi. Huczała we mnie złość. Wtedy spojrzałam na twarz Franka w momencie, kiedy Jaś uderzył o podłogę. Jego mina zdradzała lęk i pewnego rodzaju zdziwienie. Nie było na niej triumfu i radości z krzywdy brata. W jednej sekundzie moje serce stopniało.

Podniosłam młodszego syna i popatrzyłam na starszego. Zapytałam łagodnie: Przestraszyłeś się, Franiu, tak? Nie spodziewałeś się, że Jaś się przewróci? On mi odpowiedział: Tak. Chciałem mu dać buziaka w stopę. Przepraszam. W tym momencie resztki mojej złości się ulotniły. Przytuliłam Franka i powiedziałam mu: Rozumiem. Wiem, że nie chciałeś mu zrobić krzywdy.

Uśmiechnęliśmy się do siebie i dzieci wróciły do zabawy. A ja dostałam ważną lekcję.

Jeśli zareagowałabym od razu, zgodnie z moimi emocjami, nakrzyczałabym na Franka. Może i dowiedziałabym się, o co mu chodziło, ale i tak sprawiłabym mu przykrość. A może bym nawet nie chciała go słuchać, tylko utwierdziła się w przekonaniu, że źle zachowuje się wobec brata.

W tej sekundzie, kiedy zobaczyłam Jasia lecącego do tyłu, miało miejsce coś bardzo ważnego. Dokonałam wyboru. Zdecydowałam, że zareaguję z pozycji miłości, a nie złości.

 

Moment wyboru – przestrzeń w przeciągu chwili

Kiedy reagujesz na to, co dzieje się wokół Ciebie, zawsze dokonujesz wyboru. Zawsze. Zwykle nie zdajesz sobie z tego sprawy i o tym nie myślisz. Reakcja następuje tak szybko, że może się wydawać, że nawet nie ma miejsca na jakąkolwiek decyzję.

Ten moment wyboru został nazwany przez Stacey Martino sformułowaniem The Space within the moment (przestrzeń w przeciągu chwili). Pomiędzy bodźcem (zachowanie drugiej osoby, określone okoliczności), a Twoją reakcją zawsze jest przestrzeń na dokonanie wyboru. Powtarzam jeszcze raz: ZAWSZE.

Dlaczego więc często wydaje nam się, że w tej sytuacji nie miałam innego wyjścia?

Przez całe nasze życie uczymy się określonych zachowań i reakcji. Wiele z nich pochodzi z relacji z rodzicami. Nasze wcześniejsze doświadczenia powodują, że mamy wdrukowane w siebie określone schematy reagowania. W konkretnej sytuacji nie widzimy tej przestrzeni na podjęcie decyzji, bo od razu uruchamia się stary schemat zachowania. Po danym bodźcu następuje określona reakcja. Czujesz, że przecież nie jesteś w stanie zachować się inaczej!

Jednak w każdym momencie decydujesz, jak zareagujesz. Często nieświadomie. Te wdrukowane, nawykowe zachowania mogą podsycać Wasze problemy małżeńskie.

problemy małżeńskie

 

Uczucia a problemy małżeńskie

Problemy małżeńskie często rozpoczynają się od działania pod wpływem negatywnych emocji.

Mąż nie miał czasu porozmawiać z żoną na ważny dla niej temat. Ona poczuła irytację i urazę. W złości wypowiedziała słowa: Ty nigdy nie masz czasu dla mnie. Zawsze jest coś ważniejszego! On poczuł się atakowany i też się zezłościł: O co ci chodzi, przecież rano rozmawialiśmy! Ona poczuła się niezrozumiana, on również. Ich emocje znalazły odzwierciedlenie w słowach i w tonie głosu.

Po takiej wymianie zdań oboje mają siebie dość. Uczucia przejęły nad nimi kontrolę.

Jeśli takie sytuacje powtarzają się często w małżeństwie, oznacza to spore problemy dla związku.

W życiu każdego małżonka codziennie są sytuacje, w których czujemy się odrzuceni, niezrozumiani, niesprawiedliwie ocenieni. Złościmy się na siebie nawzajem, irytujemy, mamy żal. To normalne. Tak wyglądają relacje pomiędzy ludźmi. Nie da się tego uniknąć.

Uczucia same w sobie nie są niczym złym. One po prostu SĄ. Pojawiają się i znikają. Jak chmury, które przesuwają się po niebie.

Przypomnij sobie jednak sytuacje, w których poczułaś się odrzucona, niezrozumiana, niesprawiedliwie oceniona przez męża i działałaś pod wpływem tych uczuć. Jakie było wtedy Twoje zachowanie? Do czego prowadziło?

Czym innym jest PRZEŻYWANIE emocji, a czym innym DZIAŁANIE pod ich wpływem.

W moim życiu działanie pod wpływem negatywnych emocji nigdy nie prowadzi do pozytywnych skutków. Kiedy odpowiadam mojemu mężowi z pozycji złości lub zranienia, mówię lub robię coś, co denerwuje lub rani jego. Kończy się to kłótnią i wzajemnymi oskarżeniami. Zachęcam Cię zatem, aby przestać próbować uszczęśliwić męża (przeczytaj ten artykuł, aby dowiedzieć się, jak rozumiem to uszczęśliwianie).

Jeśli bezmyślnie reaguję na bodźce wywołujące moje negatywne emocje, moja odpowiedź jest pełna złości, chęci odwetu i pokazania, kto ma rację.

Jeśli zatrzymam się chociaż na sekundę i świadomie zdecyduję, jak chcę się zachować, przemawiam z miłością i zrozumieniem. Takie działanie z mojej strony wywołuje pozytywną reakcję u drugiej osoby. Tak jak w opisanej sytuacji z Frankiem. Moje spokojne pytanie pozwoliło mu powiedzieć, dlaczego tak się zachował. Wyszłam do niego z empatią i czułością. On odpowiedział mi skruchą i żalem za swoje działanie.

Masz prawo do przeżywania różnych emocji. Masz prawo o nich mówić. Pamiętaj jednak, że kiedy zaczynasz działać pod ich wpływem, Twoje zachowanie jednocześnie powoduje określoną reakcję ze strony drugiej osoby. Dlatego zmiana Twojego działania może odmienić całą Waszą relację (pisałam o tym w artykule Czy do tanga trzeba dwojga, czyli jak stworzyć szczęśliwy związek?).

 

Wybierz miłość

Co zatem wybierasz, jako swoją reakcję na słowa i zachowanie męża?

Mówisz i myślisz, że go kochasz. Miłość jest dla Ciebie ważną wartością.

Co jednak wybierasz, kiedy czujesz się zraniona, odepchnięta, osamotniona? Kiedy mąż robi coś, co jest dla Ciebie trudne i niewygodne, jaka jest Twoja reakcja? Jakie są Twoje słowa i zachowanie?

Jaka jest Twoja decyzja, a tym samym odpowiedź, w tej przestrzeni w przeciągu chwili (The space within the moment )? Kiedy on coś powie, zrobi (lub właśnie nie zrobi), czy działasz z pozycji złości i zranienia, czy wybierasz odpowiedź z pozycji miłości? Nawet, jeśli on na to nie zasłużył.

Twoja reakcja z pozycji miłości może całkowicie odmienić zachowanie drugiej osoby. Jeśli Ty dajesz zrozumienie, czułość, delikatność i otwartość, serce Twojego męża ma szansę stopnieć. Nawet, jeśli jeszcze przed chwilą był zdenerwowany czy rozżalony, Twoja reakcja daje mu szansę na opamiętanie. Wasze problemy małżeńskie mogą się zakończyć.

Zawsze masz możliwość wyboru swojego zachowania. Zawsze. Nawet, jeśli reagowałaś w określony sposób przez długie lata. Do końca naszego życia mamy szansę się zmieniać. To Twoja decyzja.

Jak to zrobić?

Podejmij postanowienie, aby NIE DZIAŁAĆ pod wpływem negatywnych emocji. Kiedy tylko je u siebie zauważysz, powiedz sobie STOP.  Przestań mówić. Zatrzymaj się w miejscu. Zostaw na chwilę wszystko, co w danym momencie robiłaś.

Zobacz, że właśnie znajdujesz się w tej przestrzeni w przeciągu chwili (The space within the moment). Po bodźcu nie musi od razu następować Twoja reakcja. Jeśli nauczysz się zatrzymywać, masz szansę świadomie wybrać, jak chcesz odpowiedzieć.

To będzie pierwszy, najtrudniejszy, ale i najważniejszy krok. Zatrzymać się. Na razie skup się na tym.

Daj sobie czas. Jeśli przez dwadzieścia lat reagowałaś od razu na zachowania innych, nie nauczysz się zatrzymywać swoich odpowiedzi w ciągu jednego dnia. A nawet kilku dni. Ćwicz cierpliwie. Codziennie wieczorem rób rachunek sumienia i zapytaj siebie: ile razy udało mi się dziś zatrzymać? Jeśli ani razu, nie martw się, jutro jest kolejny dzień. Jeśli jeden raz, świętuj swój sukces i ćwicz dalej.

 

Problemy małżeńskie dotykają każdą parę. Rodzą się często z naszego działania i mówienia pod wpływem emocji. Masz jednak wybór: zatrzymaj się, kiedy poczujesz się zraniona lub odrzucona przez męża. Nie mów i nie działaj pod wpływem tych uczuć. Weź na siebie swoją część odpowiedzialności za zaistniałą sytuację i odpowiedz z miłością. Tylko taka reakcja może budować Wasz związek.

problemy małżeńskie

Jakie są Twoje reakcje na zachowania męża w przestrzeni w przeciągu chwili? Czy udaje Ci się wybierać miłość?

Czy do tanga trzeba dwojga, czyli jak stworzyć szczęśliwy związek?

szczęśliwy związek

Wzrastałam w przekonaniu, że obie osoby powinny wnosić do związku tyle samo. Tyle samo pracy nad tym, co nas łączy, tyle samo entuzjazmu, tyle samo gotowości do zmiany… Taka relacje 50:50 – ja dam 50%, a drugie 50% ty. I wtedy wszystko będzie wspaniale. Teraz już wiem, że myślenie, że wniesiemy do małżeństwa po równo i wtedy stworzymy szczęśliwy związek, to mit. Im szybciej to zobaczysz, tym lepiej dla Ciebie i Twoich bliskich.

szczęśliwy związek

Kto wnosi więcej w związek?

Każdy człowiek jest inny. Różnimy się pod bardzo wieloma aspektami. Począwszy od wyglądu, przez temperament i cały bogaty, wewnętrzny świat. Inaczej reagujemy na te same sytuacje, inaczej patrzymy na to, co nas otacza, inaczej rozumiemy to, co dzieje się dookoła nas. Te same wydarzenia wywołują w nas inne emocje, inaczej oceniamy trudności i szanse, które nam się przydarzają. Nie jestem w stanie nawet wymienić wszystkiego, co nas różni. Wyglądamy, myślimy i czujemy inaczej.

Jednocześnie mamy pewną wspólną cechę: oceniamy działanie innych przez pryzmat samych siebie. Patrzę na to, co robi drugi człowiek i przepuszczam to przez filtr własnych doświadczeń, emocji czy zranień z przeszłości. Nie ma w świecie ludzkim czegoś takiego, jak całkowicie obiektywne ocenianie. Po prostu nie ma. Zawsze robimy to przez pryzmat samych siebie.

Co się dzieje w takim związku 50:50, o którym większość z nas marzy długie lata?

Skąd będziesz wiedzieć, że Twój partner wnosi w związek tyle samo, co Ty? Musisz to jakoś ocenić i zmierzyć. Patrzysz więc na jego zachowanie i punktujesz, oceniasz je. Czy robisz to obiektywnie? Oczywiście, że nie, bo nie jest to możliwe! Oceniasz działanie drugiej strony przez pryzmat tego, co Ty byś zrobiła na jej miejscu, czego Ty od niej oczekujesz i potrzebujesz, jak Ty byś się zachowała w danej sytuacji.

Do czego to prowadzi? Do bezustannej frustracji. Druga osoba nigdy nie będzie w stanie otrzymać u Ciebie maksimum punktów. Dlaczego? Bo nie zachowa się tak, jak Ty byś się zachowała na jej miejscu. Nie odpowie na każde Twoje oczekiwanie i potrzebę. Nie zrobi tego, bo jest sobą, a nie Tobą. Zachowa się po swojemu. Z góry jest na straconej pozycji w tym mierzeniu, kto ile wniósł w związek. Tak samo, jak Ty jesteś na straconej pozycji, jeśli to ona mierzy, kto wnosi mniej, a kto więcej. Ty zawsze będziesz uważać, że wnosisz więcej. Ona będzie natomiast uznawać, że to ona robi więcej, albo przynajmniej tyle samo. I nie będzie rozumiała, o co masz pretensje.

Ale wróćmy do początku.

 

To Ty tworzysz relacje

Coraz częściej dochodzą do mnie pytania związane z pisanymi przeze mnie artykułami: Dlaczego piszesz tylko o pracy kobiety nad sobą? To przecież obie strony muszą pracować, aby stworzyć szczęśliwy związek. Mężczyzna też musi pracować. Takie artykuły mogą tworzyć niezdrowe podejście.

Chcę więc szerzej opisać preferowane przeze mnie podejście do wszelkich relacji, szczególnie małżeńskich.

W swoim życiu tworzysz bardzo wiele relacji z ludźmi: z mężem, dziećmi, przyjaciółmi, rodzicami, współpracownikami… Co jest wspólnym mianownikiem tej listy? Jesteś nią ty. Ty sama.

Wielu ludzi idzie przez życie, skupiając swe wysiłki na kontrolowaniu i zmienianiu wszystkich tych, z którymi wchodzą w relacje. Mówią: Byłabym szczęśliwa, gdyby tylko moja matka zachowywała się inaczej… Byłabym szczęśliwa, gdyby mój mąż więcej dawał z siebie w naszej rodzinie… Byłabym szczęśliwa, gdyby mój szef przestał się w końcu mnie czepiać… Tymczasem jedyną osobą, którą jesteśmy w stanie w pełni kontrolować jesteśmy my sami. Nikt inny.

szczęśliwy związek

Możesz nauczyć się panować tylko nad samą sobą. Innych nie zmienisz, jeśli oni tego nie będą chcieli.

Wiele energii codziennie wkładamy w relacje z innymi. Jedne z nich dają nam satysfakcję, radość i motywują nas do pozytywnych zmian. Inne są destrukcyjne, męczące i powodują ból. Od poziomu Twojego rozwoju zależy, jaki odsetek Twojego życia będą stanowiły te pozytywne, a jaki – te negatywne.

Powtarzam jeszcze raz: poziom Twojego wewnętrznego rozwoju decyduje o tym, jak wyglądają Twoje relacje z innymi.

Te słowa mogą wywołać Twój bunt, wiem. Wszyscy dookoła mówią nam, że szczęśliwy związek zależy od pracy i równego wkładu obu stron. A ja mówię Ci, że wygląd Twoich relacji zależy od Twojego wewnętrznego rozwoju.

Czym są w ogóle Twoje relacje? Relacja to Ty i sposób, w jaki odnosisz się do drugiej osoby. Jeśli nauczysz się panować nad sobą i tym, jak odnosisz się do innych, nauczysz się tworzyć dobre relacje. Jest to pewna umiejętność i można jej się uczyć, można ją w sobie rozwijać i ćwiczyć.

 

Dlaczego to ja mam wykonywać pracę, by tworzyć szczęśliwy związek, jeśli mój mąż nie chce tego robić ze mną?

Pierwsze, ważne pytanie: co dla Ciebie znaczy szczęśliwy związek? Często używamy tego sformułowania, ale co ono znaczy? Czy chodzi Ci o to, że Ty jesteś szczęśliwa w kontakcie z drugą osobą? Czy, że ona jest szczęśliwa? Lub i Ty, i ona? Wydaje mi się, że najczęściej chodzi nam o to, że szczęśliwy związek to taki, w którym obie strony są szczęśliwe. Jeśli rozumiesz to inaczej, daj mi znać. Chętnie się dowiem.

Jeśli zatem chodzi o szczęście obu stron, wczytaj się uważnie w to, co teraz napiszę. Kiedy wykonujesz pracę nad sobą i tym, co Ty wnosisz w związek, największy dar otrzymujesz Ty sama. Jeśli uczysz się panować nad sobą i tworzyć dobre relacje z innymi, najwięcej korzystasz na tym Ty sama. Rozwijasz się, zmieniasz, lepiej potrafisz panować nad swoimi uczuciami, lepiej reagować na stresujące sytuacje – to konkretne umiejętności, które zyskujesz. One z Tobą zostają na zawsze. Nikt Ci ich nie odbierze. I wiesz co? To właśnie od nich zależy Twoje poczucie szczęścia.

Twoje poczucie szczęścia zależy od tego, co dzieje się w środku Ciebie, a nie od tego, co dzieje się dookoła Ciebie.

szczęśliwy związek

Jeśli więc Twoje szczęście zależy od tego, jaka Ty jesteś i jak reagujesz na sytuacje, które Cię otaczają, jakie znaczenie ma to, czy Twój mąż wykona nad sobą jakąkolwiek pracę?

Praca nad sobą to coś, z czego najwięcej korzystasz Ty sama. To, jak daleko będziesz na drodze wewnętrznego rozwoju, decyduje o Twoim szczęściu. Nie to, czy Twój mąż wykona nad sobą taką samą pracę, jak Ty.

Wróćmy też do początkowej refleksji o związku 50:50. Mówienie o tym, że obie strony muszą wnieść po równo, by związek był szczęśliwy, jest konkretnym przejawem myślenia o relacjach w kategorii 50:50. Jeśli wciąż wracasz do tego, że Twój mąż też musi wykonywać jakąś pracę, mówisz o tym i myślisz, samą siebie skazujesz na frustrację. On nigdy nie zrobi tego, co Ty robisz i jak to robisz – jest sobą i nikim innym. Koncentrowanie się na tym, co on powinien zrobić, powoduje, że jesteś w stanie ciągłego oceniania jego zachowania. Musisz wciąż czuwać i sprawdzać: czy już się zmienił? Czy już zrobił to, co powinien, czy jeszcze mam na niego naciskać? Jak to zrobić, żeby w końcu zaczął się zmieniać?

Samą siebie skazujesz na porażkę. Zajmujesz się czymś, na co masz niewielki wpływ. Możesz kontrolować tylko siebie i to, jak Ty odnosisz się do innych. Po co więc skupiać się na czymś, czego nie możesz zmienić?

 

Relacja 100:100

Muszę teraz dodać coś jeszcze. Nie piszę wcale, że to od kobiety i jej pracy zależy szczęśliwy związek. Nigdy tego nie napisałam i nie napiszę. To nie od kobiety zależy szczęśliwy związek. To od Ciebie zależy to, jak Ty się czujesz i odnajdujesz w swoich relacjach. Ponieważ kieruję artykuły do kobiet, dlatego piszę o kobietach. Równie dobrze mogłabym napisać: to od Ciebie, mężczyzno, zależy to, jak Ty się czujesz w relacjach z innymi, nie od Twojej żony. Rozumiesz, o co mi chodzi?

Nie piszę tego dlatego, że jesteś kobietą. Taki sam artykuł mogłabym skierować do Twojego męża.

Jeśli zatem związek 50:50 nigdy Cię nie usatysfakcjonuje, co może to zrobić? Związek 100:100. Ty dajesz swoje 100% i druga osoba daje swoje 100%. Ty wykonujesz swoją pracę bez względu na to, czy druga strona robi to samo. Skupiasz się tylko na tym, co należy do Ciebie. Robisz swoje. Rozwijasz się, uczysz się umiejętności potrzebnych do odpowiedniego odnoszenia się do innych, kontrolujesz swoje emocje (szczególnie złość – pisałam o tym tutaj) uczysz się stawiać mądrze granice i mówić o swoich potrzebach. Wnosisz to wszystko w relację. Bez oglądania się na to, co wnosi druga strona.

Zauważ, że nie mówię o tym, że pozwalasz sobą pomiatać, czy poddawać jakiejkolwiek przemocy. Nie! Jeśli zadbasz o swój rozwój, nie dopuścisz do tego. Będziesz mieć wszystko, co jest potrzebne do budowania dobrych relacji z innymi. Będziesz mogła tworzyć szczęśliwy związek.

Pamiętaj o tym, że samą siebie zabierasz do każdej relacji, którą tworzysz. Nawet, jeśli rozstałabyś się z aktualnym partnerem i zaczęła nowy związek, Ty zostajesz wciąż taka sama. Często dzieje się tak, że ktoś rozwodzi się w przekonaniu, że nieszczęśliwy związek to wina męża, a kiedy wchodzi w nową  relację, za kilka miesięcy znajduje się w dokładnie takiej samej sytuacji, jak przed rozwodem. Nie możesz ominąć zadania, które stoi przed Tobą: jeśli nie nauczysz się odpowiednio odnosić do innych, nigdy nie stworzysz szczęśliwego związku.

 

Wystarczy jedna osoba, by odmienić związek

Każdego dnia we wszystkich relacjach z ludźmi rozgrywa się specyficzna gra. Jedna osoba zachowuje się w określony sposób, wywołując jakąś reakcję drugiej. Ta reakcja następnie wywołuje reakcję u pierwszej osoby. I tak w kółko. Na tym polega dynamika relacji międzyludzkich.

Konkretny przykład. Żona poprosiła męża o to, aby zrobił zakupy, wracając z pracy. On tego nie zrobił – zapomniał, nie zdążył, cokolwiek. Ona czeka na niego, głodna i gotowa, by przygotować szybki obiad. Widzi jego puste ręce. Jak reaguje?

  1. W złości mówi/krzyczy/cedzi przez zęby: Ty nigdy nie robisz tego, o co Cię proszę! Jedna, drobna prośba i nie mogłeś jej spełnić?
  2. Czuje w środku złość. Oddycha kilka razy głęboko, postanawia, że nie będzie w złości robić mu wyrzutów. i mówi: Jestem bardzo głodna i zmęczona. Czy mógłbyś szybko skoczyć do sklepu koło naszego bloku, żeby kupić to, co potrzebujemy na obiad?  Zje obiad, a później, na spokojnie, powie mu, że będzie mu bardzo wdzięczna, jeśli następnym razem zakupy zrobi. Może byłoby lepiej, gdyby ustawił sobie w telefonie przypominacz?

szczęśliwy związek

Zachowanie męża i dwie, zupełnie inne reakcje żony. Jak myślisz, jak na jej zachowanie odpowie mąż? Jest bardzo prawdopodobne, że w pierwszym przypadku będzie się bronił i sam wpadnie w złość, co skończy się niepotrzebną awanturą. W drugim przypadku pójdzie po zakupy, a po południu z większą otwartością będzie rozmawiał o tym, jak ona się czuła w tej sytuacji.

Relacja to łańcuch: zachowanie – reakcja na to zachowanie – reakcja na reakcję itd.

Wystarczy zmienić jeden składnik w tym łańcuchu, aby zmieniła się jego dalsza część. Wystarczy zmienić jedną reakcję, aby zmieniła się w danej chwili cała relacja.

Dlatego wystarczy jedna osoba, aby zmienić związek. Możesz odetchnąć głęboko: nie musisz się stresować pytaniem, jak zmienić męża na lepsze.

Jeśli dokona się zmiana w Tobie, zmieni się Twoja relacja z mężem. Twoje zachowania mogą go prowadzić do reakcji, które budują lub niszczą Waszą relację. Oczywiście to działa w obie strony: jego zachowania mogą wywołać w Tobie reakcje, które budują lub niszczą związek. Jednak pamiętaj, że możesz kontrolować tylko siebie. Nie myśl więc o tym, żeby zmienić jego zachowania. Ucz się tego, jak reagować, by wyciągnąć z niego to, co najlepsze. Ucz się tego, jak wywołać jego lepszą reakcję. To Twoja część pracy: panowanie nad sobą, swoimi uczuciami, słowami i zachowaniami.

 

Wspólna praca nad związkiem

Bardzo rzadko zdarza się, aby obie osoby były gotowe i chętne do pracy nad związkiem w ten sam sposób i w tym samym czasie. Czytałam ostatnio, że ok. 75% terapii par kończy się niepowodzeniem. Zachęcam Cię: nie idź tą drogą. Nie stawiaj Twojego szczęścia na niepewnym gruncie czekania, aż Twój mąż w końcu wykona pracę, której od niego oczekujesz.

Włóż w Wasze małżeństwo swoje 100%. Rozwijaj się, ucz tworzyć dobre relacje, odkrywaj, jak panować nad swoimi emocjami. Skup się na swojej pracy, zmianie Twoich zachowań i Twoich reakcji na jego zachowania. Jeśli trzeba, zrób sobie przerwę jako mama i żona – wyjdź z domu choć na 10 minut (konkretne pomysły na to, jak zrobić sobie przerwę znajdziesz w tym artykule). Zobaczysz, że w ten sposób zmianie ulegnie cała Wasza relacja i stworzycie szczęśliwy związek.

A jaka Twoim zdaniem jest recepta na szczęśliwy związek?

Przestań próbować zadowolić męża

uszczęśliwić męża

Jeśli chcesz pokazać mężowi, że go kochasz, dawaj z siebie jak najwięcej. Ile razy słyszałaś podobne słowa? Ja wielokrotnie. I starałam się do nich stosować. Chciałam uszczęśliwić męża, robiąc to, czego on oczekiwał, nawet jeśli czułam przy tym żal, niechęć lub złość. Zwykle kończyło się to katastrofą, moim zmęczeniem i zniechęceniem: Ciągle coś od siebie daję, zmieniam się, próbuję naprawiać nasz związek i co z tego mam?

uszczęśliwić męża

 

Zniechęcenie żony

Często słyszę podobne słowa również od innych kobiet. Wkładają wiele serca i pracy w relację z mężem. Przełamują własne słabości, starają się nie narzekać, rezygnują ze słów pełnych złości… I nagle: TRRRACH. Mają dość. Czują, że miarka się przebrała. Że dłużej nie są w stanie tak funkcjonować. Bo co z tego, że ja tak dużo daję od siebie? On ciągle robi to samo! Nic się w nim nie zmienia!

Mówili mi, że jeśli ja będę dawać, to i on będzie. Jeśli ja będę spełniać jego potrzeby, to on w końcu zacznie spełniać moje. Jeśli będę dla niego cierpliwa, to on odpowie tym samym. Dobro podobno powraca, czyż nie tak?

Tymczasem rzeczywistość często jest inna. Kobieta stara się odpowiadać na potrzeby męża. Sprząta w domu, bo widzi, że on lubi, jak jest czysto. Gotuje obiady, które mu smakują. Zgadza się na jego wyjścia z kolegami na piwo. I tylko w głowie kołacze jej się myśl: Kiedy w końcu przyjdzie pora na MNIE? Kto spełni MOJE potrzeby?

Żona może robić wszystko, aby zadowolić męża. Może wciąż dawać i dawać. To jednak nie oznacza, że on stanie się idealnym człowiekiem. A ją może doprowadzić do zniechęcenia i zmęczenia.

Jak zwykle podkreślam: nie twierdzę, że tylko Ty powinnaś się starać dawać mężowi to, co najlepsze. On również przysięgał Ci to samo, to jest również jego zadanie i obowiązek. Jednak odnoszę się tylko do Twojej sytuacji, bo wierzę w to, że jedna osoba może odmienić sytuację w domu. Możesz to być Ty, ale mógłby to być również Twój mąż.

Są kobiety, które funkcjonują cały czas, mając żal o to, że nikt nie troszczy się o ich potrzeby. Inne miewają podobne myśli tylko czasem. Jeszcze inne może nigdy ich nie doświadczyły. Czy to oznacza, że te ostatnie mają idealnych mężów? Takich, którzy zawsze zachowują się właściwie i nigdy nie ranią? Którzy spełniają każdą potrzebę kobiecego serca?

Na pewno nie.

Nie ma idealnych mężów.

Każdy mąż czasem nawali. Postawi swoje potrzeby ponad potrzeby żony. Nie wysłucha. Nie przytuli, chociaż ona tego potrzebuje.

Co zatem różni te kobiety między sobą?

 

Dawaniezadowalanie – dwa sposoby budowania relacji

Ostatnio natknęłam się na wypowiedź Stacey Martino (polecam kolejny już raz), która wyjaśniła mi, o co w tym wszystkim chodzi. Dlaczego czasem nasze kobiece dawanie prowadzi do żalu wobec męża, który w naszym odczuciu daje z siebie za mało? Co więcej, wygląda na to, jakby nasze staranie nawet jego nie uszczęśliwiało!

Stacey tłumaczy, że jest różnica pomiędzy dawaniem (giving), a zadowalaniem, uszczęśliwianiem, chęcią sprawienia komuś przyjemności (pleasing). W języku angielskim łatwiej wychwycić tę różnicę już na poziomie języka. Giving i pleasing. Na potrzeby tego artykułu będę używała słów dawaniezadowalanie. To dwa zupełnie odmienne sposoby zachowania. Na czym polega różnica?

Z zewnątrz jakaś czynność wykonana przez Ciebie może być zarówno dawaniem, jak i próbą zadowolenia drugiej osoby. Nie ma zewnętrznej różnicy pomiędzy jednym i drugim.

Żona uprasowała dla męża wszystkie koszule. Czy jest to dawanie, czy robi to po to, by zadowolić męża? Zewnętrzny obserwator nie jest w stanie tego określić.

Jednak zależnie od tego, czy jest to dawanie czy zadowalanie, doprowadzi do różnych rezultatów.

 

Czym różni się dawanie od zadowalania?

Dawanie to coś, czego dokonujesz z poczuciem, że jest Ci z tym dobrze. Towarzyszą Ci pozytywne emocje. Cieszysz się, że możesz zrobić coś dla drugiej osoby. Jesteś pełna radości i zapału. Czujesz, że wspaniale jest okazywać miłość, pomagać, wspierać drugą osobę. Może to dotyczyć drobnych, codziennych spraw: zmywania naczyń, odkurzania podłogi, wstawania w nocy do dziecka. Cieszysz się, że możesz to zrobić dla swoich bliskich. Nie oczekujesz niczego w zamian.

Zadowalanie to coś, czemu towarzyszą nieprzyjemne emocje. Wykonujesz daną rzecz tylko po to, aby druga osoba się cieszyła, a sama wcale tego nie chcesz. Czujesz wewnętrzny opór, z którym wiążą się emocje typu złość lub smutek, zniechęcenie czy żal.

Wróćmy do przykładu z uprasowanymi koszulami. W trakcie pracy żonie mogły towarzyszyć dwa rodzaje emocji:

  • radość z tego, że może pomóc mężowi, odciążyć go; wdzięczność za wszystko, co on robi dla niej; lub
  • żal, że znów musi stać przy desce do prasowania tyle czasu, chociaż jest zmęczona; poczucie, że ma dość tych domowych prac i czuje się nimi przeciążona.

Oczywiście emocje mogły być nieco inne. Jednak podczas każdej czynności, którą wykonujemy, towarzyszą nam uczucia z jednej lub z drugiej strony barykady: są przyjemne lub nie. Jest w nas radość, entuzjazm, zadowolenie lub żal, złość czy zirytowanie.

Odczuwane przez nas emocje to główna różnica pomiędzy dawaniem, a zadowalaniem.

uszczęśliwić męża

 

Czy jesteś w stanie uszczęśliwić męża?

Nie jest to jednak jedyna różnica.

Chociaż przy dawaniuzadowalaniu samo zachowanie może wyglądać tak samo, jednak doprowadzi do skrajnie różnych rezultatów.

Naturalne dla człowieka jest odwzajemnianie emocji innych osób. Jeśli widzisz, że ktoś cieszy się spotkaniem i rozmową z Tobą, Ty również zaczynasz się tym cieszyć. Jeśli czujesz po drugiej stronie podirytowanie, również zaczynasz odczuwać nieprzyjemne emocje. Nie zawsze są to dokładnie takie same emocje. Jednak zwykle należą do tej samej kategorii: przyjemnych lub nieprzyjemnych.

Zależnie od tego, czy dajesz, czy raczej próbujesz zadowolić męża, otrzymujesz odmienną odpowiedź od niego. To, co odczuwasz w trakcie podejmowania działania, ma wpływ na jego reakcję. Możesz zapytać: jak to możliwe? Przecież ukrywam swoją irytację i zniechęcenie, bo go kocham i chcę dla niego dobrze! Przecież on nie wie w tej chwili, co ja czuję. Dlaczego to miałoby na niego wpłynąć?

Nawet, jeśli nie powiesz drugiej osobie, co czujesz, ona to wie. Często sama nie zdaje sobie sprawy z tego, że wie. Jej ciało i psychika odbiera płynące od Ciebie sygnały. Jeśli robisz coś, chociaż nie masz na to najmniejszej ochoty, druga osoba nie będzie się z tego cieszyć. Ona czuje Twoją niechęć, złość, zmęczenie, irytację czy żal. Czuje je i reaguje zgodnie z nimi. Odpowiada emocjami z tego samego gatunku.

Jeśli mąż zaczyna odczuwać nieprzyjemne emocje w interakcji z Tobą, mało prawdopodobne, aby zachował się w sposób, który Tobie sprawi radość. Człowiek zachowuje się źle, kiedy czuje się źle. Jeśli Twoje zachowanie budzi w nim nieprzyjemne uczucia (nawet, jeśli wszystko odbywa się na poziomie nieświadomości), jego zachowanie będzie zgodne z tymi uczuciami.

Jeśli robisz coś tylko po to, by go zadowolić, uszczęśliwić, nie czując przy tym żadnej radości, szkodzisz sobie, jemu i Waszemu małżeństwu. 

 

Co zrobić, kiedy nie mam ochoty być dobrą dla swojego męża?

Myślę, że rozróżnienie jest już jasne. Wiemy, czym jest dawanie, a czym zadowalanie. Wiemy, że prowadzą do odmiennych reakcji u drugiej osoby. Wiemy, że w takim sensie nie jesteś w stanie uszczęśliwić męża, bo Twoje próby tylko wywołują jego negatywne emocje.

I tu pojawia się ważne pytanie.

Co mam zrobić, kiedy wcale nie mam ochoty być dobrą dla swojego męża?

On mnie czymś zdenerwował, zranił, powiedział coś, co mnie zabolało, zrobił coś, o czym wie, że tego nie lubię. Nieprzyjemne emocje we mnie buzują. Nie mam ochoty z nim spokojnie rozmawiać. Nie mam ochoty znów gotować dla niego obiadu. Nie mam ochoty zajmować się dziećmi, kiedy on gra w piłkę.

Co wtedy?

Zacisnąć zęby i zrobić, co trzeba, w imię miłości?

Byłoby to zadowalanie, a wiesz już, że ono Wam szkodzi. Nie daje rezultatów, których oczekujesz. Nie buduje Waszej więzi. Nie doprowadzi Was do szczęścia małżeńskiego. Dlatego nie jest odpowiedzią na Twoje pytania.

Co zrobić?

uszczęśliwić męża

 

Wykonaj swoją pracę.

Twoją pracą w takiej chwili jest zadbanie o swoje emocje. 

Jeśli zmienią się Twoje emocje, będziesz mogła dać z radością i entuzjazmem. Nie będziesz myślała o tym, jak zmienić męża na lepsze.

Ucz się swoich emocji. Poznawaj je. Rozmawiaj lub pisz o nich. Zdobywaj wiedzę o tym temacie, abyś wiedziała, jak możesz sobie pomóc. Nie zachęcam Cię do negowania swoich uczuć. Jeśli przychodzą, daj sobie ich doświadczyć.

Emocje są powiązane z naszymi myślami, z tym, jak postrzegamy sytuację. To, co myślisz o swoim mężu i jego zachowaniu wpływa na to, co czujesz w relacji z nim. Jeśli skupiasz swoje myśli na jego błędach, porażkach, tym, co robi źle, będziesz odczuwać wobec niego nieprzyjemne emocje nieomal cały czas. Jeśli natomiast dostrzegasz to, co dobre, dziękujesz mu za to, doceniasz go – wtedy częściej będą Ci towarzyszyły pozytywne emocje.

Wykonaj swoją pracę. Masz wpływ na swoje emocje poprzez kształtowanie swoich myśli. Prowadź dziennik wdzięczności. Wyrażaj na głos codziennie podziękowanie dla męża za jego konkretne zachowania. Pamiętaj, aby zadbać o siebie, swój odpoczynek i rozwój. Jeśli jesteś wierząca, szukaj pomocy na modlitwie. Praktykuj uważność.

Przestań próbować zadowolić (i tak uszczęśliwić) męża. Nie jesteś w stanie tego zrobić! Wykonaj swoją część pracy. Wtedy będziesz mogła dawać swoją uwagę, czas i pracę z entuzjazmem i radością, nie oczekując niczego w zamian. Paradoksalnie dopiero wtedy mąż odpowie Ci tym samym. W ten sposób budujecie szczęśliwy związek.

 

Jak podoba Ci się teoria dawania vs zadowalania?

Przez wspólne posiłki do lepszego radzenia sobie w życiu

wspólne posiłki

Stół w kuchni. Zwykły mebel, taki sam, jak pozostałe. A jednak może mieć wielki wpływ na Twoją rodzinę. Wiele osób wspomina ze swojego dzieciństwa stół w kuchni, przy którym toczyło się życie. Tam odrabiało się lekcje, jadło obiady, rozmawiało z mamą o tym, co słychać w szkole. Inni nie mają takich wspomnień, bo ten mebel nie odgrywał w ich domu tak wielkiej roli. Nie o sam przedmiot tutaj chodzi, raczej o to, co dzieje się przy nim. Jego obecność to szansa na stworzenie miejsca, przy którym nie tylko zjecie wspólne posiłki, ale również będziecie nawiązywać silną więź rodzinną.  

wspólne posiłki

Dlaczego wspólne posiłki są takie ważne?

Czy wiesz o tym, że jedzenie wspólnych posiłków może pomóc określić, jak dzieci będą radziły sobie w dorosłym życiu? Badania pokazują, że jest to najlepszy wskaźnik ich zachowania. Im częściej dzieci jedzą wspólne posiłki z rodzicami, tym lepiej radzą sobie w szkole i rzadziej mają problemy z alkoholem i narkotykami. Rzadziej też cierpią na depresję i popełniają samobójstwa. Później rozpoczynają życie seksualne.

I to wszystko tylko dlatego, że jadły ze mną obiady?!

Te wyniki badań można wytłumaczyć na kilka sposobów:

  • rodziny, które jedzą razem, więcej ze sobą rozmawiają – tym samym mają silniejszą więź ze sobą,
  • rodzice, którzy mają czas i chęci, aby jeść posiłki z dziećmi, prawdopodobnie wyrażają swoją miłość również na inne sposoby, dając dzieciom swoją uwagę i wsparcie,
  • rodziny, które zachowują pewną strukturę działania, lepiej dbają o to, aby dzieci angażowały się w zajęcia szkolne,
  • wspólne posiłki przekształcają poszczególne osoby w członków grupy, którą jest rodzina – każdy czuje się z nią bardziej związany, a tym samym ma ona większy wpływ na młodych ludzi niż ich grupa rówieśnicza,
  • dzieci potrzebują poczucia bezpieczeństwa, które tworzą rodzinne rytuały, takie jak na przykład wspólne posiłki.

Pomyśl o tym, jak wielki wpływ na Twoje dzieci może mieć częste jedzenie wspólnie obiadów lub kolacji. To niezbyt wygórowana cena za możliwość zadbania o ich bezpieczeństwo w dorosłym życiu. Im częściej jecie razem, tym lepiej Twoje dzieci będą radziły sobie z problemami.

Jedzenie jest dla mnie bardzo ważne. Dbam o to, co wkładamy do naszych ust. Ale w rodzinnych posiłkach nie chodzi tylko o to. Liczy się tworzenie poczucia wspólnoty: to jest moje miejsce, moja rodzina. Dzieci tak wiele mogą nauczyć się przy wspólnym stole! Tego, jak się zachowywać, jak rozmawiać, jak przygotowywać posiłki i zastawić stół lub na czym polega dbanie o drugą osobę.

 

Wskazówki, które ułatwią Ci zadbanie o wspólne posiłki

1. Staraj się myśleć i skupić na tym, czego na pierwszy rzut oka nie widać.

Na każdym etapie życia rodziny pojawiają się jakieś trudności przy wspólnych posiłkach. Małe dzieci nie chcą długo siedzieć przy stole, są wybredne, rozrzucają jedzenie i rozlewają napoje, a starsze kłócą się z rodzeństwem. Nie jesteś w stanie całkowicie tego wyeliminować. Pomyśl jednak o tym, co dzieje się głębiej. Wspólne posiłki to szansa na spotkanie, rozmowę, okazanie sobie miłości i troski, poznawanie się – to wszystko jest warte trudu, który trzeba w nie włożyć.

2. Pamiętaj, że życie rodzinne ma swoje etapy.

Za niedługi czas Twoje małe dzieci nauczą się same jeść i nie będą się przy tym koszmarnie brudzić. Nauczą się dobrych manier i będzie szansa normalnie z nimi porozmawiać. Dlatego nie rezygnuj ze wspólnych posiłków. Praca, którą włożysz w nie teraz zaowocuje za niedługi czas.

3. Zrób to, co w danym czasie możesz.

Jeden wspólny obiad w tygodniu jest lepszy niż nic, a dwa obiady są lepsze niż jeden. Im ich więcej, tym lepiej. Nie żyjemy jednak w idealnym świecie, dlatego zróbcie tyle, ile możecie zrobić. Jeśli Twój mąż lub Ty codziennie wracacie późno z pracy, niech dzieci jedzą obiad z drugim rodzicem, a wszyscy razem zasiadajcie do stołu w weekendy.

wspólne posiłki

4. Zdecyduj, co jest dla Ciebie ważne.

Jednym z największych wrogów wspólnych posiłków jest pośpiech i zabieganie. Im Twoje dzieci będą starsze, tym więcej zajęć będą miały. Zastanów się jednak: czy jest dla nas ważne, abyśmy jedli obiad lub kolację na tygodniu razem, chociaż w jeden dzień? Czy dzieci rzeczywiście muszą chodzić na wszystkie zajęcia dodatkowe, jakie tylko przyjdą im do głowy? Jeśli chcecie jeść wspólnie, wybierzcie konkretne dni i ustalcie, że każdy ma zadbać o to, aby być w tym czasie w domu. Jeśli zastanawiasz się, jak znaleźć czas na wszystko, zerknij tutaj.

5. Wyłączcie telewizor, komputer i odłóżcie telefony.

Po całym dniu zajęć i pracy wielką pokusą może być patrzenie w ekran telewizora. Spotkanie i rozmowa wymaga wysiłku. Jednak patrząc w ekran podczas jedzenia nie nawiązujesz relacji z bliskimi, nawet, jeśli robicie to wspólnie.

6. Uczyńcie wspólne posiłki czasem wyjątkowym.

Znajdźcie na to jakiś własny, rodzinny sposób. Może do każdego obiadu będziecie zapalać świece lub włączać cicho muzykę do kotleta. Może w trakcie posiłku będziecie dziękować sobie za to, co wydarzyło się w ciągu dnia. To wy jako rodzice musicie zadbać o atmosferę przy stole. Nie skupiaj swojej uwagi na kłótniach i narzekaniach.

7. Jedzenie jest ważne, ale nie tylko ono.

Jeśli nie masz czasu, zrezygnuj z gotowania skomplikowanych potraw. Rób posiłki proste i odżywcze. Warzywa mrożone, posypane przyprawami i serem cheddar są smaczne i szybkie w przygotowaniu. Do tego możesz dorzucić nieco podsmażonego mięsa z kurczaka i gotowe. Możesz wykorzystać niektóre pomysły na drugie śniadanie i dorzucić je do obiadu. Wybieraj proste posiłki, aby swoje siły skierować przede wszystkim na wspólnie spędzony czas, a nie przygotowania. Niezbędna jest tu wiedza, jak planować posiłki, by zaoszczędzić czas i energię.

8. Zaangażuj całą rodzinę.

To są obiady rodzinne, a nie posiłki samej mamy.  Dziel się pracą, począwszy od zakupów przez gotowanie i sprzątanie. Pamiętaj, aby zadbać o siebie, abyś miała dobry humor na czas jedzenia. Możesz wprowadzić zasadę, że w jeden konkretny dzień tygodnia Twoje dziecko gotuje z Tobą w kuchni. Jeśli jest już nastolatkiem, to ono może być odpowiedzialne za obiad danego dnia, Ty tylko mu pomagasz. Sprzątajcie po jedzeniu razem. Każdy niech ma przydzielone jakieś zadanie. Możecie włączyć swoją ulubioną muzykę przy przygotowaniach i sprzątaniu. Niech ten czas również będzie okazją do umacniania więzi między Wami.

9. Spraw, aby rozmowa była interesująca dla wszystkich.

Dzieci niekoniecznie chcą słuchać skomplikowanej rozmowy o pracy Twojej lub męża, z której nic nie rozumieją. Dialog przy stole ma być ciekawy dla każdego. Aby Ci pomóc, przygotowałam zestaw starterów do rozmowy przy rodzinnym posiłku, który możesz pobrać poniżej.

Pobierz Tematy do rozmowy podczas posiłków rodzinnych

wspólne posiłki

Stół w domu może być zwykłym meblem, takim jak każdy inny. Może być również miejscem budowania Waszej rodzinnej tożsamości, kultury, tradycji i zwyczajów. Stwarza okazję do spotkania, rozmowy i budowania więzi. A to one decydują o tym, jaka jest Wasza rodzina. To one decydują o tym, jak odpowiecie na pytanie: Czy dobrze jest być częścią naszej rodziny, czy to powód do radości i dumy?

 

Jakie znaczenie mają wspólne posiłki w Waszym domu?

Mój sposób na szczęście rodzinne

szczęście rodzinne

Po drugim porodzie nieomal przez dwa tygodnie leżałam w łóżku. Chodziłam i siedziałam tylko tyle, ile było to niezbędne. Rana po nacięciu krocza kiepsko się goiła. W tym czasie byliśmy u mamy mojego męża, która bardzo nam pomagała. Codziennie też wpadał do nas chociaż na chwilę przyjaciel naszej rodziny, który mieszka blisko mamy Adriana. Gadaliśmy, jedliśmy razem obiady, bawił się z naszym starszym synem, przynosił nam zakupy ze sklepu, kiedy Adrian był w pracy. Jego obecność i pomoc była nieoceniona w tym trudnym dla mnie czasie. Dbałość o przyjaźń to jeden z moich sposobów na szczęście rodzinne.

szczęście rodzinne

Mąż mi wystarczy…

Dawno temu zauważyłam często powtarzającą się prawidłowość. Kiedy osoba wchodzi w związek, w odstawkę idą dotychczasowi przyjaciele, przynajmniej na jakiś czas. Myślę, że jest to proces naturalny: chcemy jak najwięcej czasu spędzać z ukochanym, poznać go i dzielić z nim wszystko, co dla nas ważne. Naturalne więc jest to, że nieco odsuwamy się od innych osób, aby mieć czas i przestrzeń na rozwijanie relacji.

Jednak nie we wszystkich przypadkach następuje później ponowne zbliżenie się do przyjaciół. Małżeństwo, praca, pojawienie się dzieci – jest coraz mniej czasu na utrzymywanie bliskich relacji z osobami spoza rodziny. 

Wiele kobiet nieświadomie wpada w niebezpieczny sposób myślenie: relacja z mężem wystarczy mi do szczęśliwego życia. Zaczynają oczekiwać, że mężczyzna zaspokoi każdą ich potrzebę: będzie jednocześnie silny, odważny, stanowczy, ale też czuły, rozmowny i uczuciowy. Zawsze gotowy, aby wysłuchać i wesprzeć. Zawsze będzie potrafił wyrazić uczucia i o nich rozmawiać. Zawsze będzie można na nim polegać i schronić się w jego silnych ramionach. Będzie z entuzjazmem podzielał zainteresowania żony i w nie się angażował.

Takie myślenie o małżeństwie może powodować wiele problemów. Kobieta wkłada na barki męża ciężar nie do udźwignięcia. Żaden człowiek na świecie nie jest w stanie sam odpowiedzieć na wszystkie potrzeby drugiej osoby. Żaden mąż nie wystarczy kobiecie do pełni szczęśliwego życia. Jeśli tego oczekujesz, czeka Cię wielkie rozczarowanie.

Aby zadbać o szczęście rodzinne i poczucie spełnienia, potrzebujesz relacji z innymi ludźmi. Twój mąż nie zawsze będzie w stanie sprostać Twoim oczekiwaniom. Nie zawsze będzie umiał Cię wysłuchać. Czasem będzie potrzebował ciszy, kiedy Ty będziesz chciała rozmawiać. Będzie chciał obejrzeć mecz, kiedy Ty będziesz chciała pójść na spacer. Dobrze jest, abyście nawzajem sobie pomagali i zaspokajali swoje potrzeby. Jednak nie zawsze jest to możliwe do wykonania.

Twój mąż to człowiek, który ma różne słabości i braki, tak samo jak Ty. Nie jest w stanie zaspokoić każdej Twojej potrzeby. Dlatego zatroszcz się o samą siebie, dbając o relacje z innymi ludźmi.

 

Jak przyjaciele wpływają na szczęście rodzinne?

Zarówno ja, jak i Adrian, weszliśmy w związek z gronem przyjaciół u boku. Od samego początku bardzo dbaliśmy o to, aby poznawać nawzajem swoich przyjaciół i spędzać z nimi dużo czasu. Zależało nam na tym, aby wprowadzić siebie nawzajem w naszą codzienność. Uczyliśmy się być parą wśród naszych bliskich. To był długi i czasem trudny proces, ale przyniósł wspaniałe efekty. Moi przyjaciele stali się bliscy Adrianowi i na odwrót.

Przyjaźń jest dla mnie ogromną wartością. Jest stałym i naturalnym elementem naszego rodzinnego życia. Co zyskujemy, dzięki temu, że mamy grono bliskich przyjaciół?

  • Mam poczucie, że mój mąż staje się bardziej męski dzięki temu, że ma regularny kontakt z przyjaciółmi. Gra z nimi w piłkę nożną, czasem spędza męski wieczór przy grach planszowych, rozmawia i żartuje w sposób, w który nie może ze mną (z prostego powodu: bo nie jestem mężczyzną). Kiedy przez dłuższy czas nie ma możliwości spędzić czasu w męskim gronie, widzę różnicę w jego zachowaniu. Wtedy wysyłam go na takie spotkanie, bo wraca po nim odnowiony i rozluźniony.
  • Ja sama jestem inna po spotkaniu z moimi przyjaciółkami. Odpoczywam i rozmawiam inaczej niż z mężem. Bardzo potrzebuję kontaktu z nimi, bo w małżeństwie nie zawsze udaje mi się zaspokoić moją potrzebę rozmowy. I jest to zupełnie normalne! Jeden telefon do przyjaciółki i jestem bardziej uśmiechnięta i pełna życia. Ma to ogromny wpływ na nasze szczęście rodzinne.
  • Wiem, że w każdej sytuacji możemy liczyć na pomoc przyjaciół. Jeśli tylko mają czas – będą dla nas wsparciem. Kiedy rodziłam Jasia i okazało się, że Adrian może być przy porodzie, nasz przyjaciel wziął sobie dzień wolnego w pracy, aby zająć się przez kilka godzin Frankiem. Niezliczoną ilość razy wspieraliśmy się w drobnych sprawach: przy przeprowadzkach, zakupach, zawożeniu się w różne miejsca, przenocowaniu całej naszej rodziny… To wszystko jest dla nas zupełnie normalne i naturalne. Nie muszę się zastanawiać, czy będą chcieli nam pomóc. To oczywiste – jeśli tylko w danej chwili mogą to zrobić, na pewno to zrobią. Tak samo my.
  • Wiele razy doświadczyłam tego, że czas spędzony z przyjaciółmi pomaga mi na nowo docenić mojego męża. Kiedy przeżywaliśmy trudne chwile, łatwiej było nam spotykać się w gronie bliskich, niż spędzać czas tylko ze sobą. Dzięki temu patrzyłam na Adriana oczami moich przyjaciół, na nowo zauważałam jego wspaniałe cechy. Mogłam znów skupić się na tym, co między nami pozytywne i dobre.
  • Nasi synowie mają grono wspaniałych wujków i cioć. Bawią się z nimi, rozmawiają, uczą się od nich wielu rzeczy. Jeśli trzeba, przyjaciele, którzy mieszkają blisko nas, mogą się nimi zająć. To nasza wioska, która wspiera nas w wychowywaniu i również buduje nasze szczęście rodzinne. Dodatkowo nasze dzieci mają możliwość spędzać czas z dziećmi naszych przyjaciół.

szczęście rodzinne

Jak zdobyć i utrzymać przyjaźń?

Przyjaźń nie przychodzi sama. Jej początek zwykle jest przypadkowy, jednak jej podtrzymanie i rozwój wymagają świadomej pracy. Nie wszystkim udało się utrzymać przyjaźnie z czasów szkoły lub studiów. Czy jest zatem szansa, aby w wieku dorosłym nawiązać tego typu relacje?

Myślę, że jest to możliwe. Co więcej – jest to warte wysiłku i pracy! Przyjaźń i małżeństwo mogą wspaniale się uzupełniać. Oczywiście dobrze, jeśli małżonek również jest naszym przyjacielem. Nie zmienia to faktu, że warto zadbać o relację poza domem, bo od nich również zależy nasze szczęście rodzinne.

 

Możesz rozwijać w sobie pięć typów zachowań, które pomogą Ci zdobyć i zatrzymać przyjaciół.

 

  1. Bądź na 100% obecna, kiedy spędzasz czas z drugim człowiekiem.

Skup swoją uwagę na tym, co mówi i robi. Nie zerkaj na telefon, nie przeglądaj internetu. Jeśli to możliwe nie odbieraj w tym czasie połączeń. Możesz ćwiczyć tę umiejętność, kiedy jesteś ze swoim dzieckiem. Na dziesięć minut skup się tylko na nim, na wspólnej zabawie. W danej chwili nic więcej się nie liczy.

2. Troszcz się o drugą osobę.

Jeśli poznałaś jakąś mamę w przedszkolu swojego dziecka i opowiedziała Ci coś o sobie, przy najbliższym spotkaniu odwołaj się do tego, co Ci powiedziała. Pokaż, że jej słuchasz i pamiętasz, co powiedziała. Jeśli widzisz, że potrzebuje jakiejś pomocy, zaoferuj ją, jeśli możesz spełnić swoją obietnicę. Chodzi o drobne gesty. Czasem wystarczy, że wypowiesz słowa zrozumienia dla jej zmęczenia czy kłopotów z dzieckiem.

3. Bądź dostępna.

Wiem, że Twoje życie jest pełne obowiązków i zadań do wykonania. Zadaj sobie jednak pytanie: co jest dla mnie najważniejsze? Jeśli na tej liście znajduje się przyjaźń, daj innym swój czas. Kiedy przyjaciel prosi Cię o spotkanie, zastanów się, czy jest możliwość, aby je zorganizować. Możecie spotkać się w kawiarni z kącikiem dziecięcym lub na placu zabaw. Ty sama zadzwoń i zabiegaj o spotkanie. Był taki czas w moim życiu, kiedy miałam poczucie, że to wyłącznie ja dbam o to, aby spotykać się z przyjaciółkami. Stopniowo zauważyłam, że niektórzy ludzie mają znacznie większą trudność z dbaniem o relacje niż ja. Cieszą się, kiedy wykażę inicjatywę, chociaż sami przejawiają ją rzadziej. Zaczęłam więc doceniać, kiedy moje przyjaciółki zabiegają o kontakt. Dbam o to, żeby nie wyliczać im, ile która włożyła w naszą relację.

4. Przedkładaj jakość relacji nad ich ilość.

W dobie facebooka i mediów społecznościowych może nam się wydawać, że mamy wokół siebie wielu bliskich ludzi, bo przecież utrzymujemy kontakt z dużą ilością osób. Często jest to tylko złudzenie. To, że oglądasz czyjeś zdjęcia na facebooku nie oznacza, że dbacie o swoją relację! Ja wolę mieć mniej przyjaciół, ale spędzać z nimi więcej czasu: rozmawiać, robić coś razem, bawić się, odpoczywać. Do minimum ograniczam spotkania z dalekimi znajomymi, świadomie rezygnuję z podtrzymywania niektórych kontaktów. Angażuję wiele swojego wysiłku w dbanie tylko o kilka najważniejszych relacji w moim życiu. Dzięki temu mam osoby, którym mogę całkowicie zaufać, z którymi uwielbiam spędzać czas i które z każdym dniem znam coraz lepiej.

Kiedy jedziemy na kilka dni do mamy Adriana, nieomal codziennie spotykamy się z przyjaciółmi. Czasem jemy razem obiad, idziemy na plac zabaw z dziećmi, spędzamy razem wieczór, rozmawiając lub grając w coś. Bardzo sobie cenię ten codziennym, zwykły czas spędzony razem. Od tego również zależy szczęście w rodzinie.

5. Bądź takim przyjacielem, jakiego chciałabyś mieć.

Jakich cech oczekujesz od swojego przyjaciela? To kluczowe pytanie, które pomoże Ci być lepszą przyjaciółką dla innych. Ja chcę, aby moi bliscy byli wobec mnie szczerzy i prawdziwi, cieszyli się z moich sukcesów i wspierali mnie w kryzysach, dopingowali mnie w moich przedsięwzięciach, słuchali mnie bez oceniania, pamiętali o tym, co jest dla mnie ważne. W ten sam sposób zachowuję się wobec nich – raz wychodzi mi to lepiej, raz gorzej.

Dawaj innym to, co sama chciałabyś otrzymać.

szczęście rodzinne

Przyjaźń jest wartością, która nieco straciła znaczenie we współczesnym świecie. Dla mnie jest jak piękna perła, której warto szukać. Można przeżyć swoje życie bez niej, jednak z nią staje się ono znacznie bogatsze i bardziej radosne. Bez wahania mogę powiedzieć, że nasze szczęście rodzinne w znacznym stopniu zależy od relacji z naszymi przyjaciółmi.