5 pomysłów, czym zastąpić nagrody i pochwały w wychowaniu dziecka

co zamiast nagród

W artykule: Dlaczego nagrody i pochwały w wychowaniu prowadzą do innych rezultatów, niż byś chciała? Co zamiast nagród, aby zachęcać dziecko do dobrych działań?

Madzia od początku pobytu w przedszkolu patrzyła z obawą na równoważnię na placu zabaw. Była wysoka, kołysała się na boki, wydawało się jej, że łatwo z niej spaść… Przez dwa pierwsze miesiące omijała ją szerokim łukiem.

Pewnego dnia z mocno bijącym sercem postawiła swoje stopy na cienkim kawałku drewna. Powoli przesuwała się do przodu. Słyszała swój głośny, przyspieszony oddech. Po minucie, która wydawała się jej wiecznością, poczuła pod nogami stabilne podłoże. Wypuściła z siebie powietrze z głośnym świstem.

W tej samej chwili podbiegła do niej pani Kasia, jej opiekunka. Uśmiechnęła się szeroko, głośno i z entuzjazmem komentując: Wow, Madziu, ale świetnie sobie poradziłaś z tym przejściem! To był niezły wyczyn!

Madzia przez kolejne miesiące nie zdecydowała się po raz drugi przejść po chybotliwej równoważni.

co zamiast nagród

Skąd to całe zamieszanie wokół nagród i pochwał?

Od jakiegoś czasu coraz bardziej popularne robi się unikanie nagród i pochwał w wychowaniu (o karach pisałam m.in. tutaj).

Dlaczego? Co jest niewłaściwego w nagradzaniu i chwaleniu dziecka za określone zachowania? Przecież większość z nas wzrastała w takiej atmosferze. Wiele dzieci wydaje się bardzo pozytywnie reagować na takie działania. Cieszą się z niego, chcą więcej, same się dopominają o pochwałę. Dlaczego więc im tego nie dawać?

I co stosować zamiast nagród i pochwał?

Jest wiele powodów, dla których nagrody i pochwały wpływają negatywnie na wychowanie dziecka. Skupię się na dwóch.

 

1. Dziecko uczy się, aby poszukiwać motywacji do działania poza samym sobą, a nie w sobie.

Większość dzieci rodzi się z naturalną tendencją do poznawania świata, próbowania nowych rzeczy i podejmowania działań, które na początku są dla nich trudne w opanowaniu. Mają wewnętrzną potrzebę zdobywania samodzielności i eksplorowania otoczenia.

Kiedy jednak za swoje zachowanie otrzymuje nagrody lub pochwały z zewnątrz, stopniowo uczy się, aby szukać motywacji do działania poza sobą. Samodzielne zbudowanie wieży z klocków przestaje być ekscytujące samo w sobie, ważniejsze staje się usłyszenie od kogoś innego: Świetnie sobie z tym poradziłeś! 

Jak zatem wzmacniać u dziecka motywację wewnętrzną do uczenia się i zdobywania mistrzostwa w różnych działaniach? Pomóż mu nauczyć się spoglądać nie na ocenę innych, ale na to, co dzieje się wewnątrz niego po wykonaniu jakiejś czynności.

Wspięło się na drabinki wyżej, niż zwykle? Jak się z tym czuje?

Pomalowało obrazek bez wychodzenia za linię? Co to dla niego znaczy?

Pomogło bratu posprzątać zabawki? Jak to wpłynęło na ich relację?

co zamiast nagród

2. Dziecko uczy się, że rodzice (inni ważni dorośli) mają wobec niego określone oczekiwania, które należy spełnić, by zasłużyć na miłość i pozytywne uczucia.

Kiedy mówisz do dziecka słowa typu Jesteś taki mądry! po wykonaniu jakiegoś zadania, ono słyszy raczej: Lepiej, abym robił tylko te rzeczy, w których jestem dobry… Jeśli coś mi się nie uda, rodzice będą rozczarowani… Widocznie mądrym albo się jest, albo się nie jest, mam nadzieję, że ja jestem…

Wychowanie, w którym dominują nagrody i pochwały, dryfuje w kierunku warunkowej miłości. Twoje dziecko czuje, że powinno zasłużyć na Twoją pozytywną ocenę poprzez wykonanie określonych czynności w bardzo konkretny, wymagany przez Ciebie sposób. To może budzić w nim wiele obaw.

Co będzie, jeśli mi się nie uda? Czy rodzice nadal będą ze mnie zadowoleni? Czy nadal będą mnie kochać?

Dlatego po różnych wykonanych przez siebie czynnościach zwraca się w kierunku rodziców z niemym lub wypowiedzianym na głos pytaniem: Podoba się wam? Dobrze to zrobiłem? 

Czy w takim razie nie możesz pokazać dziecku, że cieszysz się tym, co i jak zrobiło? Co zamiast nagród i pochwał w wychowaniu?

 

Skuteczne pomysły, co stosować zamiast nagród i pochwał

1. Skup się na dziecku, a nie na jego osiągnięciach.

Kiedy Twoje dziecko przybiega, aby powiedzieć Ci o tym, że ułożyło puzzle, skup się na nim, a nie na tym, co udało mu się zrobić. Patrzysz na nie, nie na jego osiągnięcia. To ono jest ważne.

Ono samo czuje, że samodzielne ułożenie wszystkich puzzli czy wdrapanie się na wysoki fotel było dla niego ekscytującym wydarzeniem. Mówią mu o tym uczucia, która ma wewnątrz siebie. Nie potrzebuje Twojej oceny tego, co zrobiło. Chce, żebyś spojrzała na nie, zobaczyła, co się z nim teraz dzieje.

 

2. Nie chowaj i nie hamuj swoich emocji.

Jeśli Twój syn wszedł na drabinkę, na którą jeszcze tydzień temu nie potrafił się wdrapać, może pojawić się w Tobie radość, entuzjazm, ekscytacja jego odwagą i nowymi umiejętnościami. To naturalne, przecież to Twoje dziecko! Każda nowa czynność może budzić Twój podziw. Nie musisz tego ukrywać, wprost przeciwnie.

Jeśli widzisz u dziecka entuzjazm i radość, dziel je razem z nim. Ono po to przychodzi do Ciebie, by doświadczyć wspólnego przeżywania sukcesów. Wyraź swoje uczucia przez ton i tembr głosu, mowę ciała i słowa, których używasz. Empatia, czyli współdzielenie emocji, wspiera budowanie wewnętrznej motywacji.

Powiedz z entuzjazmem (jeśli go odczuwasz!): Ooo, widzę, że dopasowałeś wszystkie puzzle do siebie!, a nie Świetna robota, ułożyłeś puzzle, podoba mi się.

Kiedy dziecko doświadczy wspólnoty emocji, budzą się w nim myśli typu: Tak, chciałem ułożyć puzzle i to zrobiłem. Spójrz. Czuję się z tym świetnie!

Ważne jest jednak to, aby nie nakładać na dziecko swoich emocji, jeśli ono doświadcza czegoś zupełnie przeciwnego. Dobrym przykładem jest tutaj opowieść z początku artykułu. Madzia podczas przechodzenia po równoważni czuła przede wszystkim obawę, a nie ekscytację. Kiedy jej opiekunka skwitowała to wesołym, głośnym i pełnym entuzjazmu Wow, świetnie, to był niezły wyczyn!, ona znów zablokowała się na stresujące ją doświadczenie.

Lepszym wyjściem w podobnej sytuacji byłoby powiedzenie: Madziu, widziałam, że to przejście kosztowało Cię wiele wysiłku! Jak się teraz czujesz?

 

3. Opisz to, co widzisz.

W swoim opisie skup się przede wszystkim na procesie pracy, a nie na jej efekcie. Opis sytuacji jest dobrą odpowiedzią na pytanie, co zamiast nagród i pochwał.

Wytrwałość, kilkukrotne podejmowanie prób, przełamywanie swoich obaw – jeśli widzisz je w zachowaniu dziecka, powiedz o nich. Do swoich słów dodaj emocje, które Ci towarzyszą i które widzisz u niego.

Wow! Pracowałeś nad tym wytrwale i nie poddałeś się frustracji. Nie zrezygnowałeś, chociaż kilka razy nie mogłeś znaleźć odpowiedniego miejsca dla tego puzzla!

co zamiast nagród

4. Opisz, co dziecko zrobiło, by osiągnąć sukces.

W swoim opisie możesz pójść o krok dalej i pokazać strategię, którą dziecko przyjęło, by osiągnąć efekt, o który mu chodziło. W ten sposób pomagasz mu uświadomić sobie, jakie konkretne działania pozwoliły mu dojść do punktu, w którym się znalazło.

O, widzę, że rozpocząłeś układanie od zewnętrznych puzzli. W ten sposób mogłeś później kolejne elementy dokładać do ramki, którą zrobiłeś na początku.

 

5. Podziękuj, kiedy jest na to odpowiedni czas.

Czasem wystarczy wyrazić swoją wdzięczność za coś, co dziecko zrobiło.

Jeśli jego działanie wniosło jakiś pozytywny element w Twoje życie, Twój dzień czy w Waszą relację, podziękuj za to.

Sam zmieniłeś koszulkę! To przyspieszy nasze wyjście z domu. Dziękuję, dzięki temu nie spóźnię się do pracy.

 

Rodzice mają duże wpływ na kształtowanie motywacji wewnętrznej lub zewnętrznej u dziecka. Pamiętaj jednak, że wielka tragedia się nie wydarzy, jeśli od czasu do czasu Twój syn czy córka usłyszy od kogoś (również od Ciebie) słowa typu Dobra robota, Świetnie się spisałeś lub otrzyma za coś nagrodę (np. w przedszkolu czy w szkole). Uczenie się tego typu podejścia może zająć Ci sporo czasu i nie martw się, że w ten sposób niszczysz życie swojego dziecka na zawsze. To nie jest prawdą.

Jeśli w Twoim domu wprowadzacie taki styl komunikowania się z dzieckiem (lub nawet Ty sama to robisz, Twój mąż nie jest do tego przekonany), a w innych środowiskach spotyka się z czymś innym, również nie jest to katastrofa. To relacja z rodzicami ma najsilniejszy wpływ na dziecko. Twoja postawa wobec niego ma największe znaczenie.

W Twojej relacji z dzieckiem skupiaj się na nim, a nie na jego osiągnięciach. W ten sposób będzie mogło doświadczyć od Ciebie bezwarunkowej miłości, która jest najlepszym startem do podejmowania wszelkich nowych wyzwań. Spójrz na nie, zobacz jego emocje, spróbuj poczuć to, co ono czuje i tym się z nim podziel. Współdzielenie doświadczenia jest dla niego ważniejsze i bardziej motywujące niż Twoja ocena tego, co zrobiło. Tak jak w przypadku małej Madzi – zatrzymanie się dorosłego na swojej interpretacji wydarzenia sprawiło, że Madzia znów wycofała się z tego, co zrobiła.

Powoli ucz się, co zamiast nagród w wychowaniu. Wprowadzaj nowe zachowania krok po kroku. Twoje dziecko potrzebuje Ciebie, a nie Twoich pochwał. 

 

A jakie Ty masz podejście do nagród i pochwał w wychowaniu?

Bez tego nie zrobisz żadnego kroku do przodu w rozwoju osobistym

jak pracować nad sobą

W artykule:Jak pracować nad sobą, by odnosić sukcesy? Co robić, by wprowadzać rzeczywiste zmiany? Zobacz, od czego musisz zacząć, by nie ponieść porażki

Od dobrych kilku miesięcy prowadzę grupę na facebooku „Małżeństwo, rodzicielstwo i rodzina – grupa wsparcia dla kobiet„.

Te kilka miesięcy pokazało mi, że jest jedna sprawa, która blokuje bardzo dużej ilości osób możliwość wprowadzenia zmian w swoim własnym życiu i w relacjach z innymi ludźmi.

Coś, co jest obecne nieomal wszędzie (szczególnie w różnych grupach na facebooku!). Wiele osób jest do tego przyzwyczajonych i myśli, że nie da się inaczej żyć i rozmawiać ze sobą.

jak pracować nad sobą

Jak pracować nad sobą, by widzieć efekty?

Zapraszam Cię do tego, abyś dokonała pierwszego, ważnego kroku w swoim rozwoju.

Zacznij brać osobistą odpowiedzialność za swoje uczucia, reakcje i zachowanie. Bez tego będziesz wciąż kręcić się w kółko i szukać winnych wokół siebie. Nie będziesz w stanie dokonać żadnej znaczącej zmiany w samej sobie i w swoich relacjach z innymi.

Jeśli chcesz wiedzieć, jak pracować nad sobą, zacznij od tego. Na inne sprawy przyjdzie czas później.

Praca nad sobą to długofalowy proces, w którym możesz nauczyć się wielu konkretnych narzędzi i strategii działania. Będzie to możliwe tylko wtedy, jeśli skupisz swój wzrok i myśli na tym, co Ty możesz zrobić i zmienić, a nie na tym, co powinni zrobić i zmienić inni.

Oczywiście zawsze masz wybór.

Możesz pójść w przeciwnym kierunku i wciąż rozpamiętywać to, co w Twoim odczuciu inni robią źle. Słuchać tego, jak koleżanki czy rodzina Ci przytakują: Tak, Twój mąż powinien zrobić to i tamto, zachowuje się jak świnia, olewa Cię i Twoje potrzeby! Takie rozmowy na chwilę dają Ci odczucie ulgi (bo przecież to ON jest tym złym i to ON ma się zmienić), ale co z tego? Nadal nic się nie dzieje i wciąż trwasz w sytuacji, która jest dla Ciebie trudna i bolesna.

 

Odsłuchaj poniższe nagranie, które kieruję szczególnie do osób z mojej grupy na facebooku. Jeśli jednak na niej nie jesteś, również możesz skorzystać z tego, co w nim mówię i zmienić swój styl komunikowania się z innymi ludźmi.

 

 

Co według Ciebie blokuje możliwość dokonywania zmian w swoim życiu?

Najważniejsze działanie, które możesz podjąć, by zminimalizować kłótnie rodzeństwa

kłótnie rodzeństwa

W artykule: Pytanie, które zadaje sobie wielu rodziców: jak zminimalizować kłótnie rodzeństwa? Poznaj jedną strategię, która jest podstawą wszystkich innych

To ewidentnie nie był mój najlepszy dzień w życiu.

Franek z Jasiem, nasi dwaj synowie, na zmianę płakali, marudzili lub kłócili się o coś. Słuchałam ich głosów i miałam wrażenie, że za chwilę wybuchnę. Serce mi szybko biło, zęby zaciskały się ze złości, a ręce szykowały do wyrywania włosów z głowy. Zarówno z mojej, jak i ich.

Jaś przyniósł sobie mały, dziecięcy keybord i zaczął na nim coś brzdąkać. Oczywiście w tej samej chwili jego starszy brat też zapragnął tego samego. Ledwo powstrzymałam go od wyrwania mu zabawki z ręki. Zapytałam Jasia spokojnym głosem, czy mógłby dać Frankowi też zagrać. Po krótkim czasie młodszy wyciągnął keybord w stronę brata z wymownym: „Maa!”.

W tej chwili Franek już nie miał ochoty na granie. A może raczej honor nie pozwalał mu wziąć, bo kiedy 10 sekund później wyciągnął rękę po zabawkę, Jaś już zmienił zdanie i nie chciał jej oddać.

Starszy syn zaczął płakać i krzyczeć. Moje próby tłumaczenia, że nie chciał wziąć keybordu wtedy, kiedy brat mu dawał, niewiele zmieniły,

Przy drugiej próbie przekazania zabawki sytuacja powtórzyła się. Znów Jaś chciał dać, Franek nie wziął, po chwili zmienił zdanie, ale niestety jego brat również.

kłótnie rodzeństwa

Nie brakowało w całym tym sporze prób wyrywania sobie keybordu z ręki czy stukania brata ręką po głowie. Ja miałam ochotę wyć z rozpaczy jak wilk do księżyca, oni obaj na zmianę płakali, krzyczeli lub rzucali się w złości na łóżko.

Ręce mi się już trzęsły z bezsilności, kiedy Jaś pokazał, że chciałby pobawić się w ganianie się po domu. Miałam już dość kłótni, więc odetchnęłam głęboko i powiedziałam: Jasne, super, chodź, będę cię łapać.

Franek w jednej sekundzie się rozpogodził i z uśmiechem zapytał: Mogę się z wami pobawić?

Przez piętnaście minut oni biegali w tę i z powrotem po domu, a ja udawałam, że ich łapię. Co jakiś czas przytulałam i całowałam jednego lub drugiego. W domu rozlegał się głośny śmiech.

Po skończonej zabawie bracia zgodnie zajęli się budowaniem wieży z klocków, a ja usiadłam na fotelu i głośno odetchnęłam. Dlaczego nie byłam w stanie wykonać tego magicznego kroku wcześniej? Zaoszczędziłabym nam tyle niepotrzebnych emocji.

 

Co jest niezbędne, by Twoje dzieci dobrze się dogadywały?

Można na ten temat spojrzeć z wielu różnych perspektyw. Ja dziś proponuję Ci tę, która jest mi najbliższa: neurobiologię.

Jest taka część mózgu, która odpowiada za skupienie, rozumowanie, planowanie, kontrolę impulsów czy racjonalną ocenę sytuacji. To od niej w największym stopniu zależy gotowość Twojego dziecka do tego, by słuchać Twoich próśb. To ona powstrzymuje je przed wyrywaniem zabawek z ręki drugiej osoby, ciągnięciem za włosy siostry czy dążeniem do tego, by być zawsze i we wszystkim pierwszym (Ja chcę pierwsza dostać loda! Ja muszę się wykąpać pierwszy! Mamo, najpierw mi daj kanapkę! Mamooooo!).

Ta część mózgu to kora przedczołowa.

Jeśli jej działanie zostaje zablokowane, Twoje dziecko nie jest w stanie racjonalnie myśleć, kontrolować swoich impulsów i planować działania. Dlatego też nie jest w stanie wejść w pozytywne relacje ze swoim bratem lub siostrą.

Jeśli chcesz, aby Twoje dzieci dobrze się dogadywały, zaprzyjaźnij się z wiedzą o funkcjonowaniu kory przedczołowej.

 

Jeśli Twoje dziecko:

  • zachowuje się agresywnie,
  • niszczy różne przedmioty,
  • w ogóle nie słucha tego, o co je prosisz,
  • wycofuje się z interakcji,
  • zachowuje się impulsywnie,
  • wyrywa z ręki zabawki swojej siostrze, śmiejąc się jej przed nosem,

możesz mieć nieomal 100% pewność, że w tym momencie jego działanie nie jest poddane kontroli kory przedczołowej. To znaczy, że nie jest w stanie racjonalnie myśleć.

Jeśli chcesz zminimalizować kłótnie rodzeństwa, musisz wziąć to pod uwagę. Tylko człowiek, którego zachowanie jest poddane kontroli kory przedczołowej może nawiązać dobre, pozytywne relacje z innymi ludźmi. Jest w stanie współpracować, razem się bawić, rozmawiać, dzielić się tym, co ma. Bez tego Twoje dzieci wciąż będą się kłócić, zabierać sobie rzeczy i bić się ze sobą.

kłótnie rodzeństwa

Kiedy do akcji wkracza kora przedczołowa?

Każdy z nas (również dzieci) w sposób nieświadomy bezustannie skanujemy nasze otoczenie w poszukiwaniu informacji o tym, czy jesteśmy bezpieczni.

Dziecko po taką informację w pierwszej kolejności zwraca się do swoich rodziców.

Wyobraź sobie taką sytuację. Twoje dzieci poszły z tatą na spacer do parku. Tata ma wyjątkowo dobry dzień: podśpiewuje coś pod nosem, jego krok jest lekki i sprężysty, uśmiecha się i jest rozluźniony. Wysyła on niewerbalne i werbalne sygnały do swoich dzieci: Wszystko jest ok, to dobry dzień, tata ma dobry humor i mnóstwo uwagi i troski, którą może obdarzyć każdego. 

W takiej sytuacji maluchy czują się bardziej odprężone i spokojne. Ich radary wyczuwają, że wszystko jest w porządku, że są bezpieczne i mogą się bawić, również ze sobą nawzajem.

Te dziecięce radary są umiejscowione w części mózgu zwanej układem limbicznym. To on niejako skanuje otoczenie w poszukiwaniu informacji o tym, czy sytuacja jest spokojna i można się zrelaksować. Kiedy otrzymuje takie sygnały z otoczenia, przesyła impuls do reszty mózgu: jesteśmy bezpieczni, nie trzeba być na pozycji ataku lub obrony, można się rozluźnić i spokojnie bawić. Te informacje wysyła między innymi do kory przedczołowej, która może przejąć kontrolę, kiedy wszystko jest w porządku.

Docieramy teraz do najważniejszej sprawy.

Co Ty możesz zrobić, aby dziecko otrzymało komunikat jestem bezpieczny, wszystko jest ok?

Twoje najważniejsze działanie, które zminimalizuje kłótnie rodzeństwa

Zadbać o kontakt pomiędzy Wami. Pomiędzy Tobą a konkretnym dzieckiem.

Dzieci są zbudowane w ten sposób, że rozkwitają, kiedy czują, że osoba dorosła cieszy się ich obecnością, znajduje radość w ich towarzystwie.

Myślę, że dotyczy to nie tylko dzieci. Każdy z nas tęskni za taką relacją z drugą osobą, która będzie oparta o doświadczenie radości z bycia razem, wspólnie spędzonego czasu. Chcemy czuć się wyjątkowi, bliscy, zrozumiani. Chcemy, aby ktoś zachwycał się tym, że może z nami być.

Dzieci są na to szczególnie wrażliwe.

Potrzebują czuć, że ktoś dorosły zwraca na nie uwagę, słucha ich, jest nakierowany na ich potrzeby. Potrzebują czuć się kochane, zrozumiane i zaopiekowane.

To Twoja więź i kontakt z dzieckiem wpływa na to, czy czuje się ono bezpiecznie w świecie. Jeśli w konkretnej sytuacji doświadcza ono Twojej bliskości i dostępności, jego układ limbiczny może przesłać wiadomość do kory przedczołowej: Jestem kochany, wszystko jest ok, ktoś się mną opiekuje, jeśli będę potrzebował, ktoś odpowie na moją prośbę.

 

Co daje dziecku bliskość i kontakt z rodzicem?

  • poczucie bezpieczeństwa w świecie,
  • możliwość budowanie dobrych, spokojnych relacji z innymi ludźmi,
  • ciepłe myśli o samym sobie i innych osobach wokół,
  • zmniejszenie ilości nieprzyjemnych emocji (złości, lęki, irytacji, urazy itd.)
  • możliwość racjonalnego myślenia i poddania swoich działań kontroli kory przedczołowej.

Dlatego najważniejsze Twoje działanie, które zmniejsza kłótnie rodzeństwa, to dbanie o więź, bliskość i kontakt z każdym Twoim dzieckiem.

Dbanie o relacje pomiędzy nimi to krok następny. Ustalenie zasad funkcjonowania w domu jest również ważne. Jednak ono nic nie da, jeśli nie zaspokoisz u dzieci ich potrzeby bliskości i kontaktu z Tobą.

W przeciwnym wypadku będą wciąż trwały w stanie napięcia, w poczuciu zagrożenia i nieprzyjemnych emocjach. Ich mózg będzie uniemożliwiał im włączenie kory przedczołowej, a tym samym nie będą miały w sobie gotowości do dzielenia się i okazania zrozumienia wobec brata czy siostry. Nie będą w stanie nawiązać dobrych, ciepłych relacji między sobą.

W jaki sposób możesz zadbać o ten kontakt?

 

Co wpływa na dobry kontakt z dzieckiem?

Strategii i narzędzi jest wiele:

  • empatia (która powinna stawać się Twoim nawykiem),
  • śmiech (i opróżnianie plecaka emocji za jego pomocą),
  • wyjątkowy czas sam na sam z dzieckiem,
  • świadome bycie tu i teraz,
  • bliskość fizyczna i kontakt wzrokowy,
  • zabawy typu siłowanki,
  • dopuszczanie wszelkich emocji i pozwalanie na płacz,

kłótnie rodzeństwa

Jeśli widzisz, że relacje między Twoimi dziećmi nie układają się najlepiej, najpierw przyjrzyj się temu, jak dbasz o Twoją więź i kontakt z każdym ze swoich dzieci. Kiedy zaspokoisz u nich tę potrzebę, będą miały większą łatwość regulowania swoich emocji, bycia hojnym w dawaniu swojego czasu i uwagi rodzeństwu, dzielenia się i konstruktywnego rozwiązywania problemów.

Inwestycja w bliski kontakt z dziećmi nie wyeliminuje wszystkich kłótni rodzeństwa. Jest jednak podstawą, bez której wszelkie inne działania w tym kierunku są bezsensowne.

Dlatego skup swoją energię i czas na dbaniu o tę więź, bo często możesz nie mieć ich więcej, by zadbać o coś innego.

Jak według Ciebie najlepiej eliminować kłótnie rodzeństwa z Waszego życia?

3 sposoby na to, aby nigdy nie mieć czasu dla siebie, męża i rodziny (antyporadnik)

brak czasu

W artykule: Narzekasz na chroniczny brak czasu: nie masz go dla siebie, męża i dzieci? Sprawdź, jakie błędy popełniasz i jak ich unikać.

 

Otworzyłam swoją skrzynkę mailową. Przebiegłam wzrokiem po tytułach maili. W oczy rzuciły mi się dwa najbardziej interesujące. Bezpłatny dostęp do wywiadów z ekspertami związanymi z wychowaniem dzieci. Z odczuciem ekscytacji kliknęłam: zapisz się.

Po chwili dołączyłam jeszcze do webinaru na temat relacji damsko-męskich. A kiedy weszłam na facebooka, wpadło mi w oko zaproszenie na bezpłatne wyzwanie dla mam chłopców. Chyba to coś dla mnie – pomyślałam i klik. Dołączyłam. Nie przejmowałam się tym, że czasowo wyzwanie pokrywa się z dostępem do wywiadów z ekspertami.

Kiedy czytałam opisy tych wydarzeń, serce szybciej mi biło i czułam przyjemne ciepło w środku. Ale fantastyczna okazja! Muszę wziąć w tym udział! – myślałam.

brak czasu

Kiedy przyszedł czas wyzwania, wzięłam udział w jednym dniu. Na więcej nie pozwolił mi brak czasu. O webinarze zapomniałam, bo zaplanowałam na wtedy pięć innych rzeczy.

W ciągu 20 minut zapisałam się na trzy różne wydarzenia. Przy każdym kliknięciu przycisku zapisuję się czułam przyjemne motylki w brzuchuTaka świetna opcja, za darmo, no po prostu nie mogę tego przegapić! – myślałam. W ogóle nie wzięłam pod uwagę tego, czy będę miała na to czas i gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla mojej rodziny…

 

„Jeżeli nie można zdecydowanie powiedzieć TAK, należy zdecydowanie powiedzieć NIE.”

Greg McKeown, „Esencjalista”

3 sposoby na to, aby nigdy nie mieć czasu dla siebie, męża i rodziny

Podam Ci teraz niezawodny przepis na to, abyś nigdy nie miała czasu dla siebie i najbliższych. Zacznij stosować te wskazówki od zaraz, a przekonasz się, że skutki będą natychmiastowe.

 

  1. Nigdy nie zastanawiaj się nad tym, co jest Twoim priorytetem (lub zapominaj o nich na każdym kroku).

Traktuj wszystko w swoim życiu, jakby było równie ważne. Bo przecież i mąż, i dzieci, i praca, i rodzice, i Twoje hobby, i przyjaciele, i działalność społeczna, i wspólnota religijna… Wszystko musisz pielęgnować w tym samym czasie i z takim samym zaangażowaniem!

Pod żadnym pozorem nie planuj czasu na zastanawianie się nad tym, co jest dla Ciebie ważne! Niech Twoją wymówką będzie brak czasu: bo przecież nie masz kiedy zatrzymać się, bo wciąż jest tyle do zrobienia.

Nie spędzaj ani minuty na modlitwie, refleksji nad swoim życiem, zastanawianiu się, co jest Twoim priorytetem. Jeśli to zrobisz, mogłabyś uznać, że to Twoja rodzina i ty sama jesteście najważniejsi… A to mogłoby wpłynąć na Twoje codzienne decyzje co do tego, na co przeznaczasz swój czas!

Zapełniaj swój dzień od rana do nocy jakimiś zajęciami – nie pozwól na to, aby została Ci choćby minuta na nicnierobienie! Kiedy czekasz w kolejce do kasy, przeglądaj facebooka w telefonie. Kiedy jedziesz autobusem, pograj w jakąś grę na smartfonie. Niech Twoje myśli będą zawsze czymś zajęte, najlepiej jakąś łatwą i przyjemną rozrywką.

Zostawienie swoim myślom czasu na błądzenie w różnych kierunkach grozi tym, że zaczniesz odkrywać, jak źle czujesz się w życiu, w którym wszystko zajmuje pierwsze miejsce.

Unikaj ciszy.

Unikaj książek! Możesz czytać tylko krótkie artykuły na facebooku lub blogach.

Pielęgnuj w sobie przekonanie, że możesz mieć i zrobić jednocześnie wszystko. Możesz uczestniczyć w każdym ciekawym wydarzeniu. Możesz zapisać się na każdy interesujący kurs. Możesz spotkać się z każdą osobą, która potrzebuje Ci się wypłakać. Możesz pomóc przy każdym charytatywnym wydarzeniu, które organizują inni. Masz czas i energię na wszystko.

Nie podejmuj świadomie decyzji, na co chcesz przeznaczać swój czas. Przecież możesz zgadzać się na wszystko, co proponują inni (patrz poprzedni akapit: możesz mieć i zrobić jednocześnie wszystko). Niech inni decydują o tym, co masz robić danego dnia – Twój szef, Twoja mama, koleżanka z bloku obok, której imienia nie znasz.

brak czasu

2. Zgadzaj się bezmyślnie na wszystko, co popadnie.

Niech Twoją dewizą stanie się zdanie: Jeśli ktoś mnie poprosi, abym coś zrobiła, powinnam się postarać spełnić tę prośbę. Nieważne, kto Cię będzie prosił: mąż, córka, kolega z pracy czy osoba, którą pierwszy raz widzisz w życiu.

Wyrzuć ze swojego myślenia wszystkie racjonalne kryteria wybierania, którą prośbę spełnić, a której nie. Wszystkie prośby tak samo ważne! Zgadzaj się na każdą, nie dawaj sobie czasu na zastanawianie się.

Ciesz się jak dziecko z każdej nadarzającej się okazji! Niech poprowadzi Cię ta ekscytacja, którą odczuwasz:

  • nowy, ciekawy kurs online, na który możesz się zapisać (chociaż nie ukończyłaś poprzednich trzech)? Świetnie, bierz go!
  • nowy, fascynujący projekt w pracy (chociaż masz zaległości w poprzednim)? Fantastycznie, nie możesz przepuścić takiej okazji!
  • jeszcze jeden artykuł do przeczytania w internecie (chociaż jest już 23:00 i marzyłaś o tym, aby pójść wcześniej spać)? Jasne, czyż nie sprawi on, że będziesz lepszą matką?
  • możliwość przygotowania ciasta (przecież uwielbiasz piec!) na najbliższe spotkanie Twojej wspólnoty (chociaż ostatnio nie miałaś kiedy spokojnie pogadać z mężem dłużej niż 5 minut)? Oczywiście, bierz wszystko, co się nasuwa!

Skup swoje myśli wyłącznie na tej euforii, którą czujesz, kiedy zgadzasz się na daną prośbę lub propozycję.

Później żałujesz swojej decyzji? Czujesz się przeciążona i zmęczona? Musisz zarywać noce, żeby zrobić wszystko, na co się zgodziłaś? To nic, pamiętaj, że ta minuta ekscytacji, kiedy powiedziałaś tak wynagradza wszystko!

Niech rządzi Tobą strach przed odrzuceniem propozycji: co będzie, jeśli podobna już się nie pojawi? Nieważne, że wcale nie zabiegałaś o nią, liczy się to, że sama do Ciebie przyszła i jest w zasięgu ręki. Brak czasu nie może być dla Ciebie przeszkodą.

 

3. Obawiaj się tego, co powiedzą i pomyślą inni.

Niech Twoimi słowami i decyzjami rządzą myśli: Nie chcę nikogo zawieść. Nie chcę pogorszyć relacji między nami. Mówienie ludziom NIE jest czymś niewłaściwym.

Nigdy nie zastanawiaj się nad tym, że kiedy mówisz TAK jednej rzeczy, automatycznie mówisz NIE czemuś innemu. Zapomnij o tym, że:

  • kiedy zgadzasz się, aby wziąć pracę do domu na wieczór, nie będziesz miała czasu na rozmowę z mężem,
  • kiedy decydujesz, że sama upieczesz dwa ciasta na spotkanie z koleżankami, nie będziesz mieć możliwości poczytać książki z synem,
  • kiedy zgadzasz się na to, aby dawno nie widziana koleżanka opowiadała Ci godzinę przez telefon o swoim nieudanym związku, nie będziesz miała czasu na wciąż odkładaną długą kąpiel w pianie.

Myśl tylko o tym: Nie mogę powiedzieć NIE. To nieuprzejme. Sprawię komuś przykrość. Co ta osoba sobie o mnie pomyśli?

Nigdy, przenigdy nie wypowiadaj słów: Zajrzę do kalendarza i odezwę się do ciebie. Jeśli ktoś przyjdzie do Ciebie z jakąś prośbą, od razu mów: Jasne, zajmę się tym. Z przyjemnością.

Przypomnij sobie o tym, że przecież możesz mieć i zrobić jednocześnie wszystko. Dlatego inwestuj swój czas i energię w to, o co poproszą Cię inni. Przecież są one zasobem, który nigdy się nie wyczerpie, prawda?

Ważniejsze jest to, co pomyślą o Tobie inni niż to, czy będziesz mieć czas dla siebie, swojego męża i dzieci. Bo przecież nie masz w swoim życiu priorytetów, pamiętasz? Wszystko jest równie ważne.

brak czasu

Idź przez każdy dzień z takim nastawieniem, a szybko przekonasz się, że wciąż czujesz się zmęczona, sfrustrowana i przeciążona i narzekasz na brak czasu dla siebie, męża i dzieci.

Ale czy to ważne? Liczy się to, że nadal wierzysz w tę utopię: mogę mieć i zrobić wszystko w tym samym czasie. Czyż to nie wspaniałe uczucie?

A jaki jest Twój sposób na to, aby brak czasu dla siebie i bliskich niszczył Wasze relacje?

5 wskazówek, jak nauczyć dziecko wypełniać obowiązki domowe (bez nerwów i stresu)

W artykule: Obowiązki dziecka w domu często są przyczyną spięć i kłótni. Co zrobić, aby dziecko chętniej wykonywało powierzone mu zadania?

Kiedy kolejny raz nasz starszy syn, Franek, rozrzucił zabawki w pokoju i nie chciał ich sprzątać, coś w środku mnie zaczęło krzyczeć

Wiedziałam, że tak będzie! Zawsze, kiedy rozrzuci wszystkie klocki, później ma problem, żeby je pozbierać! Czy on tego nie może zrozumieć?!

Serce zaczęło mi bić szybciej, a w brzuchu odezwały się nieprzyjemne motyle. Szybko złapałam jeden z klocków i ze złością wrzuciłam go do pudełka. Powiedziałam ostrym, nieprzyjemnym tonem:

– Franek, ile razy mam Ci to mówić, żebyś nie wysypywał sobie na raz tyle zabawek! Przecież wiesz, że później nie masz ochoty tego sprzątać!

obowiązki dziecka w domu

Nasz syn tylko spojrzał na mnie, odwrócił się i uciekł na łóżko. Schował się pod kołdrą, cicho mamrocząc coś do siebie.

Odetchnęłam głęboko i w myślach zbeształam samą siebie. Znów popełniłam ten sam błąd. Błąd, który sprawił, że Franek nie tylko nie miał ochoty na sprzątanie, ale też odciął się ode mnie.

Takim zachowaniem nie pomogę mu w nauce wypełniania obowiązków domowych.

„Jeśli chcesz, aby dziecko wzięło odpowiedzialność za swoje działania, nie sprawiaj, że będzie czuło się źle w związku z tym, co zrobiło. Kiedy ludzie czują się szanowani i wysłuchani, są dużo bardziej skłonni przyznać, że zrobili coś źle.”

Rachel Bailey, http://rachel-bailey.com

Kiedy dzieci biorą odpowiedzialność za powierzone im zadania?

Każdy człowiek przychodzi na świat z potrzebą dokonywania pozytywnego wkładu w to, co dzieje się dookoła niego. Chcemy czuć, że nasze życie ma znaczenie, że jesteśmy zdolni do tego, aby odpowiadać na potrzeby innych.

Wbrew opiniom wielu dorosłych dzieciom nie zależy na tym, aby inni wciąż robili coś zamiast nich: sprzątali, gotowali czy myli zamiast nich ręce po zrobieniu siku. One chcą czuć, że mają wpływ na życie swoje i innych ludzi. Że mają władzę, aby wnieść coś dobrego w codzienność rodzinną.

W ten sposób budują swoje poczucie wartości. To też daje im radość i spełnienie.

My jako rodzice nie musimy zatem ich uczyć tej potrzeby. Ona w nich jest. Swoim zachowaniem możemy jednak sprawiać, że zamiast zaspokajać tę potrzebę skupią się na czymś innym – np. na swoich zranionych uczuciach.

Jeśli chcesz, aby dziecko brało odpowiedzialność za powierzone mu zadania, pamiętaj o tym, że odpowiedzialność nie jest dla niego ciężarem, ale spełnieniem jego ważnej potrzeby. Dlatego Twoja postawa i to, jakie ona emocje u dziecka generuje, ma ogromne znaczenie.

 

5 wskazówek, by skutecznie wprowadzić obowiązki dziecka w domu

  1. Pomóż mu nauczyć się, że zawsze naprawiamy po sobie to, co zepsuliśmy.

Kiedy Twoje dziecko rozleje mleko, podaj mu ściereczkę i powiedz ze spokojem: To nic, możemy to posprzątać. Weź też jedną dla siebie i pracujcie razem. Im mniejsze dziecko, tym bardziej potrzebuje towarzyszenia rodziców w wykonywaniu różnych prac.

Kiedy Twój syn zostawi swoje buty na środku korytarza, podaj mu je, poproś, żeby odstawił je na miejsce i powiedz przyjaźnie: Zawsze sprzątamy swój własny bałagan.

Im mniej w Tobie postawy oskarżającej, tym mniej u niego chęci obrony samego siebie, a tym samym więcej gotowości do naprawienia tego, co zrobił niewłaściwie. Kluczem do sukcesu jest:

  • nastawienie się na to, że będziesz musiała przypominać często o różnych zadaniach dotąd, aż u dziecka wytworzą się pewne nawyki,
  • zachowanie pozytywnego myślenia i lekkości w sposobie komunikacji – zrezygnuj z wywoływania winy za niewykonane obowiązki dziecka w domu, narzekania, ostrego i nieprzyjemnego tonu; staraj się zachować ciepły, przyjazny i spokojny sposób komunikacji.

Abyś mogła w ten sposób rozmawiać ze swoim dzieckiem, niezbędne jest, abyś dbała o swoje własne potrzeby. Pamiętaj, że to Twoja pierwsza, najważniejsza odpowiedzialność jako żony i matki.

Pamiętaj też, że nie będziesz w stanie zawsze zachowywać się w ten sposób i jest to zupełnie normalne. Przeproś za swoje zachowanie, poproś o to, abyście mogli zacząć jeszcze raz i napraw swój błąd. W ten sposób dziecko też uczy się, jak zachować się, kiedy zrobiło się coś niewłaściwego.

obowiązki dziecka w domu

2. Stwórz dom, w którym rezygnujecie z szukania winnych.

Dla wielu osób naturalną tendencją jest szukanie winnych, kiedy sprawy przybierają niewłaściwy obrót. Wydaje się, jakby obwinienie kogoś mogło sprawić, że problem nie pojawi się powtórnie. Tymczasem takie zachowanie powoduje, że druga osoba staje na pozycji obronnej, próbuje chronić samego siebie nawet, jeśli to oznaczałoby atak. Wcale nie jest bardziej skłonna do wzięcia odpowiedzialności za to, co zrobiła i do naprawienia szkody.

Kiedy obwiniasz drugą osobę za to, co się stało, odsuwasz od siebie jakąkolwiek odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. Zapominasz, że Ty również miałaś wpływ na to, co się stało, nawet, jeśli Twój wkład był niewielki.

Jeśli chcesz pomóc dziecku brać odpowiedzialność za to, co zrobiło niewłaściwie, zrezygnuj z obwiniania.

Kiedy zobaczysz, że zaczynasz szukać winnego w jakiejś sytuacji, zatrzymaj się. Weź odpowiedzialność za to, co Ty wniosłaś do danej sytuacji, bez nadmiernego poczucia winy. Przeproś za to. Przyjmij sytuację taką, jaka jest. Łatwiej będzie Ci znaleźć dobre rozwiązanie, kiedy zaakceptujesz to, co się stało, a nie będziesz winić siebie lub innych.

 

3. Bądź przykładem.

Pokazuj, że dokonujesz dobrych i odpowiedzialnych decyzji. Przy różnych okazjach komentuj na głos to, co robisz:

To męczące nieść te śmieci ze sobą, ale nie widzę tutaj kosza na śmieci, a nie chcę śmiecić na chodniku.

Ten znak mówi, że jest to miejsce dla osób niepełnosprawnych, więc oczywiście nie zatrzymamy się tutaj.

Dotrzymuj obietnic, które dałaś dziecku. Jeśli zobowiązałaś się, że w weekend zabierzesz je do kina, zrób wszystko, aby tak się stało. Jeśli Ty lekceważysz swoje słowa wobec niego, dlaczego ono miałoby zachowywać się inaczej?

 

4. Pamiętaj, że dziecko niechętnie będzie wykonywać coś, co postrzega jako męczący obowiązek.

Dzieci z niechęcią podchodzą do obowiązków domowych, które muszą wykonywać samodzielnie.

Dlatego towarzysz im w tym, dawaj im potrzebną pomoc i wsparcie, pracuj razem z nimi tak długo, aż te zadania staną się naturalnym elementem Waszego rodzinnego życia i dzieci nie będą się im przeciwstawiać.

Skup się nie na tym, aby jak najszybciej wykonać daną pracę, ale na tym, że w ten sposób pomagasz synowi czy córce uczyć się brać odpowiedzialność za rodzinne życie. Na pewno na początku praca będzie posuwała się wolniej. Na pewno będzie to dla Ciebie trudniejsze i bardziej męczące. Jednak w tym wypadku liczy się to, z jakim nastawieniem pochodzisz do tych zadań, a nie to, jak szybko i sprawnie zostaną wykonane.

Szukaj pozytywnych aspektów każdego z tych obowiązków, staraj się wprowadzić element zabawy lub nawiązywania relacji (np. po każdym rozwieszonym ubraniu przybijajcie sobie piątki, włączcie swoją ulubioną muzykę i śpiewajcie lub tańczcie podczas wycierania kurzy).

 

5. Pomóż dziecku samodzielnie zarządzać swoim planem dnia.

W Wasze rodzinne poranki i wieczory wprowadź elementy rytuałów i rutyny. Jeśli to będzie dla Was pomocne, stwórzcie pisemny (lub rysunkowy) plan, co robicie w tych momentach dnia.

Każdego ranka zamiast wydawać poleceniaUmyj zęby! Spakowałeś swój plecak? Pamiętaj, żeby zabrać ze sobą kanapki!, daj dziecku szansę samodzielnego zadbania o to, co powinno zrobić. Zapytaj: Jaką kolejną rzecz powinieneś zrobić, żeby być gotowym do wyjścia do szkoły?

Jeśli dzień po dniu skierujesz jego myśli na to, co powinno zrobić po wstaniu rano, stopniowo naturalne stanie się dla niego samodzielne zarządzaniem swoim planem dnia.

obowiązki dziecka w domu

Jeszcze niedawno, kiedy myślałam o tym, jak wprowadzić obowiązki dziecka w naszym domu, skupiałam się na taktyce obwiniania, nakazywania i denerwowania się, kiedy nasz syn nie robił tego, czego od niego oczekiwałam. Im dłużej to trwało, tym bardziej widziałam, że nie tędy droga! On coraz mniej chętnie podejmował kolejne zadania, do tego nieomal zawsze wiązało się to z moim zdenerwowaniem i irytacją.

Teraz wprowadzam powyższe wskazówki w życie i widzę znaczną poprawę. Nie tylko on stopniowo przejmuje odpowiedzialność za coraz więcej spraw, ale również ja jestem bardziej spokojna, a nasz dom bardziej radosny.

Obowiązki dziecka w domu nie muszą być niechcianą harówką. Mogą stać się okazją do zaspokojenia jego ważnej potrzeby: pozytywnego wkładu w życie innych. Twoja postawa ma wielkie znaczenie: możesz je albo zachęcić, albo zniechęcić. Wybór jak zawsze należy do Ciebie.

W jaki sposób Ty wprowadzasz obowiązki dziecka w domu?

Prosty sposób, aby zniszczyć swoje małżeństwo, kiedy pojawi się dziecko

kryzys-w malzenstwie po urodzeniu dziecka

W środku: Wiele par przeżywa kryzys w małżeństwie po urodzeniu dziecka. Co zrobić, aby go uniknąć? Poznaj jeden, skuteczny sposób.

Byli w sobie szaleńczo zakochani. Wzięli ślub, głęboko przekonani o tym, że chcą spędzić ze sobą resztę życia, wspierać się w radosnych i trudnych chwilach. Po kilku miesiącach przyszły pierwsze rozczarowania, zmęczenie dużą ilością obowiązków w pracy i niewielkie starcia w relacji – jednak wciąż wierzyli, że są ze sobą na dobre i na złe.

Naturalną konsekwencją było urodzenie dziecka. Czekali na nie oboje. Widzieli w nim przedłużenie swojej miłości, dopełnienie ich małej rodziny.

kryzys w malzenstwie po urodzeniu dziecka

Pierwsze chwile były huśtawką różnorodnych emocji. Radość z pojawienia się w ich życiu małego człowieka, obawa o to, czy się dobrze rozwija, zmęczenie związane z niewielką ilością snu.

Po kilku miesiącach coś zaczęło się zmieniać.

Na gorsze.

Ona była całkiem pochłonięta potrzebami dziecka: trzeba je przewinąć, nakarmić, ponosić, zabawić, ululać do snu… Brakowało jej czasu na spokojną, gorącą kąpiel, wypicie ciepłej kawy czy poczytanie książki w samotności. Po ogarnięciu prania i sprzątnięciu minimalnej ilości rzeczy padała wieczorem zmęczona na łóżko, marząc tylko o tym, aby się wyspać.

On nieudolnie próbował jej pomagać przy dziecku. Łapała się za głowę, kiedy patrzyła na to, jak je trzyma na rękach. Głośno upominała go, kiedy chciał dać czteromiesięczniakowi kawałek mięsa do jedzenia. Pojękiwała ze strachu, kiedy, bawiąc się z nim, podrzucał je do góry i mówiła: Daj mi go już, proszę, bo coś mu w końcu zrobisz! 

Po dwóch latach od urodzenia dziecka zauważyła, że jej małżeństwo przeżywa kryzys. Jej mąż coraz później wracał z pracy, a kiedy był w domu, siadał do komputera i spędzał z nimi niewielką ilość czasu. Niechętnie zostawał sam z dzieckiem. Nie czuła z jego strony żadnego wsparcia i pomocy. Jakby go w ogóle nie było. Zero rozmów, zero bliskości fizycznej, zero bliskości emocjonalnej. Dwoje obcych sobie ludzi pod jednym dachem.

 

Masz wpływ na Wasz związek

Czy wiesz, co decyduje o tym, czy małżeństwo przetrwa?

Dr John Gottman badał związki małżeńskie przez kilkadziesiąt lat od ślubu. Odkrył, że pary, które pozostały małżeństwem przez sześć pierwszych lat wspólnego życia podejmowały określony typ zachowania w ciągu 86% interakcji między nimi. Pary, które się rozwiodły ten sam typ zachowań podejmowały średnio tylko przez 33% spędzanego razem czasu. O jakie zachowanie chodzi?

O typ reakcji wobec współmałżonka, który Gottman nazwał turn toward (zwrócić się w stronę).

Są to codzienne, drobne reakcje na zachowanie drugiej osoby, przez które pokazujemy jej, że ją dostrzegamy, myślimy o niej, pamiętamy o niej, że jest dla nas ważna. Nie musi to być wcale czasochłonne i męczące działanie – czasem turn toward oznacza krótkie zdanie wypowiedziane ciepłym tonem głosu.

Gottman wyróżnił trzy typy reakcji na zachowanie współmałżonka:

  • turn against (zrazić kogoś),
  • turn away (odwrócić się)
  • turn toward  (zwrócić się w stronę)

Dla lepszego wyjaśnienia podam przykład.

Mąż wraca z pracy do domu i mówi: Kochanie, wróciłem!

Żona odpowiada:

  • O matko, w końcu! Umieram już z tymi dziećmi! (Turn against)
  • Tutaj jestem, jestem zajęta. (Turn away)
  • Cieszę się! Jak ci minął dzień? (Turn toward)

Różnica w poszczególnych reakcjach żony jest kolosalna i ma znaczący wpływ na to, jak będzie wyglądał ich związek w niedługim czasie. Może też przyczynić się do kryzysu w małżeństwie po urodzeniu dziecka.

kryzys w malzenstwie po urodzeniu dziecka

Skąd ten kryzys w małżeństwie po urodzeniu dziecka?

Okres po urodzeniu dziecka jest szczególnie trudny dla kobiety. Jest zmęczona ciążą, porodem i połogiem, później dużą ilością nowych obowiązków. Codziennie przeżywa mnóstwo nowych dla niej sytuacji, a tym samym wiele frustracji i trudnych emocji.

Potrzebuje pomocy ze strony innych. Potrzebuje mieć czas na odpoczynek i regenerację. Potrzebuje mieć możliwość, aby chociaż na pięć minut odejść od dziecka i zająć się czymś innym.

Oczywiście podobne zachowania po urodzeniu dziecka mógłby zacząć przejawiać mężczyzna. Jednak dzieje się tak znacznie rzadziej, co jest spowodowane zarówno naturą, jak i tym, że to najczęściej kobieta spędza z dzieckiem najwięcej czasu.

Przyjrzyjmy się jeszcze raz opisanej powyżej sytuacji pod kątem odkryć dr Gottmana.

Kobieta, która skupia swoje myśli wyłącznie na dziecku, łatwo traci z oczu swojego męża. Zupełnie nieświadomie i bez zamierzenia może podejmować zachowania typu turn away (odwrócić się) lub nawet turn against (zrazić kogoś) – wypływają one z jej zmęczenia, trudnych emocji oraz nadmiernego skupienia się na tym, czego potrzebuje jej dziecko.

Jakie reakcje typu turn away lub turn against mogą się u niej pojawić?

 

  1. Krytykowanie sposobu, w jaki mąż zajmuje się dzieckiem

Ona czuje, że jej styl opieki jest najbezpieczniejszy i najlepiej zaspokaja potrzeby dziecka

  • Możesz go chwilę potrzymać? O matko, ile razy mam ci pokazywać, żebyś tak tego nie robił!
  • Zostaniesz chwilę z Kasią? Idę do sklepu. Tylko weź jej nie włączaj bajek, mógłbyś się trochę wysilić i się z nią pobawić!

2. Zalewanie go potokiem negatywnych emocji i narzekania, kiedy tylko przekroczy próg domu po powrocie z pracy (pierwsze słowa, które kieruje do męża to słowa frustracji)

  • Ale jestem zmęczona, nic mi się już nie chce!
  • Czemu jesteś tak późno, już nie daję rady sama!

3. Unikanie bliskości fizycznej z powodu zmęczenia i wypominanie mu, że powinien ją w tym temacie zrozumieć.

  • Nie dzisiaj, proszę!
  • Naprawdę myślisz, że mam ochotę teraz na seks?! Przecież ledwie stoję

4. Reagowanie niechęcią na jego propozycje wspólnego spędzenia czasu

On: Może obejrzymy dziś razem film?

Ona: Hmmm, a może lepiej pogadajmy chwilę i pójdźmy wcześniej spać?

5. Zbywanie jego zaproszenia do rozmowy (np. kiedy zaczyna opowiadać o tym, co wydarzyło się w pracy)

  • Powiesz mi później, muszę dziecko przebrać…
  • Uhmm, a wiesz, że nasz Staś dziś sam wyniósł pieluszkę do kosza?

6. …

Reakcji, które odpychają Twojego męża od Ciebie, zamiast go przyciągać, może być mnóstwo. Mogą one mieć miejsce, kiedy jesteś szczególnie zmęczona, przytłoczona, skupiona na czymś zupełnie innym niż Twoje małżeństwo: kiedy masz bardzo stresujący okres w pracy, kiedy Twoi rodzice chorują i wymagają większej niż zwykle opieki, kiedy urodziło się Wam dziecko…

Te trudne okresy wymagają szczególnej uważności i świadomego przyglądania się temu, jak reagujesz na swojego męża.

 

Wasze małżeństwo buduje się w codzienności

Chodzi o te drobne, codzienne interakcje pomiędzy Wami: jak reagujesz, kiedy wraca z pracy? Co mówisz, kiedy zaczyna opowiadać o swoich wątpliwościach w jakimś temacie? Jak przyjmujesz jego propozycje wspólnie spędzonego czasu? Jak reagujesz na to, w jaki sposób opiekuje się Waszym dzieckiem?

To naturalne, że w pierwszych miesiącach życia dziecka Twoja uwaga skupia się w znacznym stopniu na nim. Jest to wpisane w naturę kobiety: to ona nosi je w sobie przez dziewięć miesięcy, to ona je rodzi, to ona ma zdolność karmienia go… Większość kobiet ma łatwość w nawiązaniu więzi z dzieckiem od samego początku. Mężczyznom zwykle przychodzi to trudniej.

I niezwykle łatwo jest wykorzystać wszystkie swoje siły, dobrą wolę i empatię podczas opieki nad dzieckiem, a dla męża zostawić nieprzyjemne emocje, zmęczenie i stres. Bo przecież on jest dorosłym mężczyzną i sobie z nimi poradzi.

Tak, on jest dorosłym mężczyzną.

Ale potrzebuje, abyś podejmowała wobec niego zachowania typu turn towards – pokazała mu, że o nim myślisz, że jest dla Ciebie ważny, że o nim myślisz i nadal podziwiasz go i doceniasz. Czasem wystarczy ciepły ton głosu, uśmiech i podziękowanie za jego dobrą wolę.

„To, co robię i mówię teraz, w tej codziennej, małej sytuacji, jest częścią mojego „na zawsze” z mężem – moje wybory zdecydują, jaką relację będziemy mieć za kilkadziesiąt lat”

Ramona Zabriskie, „Wife for life”

kryzys w malzenstwie po urodzeniu dziecka

Kryzys w małżeństwie po urodzeniu dziecka może mieć różne powody. Pamiętaj jednak, że Twoją bronią przeciwko niemu mogą być zachowania typu turn towards.

Abyś jednak mogła je podejmować, zadbaj o siebie na tyle, na ile to możliwe. Szukaj pomocy przy dziecku, proś o nią i korzystaj z niej bez nadmiernych oczekiwań co do tego, jak ktoś ma się nim zająć. Nawet 30 minut mniej wprawnej opieki nad nim niż Twoja nie wyrządzi mu tak wielkiej szkody, jak Twoje przemęczenie i frustracja, które przełożą się na Twoją postawę wobec męża.

Twój mąż wziął z Tobą ślub, ponieważ chciał z Tobą stworzyć szczęśliwą rodzinę. Urodzenie dziecka to duża zmiana w Waszym życiu i huśtawka emocjonalna. Nie pozwól jednak, aby odsunęło Was od siebie na tyle, że później już trudno będzie wrócić.

Jaka jest Twoja recepta, aby uniknąć kryzysu w małżeństwie po urodzeniu dziecka?

Jak radzić sobie, kiedy emocje przejmują kontrolę? (instrukcja krok po kroku)

jak radzić sobie z emocjami

Odpowiedź na pytanie każdej mamy i żony: Jak radzić sobie z emocjami?

Kiedy nasz starszy syn, Franek, kolejny raz tego dnia wywołał płacz u młodszego, miarka się przebrała.

W domu robiło się coraz ciszej i spokojniej – szykowaliśmy chłopców do spania. Mój mąż zabrał młodszego syna, Jasia, do łazienki, żeby umyć mu zęby. Franio biegał jeszcze z pokoju do pokoju, czekając na wspólną modlitwę. Usiadłam na łóżku i zamknęłam oczy, wykorzystując chwilę na odpoczynek po całym dniu w domu z dziećmi.

jak radzić sobie z emocjami

Nagle usłyszałam głośny płacz Jasia z łazienki, a za chwilę wybiegł z niej Franek.

Co on ZNOWU mu zrobił?! Nosz nie wytrzymam już tego! – przemknęło mi przez głowę.

Poczułam przyspieszone bicie serca i wewnętrzny przymus, aby natychmiast zadziałać i nauczyć starszego syna właściwego zachowania.

– Fraaaaanek!! Chodź tutaj!!!

Przybiegł do mnie. Podniosłam głos i ostrym tonem powiedziałam:

– Ileż razy mamy ci powtarzać?! Zostaw tego Jasia w spokoju! Nie umiesz przejść obok niego, żeby go nie zaczepić?! Słyszysz, że teraz płacze? Nie popychaj go, nie uderzaj w głowę, bo to przecież go boli!!

Twarz Frania wykrzywił dziwny grymas. Zmroziło mnie, kiedy powtórzył po mnie, dokładnie takim samym tonem, jak mój:

– Bo to przecież go boli!!

Jego głos zabrzmiał tak, jak mój przed kilkoma sekundami. Ostry, nieprzyjemny, głośny. 

Tego uczy się dziecko, kiedy rodzic nie radzi sobie z emocjami.

 

Skąd się biorą emocje?

Co to są emocje?

To sygnały płynące z naszego organizmu, informacje, które mają nas skłonić do nauczenia się czegoś lub podjęcia działania. Odczucia, które dzieją się w naszym ciele to m.in. przyspieszone bicie serca, spłycony oddech, drżące dłonie, wypieki na twarzy, pot spływający po karku. W parze z nimi idą myśli, które pomagają zinterpretować sytuację.

Emocje pojawiają się w odpowiedzi na to, co dzieje się wokół nas. Są zawsze reakcją na otoczenie, a dokładniej są reakcją na naszą interpretację otoczenia.

Mało ważne jest to, co naprawdę się wydarza. Liczy się to, jakie Ty nadajesz temu znaczenie.

Jeśli stale towarzyszy Ci myśl, że Twoje dziecko jest wkurzającym bachorem, jego zachowania będą wywoływać w Tobie nieprzyjemne emocje. Jeśli natomiast uznajesz, że zachowuje się niewłaściwie, bo przeżywa teraz trudny czas, łatwiej będzie Ci okazać zrozumienie i cierpliwość.

Jeśli pielęgnujesz w sobie negatywne myśli o swoim mężu, większość jego działań będziesz interpretować jako skierowane przeciwko Tobie. A to będzie wywoływać nieprzyjemne uczucia i pytanie, jak radzić sobie z emocjami?

Twoje emocje zależą zatem od Twojego sposobu postrzegania świata, samej siebie, innych ludzi i Twoich myśli. Masz na nie wpływ: jeśli będziesz zmieniać to, jak interpretujesz określone sytuacje, zmienią się również emocje, które wtedy Ci towarzyszą.

jak radzić sobie z emocjami

Dlaczego masz taki problem z emocjami?

Przywołana na początku artykułu historia jest dobrym przykładem tego, co dzieje się w nas w sytuacji, kiedy odczuwamy złość.

Kiedy usłyszałam płacz Jasia, natychmiast nastąpiła we mnie nieświadoma interpretacja tego, co się stało. Dziecko płacze, a to oznacza, że mamy sytuację alarmową, ktoś jest w niebezpieczeństwie. Odpowiedzią mojego ciała było pojawienie się mechanizmu fight, flight or freeze (walcz, uciekaj lub udawaj martwego). Od razu zaatakowałam, krzycząc na Franka.

Moje emocje spowodowane były tym, jak zinterpretowałam sytuację.

Kiedy Twoje dziecko jest nieposłuszne (bije młodszego brata, rzuca zabawkami, nie chce założyć butów, mówi do Ciebie nieprzyjemne słowa), często nieświadomie uznajesz, że stanowi to dla Ciebie zagrożenie. Tętno Ci przyspiesza, oddech się spłyca i odczuwasz wewnętrzne przynaglenie do szybkiego ataku.

Czy takie zachowanie dziecka naprawdę stanowi zagrożenie?

Nie.

Jeśli Twoje dziecko nie założy butów, Twoje życie nie jest w niebezpieczeństwie. Nie zagraża Ci nic, co mogłoby spowodować uszczerbek na Twoim zdrowiu.

Jednak cały proces zachodzi tak szybko i tak głęboko w Tobie, że zwykle nie masz o nim pojęcia. Taka interpretacja bierze się z Twoich doświadczeń z dzieciństwa, z obawy, że znów stracisz nad sobą panowanie lub ze zmęczenia i stresu.

Kiedy czujesz się zagrożona, Twoje ciało ma tylko trzy możliwe sposoby reagowania: ucieczka, atak lub udawanie, że jest martwe. Jest to mechanizm wpisany w naszą naturę. Dlatego w chwili zdenerwowania czujesz nieodpartą potrzebę reagowania natychmiast, powiedzenia lub wykrzyczenia tego, co masz na myśli, pouczenia dziecka od razu, bez zwlekania.

Czujesz, że stanie się coś strasznego, jeśli nie zrobisz czegoś natychmiast. Nie ma chwili do stracenia: trzeba działać już.

To wewnętrzne przynaglenie wynika właśnie z działania mechanizmu fight, flight or freeze. W rzeczywistości nie ma konieczności działać od razu. Możesz odwlec swoją reakcję w czasie i nic złego się nie stanie.

Jest to najtrudniejsze. Zobaczyć, że pomiędzy emocją a reakcją jest czas na moją decyzję, co chcę zrobić.

To nie emocje stanowią problem, ale Twój sposób reagowania na nie. Nie musisz działać od razu.

Podejmij postanowienie, aby nie robić nic pod wpływem silnych emocji. Daj sobie czas, aby się uspokoić. Dopiero wtedy będziesz w stanie podjąć działania, których nie będziesz żałować. Znajdziesz odpowiedź na pytanie, jak radzić sobie z emocjami.

 

Jak radzić sobie z emocjami – instrukcja krok po kroku

  1. Zauważ emocje. Zatrzymaj się.

Wykorzystaj to, że pomiędzy emocją a Twoją reakcją jest zawsze przestrzeń na decyzję.

Przestań na chwilę mówić i robić to, co w tej chwili robiłaś. Zatrzymaj się. Jeśli trzeba, odsuń się od dziecka czy małżonka, wyjdź do drugiego pokoju. Weź kilka głębokich oddechów.

 

2. Zaakceptuj emocję bez działania pod jej wpływem.

Pozwól sobie ją poczuć w ciele. Oddychaj głęboko i po prostu chwilę z nią pobądź. Jeśli Ci to pomaga nazwij ją. Zauważ, jak ją odczuwasz.

 

3. Zauważ, jaka myśl była głównym wyzwalaczem emocji.

Co pomyślałaś tuż przed tym, kiedy emocja się pojawiła?

Co on ZNOWU mu zrobił?! Ile razy mamy mu powtarzać, żeby zostawił brata w spokoju!

 

4. Przełącz emocję.

Skieruj energię w ciele na inne tory: włącz muzykę i tańcz, wykrzycz złość w samochodzie ze spuszczonymi szybami, potrząsaj energicznie całym ciałem.

Znajdź nową myśl, która nada inną interpretację sytuacji i pomoże Ci szybciej wrócić do dobrego nastroju: To nie jest sytuacja alarmowa… Zachowuje się jak dziecko, bo jest dzieckiem… Jest już zmęczony i podekscytowany, nie potrafi zapanować nad swoim zachowaniem… Ma wobec brata dobre intencje…

jak radzić sobie z emocjami

5. Kiedy się uspokoisz, zacznij działać.

Jeśli sytuacja dotyczy dziecka, postaw niezbędne granice z empatią, zapewniając wszystkim bezpieczeństwo.

Dopiero teraz jesteś gotowa zachować się w sposób, o który Ci chodzi: okazać miłość i zrozumienie bliskim, jednocześnie wskazując swoim dzieciom właściwą drogę postępowania.

 

6. Zastanów się, jakie Twoje działanie w przyszłości mogłoby zapobiec sytuacji.

Emocje są dla nas sygnałami, informacjami, które daje nam nasze ciało. Co Twoja złość, irytacja, żal, zniechęcenie chciały Ci powiedzieć?

Może jesteś przemęczona, przeciążona obowiązkami i potrzebujesz jakiejś zmiany?

Może brakuje Ci spokojnego czasu z Twoimi bliskimi, w którym zadbacie o bliskość i zrozumienie?

 

Jeśli pozwolisz, aby emocja przekazała swoją informację, ona odchodzi. Jest jak posłaniec, który opuszcza Cię, jeśli przyjęłaś to, co miał Ci powiedzieć.

Czasem wystarczy krótka chwila, aby wysłuchać emocji. Zwykle nie jest konieczne długotrwałe trwanie w niej. Jeśli ją zauważysz, odczujesz w swoim ciele, pobędziesz z nią, znajdź następnie sposób, aby przekierować energię, którą ze sobą przyniosła. Później działaj, mądrzejsza o wiadomość, którą otrzymałaś.

To jest Twój sposób na to, jak radzić sobie z emocjami.

 

Nasze relacje rodzinne zwykle nie są sytuacjami alarmowymi, wbrew temu, co często odczuwamy. Kiedy słyszę płacz Jasia lub Franka, od razu włącza mi się mechanizm fight, flight or freeze. Nie jestem jednak skazana na to, aby działać pod jego wpływem. Mogę się zatrzymać, odetchnąć głęboko i uspokoić się.

Ty również. Pomiędzy emocją a Twoją reakcją jest zawsze przestrzeń na decyzję.

Zawsze.

 

W jakich sytuacjach masz największy problem z radzeniem sobie z emocjami?

5 działań, które zmniejszą ilość nerwowych sytuacji z Twoim dzieckiem

problemy wychowawcze

W środku: Mniejsze lub większe problemy wychowawcze dotykają większość rodzin. Zastosuj te pięć praktyk w Waszej rodzinie, a radykalnie zmniejszysz ich ilość.

Czułam się zmęczona, sfrustrowana i zniechęcona.

Franek od rana co chwilę wybuchał płaczem. Złościł się, kiedy Jaś tylko zbliżył się do jego zabawek. Przepychali się i kłócili nieomal o wszystko. Moje serce biło jak szalone, a ręce się trzęsły. Miałam dość tego dnia, chociaż dopiero się rozpoczął.

Kiedy doszło do kolejnego spięcia między synami, zaczęłam na nich krzyczeć.

problemy wychowawcze

Przez głowę przemknęła mi myśl, że moje zachowanie nie poprawi sytuacji, a raczej ją pogorszy. Ale nie byłam w stanie się zatrzymać. Cała moja wiedza o empatii, rodzicielstwie przez zabawę i stawianiu granic poszła w kąt. U każdego z nas górę wzięły emocje. Chciałam tylko, żeby w końcu zaczęli słuchać tego, o co ich proszę: ubrali się spokojnie na spacer, nie wyrywali sobie zabawek z ręki i włosów z głowy swojego brata.

Nic nie szło po mojej myśli. W uszach brzmiał mi tylko ciągły płacz i krzyk.

To był jeden z dni, o których mówię, że to najgorszy dzień mojego życia.

Ale na szczęście nie są one zbyt częste w naszym domu. Mamy sposób na to, aby im zapobiegać i zmniejszyć ilość problemów wychowawczych.

 

Kiedy Ty również nie dajesz rady

Kiedy najczęściej w Twoim domu mają miejsce nerwowe sytuacje?

U nas zwykle wtedy, kiedy gdzieś się spieszymy. Szykujemy się do jakiegoś wyjazdu, chcemy dotrzeć na określoną godzinę do kościoła lub zdążyć przed nadejściem nocy ze spacerem, który był zaplanowany na godziny przedpołudniowe. Wtedy nagle mi i mojemu mężowi przyspiesza puls, a głos nabiera nowej, ostrzejszej barwy. Spieszymy się my, więc dzieci też mają się spieszyć.

Wtedy często pojawia się w mojej głowie myśl:

Nie mam teraz czasu na te całe zabawy, dogadywanie się, okazywanie empatii i nie wiadomo co jeszcze! Mają po prostu zrobić to, co im każę i tyle!

Rzeczywiście w nerwowej sytuacji zwykle nie mam siły, ochoty ani czasu na odpowiednie reagowanie na trudne zachowanie dziecka. Sama mam wtedy problem z regulowaniem emocji – okazanie empatii i postawienie granic ze zrozumieniem jest dla mnie nieosiągalne jak wejście na Mount Everest.

Dlatego wybrałam stosowanie prewencji.

Wprowadziliśmy do naszej rodziny pięć praktyk, które ograniczają ilość nerwowych sytuacji do minimum. Zmniejszyła się też liczba naszych problemów wychowawczych.

 

Dlaczego nie masz czasu, aby tego nie robić

Wydaje Ci się, że nie masz czasu na wprowadzanie do Waszej rodziny nowych działań?

Nie masz raczej czasu, aby tego nie robić.

Jeśli zastosujesz poniższe wskazówki, ograniczysz ilość trudnych sytuacji w Waszym dniu. Zmniejszy się ilość niekontrolowanych wybuchów płaczu, kłótni o wszystko, przekonywania dziecka do zrobienia tego, o co je prosisz. Znikną niektóre problemy wychowawcze. Pomyśl, ile minut w ten sposób zyskasz?

Jeśli budząc się rano liczysz na to, że Twój syn może dziś nie będzie tak marudził, zwykle kończy się na Twoich marzeniach. Jeśli każdy dzień próbujesz po prostu przeżyć, myśląc: Byleby dziś nie było żadnych problemów…, w końcu czeka Cię nieprzyjemna niespodzianka. I to w chwili, w której nie będziesz mieć siły, aby jej sprostać.

problemy wychowawcze

Zapobiegaj zamiast leczyć

Czym jest prewencja w relacji z dzieckiem?

To świadome i aktywne odpowiadanie na jego potrzeby, zanim dojdzie do silnej frustracji.

W pewnym stopniu już to robisz. Dajesz mu jeść, troszczysz się o to, by się wyspało. To również zaspokajanie jego potrzeb, tych fizjologicznych. Co jednak z potrzebami emocjonalnymi: bycia wysłuchanym, zauważonym, zrozumianym, akceptowanym? Jeśli Twój syn lub córka nie mają wypełnionego kubka na miłość w sposób regularny, wybuch nastąpi w najmniej odpowiednim momencie.

 

5 działań, które zmniejszą ilość nerwowych sytuacji

  1. Empatia

Empatia to odczuwanie sytuacji z perspektywy drugiej osoby.

Możesz okazywać ją w czasie trwania jakiejś sytuacji lub później, po fakcie.

Przypomnij sobie chwile, kiedy byłaś z dzieckiem na placu zabaw i zdecydowałaś, że już czas wracać. Jego głośne: Nieeee! sprawiło, że serce zaczęło Ci bić nieco szybciej. To normalne: kiedy nasza pociecha zaczyna się na nas złościć, mamy ochotę atakować:

Mieliśmy już iść 10 minut temu, powiedziałeś, że jeszcze tylko zjedziesz ze zjeżdżali. I tak spędzasz tu kilka godzin dzienne! Idziemy, nie ma gadania. Nie patrz tak na mnie, wiedziałeś, że mamy tylko pół godziny.

Co możesz powiedzieć w takiej sytuacji, aby było Wam łatwiej??

To naturalne, że u dziecka pojawia się złość, żal, smutek czy rozczarowanie, kiedy musi skończyć coś, co sprawia mu wielką radość. Możesz mu pomóc, okazując empatię. Zauważając, jak się czuje. Po prostu to dostrzegając.

Wiem, to trudne, aby już iść do domu. Tak świetnie się bawiłeś! Wolałbyś pewnie nigdy stąd nie wychodzić, bawić się cały dzień i noc! Wiem, kochanie, to jest trudne.

Takie słowa sprawią, że Twoje dziecko będzie czuło się zrozumiane i zauważone. Będzie mu łatwiej opuścić plac zabaw (chociaż oczywiście empatia nie działa jak magiczna różdżka i niekoniecznie sprawi, że Twoja pociecha w podskokach wróci do domu).

Jeśli w danej sytuacji z jakiegoś powodu nie udało Ci się okazać empatii, możesz to również zrobić później. Wieczorem, przed snem, powiedz:

Kiedy opuszczaliśmy plac zabaw, byłam bardzo sfrustrowana tym, że nie chcesz iść do domu. Ale chcę Ci teraz powiedzieć, że rozumiem, że to jest trudne. Tak dobrze się wtedy bawiłeś i trudno było wrócić do domu. Możesz pomyślimy razem, co sprawiłoby, aby ta sytuacja była łatwiejsza dla nas obojga?

Okazywanie empatii niech stanie się Twoim codziennym nawykiem. Po prostu odzwierciedlaj to, co widzisz u dziecka, w jego zachowaniu i uczuciach. Powiedz głośno o tym. Pokaż, że je rozumiesz.

Nikt z nas nie jest w stanie być empatycznym non stop. Twój cel to stopniowe zwiększane ilości sytuacji, w których okazałaś zrozumienie dla Twojej pociechy. Ciesz się każdym krokiem do przodu.

 

2. Śmiech

Śmiech jest jednym ze sposobów na rozładowanie napięcia związanego ze stresem i trudnymi emocjami.

Większość dzieci sama znajduje wiele okazji do radości w ciągu dnia. Jednak ze względu na duże znaczenie śmiechu, wykorzystaj go w sposób świadomy. Zrób wszystko, aby każdego dnia dostarczyć Waszej rodzinie chociaż minimalną jego ilość.

Ty jesteś specjalistą od swoich dzieci. Najlepiej wiesz, co doprowadza je do śmiechu. Odkryj to i rób tego więcej.

Możesz wykorzystać zabawy zwane siłowankami (termin roughhousing został stworzony przez dr Lawrence Cohena, autora książek Rodzicielstwo przez zabawę Siłowanki). Są to wszelkie formy aktywności fizycznej, które doprowadzają Twoje dziecko do śmiechu.

Możecie turlać się razem po podłodze. Urządzić zapasy na niby. Możesz podrzucać je do góry. Udawać, że jesteś koniem i wozić je na swoich plecach. Cokolwiek będzie dla Was odpowiednie (kilka podpowiedzi znajdziesz tutaj).

Siłowanki to nie czas na to, aby uczyć dziecko przegrywać poprzez stawianie zbyt dużego oporu w czasie zapasów. To zabawa, która ma sprawiać Wam obojgu radość i przyjemność. Do tej kategorii nie zaliczają się również łaskotki, które nie dają Twojej córce czy synowi efektu rozładowania napięcia.

 

3. Wyjątkowy czas (special time)

To czas, który spędzasz tylko z jednym dzieckiem, sam na sam. Wyróżnia go to, że nie jest ustrukturalizowany – nie jest to jakaś wycieczka z dzieckiem, wspólne gotowanie czy układanie puzzli. Wyjątkowy czas to forma słuchania.

Dostarcza mu składnika odżywczego, którego nie da mu nic innego.

Przekonuje go o Twojej bezwarunkowej miłości, zainteresowaniu i tym, że jest dla Ciebie ważne. Jestem pewna, że zrobiłabyś wiele dla swojego dziecka. Jednak ono postrzega Waszą codzienność inaczej. Wyjątkowy czas pozwala mu doświadczyć Twojej pełnej, niczym nie zakłóconej uwagi i obecności, o którą trudno w szybkim, stresującym życiu.

Jak wygląda wyjątkowy czas?

  • trwa minimum dziesięć minut,
  • może mieć swoją nazwę (np. Czas Natalki, Czas Patryka – zależnie od tego, jak ma na imię Twoje dziecko),
  • jego czas jest wyznaczony przez timer – ustalacie, że będzie trwał określoną ilość czasu, nastawiacie timer i kończycie go, kiedy zabrzmi dzwonek,
  • obejmuje czas spędzony tylko z jednym dzieckiem (każde dziecko powinno mieć oddzielny specjalny czas z jednym z rodziców),
  • najlepiej, aby był wprowadzony w rutynę domową codziennie, jednak trzeba to dostosować do możliwości – może być realizowany raz na kilka dni,
  • nie jest ustrukturalizowany – mówisz dziecku: Przez najbliższe 10 minut jestem całkowicie do Twojej dyspozycji, co chcesz robić? Najlepiej, aby ono po prostu się bawiło (np. w odgrywanie różnych scenek czy wspólne siłowanki) – raczej zrezygnujecie w tym czasie z czytania książek czy pieczenia ciasteczek,
  • ma swoje zasady, które wyglądają inaczej niż w codzienności – np. możesz pozwolić dziecku na zachowania, które normalnie są w Waszym domu niedozwolone,
  • oznacza, że nie zajmujesz się w tej chwili niczym i nikim więcej (gotowanie, telefon, sprzątanie, opieka nad innym dzieckiem).

Wielu rodziców doświadcza trudności, kiedy próbują wprowadzić w swoją codzienność tego typu czas. Czują, że nie mają ochotę na zabawę, w której ich dziecko prowadzi – nudzą się, męczą, denerwują. Jeśli Ty odczuwasz podobnie, przeczytaj ten artykuł.

problemy wychowawcze

4. Rutyna

Dzieci potrzebują stabilizacji, aby czuć się bezpiecznie.

Wielu rodziców oburza się na tego typu stwierdzenie. Uważają oni, że nie ma potrzeby wprowadzać w życie żadnej rutyny, że dziecko samo wie kiedy i co potrzebuje.

Oczywiście, nie chodzi o to, aby stać się niewolnikiem planu dnia. Zawsze wszystko robić o tej samej porze dnia i bać się jakiegokolwiek odstępstwa.

Ważne jednak jest to, aby dzień miał pewien szkielet. Odstępstwa od niego nie są niczym złym, ale trzeba najpierw mieć od czego robić te odstępstwa…

Rutyna jest ważna z trzech powodów:

  • sprawia, że dziecko czuje się bezpiecznie – codzienność niesie ze sobą ogromną ilość zmian i nieprzewidywalności (nowe jedzenie, nowe umiejętności, nowi ludzie…), która zwykle leży zupełnie poza kontrolą malucha; schemat dnia powoduje, że wie on, czego może się spodziewać,
  • wspiera rozwój kory przedczołowej (odpowiedzialnej za racjonalne myślenie, podejmowanie decyzji, planowanie) – kiedy opowiadasz dziecku o tym, jak będzie wyglądał Wasz dzień, pozwalasz mu zaplanować swoją przyszłość, a za tego typu działania odpowiada ta część mózgu,
  • pomaga dziecku lepiej się zorganizować – ustalenie konkretnego czasu w ciągu dnia przeznaczonego na odrabianie lekcji, higienę osobistą czy sprzątanie zabawek sprawia, żemaluch uczy się zarządzać samym sobą w czasie i organizować ważne, chociaż trudne dla niego czynności.

Jeśli zastanawiasz się, jak zorganizować dzień swojej rodziny, zerknij tutaj.

 

5. Kontrolowany płacz (scheduled meltdown)

Ostatni punkt może budzić najwięcej Twoich pytań. Jak można kontrolować płacz dziecka? I po co?

W rzeczywistości nie chodzi o to, że masz specjalnie wywoływać płacz u dziecka. Istota tkwi w umiejętności przyjmowania jego emocji.

Każdy dzień przynosi wiele trudnych sytuacji, z którymi Twoje dziecko może sobie nie radzić. Swoje uczucia chowa w plecaku emocji. Jeśli nie będzie miało okazji rozładować napięcia przez śmiech, siłowanki czy czas spędzony z rodzicem, który okaże pełnię swojej uwagi i zrozumienia, emocji robi się coraz więcej i więcej. W końcu może nastąpić wybuch – Twoja pociecha wyżywa się na Tobie lub innej osobie. W rzeczywistości pragnie kontaktu z Tobą, ale czuje się tak źle, że złości się, kiedy próbujesz jej pomóc.

Tego typu wybuchy następują najczęściej w sytuacji, kiedy nie masz czasu lub siły się z nimi zmierzyć.

Chcesz wyjść szybko z domu, jesteś zmęczona po pracy lub szykujecie się do snu. Ostatnią rzeczą, która jest Ci potrzebna w takiej chwili, jest wybuch niekontrolowanej złości i płaczu.

Dlatego możesz podjąć działanie, które dr Laura Markham nazywa kontrolowanym płaczem.

Wymaga to od Ciebie obserwacji zachowania dziecka. Jeśli świadomie będziesz patrzeć na jego zachowanie, zauważysz, kiedy potrzebuje ono rozładować napięcie poprzez płacz. Twoim zadaniem jest wtedy wygospodarować nieco czasu i sił, by przyjąć te emocje, wysłuchać i okazać zrozumienie.

Zwykle łatwo rozpoznać te chwile. Przygotowujesz kanapki, kroisz je w taki sam sposób, jak zawsze, a wtedy słyszysz pełen złości krzyk: Nieeee! Nie chcę, żeby były pokrojone w ten sposób!

Podajesz dziecku kubek z wodą, a ono głośno zawodzi: Chcę ten zielony kubek! Nie będę pić z tego!

Kiedy widzisz, że Twoje dziecko jęczy, cały czas balansuje na granicy płaczu lub złości się z byle powodu, najprawdopodobniej potrzebuje sobie popłakać.

Kontrolowany płacz oznacza, że przyjmujesz te emocje wtedy, kiedy masz czas, aby dać swojemu dziecku pełną uwagę. Jeśli wiesz, że możesz teraz spędzić kilkanaście minut, słuchając emocji dziecka, nie dawaj mu zielonego kubka, od którego wszystko się zaczęło. Nie jest on główną przyczyną jego wybuchu, ale może być pretekstem do wsłuchania się w to, co dzieje się w środku.

Kochanie, zielony kubek jest w tym momencie w zmywarce. Wiem, że bardzo go lubisz. Nie mogę Ci go w tej chwili podać.

Tego typu słowa mogą spowodować, że emocje wybuchną z pełną siłą. I bardzo dobrze! Okaż empatię, bądź blisko, wysłuchaj, pozwól płakać. W ten sposób dziecko pozbędzie się napięcia, które mu towarzyszyło. Uczucia znajdą swoje ujście.

 

Jeśli zastosujesz te pięć działań, ograniczysz ilość trudnych dla Was sytuacji i problemów wychowawczych.

W naszym domu bardzo nerwowe dni, zdarzają się raz na kilka tygodni. Zmniejszyła się też liczba kłótni między braćmi i włosów, które wyrwali sobie z głów.

Które z tych działań mogłabyś wprowadzić w Waszym domu, aby zmniejszyć ilość problemów wychowawczych?

Dlaczego dziecko ciągle domaga się uwagi (i jak sobie z tym poradzić)?

ile czasu poświęcać dziecku

Ile czasu poświęcać dziecku? Czy wystarczy godzina dziennie? Czy może raczej cztery godziny?Czy sama ilość czasu ma tu jakiekolwiek znaczenia?

Dwudziesty raz w tym tygodniu bawiliśmy się z Frankiem samolotami i udawaliśmy, że są w myjni. On wydawał z siebie miarowe dźwięki, udając startującą maszynę. Ja posypywałam je kolorowym ryżem i suchymi fasolkami, udając, że to woda, która ma je umyć. Westchnęłam. Moje myśli biegły do innych spraw: co ugotuję na obiad? Kiedy napiszę artykuł na bloga? Gdzie podziała się ta niebieska skarpetka, której szukam od kilku dni?

Nerwowo spojrzałam na zegarek. Wskazówka powoli przesunęła się w kierunku kolejnej cyferki. Minęło dopiero pięć minut?! Dlaczego ten czas tak wolno leci?

Pytanie, które zadaje sobie wielu rodziców: Ile czasu poświęcać dziecku?

Czujesz czasem, że Twoje dzieci chcą być blisko Ciebie 24 godziny na dobę i bawić się tylko z Tobą? Trzymają Twoją nogę, kiedy próbujesz gotować obiad, skaczą koło Ciebie, kiedy rozmawiasz przez telefon i wpatrują się w Ciebie, stojąc metr od kibelka, na którym robisz siku?

Zadajesz sobie pytanie: czy one naprawdę potrzebują mojej uwagi i obecności non stop? Ile czasu mam im poświęcać, aby w końcu dały mi odpocząć?

Witaj w klubie. Wielu rodziców tak ma. Szczególnie wiele matek, które zwykle spędzają z maluchami najwięcej czasu.

Jak to jest z tą potrzebą uwagi u dzieci? I jak jest z jej zaspokajaniem: czy ważne jest to, ile czasu im poświęcamy?

Dobra wiadomość dla Ciebie jest taka: Twoja córka, Twój syn nie potrzebują uwagi 24/7. Nie potrzebują, abyś patrzyła na nie i była przy nich obecna w każdej sekundzie ich dnia.

Oczywiście im młodsze dziecko, tym więcej tej uwagi wymaga. Maluchy są zaprogramowane, aby pozostawać blisko swoich rodziców. Czują się bezpieczne, jeśli wiedzą, że jest przy nich ich opiekun. Niektóre domagają się, aby być większość czasu na rękach. Innym wystarczy, jeśli mama siedzi blisko nich lub gotuje obiad tuż obok.

Z każdym miesiącem życia Twoja pociecha jest coraz bardziej samodzielna. Nabywa nowe umiejętności. Rozwija się. Już nie jest zależna od Ciebie w 100%. Tym samym zmienia się również ilość czasu i uwagi, którą musisz jej poświęcać.

Dlaczego więc tak często dzieci zachowują się, jakby potrzebowały tej uwagi stale?

 

Potrzeba dziecka, która musi zostać zaspokojona

Owszem, Twoje dziecko nie potrzebuje stale Twojej uwagi.

Potrzebuje jednak mieć pewność, że będziesz dla niego dostępna, kiedy wydarzy się coś niebezpiecznego. Kiedy poczuje się zagrożone. Musi wiedzieć, że wtedy je usłyszysz, zobaczysz, co się z nim dzieje, zareagujesz.

Kiedy zatem ma taką pewność?

Wtedy, kiedy jesteś w pełni obecna. Kiedy Twoje myśli, uczucia i serce są tu i teraz. Kiedy dajesz mu swoją pełną uwagę choćby przez krótki czas. To tak, jakbyś ładowała jego akumulatory na kolejne minuty, w których będziesz zajęta czymś innym: robieniem kolacji, przebieraniem młodszego dziecka czy szukaniem zaginionej trzy dni temu niebieskiej skarpetki. Jeśli wcześniej dałaś mu chociaż pięć minut swojej pełnej obecności, w czasie Twojej pracy ono jest spokojniejsze. Wie, że mama jest dla niego dostępna wtedy, kiedy ono tego potrzebuje.

ile czasu poświęcać dziecku

Jak sprawić, aby dziecko czuło się bezpiecznie?

Co to w ogóle znaczy być w pełni obecną?

Jeśli wciąż gdzieś się spieszysz, jeśli myślisz o miejscach, w których teraz powinnaś być, a nie jesteś, o sprawach, którymi powinnaś teraz się zająć, a nimi się nie zajmujesz, nie jesteś w pełni obecna.

Być tu i teraz to znaczy spokojnie cieszyć się chwilą, która trwa. Odłożyć na bok wszelkie rozpraszacze (telefon i komputer, książkę czy gazetę) i być w pełni zaangażowaną w kontakt z drugą osobą. Spojrzeć jej w oczy. Poczuć zapach jej skóry. Usłyszeć ton jej głosu. Uczestniczyć w tym, co ją teraz zajmuje.

Taka forma obecności sprawia, że Twoje dziecko nabiera pewności, że będziesz dla niego dostępna, jeśli będzie tego potrzebowało.

Dzieci potrafią idealnie wyczuć, czy jesteś w pełni obecna w danej chwili. Jeśli jednym uchem słuchasz tego, co mówią, a drugim okiem zerkasz na telefon, przeglądając, co tam nowego słychać na fejsie, zapala im się lampka alarmowa. Nie czują się bezpiecznie. Zaczynają robić wszystko, aby zdobyć Twoją uwagę.

Zauważyłaś, że Twoje dziecko zaczyna szaleć za każdym razem, kiedy bierzesz do ręki telefon?

Dzieje się tak, ponieważ traci w tej chwili poczucie bezpieczeństwa. Nie jesteś uważna na jego potrzeby, zajmujesz się czymś innym, a to znaczy, że może mu grozić jakieś niebezpieczeństwo (w odczuciu dziecka). Jeśli będzie musiało uderzyć siostrę, by odzyskać Twoją uwagę, to właśnie zrobi.

Oczywiście wszystko odbywa się na poziomie nieświadomości.

 

Dlaczego warto być tu i teraz?

1.Twoje dziecko czuje się bezpieczne, jeśli ma pewność, że jesteś dla niego emocjonalnie i fizycznie dostępna wtedy, kiedy tego potrzebuje.

Nie musisz mu poświęcać 24 godzin na dobę. Wystarczy, jeśli wtedy, kiedy z nim jesteś, będziesz w pełni dostępna. To może być dziesięć minut w tej chwili, pięć minut następnym razem lub pół godziny przy kolejnej okazji. To mogą być nawet trzy minuty w przelocie pomiędzy powrotem ze szkoły a wyjściem na zajęcia dodatkowe.

Trzy minuty wypełnione spotkaniem. Spojrzeniem sobie głęboko w oczy. Szczerym uśmiechem. Ciepłym przytuleniem lub dotknięciem dłoni. Dobrym słowem, które ogrzeje serce.

Przykładaj szczególną uwagę do chwil, kiedy się rozstajecie, nawet na krótki czas: poranne wyjście do przedszkola lub szkoły, gotowanie obiadu, sprawdzenie poczty mailowej, nocne usypianie. Przed każdym rozstaniem daj dziecku kilka minut swojej pełnej uwagi. To naładuje jego akumulatory i pomoże mu poradzić sobie z brakiem Twojej obecności.

 

2. Cieszyć się życiem możesz tylko wtedy, kiedy cieszysz się poszczególnymi chwilami.

Życie jest krótkie.

Nie warto spędzać go w stanie wiecznego rozkojarzenia.

Tak naprawdę masz tylko chwilę obecną. Przeszłości już nie zmienisz, przyszłość jeszcze nie nadeszła. Jeśli każdą chwilę spędzasz, myśląc o tym, co było lub o tym, co będzie, tracisz to, co najcenniejsze: chwilę, która trwa.

Nasz syn, Franek, jest bardzo wylewnym dzieckiem. Lubi się przytulać i bardzo dużo mówi. Często zaprasza mnie do wspólnej zabawy w wymyślonym domku. Mówi do mnie: Mamo, porozmawiamy? Siada wtedy blisko mnie, patrzy mi głęboko w oczy i wypowiada słowa: Lubię cię. Dobrze jest być blisko mamy. 

Z pełną świadomością łapię te chwilę i zachowuję w sercu. Kiedy zaprasza mnie do domku, odkładam na bok wszelkie sprawy i skupiam uwagę tylko na nim. Oddycham głęboko, czuję ciepło jego ciała. Dotykam jego włosów. Uśmiecham się i odpowiadam mu dobrym słowem.

Te krótkie chwile wypełniają moje serce radością i spokojem. Przypominają mi o tym, co jest naprawdę dla mnie ważne. Przywołują mnie do porządku. Mówią do mnie: tutaj jest to, na czym ci zależy. 

Według Bronnie Ware (autorka książki Czego najbardziej żałują umierający?) na łożu śmierci większość osób żałuje między innymi, że:

  • za mało czasu poświęcała swoim bliskim,
  • nie miała odwagi okazywać swoich uczuć,
  • nie pozwoliła sobie być szczęśliwsza.

Jeśli będziesz ćwiczyć swoją pełną obecność tu i teraz, istnieje duże prawdopodobieństwo, że pod koniec życia nie będziesz żałowała żadnej z tych rzeczy. Twoje życie wypełni się bliskością z innymi i świadomością samej siebie.

 

3. Zabawa z dzieckiem sprawi Ci radość tylko wtedy, jeśli się w nią zaangażujesz.

Przypomnij sobie moją opowieść o zabawie z Frankiem w samoloty w myjni.

Każda minuta wydawała mi się wiecznością, bo myślami byłam zupełnie gdzieś indziej.

Niestety współczesny świat sprawia, że jesteśmy coraz mniej zdolni do pełnego zaangażowania w to, co dzieje się tu i teraz. Pomyśl o tym, jak często zerkasz na telefon, wykonując różne czynności w domu lub w pracy? Te spojrzenia na smartfona odrywają Cię od chwili obecnej. Bzyczące powiadomienia kierują nasze myśli i emocje w zupełnie inne miejsce, niż byliśmy przed chwilą.

Im częściej przerywasz swoje aktualne zajęcie, by spojrzeć na telefon, facebooka czy jakąś aplikację, tym bardziej Twój mózg odzwyczaja się od pełnego skupienia na jednej czynności. Nawet, jeśli będziesz chciała w pełni zaangażować się w jedno działanie, będzie to dla Ciebie coraz trudniejsze.

Coraz trudniej będzie Ci bawić się z dzieckiem przez określony czas bez ciągłego zerkania na telefon. Wspólny czas będzie sprawiał Ci coraz mniej radości. W końcu możesz stwierdzić, że nie lubisz się bawić i bardzo Ci się to nie podoba.

Lekarstwem na ten stan jest między innymi ćwiczenie się w pełnej obecności. Mniejsze znaczenie ma to, ile czasu poświęcać dziecku. Ważniejsze jest, jakiego rodzaju będzie to czas.

 

Zrób to, a zobaczysz różnicę w swojej codzienności

Jak ćwiczyć bycie tu i teraz?

Aby sobie pomóc, wyłączyłam na swoim telefonie wszelkie powiadomienia. Kiedy się bawię, odkładam telefon daleko od siebie, aby nie mieć go pod ręką. Czasem nastawiam sobie budzik na określony czas, aby skupić się tylko na tym, co robię z dziećmi przez konkretną ilość czasu.

Jest to dla mnie bardzo trudne, szczególnie, że dużo pracuję w internecie. Piszę artykuły, promuję je na facebooku i prowadzę swoją grupę. Dopiero uczę się, jak wykonać wszystkie swoje zadania online, bez ciągłego zerkania na telefon.

Pomocna w ćwiczeniu pełnej obecności jest również metoda „Stop, drop and breathe” , o której pisałam już kilkukrotnie. Pozwala ona się zatrzymać, przywołać całą swoją uwagę do chwili obecnej. Pomaga też uświadomić sobie, że moje zachowanie jest zawsze moim wyborem. Nawet, jeśli czuję, że zalewają mnie silne emocje.

ile czasu poświęcać dziecku

Twoje dziecko nie potrzebuje Twojej uwagi 24/7, a Ty wcale nie musisz czuć się zmęczona zabawą w kucyki Pony po raz setny. Skup się na tym, co dzieje się tu i teraz: Twój oddech, zapach włosów Twojej córki czy syna, jego perlisty śmiech i słowa, Wasza wzajemna czułość. Zagubione skarpetki i jutrzejszy obiad mogą poczekać dziesięć minut. Ta chwila bliskości z Twoim dzieckiem zaraz przeminie. Zostanie po niej tylko ciepło w Twoim sercu, o ile byłaś w pełni w niej obecna.

Jakie Ty masz sposoby, aby być tu i teraz w czasie, który spędzasz z dziećmi?

Spraw, aby Twoje małżeństwo zakwitło dzięki tej wiedzy o kobietach i mężczyznach

różnice między kobietą a mężczyzną

Różnice między kobietą a mężczyzną to temat, który musisz zgłębić, aby stworzyć szczęśliwe małżeństwo. Ta wiedza może odmienić Twoje życie!

Kiedy kolejny raz spojrzałam na zegarek, pomyślałam: Ile razy jeszcze mam go prosić, żebyśmy w końcu stąd wyszli?! Oczy same zamykały mi się ze zmęczenia. Serce biło mi coraz szybciej z rosnącego zdenerwowania. Mruknęłam pod nosem, że mam już tego dość i chcę wracać do domu. Byliśmy z wizytą u przyjaciół, a ja myślałam tylko o tym, aby przyłożyć swoją głowę do poduszki. Mój mąż jednak wciąż dobrze się bawił.

Patrzyłam na niego z niechęcią. Na mojej twarzy malowała się złość wymieszana z rozgoryczeniem. Ty rób co chcesz, ja wracam do domu – powiedziałam głośno ostrym tonem.

Wróciliśmy razem. Tego wieczora jednak panowała między nami chłodna atmosfera. Podobnie jak w inne dni, w których miała miejsce podobna sytuacja.

różnice między kobietą a mężczyzną

Różnice między kobietą a mężczyzną

Czytając wiele artykułów w internecie, czuję, że nie jest w modzie mówić o różnicach między kobietami a mężczyznami. Wielką furorę robią apele popularnych blogerek, które zwracają się do mężczyzn: Doceń wreszcie, co robi Twoja kobieta w domu! Ona jest tak samo zmęczona po całym dniu z dzieckiem, jak ty po powrocie z pracy! Powinniście wymieniać się swoimi zadaniami: raz ona robi daną rzecz, raz ty. 

Z drugiej strony znam wiele książek na temat kobiecości i męskości. Najnowsza wiedza naukowa przekonuje nas, że różnimy się pod bardzo wieloma względami: budową mózgu, gospodarką hormonalną, sposobem przeżywania i wyrażania emocji, umiejętnościami komunikacyjnymi… Codzienne obserwacje tylko to potwierdzają.

Chcę w tym miejscu zrobić ważną uwagę. Cechy i zachowania typowo kobiece znajdują się na pewnej skali: jedna kobieta przejawia je w znacznym natężeniu, inna – w mniejszym. Tam samo jest u mężczyzn. Różnimy się w obrębie płci i nie da się temu zaprzeczyć.

Dziś nie będę jednak pisać o tych typowo kobiecych i męskich zachowaniach i cechach. Gorąco polecam Ci książkę Dzikie serce Urzekająca (John i Stasi Eldredge), która dotyka tego tematu.

Pokażę Ci zamiast tego zupełnie inne podejście do różnic między kobietą a mężczyzną. Jeśli je zastosujesz w życiu, Twoje małżeństwo może zakwitnąć.

 

Czym jest kobiecość?

To otwartość i wrażliwość (podatność na zranienie).

Tylko tyle i aż tyle.

Większość osób łączy kobiecość w sposób nierozerwalny z wyglądem zewnętrznym, w znaczeniu: dbaj o swój wygląd, a w ten sposób będziesz bardziej kobieca. Dbaj o swoje włosy, odpowiedni strój, makijaż, paznokcie…. Nie wątpię, że jest to ważne, jednak czy siedząc w domu z rozwianym włosem, w dresie ubrudzonym kaszką małego dziecka nie mogę być kobieca? Czy muszę spełnić określone standardy wyglądu?

Takie podejście zupełnie mnie nie przekonuje. Kobiecość to nie Twój wygląd. To raczej Twój sposób bycia, określony rodzaj energii, który z siebie wydobywasz. To bycie otwartą i wrażliwą. Takie spojrzenie na ten temat propagują Stacey i Paul Martino.

Wiele z nas, z różnych powodów, nie działa, nie mówi, nie podejmuje zachowań, które wypływają z naszej kobiecej natury. To znaczy: nasze reakcje na to, co dzieje się dookoła nas nie mają cech otwartości i wrażliwości. Możesz to poznać po tym, że:

  • próbujesz kontrolować sytuację i innych ludzi,
  • pchasz ich w kierunku zachowań, na których Ci zależy,
  • próbujesz wymusić na nich to, czego potrzebujesz,
  • czujesz się zablokowana i ściśnięta w środku,
  • próbujesz za wszelką cenę ochronić siebie przed zranieniem,
  • wycofujesz się z interakcji,
  • karzesz innych za ich zachowanie.

Powyższe zachowania to męska energia ubrana w kobiece ciało. 

Kobiecość to zatem bycie otwartą na to, co przynosi życie i kontakty z innymi ludźmi. To wrażliwość i podatność na zranienie. To ogromna odwaga i siła, by pokazać, jakie są moje potrzeby i zgodzić się na to, że druga osoba może nie chcieć mieć z nimi nic wspólnego.

Przypomnij sobie historię, którą przytoczyłam na początku. Moje zachowanie w tej sytuacji (i każdej podobnej) nie było kobiece. Próbowałam wymusić na mężu określone zachowanie. Chciałam kontrolować to, co się dzieje. Na zmianę wybuchałam złością (mówiąc do niego nieprzyjemne słowa) lub wycofywałam się z interakcji (milcząc z urazą).

Nic dziwnego, że moje działanie zawsze wywoływało w nim tak negatywne reakcje.

W końcu osiągałam to, o co mi chodziło, ale wieczór kończył się wzajemną niechęcią. Tak wpływa na mężczyznę zachowanie kobiety, która kieruje się męską energią, a nie kobiecą. Tak ja często działałam na mojego męża.

 

Czym jest męskość?

Męska energia jest skupiona na celu, a przeciwności, które stoją pomiędzy punktem A, a punktem B (do którego chce dojść) są częścią całej zabawy. Liczy się cel, ale bez konkretnych przeszkód po drodze, nie daje on tak wiele satysfakcji. Dojrzała męskość kieruje się konkretnymi wartościami: uczciwość, honor, służba, dawanie ochrony i zaspokajanie potrzeb. Jest zawsze skierowana na drugą osobę, nie na swoje zachcianki.

Kiedy dojrzały mężczyzna daje ochronę i zaspokaja potrzeby kobiety, czuje się spełniony – to jest jego cel, który mu przyświeca. Nie ma miejsca na zachowania egoistyczne.

W niedojrzałym mężczyźnie ta sama siła życiowa, pęd ku osiąganiu postawionych sobie celów jest wykorzystywana w służbie sobie samemu. Jego zachowanie na zewnątrz może wyglądać dokładnie tak samo jak u mężczyzny dojrzałego. Kieruje nim ta sama energia, ale ma zupełnie inną motywację.

Kiedy czytasz to, co napisałam, może od razu pojawia Ci się myśl: Mój mąż jest tym dojrzałym mężczyzną! lub Mój przejawia wszystkie niedojrzałe zachowanie! Szczególnie niebezpieczna jest ta druga sytuacja. Pamiętaj, że nie ma ideałów na świecie. Nie piszę o męskości po to, aby skłonić Cię do obwiniania swojego męża o to, że zachowuje się niewłaściwie.

Chcę Ci raczej dać nadzieję na pozytywne zmiany.

Kobieta, która działa zgodnie ze swoją naturą, zawsze wydobywa z mężczyzny jego najlepszą część. Kobieca energia przyciąga dojrzałą męskość. I odwrotnie. Dlatego nie musisz zastanawiać się, gdzie znajduje się Twój mąż na skali dojrzałości. Przyjrzyj się raczej samej sobie.

Jak często Ty zachowujesz się w sposób kobiecy? A jak często kierujesz się raczej męską energią, która w Twoim, kobiecym wydaniu, przybiera formę kontrolowania, wymuszania, obwiniania, urazy, wycofania czy zamknięcia na drugą osobę?

 

Ale o co tu dokładnie chodzi?

Opowiem Ci jeszcze jedną historię z naszej codzienności.

Wieczorem, po całym dniu z dziećmi w domu, marzę tylko o tym, aby szybko zasnęły. Wyobraź sobie zatem moje zdziwienie, kiedy miała miejsce taka sytuacja: dzieci były już przygotowane do snu, mój mąż zaczął z Frankiem czytać książkę na dobranoc. Liczyłam na to, że będzie szybko. Tymczasem usłyszałam z pokoju obok śmiechy i rozmowy, a po dziesięciu minutach okazało się, że przeczytali jedną stronę z dość długiej opowieści!

Czułam, jak przyspiesza mi puls i rośnie gula w gardle. Co trzy minuty szłam do nich i mówiłam: Kończcie wreszcie! albo Już pora spać! albo Adrian, no weź szybciej, przecież oni już powinni dawno spać! albo Ja już mam dość, chcę iść spać!

Po twarzy mojego męża przemknął grymas niezadowolenia. W końcu syknął ze złością: Aga, daj spokój! Przecież zaraz idziemy spać! Chcę chwilę z nim pobyć jeszcze!

Ja wtedy jeszcze bardziej się zirytowałam, myśląc: On mnie kompletnie nie rozumie! Moje potrzeby nie są dla niego ważne! Przecież mówiłam mu, że jestem zmęczona! Zamilkłam urażona i czekałam, kiedy wreszcie skończą.

Takie sytuacje miały miejsce kilkukrotnie. Zawsze kończyły się spięciem między mną a moim mężem.

Spójrzmy teraz na tę sytuację z perspektywy kobiecej i męskiej energii.

Czy moje zachowanie było kobiece? Nie, nie i jeszcze raz nie! Kontrolowanie tego, co robi mój mąż z synem, obwinianie go o to, co się we mnie dzieje, próba wymuszenia określonego zachowania, wycofanie się z urazą. Idealny przykład męskiej energii w kobiecym wydaniu.

Jakie zachowanie byłoby kobiece? Przypomnij sobie: otwartość i wrażliwość (podatność na zranienie).

W tej konkretnej sytuacji byłoby to docenienie tego, że mój mąż chce i lubi spędzać czas z naszymi dziećmi, że chce im czytać wieczorem i szykować ich do snu. Następnie podjęcie decyzji: czy moja potrzeba pójścia spać jest rzeczywiście w 100% uzależniona od nich?

Jeśli tak, mogłabym powiedzieć do męża: Kochanie, wiem, że bardzo lubisz czytać z Franiem wieczorem. Natomiast jestem już bardzo zmęczona i wiele by dla mnie znaczyło, gdybyście czytali dziś krótko, żebyśmy mogli szybko pójść spać. Zrobiłbyś to dla mnie? Może znajdziemy jakiś sposób, abyś jutro mógł poczytać z nim dłużej? Co o tym myślisz?

Czujesz tę różnicę?! Otwieram się na to, co się dzieje i co może się wydarzyć. Jasno nazywam swoją potrzebę, proszę o jej spełnienie, ale dopuszczam również możliwość odmowy. Nie wymuszam, nie kontroluję tego, czy osiągnę mój cel, nie wycofuję się. Odważnie staję przed mężem, bez masek i udawania. Mówię: Bardzo wiele by dla mnie znaczyło… Byłoby to dla mnie ważne, gdybyś… Sprawiłbyś mi wielką radość, gdybyś… 

Jestem otwarta i podatna na zranienie.

Tylko w ten sposób wydobywam z męża reakcję z poziomu dojrzałej męskości. Wszelkie inne środki. które bym zastosowała, bardzo mu to utrudniają.

Przypomnij sobie różne kłótnie i nieporozumienia między Tobą a Twoim mężem. Skonfrontuj je z Twoją nową wiedzą o różnicach między kobietą a mężczyzną. Czy widzisz jakiś związek między powtarzalnością Waszych nieprzyjemnych rozmów, a Twoim działaniem z męską energią w kobiecym wydaniu?

 

Jak stać się bardziej kobiecą?

Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z tak rozumianą kobiecością, byłam podekscytowana: O matko, to tak wiele wyjaśnia!!! Już wiem, dlaczego w tylu sytuacjach nie mogliśmy się dogadać! No dobra, to teraz CO DALEJ? Jak mam się zmienić?!

Kobiecość masz już w sobie. Nikt nie musi Cię tego uczyć,

Jedyne, co powinnaś robić, to pielęgnować w sobie odwagę, aby odkładać na bok wszystkie maski i broń, którą wyciągasz, aby chronić swoje potrzeby, marzenia i plany. Stopniowo zdejmować z siebie kolejne warstwy kontrolowania, wymuszania, obwiniania, wycofywania się z kontaktu.

Wykorzystaj do tego metodę okresów czasu  i zacznij ćwiczyć w otoczeniu, w którym przyjdzie Ci to najłatwiej. Może najpierw tylko w kontakcie z dziećmi? Może w środowisku pracy? A może w relacji z mężem? Wyznacz sobie najpierw dziesięć minut, w czasie których Twoją intencją będzie pozostać otwartą i wrażliwą. Po dziesięciu minutach możesz wrócić do starego style zachowania.

Jeśli będziesz w stanie działać z kobiecą energią przez dziesięć minut, wyznacz sobie dwadzieścia. Itd. Stopniowo rozszerzaj swoje zachowanie na kolejne sfery życia. Będzie coraz łatwiej, a kolejne sukcesy dadzą Ci motywację do dalszej pracy.

Ta wiedza o różnicach między kobietą a mężczyznach sprawiła ogromną zmianę w naszym małżeństwie. Kiedy działam z kobiecą energią, mój mąż coraz częściej odpowiada mi swoją dojrzałą męskością. Zaczynamy się lepiej rozumieć. Moje narzekanie na długie wizyty u przyjaciół i wieczory pełne urazy w naszym małżeństwie nieomal całkowicie przeszły do historii. I niech już tam zostaną.

 

A według Ciebie czym jest kobiecość i męskość?