Bez tego nie zrobisz żadnego kroku do przodu w rozwoju osobistym

jak pracować nad sobą

W artykule:Jak pracować nad sobą, by odnosić sukcesy? Co robić, by wprowadzać rzeczywiste zmiany? Zobacz, od czego musisz zacząć, by nie ponieść porażki

Od dobrych kilku miesięcy prowadzę grupę na facebooku „Małżeństwo, rodzicielstwo i rodzina – grupa wsparcia dla kobiet„.

Te kilka miesięcy pokazało mi, że jest jedna sprawa, która blokuje bardzo dużej ilości osób możliwość wprowadzenia zmian w swoim własnym życiu i w relacjach z innymi ludźmi.

Coś, co jest obecne nieomal wszędzie (szczególnie w różnych grupach na facebooku!). Wiele osób jest do tego przyzwyczajonych i myśli, że nie da się inaczej żyć i rozmawiać ze sobą.

jak pracować nad sobą

Jak pracować nad sobą, by widzieć efekty?

Zapraszam Cię do tego, abyś dokonała pierwszego, ważnego kroku w swoim rozwoju.

Zacznij brać osobistą odpowiedzialność za swoje uczucia, reakcje i zachowanie. Bez tego będziesz wciąż kręcić się w kółko i szukać winnych wokół siebie. Nie będziesz w stanie dokonać żadnej znaczącej zmiany w samej sobie i w swoich relacjach z innymi.

Jeśli chcesz wiedzieć, jak pracować nad sobą, zacznij od tego. Na inne sprawy przyjdzie czas później.

Praca nad sobą to długofalowy proces, w którym możesz nauczyć się wielu konkretnych narzędzi i strategii działania. Będzie to możliwe tylko wtedy, jeśli skupisz swój wzrok i myśli na tym, co Ty możesz zrobić i zmienić, a nie na tym, co powinni zrobić i zmienić inni.

Oczywiście zawsze masz wybór.

Możesz pójść w przeciwnym kierunku i wciąż rozpamiętywać to, co w Twoim odczuciu inni robią źle. Słuchać tego, jak koleżanki czy rodzina Ci przytakują: Tak, Twój mąż powinien zrobić to i tamto, zachowuje się jak świnia, olewa Cię i Twoje potrzeby! Takie rozmowy na chwilę dają Ci odczucie ulgi (bo przecież to ON jest tym złym i to ON ma się zmienić), ale co z tego? Nadal nic się nie dzieje i wciąż trwasz w sytuacji, która jest dla Ciebie trudna i bolesna.

 

Odsłuchaj poniższe nagranie, które kieruję szczególnie do osób z mojej grupy na facebooku. Jeśli jednak na niej nie jesteś, również możesz skorzystać z tego, co w nim mówię i zmienić swój styl komunikowania się z innymi ludźmi.

 

 

Co według Ciebie blokuje możliwość dokonywania zmian w swoim życiu?

Najważniejsze działanie, które możesz podjąć, by zminimalizować kłótnie rodzeństwa

kłótnie rodzeństwa

W artykule: Pytanie, które zadaje sobie wielu rodziców: jak zminimalizować kłótnie rodzeństwa? Poznaj jedną strategię, która jest podstawą wszystkich innych

To ewidentnie nie był mój najlepszy dzień w życiu.

Franek z Jasiem, nasi dwaj synowie, na zmianę płakali, marudzili lub kłócili się o coś. Słuchałam ich głosów i miałam wrażenie, że za chwilę wybuchnę. Serce mi szybko biło, zęby zaciskały się ze złości, a ręce szykowały do wyrywania włosów z głowy. Zarówno z mojej, jak i ich.

Jaś przyniósł sobie mały, dziecięcy keybord i zaczął na nim coś brzdąkać. Oczywiście w tej samej chwili jego starszy brat też zapragnął tego samego. Ledwo powstrzymałam go od wyrwania mu zabawki z ręki. Zapytałam Jasia spokojnym głosem, czy mógłby dać Frankowi też zagrać. Po krótkim czasie młodszy wyciągnął keybord w stronę brata z wymownym: „Maa!”.

W tej chwili Franek już nie miał ochoty na granie. A może raczej honor nie pozwalał mu wziąć, bo kiedy 10 sekund później wyciągnął rękę po zabawkę, Jaś już zmienił zdanie i nie chciał jej oddać.

Starszy syn zaczął płakać i krzyczeć. Moje próby tłumaczenia, że nie chciał wziąć keybordu wtedy, kiedy brat mu dawał, niewiele zmieniły,

Przy drugiej próbie przekazania zabawki sytuacja powtórzyła się. Znów Jaś chciał dać, Franek nie wziął, po chwili zmienił zdanie, ale niestety jego brat również.

kłótnie rodzeństwa

Nie brakowało w całym tym sporze prób wyrywania sobie keybordu z ręki czy stukania brata ręką po głowie. Ja miałam ochotę wyć z rozpaczy jak wilk do księżyca, oni obaj na zmianę płakali, krzyczeli lub rzucali się w złości na łóżko.

Ręce mi się już trzęsły z bezsilności, kiedy Jaś pokazał, że chciałby pobawić się w ganianie się po domu. Miałam już dość kłótni, więc odetchnęłam głęboko i powiedziałam: Jasne, super, chodź, będę cię łapać.

Franek w jednej sekundzie się rozpogodził i z uśmiechem zapytał: Mogę się z wami pobawić?

Przez piętnaście minut oni biegali w tę i z powrotem po domu, a ja udawałam, że ich łapię. Co jakiś czas przytulałam i całowałam jednego lub drugiego. W domu rozlegał się głośny śmiech.

Po skończonej zabawie bracia zgodnie zajęli się budowaniem wieży z klocków, a ja usiadłam na fotelu i głośno odetchnęłam. Dlaczego nie byłam w stanie wykonać tego magicznego kroku wcześniej? Zaoszczędziłabym nam tyle niepotrzebnych emocji.

 

Co jest niezbędne, by Twoje dzieci dobrze się dogadywały?

Można na ten temat spojrzeć z wielu różnych perspektyw. Ja dziś proponuję Ci tę, która jest mi najbliższa: neurobiologię.

Jest taka część mózgu, która odpowiada za skupienie, rozumowanie, planowanie, kontrolę impulsów czy racjonalną ocenę sytuacji. To od niej w największym stopniu zależy gotowość Twojego dziecka do tego, by słuchać Twoich próśb. To ona powstrzymuje je przed wyrywaniem zabawek z ręki drugiej osoby, ciągnięciem za włosy siostry czy dążeniem do tego, by być zawsze i we wszystkim pierwszym (Ja chcę pierwsza dostać loda! Ja muszę się wykąpać pierwszy! Mamo, najpierw mi daj kanapkę! Mamooooo!).

Ta część mózgu to kora przedczołowa.

Jeśli jej działanie zostaje zablokowane, Twoje dziecko nie jest w stanie racjonalnie myśleć, kontrolować swoich impulsów i planować działania. Dlatego też nie jest w stanie wejść w pozytywne relacje ze swoim bratem lub siostrą.

Jeśli chcesz, aby Twoje dzieci dobrze się dogadywały, zaprzyjaźnij się z wiedzą o funkcjonowaniu kory przedczołowej.

 

Jeśli Twoje dziecko:

  • zachowuje się agresywnie,
  • niszczy różne przedmioty,
  • w ogóle nie słucha tego, o co je prosisz,
  • wycofuje się z interakcji,
  • zachowuje się impulsywnie,
  • wyrywa z ręki zabawki swojej siostrze, śmiejąc się jej przed nosem,

możesz mieć nieomal 100% pewność, że w tym momencie jego działanie nie jest poddane kontroli kory przedczołowej. To znaczy, że nie jest w stanie racjonalnie myśleć.

Jeśli chcesz zminimalizować kłótnie rodzeństwa, musisz wziąć to pod uwagę. Tylko człowiek, którego zachowanie jest poddane kontroli kory przedczołowej może nawiązać dobre, pozytywne relacje z innymi ludźmi. Jest w stanie współpracować, razem się bawić, rozmawiać, dzielić się tym, co ma. Bez tego Twoje dzieci wciąż będą się kłócić, zabierać sobie rzeczy i bić się ze sobą.

kłótnie rodzeństwa

Kiedy do akcji wkracza kora przedczołowa?

Każdy z nas (również dzieci) w sposób nieświadomy bezustannie skanujemy nasze otoczenie w poszukiwaniu informacji o tym, czy jesteśmy bezpieczni.

Dziecko po taką informację w pierwszej kolejności zwraca się do swoich rodziców.

Wyobraź sobie taką sytuację. Twoje dzieci poszły z tatą na spacer do parku. Tata ma wyjątkowo dobry dzień: podśpiewuje coś pod nosem, jego krok jest lekki i sprężysty, uśmiecha się i jest rozluźniony. Wysyła on niewerbalne i werbalne sygnały do swoich dzieci: Wszystko jest ok, to dobry dzień, tata ma dobry humor i mnóstwo uwagi i troski, którą może obdarzyć każdego. 

W takiej sytuacji maluchy czują się bardziej odprężone i spokojne. Ich radary wyczuwają, że wszystko jest w porządku, że są bezpieczne i mogą się bawić, również ze sobą nawzajem.

Te dziecięce radary są umiejscowione w części mózgu zwanej układem limbicznym. To on niejako skanuje otoczenie w poszukiwaniu informacji o tym, czy sytuacja jest spokojna i można się zrelaksować. Kiedy otrzymuje takie sygnały z otoczenia, przesyła impuls do reszty mózgu: jesteśmy bezpieczni, nie trzeba być na pozycji ataku lub obrony, można się rozluźnić i spokojnie bawić. Te informacje wysyła między innymi do kory przedczołowej, która może przejąć kontrolę, kiedy wszystko jest w porządku.

Docieramy teraz do najważniejszej sprawy.

Co Ty możesz zrobić, aby dziecko otrzymało komunikat jestem bezpieczny, wszystko jest ok?

Twoje najważniejsze działanie, które zminimalizuje kłótnie rodzeństwa

Zadbać o kontakt pomiędzy Wami. Pomiędzy Tobą a konkretnym dzieckiem.

Dzieci są zbudowane w ten sposób, że rozkwitają, kiedy czują, że osoba dorosła cieszy się ich obecnością, znajduje radość w ich towarzystwie.

Myślę, że dotyczy to nie tylko dzieci. Każdy z nas tęskni za taką relacją z drugą osobą, która będzie oparta o doświadczenie radości z bycia razem, wspólnie spędzonego czasu. Chcemy czuć się wyjątkowi, bliscy, zrozumiani. Chcemy, aby ktoś zachwycał się tym, że może z nami być.

Dzieci są na to szczególnie wrażliwe.

Potrzebują czuć, że ktoś dorosły zwraca na nie uwagę, słucha ich, jest nakierowany na ich potrzeby. Potrzebują czuć się kochane, zrozumiane i zaopiekowane.

To Twoja więź i kontakt z dzieckiem wpływa na to, czy czuje się ono bezpiecznie w świecie. Jeśli w konkretnej sytuacji doświadcza ono Twojej bliskości i dostępności, jego układ limbiczny może przesłać wiadomość do kory przedczołowej: Jestem kochany, wszystko jest ok, ktoś się mną opiekuje, jeśli będę potrzebował, ktoś odpowie na moją prośbę.

 

Co daje dziecku bliskość i kontakt z rodzicem?

  • poczucie bezpieczeństwa w świecie,
  • możliwość budowanie dobrych, spokojnych relacji z innymi ludźmi,
  • ciepłe myśli o samym sobie i innych osobach wokół,
  • zmniejszenie ilości nieprzyjemnych emocji (złości, lęki, irytacji, urazy itd.)
  • możliwość racjonalnego myślenia i poddania swoich działań kontroli kory przedczołowej.

Dlatego najważniejsze Twoje działanie, które zmniejsza kłótnie rodzeństwa, to dbanie o więź, bliskość i kontakt z każdym Twoim dzieckiem.

Dbanie o relacje pomiędzy nimi to krok następny. Ustalenie zasad funkcjonowania w domu jest również ważne. Jednak ono nic nie da, jeśli nie zaspokoisz u dzieci ich potrzeby bliskości i kontaktu z Tobą.

W przeciwnym wypadku będą wciąż trwały w stanie napięcia, w poczuciu zagrożenia i nieprzyjemnych emocjach. Ich mózg będzie uniemożliwiał im włączenie kory przedczołowej, a tym samym nie będą miały w sobie gotowości do dzielenia się i okazania zrozumienia wobec brata czy siostry. Nie będą w stanie nawiązać dobrych, ciepłych relacji między sobą.

W jaki sposób możesz zadbać o ten kontakt?

 

Co wpływa na dobry kontakt z dzieckiem?

Strategii i narzędzi jest wiele:

  • empatia (która powinna stawać się Twoim nawykiem),
  • śmiech (i opróżnianie plecaka emocji za jego pomocą),
  • wyjątkowy czas sam na sam z dzieckiem,
  • świadome bycie tu i teraz,
  • bliskość fizyczna i kontakt wzrokowy,
  • zabawy typu siłowanki,
  • dopuszczanie wszelkich emocji i pozwalanie na płacz,

kłótnie rodzeństwa

Jeśli widzisz, że relacje między Twoimi dziećmi nie układają się najlepiej, najpierw przyjrzyj się temu, jak dbasz o Twoją więź i kontakt z każdym ze swoich dzieci. Kiedy zaspokoisz u nich tę potrzebę, będą miały większą łatwość regulowania swoich emocji, bycia hojnym w dawaniu swojego czasu i uwagi rodzeństwu, dzielenia się i konstruktywnego rozwiązywania problemów.

Inwestycja w bliski kontakt z dziećmi nie wyeliminuje wszystkich kłótni rodzeństwa. Jest jednak podstawą, bez której wszelkie inne działania w tym kierunku są bezsensowne.

Dlatego skup swoją energię i czas na dbaniu o tę więź, bo często możesz nie mieć ich więcej, by zadbać o coś innego.

Jak według Ciebie najlepiej eliminować kłótnie rodzeństwa z Waszego życia?

5 wskazówek, jak nauczyć dziecko wypełniać obowiązki domowe (bez nerwów i stresu)

W artykule: Obowiązki dziecka w domu często są przyczyną spięć i kłótni. Co zrobić, aby dziecko chętniej wykonywało powierzone mu zadania?

Kiedy kolejny raz nasz starszy syn, Franek, rozrzucił zabawki w pokoju i nie chciał ich sprzątać, coś w środku mnie zaczęło krzyczeć

Wiedziałam, że tak będzie! Zawsze, kiedy rozrzuci wszystkie klocki, później ma problem, żeby je pozbierać! Czy on tego nie może zrozumieć?!

Serce zaczęło mi bić szybciej, a w brzuchu odezwały się nieprzyjemne motyle. Szybko złapałam jeden z klocków i ze złością wrzuciłam go do pudełka. Powiedziałam ostrym, nieprzyjemnym tonem:

– Franek, ile razy mam Ci to mówić, żebyś nie wysypywał sobie na raz tyle zabawek! Przecież wiesz, że później nie masz ochoty tego sprzątać!

obowiązki dziecka w domu

Nasz syn tylko spojrzał na mnie, odwrócił się i uciekł na łóżko. Schował się pod kołdrą, cicho mamrocząc coś do siebie.

Odetchnęłam głęboko i w myślach zbeształam samą siebie. Znów popełniłam ten sam błąd. Błąd, który sprawił, że Franek nie tylko nie miał ochoty na sprzątanie, ale też odciął się ode mnie.

Takim zachowaniem nie pomogę mu w nauce wypełniania obowiązków domowych.

„Jeśli chcesz, aby dziecko wzięło odpowiedzialność za swoje działania, nie sprawiaj, że będzie czuło się źle w związku z tym, co zrobiło. Kiedy ludzie czują się szanowani i wysłuchani, są dużo bardziej skłonni przyznać, że zrobili coś źle.”

Rachel Bailey, http://rachel-bailey.com

Kiedy dzieci biorą odpowiedzialność za powierzone im zadania?

Każdy człowiek przychodzi na świat z potrzebą dokonywania pozytywnego wkładu w to, co dzieje się dookoła niego. Chcemy czuć, że nasze życie ma znaczenie, że jesteśmy zdolni do tego, aby odpowiadać na potrzeby innych.

Wbrew opiniom wielu dorosłych dzieciom nie zależy na tym, aby inni wciąż robili coś zamiast nich: sprzątali, gotowali czy myli zamiast nich ręce po zrobieniu siku. One chcą czuć, że mają wpływ na życie swoje i innych ludzi. Że mają władzę, aby wnieść coś dobrego w codzienność rodzinną.

W ten sposób budują swoje poczucie wartości. To też daje im radość i spełnienie.

My jako rodzice nie musimy zatem ich uczyć tej potrzeby. Ona w nich jest. Swoim zachowaniem możemy jednak sprawiać, że zamiast zaspokajać tę potrzebę skupią się na czymś innym – np. na swoich zranionych uczuciach.

Jeśli chcesz, aby dziecko brało odpowiedzialność za powierzone mu zadania, pamiętaj o tym, że odpowiedzialność nie jest dla niego ciężarem, ale spełnieniem jego ważnej potrzeby. Dlatego Twoja postawa i to, jakie ona emocje u dziecka generuje, ma ogromne znaczenie.

 

5 wskazówek, by skutecznie wprowadzić obowiązki dziecka w domu

  1. Pomóż mu nauczyć się, że zawsze naprawiamy po sobie to, co zepsuliśmy.

Kiedy Twoje dziecko rozleje mleko, podaj mu ściereczkę i powiedz ze spokojem: To nic, możemy to posprzątać. Weź też jedną dla siebie i pracujcie razem. Im mniejsze dziecko, tym bardziej potrzebuje towarzyszenia rodziców w wykonywaniu różnych prac.

Kiedy Twój syn zostawi swoje buty na środku korytarza, podaj mu je, poproś, żeby odstawił je na miejsce i powiedz przyjaźnie: Zawsze sprzątamy swój własny bałagan.

Im mniej w Tobie postawy oskarżającej, tym mniej u niego chęci obrony samego siebie, a tym samym więcej gotowości do naprawienia tego, co zrobił niewłaściwie. Kluczem do sukcesu jest:

  • nastawienie się na to, że będziesz musiała przypominać często o różnych zadaniach dotąd, aż u dziecka wytworzą się pewne nawyki,
  • zachowanie pozytywnego myślenia i lekkości w sposobie komunikacji – zrezygnuj z wywoływania winy za niewykonane obowiązki dziecka w domu, narzekania, ostrego i nieprzyjemnego tonu; staraj się zachować ciepły, przyjazny i spokojny sposób komunikacji.

Abyś mogła w ten sposób rozmawiać ze swoim dzieckiem, niezbędne jest, abyś dbała o swoje własne potrzeby. Pamiętaj, że to Twoja pierwsza, najważniejsza odpowiedzialność jako żony i matki.

Pamiętaj też, że nie będziesz w stanie zawsze zachowywać się w ten sposób i jest to zupełnie normalne. Przeproś za swoje zachowanie, poproś o to, abyście mogli zacząć jeszcze raz i napraw swój błąd. W ten sposób dziecko też uczy się, jak zachować się, kiedy zrobiło się coś niewłaściwego.

obowiązki dziecka w domu

2. Stwórz dom, w którym rezygnujecie z szukania winnych.

Dla wielu osób naturalną tendencją jest szukanie winnych, kiedy sprawy przybierają niewłaściwy obrót. Wydaje się, jakby obwinienie kogoś mogło sprawić, że problem nie pojawi się powtórnie. Tymczasem takie zachowanie powoduje, że druga osoba staje na pozycji obronnej, próbuje chronić samego siebie nawet, jeśli to oznaczałoby atak. Wcale nie jest bardziej skłonna do wzięcia odpowiedzialności za to, co zrobiła i do naprawienia szkody.

Kiedy obwiniasz drugą osobę za to, co się stało, odsuwasz od siebie jakąkolwiek odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. Zapominasz, że Ty również miałaś wpływ na to, co się stało, nawet, jeśli Twój wkład był niewielki.

Jeśli chcesz pomóc dziecku brać odpowiedzialność za to, co zrobiło niewłaściwie, zrezygnuj z obwiniania.

Kiedy zobaczysz, że zaczynasz szukać winnego w jakiejś sytuacji, zatrzymaj się. Weź odpowiedzialność za to, co Ty wniosłaś do danej sytuacji, bez nadmiernego poczucia winy. Przeproś za to. Przyjmij sytuację taką, jaka jest. Łatwiej będzie Ci znaleźć dobre rozwiązanie, kiedy zaakceptujesz to, co się stało, a nie będziesz winić siebie lub innych.

 

3. Bądź przykładem.

Pokazuj, że dokonujesz dobrych i odpowiedzialnych decyzji. Przy różnych okazjach komentuj na głos to, co robisz:

To męczące nieść te śmieci ze sobą, ale nie widzę tutaj kosza na śmieci, a nie chcę śmiecić na chodniku.

Ten znak mówi, że jest to miejsce dla osób niepełnosprawnych, więc oczywiście nie zatrzymamy się tutaj.

Dotrzymuj obietnic, które dałaś dziecku. Jeśli zobowiązałaś się, że w weekend zabierzesz je do kina, zrób wszystko, aby tak się stało. Jeśli Ty lekceważysz swoje słowa wobec niego, dlaczego ono miałoby zachowywać się inaczej?

 

4. Pamiętaj, że dziecko niechętnie będzie wykonywać coś, co postrzega jako męczący obowiązek.

Dzieci z niechęcią podchodzą do obowiązków domowych, które muszą wykonywać samodzielnie.

Dlatego towarzysz im w tym, dawaj im potrzebną pomoc i wsparcie, pracuj razem z nimi tak długo, aż te zadania staną się naturalnym elementem Waszego rodzinnego życia i dzieci nie będą się im przeciwstawiać.

Skup się nie na tym, aby jak najszybciej wykonać daną pracę, ale na tym, że w ten sposób pomagasz synowi czy córce uczyć się brać odpowiedzialność za rodzinne życie. Na pewno na początku praca będzie posuwała się wolniej. Na pewno będzie to dla Ciebie trudniejsze i bardziej męczące. Jednak w tym wypadku liczy się to, z jakim nastawieniem pochodzisz do tych zadań, a nie to, jak szybko i sprawnie zostaną wykonane.

Szukaj pozytywnych aspektów każdego z tych obowiązków, staraj się wprowadzić element zabawy lub nawiązywania relacji (np. po każdym rozwieszonym ubraniu przybijajcie sobie piątki, włączcie swoją ulubioną muzykę i śpiewajcie lub tańczcie podczas wycierania kurzy).

 

5. Pomóż dziecku samodzielnie zarządzać swoim planem dnia.

W Wasze rodzinne poranki i wieczory wprowadź elementy rytuałów i rutyny. Jeśli to będzie dla Was pomocne, stwórzcie pisemny (lub rysunkowy) plan, co robicie w tych momentach dnia.

Każdego ranka zamiast wydawać poleceniaUmyj zęby! Spakowałeś swój plecak? Pamiętaj, żeby zabrać ze sobą kanapki!, daj dziecku szansę samodzielnego zadbania o to, co powinno zrobić. Zapytaj: Jaką kolejną rzecz powinieneś zrobić, żeby być gotowym do wyjścia do szkoły?

Jeśli dzień po dniu skierujesz jego myśli na to, co powinno zrobić po wstaniu rano, stopniowo naturalne stanie się dla niego samodzielne zarządzaniem swoim planem dnia.

obowiązki dziecka w domu

Jeszcze niedawno, kiedy myślałam o tym, jak wprowadzić obowiązki dziecka w naszym domu, skupiałam się na taktyce obwiniania, nakazywania i denerwowania się, kiedy nasz syn nie robił tego, czego od niego oczekiwałam. Im dłużej to trwało, tym bardziej widziałam, że nie tędy droga! On coraz mniej chętnie podejmował kolejne zadania, do tego nieomal zawsze wiązało się to z moim zdenerwowaniem i irytacją.

Teraz wprowadzam powyższe wskazówki w życie i widzę znaczną poprawę. Nie tylko on stopniowo przejmuje odpowiedzialność za coraz więcej spraw, ale również ja jestem bardziej spokojna, a nasz dom bardziej radosny.

Obowiązki dziecka w domu nie muszą być niechcianą harówką. Mogą stać się okazją do zaspokojenia jego ważnej potrzeby: pozytywnego wkładu w życie innych. Twoja postawa ma wielkie znaczenie: możesz je albo zachęcić, albo zniechęcić. Wybór jak zawsze należy do Ciebie.

W jaki sposób Ty wprowadzasz obowiązki dziecka w domu?

Prosty sposób, aby zniszczyć swoje małżeństwo, kiedy pojawi się dziecko

kryzys-w malzenstwie po urodzeniu dziecka

W środku: Wiele par przeżywa kryzys w małżeństwie po urodzeniu dziecka. Co zrobić, aby go uniknąć? Poznaj jeden, skuteczny sposób.

Byli w sobie szaleńczo zakochani. Wzięli ślub, głęboko przekonani o tym, że chcą spędzić ze sobą resztę życia, wspierać się w radosnych i trudnych chwilach. Po kilku miesiącach przyszły pierwsze rozczarowania, zmęczenie dużą ilością obowiązków w pracy i niewielkie starcia w relacji – jednak wciąż wierzyli, że są ze sobą na dobre i na złe.

Naturalną konsekwencją było urodzenie dziecka. Czekali na nie oboje. Widzieli w nim przedłużenie swojej miłości, dopełnienie ich małej rodziny.

kryzys w malzenstwie po urodzeniu dziecka

Pierwsze chwile były huśtawką różnorodnych emocji. Radość z pojawienia się w ich życiu małego człowieka, obawa o to, czy się dobrze rozwija, zmęczenie związane z niewielką ilością snu.

Po kilku miesiącach coś zaczęło się zmieniać.

Na gorsze.

Ona była całkiem pochłonięta potrzebami dziecka: trzeba je przewinąć, nakarmić, ponosić, zabawić, ululać do snu… Brakowało jej czasu na spokojną, gorącą kąpiel, wypicie ciepłej kawy czy poczytanie książki w samotności. Po ogarnięciu prania i sprzątnięciu minimalnej ilości rzeczy padała wieczorem zmęczona na łóżko, marząc tylko o tym, aby się wyspać.

On nieudolnie próbował jej pomagać przy dziecku. Łapała się za głowę, kiedy patrzyła na to, jak je trzyma na rękach. Głośno upominała go, kiedy chciał dać czteromiesięczniakowi kawałek mięsa do jedzenia. Pojękiwała ze strachu, kiedy, bawiąc się z nim, podrzucał je do góry i mówiła: Daj mi go już, proszę, bo coś mu w końcu zrobisz! 

Po dwóch latach od urodzenia dziecka zauważyła, że jej małżeństwo przeżywa kryzys. Jej mąż coraz później wracał z pracy, a kiedy był w domu, siadał do komputera i spędzał z nimi niewielką ilość czasu. Niechętnie zostawał sam z dzieckiem. Nie czuła z jego strony żadnego wsparcia i pomocy. Jakby go w ogóle nie było. Zero rozmów, zero bliskości fizycznej, zero bliskości emocjonalnej. Dwoje obcych sobie ludzi pod jednym dachem.

 

Masz wpływ na Wasz związek

Czy wiesz, co decyduje o tym, czy małżeństwo przetrwa?

Dr John Gottman badał związki małżeńskie przez kilkadziesiąt lat od ślubu. Odkrył, że pary, które pozostały małżeństwem przez sześć pierwszych lat wspólnego życia podejmowały określony typ zachowania w ciągu 86% interakcji między nimi. Pary, które się rozwiodły ten sam typ zachowań podejmowały średnio tylko przez 33% spędzanego razem czasu. O jakie zachowanie chodzi?

O typ reakcji wobec współmałżonka, który Gottman nazwał turn toward (zwrócić się w stronę).

Są to codzienne, drobne reakcje na zachowanie drugiej osoby, przez które pokazujemy jej, że ją dostrzegamy, myślimy o niej, pamiętamy o niej, że jest dla nas ważna. Nie musi to być wcale czasochłonne i męczące działanie – czasem turn toward oznacza krótkie zdanie wypowiedziane ciepłym tonem głosu.

Gottman wyróżnił trzy typy reakcji na zachowanie współmałżonka:

  • turn against (zrazić kogoś),
  • turn away (odwrócić się)
  • turn toward  (zwrócić się w stronę)

Dla lepszego wyjaśnienia podam przykład.

Mąż wraca z pracy do domu i mówi: Kochanie, wróciłem!

Żona odpowiada:

  • O matko, w końcu! Umieram już z tymi dziećmi! (Turn against)
  • Tutaj jestem, jestem zajęta. (Turn away)
  • Cieszę się! Jak ci minął dzień? (Turn toward)

Różnica w poszczególnych reakcjach żony jest kolosalna i ma znaczący wpływ na to, jak będzie wyglądał ich związek w niedługim czasie. Może też przyczynić się do kryzysu w małżeństwie po urodzeniu dziecka.

kryzys w malzenstwie po urodzeniu dziecka

Skąd ten kryzys w małżeństwie po urodzeniu dziecka?

Okres po urodzeniu dziecka jest szczególnie trudny dla kobiety. Jest zmęczona ciążą, porodem i połogiem, później dużą ilością nowych obowiązków. Codziennie przeżywa mnóstwo nowych dla niej sytuacji, a tym samym wiele frustracji i trudnych emocji.

Potrzebuje pomocy ze strony innych. Potrzebuje mieć czas na odpoczynek i regenerację. Potrzebuje mieć możliwość, aby chociaż na pięć minut odejść od dziecka i zająć się czymś innym.

Oczywiście podobne zachowania po urodzeniu dziecka mógłby zacząć przejawiać mężczyzna. Jednak dzieje się tak znacznie rzadziej, co jest spowodowane zarówno naturą, jak i tym, że to najczęściej kobieta spędza z dzieckiem najwięcej czasu.

Przyjrzyjmy się jeszcze raz opisanej powyżej sytuacji pod kątem odkryć dr Gottmana.

Kobieta, która skupia swoje myśli wyłącznie na dziecku, łatwo traci z oczu swojego męża. Zupełnie nieświadomie i bez zamierzenia może podejmować zachowania typu turn away (odwrócić się) lub nawet turn against (zrazić kogoś) – wypływają one z jej zmęczenia, trudnych emocji oraz nadmiernego skupienia się na tym, czego potrzebuje jej dziecko.

Jakie reakcje typu turn away lub turn against mogą się u niej pojawić?

 

  1. Krytykowanie sposobu, w jaki mąż zajmuje się dzieckiem

Ona czuje, że jej styl opieki jest najbezpieczniejszy i najlepiej zaspokaja potrzeby dziecka

  • Możesz go chwilę potrzymać? O matko, ile razy mam ci pokazywać, żebyś tak tego nie robił!
  • Zostaniesz chwilę z Kasią? Idę do sklepu. Tylko weź jej nie włączaj bajek, mógłbyś się trochę wysilić i się z nią pobawić!

2. Zalewanie go potokiem negatywnych emocji i narzekania, kiedy tylko przekroczy próg domu po powrocie z pracy (pierwsze słowa, które kieruje do męża to słowa frustracji)

  • Ale jestem zmęczona, nic mi się już nie chce!
  • Czemu jesteś tak późno, już nie daję rady sama!

3. Unikanie bliskości fizycznej z powodu zmęczenia i wypominanie mu, że powinien ją w tym temacie zrozumieć.

  • Nie dzisiaj, proszę!
  • Naprawdę myślisz, że mam ochotę teraz na seks?! Przecież ledwie stoję

4. Reagowanie niechęcią na jego propozycje wspólnego spędzenia czasu

On: Może obejrzymy dziś razem film?

Ona: Hmmm, a może lepiej pogadajmy chwilę i pójdźmy wcześniej spać?

5. Zbywanie jego zaproszenia do rozmowy (np. kiedy zaczyna opowiadać o tym, co wydarzyło się w pracy)

  • Powiesz mi później, muszę dziecko przebrać…
  • Uhmm, a wiesz, że nasz Staś dziś sam wyniósł pieluszkę do kosza?

6. …

Reakcji, które odpychają Twojego męża od Ciebie, zamiast go przyciągać, może być mnóstwo. Mogą one mieć miejsce, kiedy jesteś szczególnie zmęczona, przytłoczona, skupiona na czymś zupełnie innym niż Twoje małżeństwo: kiedy masz bardzo stresujący okres w pracy, kiedy Twoi rodzice chorują i wymagają większej niż zwykle opieki, kiedy urodziło się Wam dziecko…

Te trudne okresy wymagają szczególnej uważności i świadomego przyglądania się temu, jak reagujesz na swojego męża.

 

Wasze małżeństwo buduje się w codzienności

Chodzi o te drobne, codzienne interakcje pomiędzy Wami: jak reagujesz, kiedy wraca z pracy? Co mówisz, kiedy zaczyna opowiadać o swoich wątpliwościach w jakimś temacie? Jak przyjmujesz jego propozycje wspólnie spędzonego czasu? Jak reagujesz na to, w jaki sposób opiekuje się Waszym dzieckiem?

To naturalne, że w pierwszych miesiącach życia dziecka Twoja uwaga skupia się w znacznym stopniu na nim. Jest to wpisane w naturę kobiety: to ona nosi je w sobie przez dziewięć miesięcy, to ona je rodzi, to ona ma zdolność karmienia go… Większość kobiet ma łatwość w nawiązaniu więzi z dzieckiem od samego początku. Mężczyznom zwykle przychodzi to trudniej.

I niezwykle łatwo jest wykorzystać wszystkie swoje siły, dobrą wolę i empatię podczas opieki nad dzieckiem, a dla męża zostawić nieprzyjemne emocje, zmęczenie i stres. Bo przecież on jest dorosłym mężczyzną i sobie z nimi poradzi.

Tak, on jest dorosłym mężczyzną.

Ale potrzebuje, abyś podejmowała wobec niego zachowania typu turn towards – pokazała mu, że o nim myślisz, że jest dla Ciebie ważny, że o nim myślisz i nadal podziwiasz go i doceniasz. Czasem wystarczy ciepły ton głosu, uśmiech i podziękowanie za jego dobrą wolę.

„To, co robię i mówię teraz, w tej codziennej, małej sytuacji, jest częścią mojego „na zawsze” z mężem – moje wybory zdecydują, jaką relację będziemy mieć za kilkadziesiąt lat”

Ramona Zabriskie, „Wife for life”

kryzys w malzenstwie po urodzeniu dziecka

Kryzys w małżeństwie po urodzeniu dziecka może mieć różne powody. Pamiętaj jednak, że Twoją bronią przeciwko niemu mogą być zachowania typu turn towards.

Abyś jednak mogła je podejmować, zadbaj o siebie na tyle, na ile to możliwe. Szukaj pomocy przy dziecku, proś o nią i korzystaj z niej bez nadmiernych oczekiwań co do tego, jak ktoś ma się nim zająć. Nawet 30 minut mniej wprawnej opieki nad nim niż Twoja nie wyrządzi mu tak wielkiej szkody, jak Twoje przemęczenie i frustracja, które przełożą się na Twoją postawę wobec męża.

Twój mąż wziął z Tobą ślub, ponieważ chciał z Tobą stworzyć szczęśliwą rodzinę. Urodzenie dziecka to duża zmiana w Waszym życiu i huśtawka emocjonalna. Nie pozwól jednak, aby odsunęło Was od siebie na tyle, że później już trudno będzie wrócić.

Jaka jest Twoja recepta, aby uniknąć kryzysu w małżeństwie po urodzeniu dziecka?

Jak radzić sobie, kiedy emocje przejmują kontrolę? (instrukcja krok po kroku)

jak radzić sobie z emocjami

Odpowiedź na pytanie każdej mamy i żony: Jak radzić sobie z emocjami?

Kiedy nasz starszy syn, Franek, kolejny raz tego dnia wywołał płacz u młodszego, miarka się przebrała.

W domu robiło się coraz ciszej i spokojniej – szykowaliśmy chłopców do spania. Mój mąż zabrał młodszego syna, Jasia, do łazienki, żeby umyć mu zęby. Franio biegał jeszcze z pokoju do pokoju, czekając na wspólną modlitwę. Usiadłam na łóżku i zamknęłam oczy, wykorzystując chwilę na odpoczynek po całym dniu w domu z dziećmi.

jak radzić sobie z emocjami

Nagle usłyszałam głośny płacz Jasia z łazienki, a za chwilę wybiegł z niej Franek.

Co on ZNOWU mu zrobił?! Nosz nie wytrzymam już tego! – przemknęło mi przez głowę.

Poczułam przyspieszone bicie serca i wewnętrzny przymus, aby natychmiast zadziałać i nauczyć starszego syna właściwego zachowania.

– Fraaaaanek!! Chodź tutaj!!!

Przybiegł do mnie. Podniosłam głos i ostrym tonem powiedziałam:

– Ileż razy mamy ci powtarzać?! Zostaw tego Jasia w spokoju! Nie umiesz przejść obok niego, żeby go nie zaczepić?! Słyszysz, że teraz płacze? Nie popychaj go, nie uderzaj w głowę, bo to przecież go boli!!

Twarz Frania wykrzywił dziwny grymas. Zmroziło mnie, kiedy powtórzył po mnie, dokładnie takim samym tonem, jak mój:

– Bo to przecież go boli!!

Jego głos zabrzmiał tak, jak mój przed kilkoma sekundami. Ostry, nieprzyjemny, głośny. 

Tego uczy się dziecko, kiedy rodzic nie radzi sobie z emocjami.

 

Skąd się biorą emocje?

Co to są emocje?

To sygnały płynące z naszego organizmu, informacje, które mają nas skłonić do nauczenia się czegoś lub podjęcia działania. Odczucia, które dzieją się w naszym ciele to m.in. przyspieszone bicie serca, spłycony oddech, drżące dłonie, wypieki na twarzy, pot spływający po karku. W parze z nimi idą myśli, które pomagają zinterpretować sytuację.

Emocje pojawiają się w odpowiedzi na to, co dzieje się wokół nas. Są zawsze reakcją na otoczenie, a dokładniej są reakcją na naszą interpretację otoczenia.

Mało ważne jest to, co naprawdę się wydarza. Liczy się to, jakie Ty nadajesz temu znaczenie.

Jeśli stale towarzyszy Ci myśl, że Twoje dziecko jest wkurzającym bachorem, jego zachowania będą wywoływać w Tobie nieprzyjemne emocje. Jeśli natomiast uznajesz, że zachowuje się niewłaściwie, bo przeżywa teraz trudny czas, łatwiej będzie Ci okazać zrozumienie i cierpliwość.

Jeśli pielęgnujesz w sobie negatywne myśli o swoim mężu, większość jego działań będziesz interpretować jako skierowane przeciwko Tobie. A to będzie wywoływać nieprzyjemne uczucia i pytanie, jak radzić sobie z emocjami?

Twoje emocje zależą zatem od Twojego sposobu postrzegania świata, samej siebie, innych ludzi i Twoich myśli. Masz na nie wpływ: jeśli będziesz zmieniać to, jak interpretujesz określone sytuacje, zmienią się również emocje, które wtedy Ci towarzyszą.

jak radzić sobie z emocjami

Dlaczego masz taki problem z emocjami?

Przywołana na początku artykułu historia jest dobrym przykładem tego, co dzieje się w nas w sytuacji, kiedy odczuwamy złość.

Kiedy usłyszałam płacz Jasia, natychmiast nastąpiła we mnie nieświadoma interpretacja tego, co się stało. Dziecko płacze, a to oznacza, że mamy sytuację alarmową, ktoś jest w niebezpieczeństwie. Odpowiedzią mojego ciała było pojawienie się mechanizmu fight, flight or freeze (walcz, uciekaj lub udawaj martwego). Od razu zaatakowałam, krzycząc na Franka.

Moje emocje spowodowane były tym, jak zinterpretowałam sytuację.

Kiedy Twoje dziecko jest nieposłuszne (bije młodszego brata, rzuca zabawkami, nie chce założyć butów, mówi do Ciebie nieprzyjemne słowa), często nieświadomie uznajesz, że stanowi to dla Ciebie zagrożenie. Tętno Ci przyspiesza, oddech się spłyca i odczuwasz wewnętrzne przynaglenie do szybkiego ataku.

Czy takie zachowanie dziecka naprawdę stanowi zagrożenie?

Nie.

Jeśli Twoje dziecko nie założy butów, Twoje życie nie jest w niebezpieczeństwie. Nie zagraża Ci nic, co mogłoby spowodować uszczerbek na Twoim zdrowiu.

Jednak cały proces zachodzi tak szybko i tak głęboko w Tobie, że zwykle nie masz o nim pojęcia. Taka interpretacja bierze się z Twoich doświadczeń z dzieciństwa, z obawy, że znów stracisz nad sobą panowanie lub ze zmęczenia i stresu.

Kiedy czujesz się zagrożona, Twoje ciało ma tylko trzy możliwe sposoby reagowania: ucieczka, atak lub udawanie, że jest martwe. Jest to mechanizm wpisany w naszą naturę. Dlatego w chwili zdenerwowania czujesz nieodpartą potrzebę reagowania natychmiast, powiedzenia lub wykrzyczenia tego, co masz na myśli, pouczenia dziecka od razu, bez zwlekania.

Czujesz, że stanie się coś strasznego, jeśli nie zrobisz czegoś natychmiast. Nie ma chwili do stracenia: trzeba działać już.

To wewnętrzne przynaglenie wynika właśnie z działania mechanizmu fight, flight or freeze. W rzeczywistości nie ma konieczności działać od razu. Możesz odwlec swoją reakcję w czasie i nic złego się nie stanie.

Jest to najtrudniejsze. Zobaczyć, że pomiędzy emocją a reakcją jest czas na moją decyzję, co chcę zrobić.

To nie emocje stanowią problem, ale Twój sposób reagowania na nie. Nie musisz działać od razu.

Podejmij postanowienie, aby nie robić nic pod wpływem silnych emocji. Daj sobie czas, aby się uspokoić. Dopiero wtedy będziesz w stanie podjąć działania, których nie będziesz żałować. Znajdziesz odpowiedź na pytanie, jak radzić sobie z emocjami.

 

Jak radzić sobie z emocjami – instrukcja krok po kroku

  1. Zauważ emocje. Zatrzymaj się.

Wykorzystaj to, że pomiędzy emocją a Twoją reakcją jest zawsze przestrzeń na decyzję.

Przestań na chwilę mówić i robić to, co w tej chwili robiłaś. Zatrzymaj się. Jeśli trzeba, odsuń się od dziecka czy małżonka, wyjdź do drugiego pokoju. Weź kilka głębokich oddechów.

 

2. Zaakceptuj emocję bez działania pod jej wpływem.

Pozwól sobie ją poczuć w ciele. Oddychaj głęboko i po prostu chwilę z nią pobądź. Jeśli Ci to pomaga nazwij ją. Zauważ, jak ją odczuwasz.

 

3. Zauważ, jaka myśl była głównym wyzwalaczem emocji.

Co pomyślałaś tuż przed tym, kiedy emocja się pojawiła?

Co on ZNOWU mu zrobił?! Ile razy mamy mu powtarzać, żeby zostawił brata w spokoju!

 

4. Przełącz emocję.

Skieruj energię w ciele na inne tory: włącz muzykę i tańcz, wykrzycz złość w samochodzie ze spuszczonymi szybami, potrząsaj energicznie całym ciałem.

Znajdź nową myśl, która nada inną interpretację sytuacji i pomoże Ci szybciej wrócić do dobrego nastroju: To nie jest sytuacja alarmowa… Zachowuje się jak dziecko, bo jest dzieckiem… Jest już zmęczony i podekscytowany, nie potrafi zapanować nad swoim zachowaniem… Ma wobec brata dobre intencje…

jak radzić sobie z emocjami

5. Kiedy się uspokoisz, zacznij działać.

Jeśli sytuacja dotyczy dziecka, postaw niezbędne granice z empatią, zapewniając wszystkim bezpieczeństwo.

Dopiero teraz jesteś gotowa zachować się w sposób, o który Ci chodzi: okazać miłość i zrozumienie bliskim, jednocześnie wskazując swoim dzieciom właściwą drogę postępowania.

 

6. Zastanów się, jakie Twoje działanie w przyszłości mogłoby zapobiec sytuacji.

Emocje są dla nas sygnałami, informacjami, które daje nam nasze ciało. Co Twoja złość, irytacja, żal, zniechęcenie chciały Ci powiedzieć?

Może jesteś przemęczona, przeciążona obowiązkami i potrzebujesz jakiejś zmiany?

Może brakuje Ci spokojnego czasu z Twoimi bliskimi, w którym zadbacie o bliskość i zrozumienie?

 

Jeśli pozwolisz, aby emocja przekazała swoją informację, ona odchodzi. Jest jak posłaniec, który opuszcza Cię, jeśli przyjęłaś to, co miał Ci powiedzieć.

Czasem wystarczy krótka chwila, aby wysłuchać emocji. Zwykle nie jest konieczne długotrwałe trwanie w niej. Jeśli ją zauważysz, odczujesz w swoim ciele, pobędziesz z nią, znajdź następnie sposób, aby przekierować energię, którą ze sobą przyniosła. Później działaj, mądrzejsza o wiadomość, którą otrzymałaś.

To jest Twój sposób na to, jak radzić sobie z emocjami.

 

Nasze relacje rodzinne zwykle nie są sytuacjami alarmowymi, wbrew temu, co często odczuwamy. Kiedy słyszę płacz Jasia lub Franka, od razu włącza mi się mechanizm fight, flight or freeze. Nie jestem jednak skazana na to, aby działać pod jego wpływem. Mogę się zatrzymać, odetchnąć głęboko i uspokoić się.

Ty również. Pomiędzy emocją a Twoją reakcją jest zawsze przestrzeń na decyzję.

Zawsze.

 

W jakich sytuacjach masz największy problem z radzeniem sobie z emocjami?

5 działań, które zmniejszą ilość nerwowych sytuacji z Twoim dzieckiem

problemy wychowawcze

W środku: Mniejsze lub większe problemy wychowawcze dotykają większość rodzin. Zastosuj te pięć praktyk w Waszej rodzinie, a radykalnie zmniejszysz ich ilość.

Czułam się zmęczona, sfrustrowana i zniechęcona.

Franek od rana co chwilę wybuchał płaczem. Złościł się, kiedy Jaś tylko zbliżył się do jego zabawek. Przepychali się i kłócili nieomal o wszystko. Moje serce biło jak szalone, a ręce się trzęsły. Miałam dość tego dnia, chociaż dopiero się rozpoczął.

Kiedy doszło do kolejnego spięcia między synami, zaczęłam na nich krzyczeć.

problemy wychowawcze

Przez głowę przemknęła mi myśl, że moje zachowanie nie poprawi sytuacji, a raczej ją pogorszy. Ale nie byłam w stanie się zatrzymać. Cała moja wiedza o empatii, rodzicielstwie przez zabawę i stawianiu granic poszła w kąt. U każdego z nas górę wzięły emocje. Chciałam tylko, żeby w końcu zaczęli słuchać tego, o co ich proszę: ubrali się spokojnie na spacer, nie wyrywali sobie zabawek z ręki i włosów z głowy swojego brata.

Nic nie szło po mojej myśli. W uszach brzmiał mi tylko ciągły płacz i krzyk.

To był jeden z dni, o których mówię, że to najgorszy dzień mojego życia.

Ale na szczęście nie są one zbyt częste w naszym domu. Mamy sposób na to, aby im zapobiegać i zmniejszyć ilość problemów wychowawczych.

 

Kiedy Ty również nie dajesz rady

Kiedy najczęściej w Twoim domu mają miejsce nerwowe sytuacje?

U nas zwykle wtedy, kiedy gdzieś się spieszymy. Szykujemy się do jakiegoś wyjazdu, chcemy dotrzeć na określoną godzinę do kościoła lub zdążyć przed nadejściem nocy ze spacerem, który był zaplanowany na godziny przedpołudniowe. Wtedy nagle mi i mojemu mężowi przyspiesza puls, a głos nabiera nowej, ostrzejszej barwy. Spieszymy się my, więc dzieci też mają się spieszyć.

Wtedy często pojawia się w mojej głowie myśl:

Nie mam teraz czasu na te całe zabawy, dogadywanie się, okazywanie empatii i nie wiadomo co jeszcze! Mają po prostu zrobić to, co im każę i tyle!

Rzeczywiście w nerwowej sytuacji zwykle nie mam siły, ochoty ani czasu na odpowiednie reagowanie na trudne zachowanie dziecka. Sama mam wtedy problem z regulowaniem emocji – okazanie empatii i postawienie granic ze zrozumieniem jest dla mnie nieosiągalne jak wejście na Mount Everest.

Dlatego wybrałam stosowanie prewencji.

Wprowadziliśmy do naszej rodziny pięć praktyk, które ograniczają ilość nerwowych sytuacji do minimum. Zmniejszyła się też liczba naszych problemów wychowawczych.

 

Dlaczego nie masz czasu, aby tego nie robić

Wydaje Ci się, że nie masz czasu na wprowadzanie do Waszej rodziny nowych działań?

Nie masz raczej czasu, aby tego nie robić.

Jeśli zastosujesz poniższe wskazówki, ograniczysz ilość trudnych sytuacji w Waszym dniu. Zmniejszy się ilość niekontrolowanych wybuchów płaczu, kłótni o wszystko, przekonywania dziecka do zrobienia tego, o co je prosisz. Znikną niektóre problemy wychowawcze. Pomyśl, ile minut w ten sposób zyskasz?

Jeśli budząc się rano liczysz na to, że Twój syn może dziś nie będzie tak marudził, zwykle kończy się na Twoich marzeniach. Jeśli każdy dzień próbujesz po prostu przeżyć, myśląc: Byleby dziś nie było żadnych problemów…, w końcu czeka Cię nieprzyjemna niespodzianka. I to w chwili, w której nie będziesz mieć siły, aby jej sprostać.

problemy wychowawcze

Zapobiegaj zamiast leczyć

Czym jest prewencja w relacji z dzieckiem?

To świadome i aktywne odpowiadanie na jego potrzeby, zanim dojdzie do silnej frustracji.

W pewnym stopniu już to robisz. Dajesz mu jeść, troszczysz się o to, by się wyspało. To również zaspokajanie jego potrzeb, tych fizjologicznych. Co jednak z potrzebami emocjonalnymi: bycia wysłuchanym, zauważonym, zrozumianym, akceptowanym? Jeśli Twój syn lub córka nie mają wypełnionego kubka na miłość w sposób regularny, wybuch nastąpi w najmniej odpowiednim momencie.

 

5 działań, które zmniejszą ilość nerwowych sytuacji

  1. Empatia

Empatia to odczuwanie sytuacji z perspektywy drugiej osoby.

Możesz okazywać ją w czasie trwania jakiejś sytuacji lub później, po fakcie.

Przypomnij sobie chwile, kiedy byłaś z dzieckiem na placu zabaw i zdecydowałaś, że już czas wracać. Jego głośne: Nieeee! sprawiło, że serce zaczęło Ci bić nieco szybciej. To normalne: kiedy nasza pociecha zaczyna się na nas złościć, mamy ochotę atakować:

Mieliśmy już iść 10 minut temu, powiedziałeś, że jeszcze tylko zjedziesz ze zjeżdżali. I tak spędzasz tu kilka godzin dzienne! Idziemy, nie ma gadania. Nie patrz tak na mnie, wiedziałeś, że mamy tylko pół godziny.

Co możesz powiedzieć w takiej sytuacji, aby było Wam łatwiej??

To naturalne, że u dziecka pojawia się złość, żal, smutek czy rozczarowanie, kiedy musi skończyć coś, co sprawia mu wielką radość. Możesz mu pomóc, okazując empatię. Zauważając, jak się czuje. Po prostu to dostrzegając.

Wiem, to trudne, aby już iść do domu. Tak świetnie się bawiłeś! Wolałbyś pewnie nigdy stąd nie wychodzić, bawić się cały dzień i noc! Wiem, kochanie, to jest trudne.

Takie słowa sprawią, że Twoje dziecko będzie czuło się zrozumiane i zauważone. Będzie mu łatwiej opuścić plac zabaw (chociaż oczywiście empatia nie działa jak magiczna różdżka i niekoniecznie sprawi, że Twoja pociecha w podskokach wróci do domu).

Jeśli w danej sytuacji z jakiegoś powodu nie udało Ci się okazać empatii, możesz to również zrobić później. Wieczorem, przed snem, powiedz:

Kiedy opuszczaliśmy plac zabaw, byłam bardzo sfrustrowana tym, że nie chcesz iść do domu. Ale chcę Ci teraz powiedzieć, że rozumiem, że to jest trudne. Tak dobrze się wtedy bawiłeś i trudno było wrócić do domu. Możesz pomyślimy razem, co sprawiłoby, aby ta sytuacja była łatwiejsza dla nas obojga?

Okazywanie empatii niech stanie się Twoim codziennym nawykiem. Po prostu odzwierciedlaj to, co widzisz u dziecka, w jego zachowaniu i uczuciach. Powiedz głośno o tym. Pokaż, że je rozumiesz.

Nikt z nas nie jest w stanie być empatycznym non stop. Twój cel to stopniowe zwiększane ilości sytuacji, w których okazałaś zrozumienie dla Twojej pociechy. Ciesz się każdym krokiem do przodu.

 

2. Śmiech

Śmiech jest jednym ze sposobów na rozładowanie napięcia związanego ze stresem i trudnymi emocjami.

Większość dzieci sama znajduje wiele okazji do radości w ciągu dnia. Jednak ze względu na duże znaczenie śmiechu, wykorzystaj go w sposób świadomy. Zrób wszystko, aby każdego dnia dostarczyć Waszej rodzinie chociaż minimalną jego ilość.

Ty jesteś specjalistą od swoich dzieci. Najlepiej wiesz, co doprowadza je do śmiechu. Odkryj to i rób tego więcej.

Możesz wykorzystać zabawy zwane siłowankami (termin roughhousing został stworzony przez dr Lawrence Cohena, autora książek Rodzicielstwo przez zabawę Siłowanki). Są to wszelkie formy aktywności fizycznej, które doprowadzają Twoje dziecko do śmiechu.

Możecie turlać się razem po podłodze. Urządzić zapasy na niby. Możesz podrzucać je do góry. Udawać, że jesteś koniem i wozić je na swoich plecach. Cokolwiek będzie dla Was odpowiednie (kilka podpowiedzi znajdziesz tutaj).

Siłowanki to nie czas na to, aby uczyć dziecko przegrywać poprzez stawianie zbyt dużego oporu w czasie zapasów. To zabawa, która ma sprawiać Wam obojgu radość i przyjemność. Do tej kategorii nie zaliczają się również łaskotki, które nie dają Twojej córce czy synowi efektu rozładowania napięcia.

 

3. Wyjątkowy czas (special time)

To czas, który spędzasz tylko z jednym dzieckiem, sam na sam. Wyróżnia go to, że nie jest ustrukturalizowany – nie jest to jakaś wycieczka z dzieckiem, wspólne gotowanie czy układanie puzzli. Wyjątkowy czas to forma słuchania.

Dostarcza mu składnika odżywczego, którego nie da mu nic innego.

Przekonuje go o Twojej bezwarunkowej miłości, zainteresowaniu i tym, że jest dla Ciebie ważne. Jestem pewna, że zrobiłabyś wiele dla swojego dziecka. Jednak ono postrzega Waszą codzienność inaczej. Wyjątkowy czas pozwala mu doświadczyć Twojej pełnej, niczym nie zakłóconej uwagi i obecności, o którą trudno w szybkim, stresującym życiu.

Jak wygląda wyjątkowy czas?

  • trwa minimum dziesięć minut,
  • może mieć swoją nazwę (np. Czas Natalki, Czas Patryka – zależnie od tego, jak ma na imię Twoje dziecko),
  • jego czas jest wyznaczony przez timer – ustalacie, że będzie trwał określoną ilość czasu, nastawiacie timer i kończycie go, kiedy zabrzmi dzwonek,
  • obejmuje czas spędzony tylko z jednym dzieckiem (każde dziecko powinno mieć oddzielny specjalny czas z jednym z rodziców),
  • najlepiej, aby był wprowadzony w rutynę domową codziennie, jednak trzeba to dostosować do możliwości – może być realizowany raz na kilka dni,
  • nie jest ustrukturalizowany – mówisz dziecku: Przez najbliższe 10 minut jestem całkowicie do Twojej dyspozycji, co chcesz robić? Najlepiej, aby ono po prostu się bawiło (np. w odgrywanie różnych scenek czy wspólne siłowanki) – raczej zrezygnujecie w tym czasie z czytania książek czy pieczenia ciasteczek,
  • ma swoje zasady, które wyglądają inaczej niż w codzienności – np. możesz pozwolić dziecku na zachowania, które normalnie są w Waszym domu niedozwolone,
  • oznacza, że nie zajmujesz się w tej chwili niczym i nikim więcej (gotowanie, telefon, sprzątanie, opieka nad innym dzieckiem).

Wielu rodziców doświadcza trudności, kiedy próbują wprowadzić w swoją codzienność tego typu czas. Czują, że nie mają ochotę na zabawę, w której ich dziecko prowadzi – nudzą się, męczą, denerwują. Jeśli Ty odczuwasz podobnie, przeczytaj ten artykuł.

problemy wychowawcze

4. Rutyna

Dzieci potrzebują stabilizacji, aby czuć się bezpiecznie.

Wielu rodziców oburza się na tego typu stwierdzenie. Uważają oni, że nie ma potrzeby wprowadzać w życie żadnej rutyny, że dziecko samo wie kiedy i co potrzebuje.

Oczywiście, nie chodzi o to, aby stać się niewolnikiem planu dnia. Zawsze wszystko robić o tej samej porze dnia i bać się jakiegokolwiek odstępstwa.

Ważne jednak jest to, aby dzień miał pewien szkielet. Odstępstwa od niego nie są niczym złym, ale trzeba najpierw mieć od czego robić te odstępstwa…

Rutyna jest ważna z trzech powodów:

  • sprawia, że dziecko czuje się bezpiecznie – codzienność niesie ze sobą ogromną ilość zmian i nieprzewidywalności (nowe jedzenie, nowe umiejętności, nowi ludzie…), która zwykle leży zupełnie poza kontrolą malucha; schemat dnia powoduje, że wie on, czego może się spodziewać,
  • wspiera rozwój kory przedczołowej (odpowiedzialnej za racjonalne myślenie, podejmowanie decyzji, planowanie) – kiedy opowiadasz dziecku o tym, jak będzie wyglądał Wasz dzień, pozwalasz mu zaplanować swoją przyszłość, a za tego typu działania odpowiada ta część mózgu,
  • pomaga dziecku lepiej się zorganizować – ustalenie konkretnego czasu w ciągu dnia przeznaczonego na odrabianie lekcji, higienę osobistą czy sprzątanie zabawek sprawia, żemaluch uczy się zarządzać samym sobą w czasie i organizować ważne, chociaż trudne dla niego czynności.

Jeśli zastanawiasz się, jak zorganizować dzień swojej rodziny, zerknij tutaj.

 

5. Kontrolowany płacz (scheduled meltdown)

Ostatni punkt może budzić najwięcej Twoich pytań. Jak można kontrolować płacz dziecka? I po co?

W rzeczywistości nie chodzi o to, że masz specjalnie wywoływać płacz u dziecka. Istota tkwi w umiejętności przyjmowania jego emocji.

Każdy dzień przynosi wiele trudnych sytuacji, z którymi Twoje dziecko może sobie nie radzić. Swoje uczucia chowa w plecaku emocji. Jeśli nie będzie miało okazji rozładować napięcia przez śmiech, siłowanki czy czas spędzony z rodzicem, który okaże pełnię swojej uwagi i zrozumienia, emocji robi się coraz więcej i więcej. W końcu może nastąpić wybuch – Twoja pociecha wyżywa się na Tobie lub innej osobie. W rzeczywistości pragnie kontaktu z Tobą, ale czuje się tak źle, że złości się, kiedy próbujesz jej pomóc.

Tego typu wybuchy następują najczęściej w sytuacji, kiedy nie masz czasu lub siły się z nimi zmierzyć.

Chcesz wyjść szybko z domu, jesteś zmęczona po pracy lub szykujecie się do snu. Ostatnią rzeczą, która jest Ci potrzebna w takiej chwili, jest wybuch niekontrolowanej złości i płaczu.

Dlatego możesz podjąć działanie, które dr Laura Markham nazywa kontrolowanym płaczem.

Wymaga to od Ciebie obserwacji zachowania dziecka. Jeśli świadomie będziesz patrzeć na jego zachowanie, zauważysz, kiedy potrzebuje ono rozładować napięcie poprzez płacz. Twoim zadaniem jest wtedy wygospodarować nieco czasu i sił, by przyjąć te emocje, wysłuchać i okazać zrozumienie.

Zwykle łatwo rozpoznać te chwile. Przygotowujesz kanapki, kroisz je w taki sam sposób, jak zawsze, a wtedy słyszysz pełen złości krzyk: Nieeee! Nie chcę, żeby były pokrojone w ten sposób!

Podajesz dziecku kubek z wodą, a ono głośno zawodzi: Chcę ten zielony kubek! Nie będę pić z tego!

Kiedy widzisz, że Twoje dziecko jęczy, cały czas balansuje na granicy płaczu lub złości się z byle powodu, najprawdopodobniej potrzebuje sobie popłakać.

Kontrolowany płacz oznacza, że przyjmujesz te emocje wtedy, kiedy masz czas, aby dać swojemu dziecku pełną uwagę. Jeśli wiesz, że możesz teraz spędzić kilkanaście minut, słuchając emocji dziecka, nie dawaj mu zielonego kubka, od którego wszystko się zaczęło. Nie jest on główną przyczyną jego wybuchu, ale może być pretekstem do wsłuchania się w to, co dzieje się w środku.

Kochanie, zielony kubek jest w tym momencie w zmywarce. Wiem, że bardzo go lubisz. Nie mogę Ci go w tej chwili podać.

Tego typu słowa mogą spowodować, że emocje wybuchną z pełną siłą. I bardzo dobrze! Okaż empatię, bądź blisko, wysłuchaj, pozwól płakać. W ten sposób dziecko pozbędzie się napięcia, które mu towarzyszyło. Uczucia znajdą swoje ujście.

 

Jeśli zastosujesz te pięć działań, ograniczysz ilość trudnych dla Was sytuacji i problemów wychowawczych.

W naszym domu bardzo nerwowe dni, zdarzają się raz na kilka tygodni. Zmniejszyła się też liczba kłótni między braćmi i włosów, które wyrwali sobie z głów.

Które z tych działań mogłabyś wprowadzić w Waszym domu, aby zmniejszyć ilość problemów wychowawczych?

Jak zadbać o siebie, aby pozbyć się frustracji i częściej uśmiechać się w domu

jak zadbać o siebie

Każdy dzień żony i matki niesie ze sobą wiele frustracji. Jak zadbać o siebie, aby czuć się dobrze i dawać miłość najbliższym?

Nie jest łatwo przejść przez dzień bez frustracji z dziećmi w domu. Ich częsty płacz, krzyk, kłótnie i jęczenie mogą wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej cierpliwą osobę. Tymczasem eksperci od dzieci podkreślają, że w wychowaniu podstawą jest empatia i spojrzenie na świat z perspektywy malucha. Jednak jak to zrobić, kiedy emocje wewnątrz Ciebie buzują, a Ty masz ochotę wyjść z domu i nigdy nie wrócić?

jak zadbać o siebie

Dlaczego musisz zadbać o siebie?

Większość rodziców, których znam, podchodzi do wychowania dzieci w sposób bardzo świadomy. Czytają książki psychologiczne, podejmują refleksję w tym temacie, rozmawiają z innymi, szukają odpowiedzi na nurtujące ich pytania.

Bardzo łatwo dziś znaleźć wskazówki dotyczące wychowania. Internet jest na wyciągnięcie ręki, podobnie książki czy warsztaty dla rodziców. Nikt nie ma wymówek, że nie był w stanie dotrzeć do wiedzy.

Kiedy szukasz odpowiedzi na swoje rodzicielskie pytania, zalewa Cię ogromna ilość wskazówek, porad i narzędzi. Zgodnie z nimi powinnaś być cierpliwa, kreatywna, empatyczna, chętna do zabawy, zawsze gotowa do wysłuchania płaczu… Lista zadań, które pomogą wychować dziecko ciągnie się w nieskończoność.

Wszystkie te porady mają jedno, wspólne założenie: aby je wykonać, musisz być w szczytowej formie. Jeśli jesteś przemęczona i sfrustrowana, nie jesteś w stanie okazywać empatii i zrozumienia dla bliskich. Nie ma szans. Marzysz wtedy tylko o tym, aby wszyscy dali Ci święty spokój.

Tak samo wygląda sytuacja dotycząca Twojego męża. Aby budować szczęśliwy związek, konieczna jest otwartość, zrozumienie dla drugiej strony, postawa wdzięczności, umiejętność słuchania i prowadzenia rozmowy. Nie jesteś w stanie tego wszystkiego dać, jeśli sama jesteś sfrustrowana i przygnębiona.

Aby tworzyć silne relacje, musisz zadbać o siebie. Nie ma innej drogi.

 

Twój wewnętrzny stanometr

Stacey Martino, ekspertka ds. relacji, podpowiada, że Twoim codziennym obowiązkiem jest monitorowanie Twojego stanu wewnętrznego. Wyobraź sobie, że służy do tego coś na kształt termometru (nazwijmy go stanometrem). Jeden koniec skali pokazuje moment, w którym jesteś zalewana przez negatywne emocje: czujesz się sfrustrowana i przemęczona, życie wydaje się być wielkim pasmem niepowodzeń, nic Ci się nie chce i masz ochotę tylko krzyczeć, atakować lub uciekać. Drugi koniec pokazuje moment, w którym jesteś pełna energii i pasji do życia, żadne zadanie nie jest dla Ciebie straszne, przepełniają Cię radosne uczucia.

Pośrodku znajduje się linia 50% dobrostanu wewnętrznego. Kiedy spadasz poniżej tej linii, zaczynasz działać według mechanizmu fight, flight or freeze – przestajesz logicznie myśleć, a zalewają Cię nieprzyjemne emocje. W takim stanie podejmujesz działania, których później żałujesz. Krzyczysz, obrażasz się, wypominasz, obwiniasz, ostentacyjnie milczysz…

Poniżej linii 50% nie potrafisz wprowadzić w życie żadnej mądrej rady dotyczącej wychowania dzieci czy tworzenia związku miłosnego. Wszystkie idą w odstawkę, zwykle wtedy nawet o nich nie pamiętasz. Dajesz się ponieść emocjom i pierwotnym instynktom.

Dlatego Twoim pierwszym i najważniejszym zadaniem jako rodzic i małżonek jest sprawdzać, w którym miejscu na stanometrze się znajdujesz. Czy jesteś w szczytowej formie? Czy może zbliżasz się do linii 50%? A może już dawno ją przekroczyłaś?

Jeśli spadasz poniżej linii, masz wtedy tylko jeden obowiązek do wykonania. Podciągnąć się w górę.

Dopiero wtedy przypomnisz sobie wszystkie mądre porady, które słyszałaś o wychowaniu dzieci i małżeństwie. Będziesz miała wystarczającą ilość wewnętrznych zasobów, aby wprowadzić je w życie.

Pamiętaj więc: kiedy widzisz, że Twój stan się pogarsza, zatrzymaj się na chwilę. Przywołaj w pamięci wszelkie sposoby, przez które poprawiasz swój nastrój: taniec, energetyczna muzyka, modlitwa, przytulenie, przywołanie w myślach tego, co dobrego ostatnio się wydarzyło… Znajdź swoje własne odpowiedzi na pytanie, jak zadbać o siebie w tym momencie. Zapisz je sobie na kartce i noś przy sobie. Sięgaj po nie wtedy, kiedy Twój stanometr wskazuje, że spadłaś poniżej linii 50%.

jak zadbać o siebie

Jak zadbać o siebie – Partnerstwo w słuchaniu

Kiedy jesteś blisko z dzieckiem, w naturalny sposób powstaje napięcie emocjonalne. Kilka razy dziennie słuchasz jego płaczu, krzyku, narzekania. Przyjmujesz jego uczucia, które wyraża w bardzo ekspresyjny sposób. Jego zachowania również wywołują u Ciebie silne emocje, bo odwołują się do Twoich doświadczeń z dzieciństwa.

Nieomal każdy rodzic doświadcza bardzo intensywnych uczuć w kontakcie ze swoim dzieckiem. Czasem wydają się zupełnie nieadekwatne do jego zachowania. Ono rozlało mleko na podłodze, a Ty robisz awanturę o sile huraganu. Później sama się sobie dziwisz.

Również w relacji z mężem towarzyszy Ci wiele silnych emocji. Niektóre z nich mogą pochodzić z Twojej przeszłości (towarzyszą Ci w postaci plecaka emocji, który musisz rozpakować, aby uwolnić się od frustracji i zmęczenia).

Chcę Ci dać dziś narzędzie, które pomoże Ci przepracować reakcje na trudne zachowania dziecka oraz uczucia, które się w Tobie pojawiają w relacji z mężem. Nazywa się Partnerstwo w słuchaniu i jest propagowane przez Patty Wipfler z Hand in Hand Parenting. Jest to umowa pomiędzy dwoma osobami, które chcą siebie nawzajem wysłuchać.

Zapytasz: co w tym takiego szczególnego? Przecież często opowiadam innym o tym, co dzieje się w naszym domu. Mówię o trudnych sytuacjach z dziećmi. O swoich uczuciach w relacji z mężem.

W normalnej rozmowie przerywamy sobie nawzajem, oferujemy porady i wsparcie. Jest to naturalny sposób funkcjonowania większości z nas. Kiedy słyszymy o jakimś problemie, natychmiast podpowiadamy, co my byśmy zrobili w takiej sytuacji. Użalamy się nad rozmówcą. Próbujemy go pocieszyć. Tak zostaliśmy nauczeni.

W ten sposób jednak nie pozwalamy drugiej osobie wypowiedzieć wszystkiego, co chciałaby. Nie ma możliwości sama dojść do sedna sprawy. Jej tok myślenia jest ciągle zakłócany przez rozmówcę.

Nie jesteś w stanie uczyć się ze swojego doświadczenia, jeśli nie masz okazji, aby mu się spokojnie przyjrzeć. Musisz wypowiedzieć i nazwać wszystkie detale, uczucia, frustracje, bez przerywania przez inne osoby. Jesteś w stanie do wielu rzeczy dojść sama, o ile nikt Ci w tym nie będzie przeszkadzał. Nie potrzebujesz, aby ktoś Ci mówił, co masz myśleć o danej sytuacji i jak się zachować.

Partnerstwo w słuchaniu polega na tym, aby dać sobie nawzajem 100% słuchania, uwagi i akceptacji, bez oceny i dawania rad. Osoba, która słucha ma za zadania robić tylko to. Ewentualnie zadać jakieś otwarte pytanie, które pogłębi proces myślenia mówiącego.

Taka rozmowa daje szansę na lepsze poznanie samej siebie i uczenie się z własnego doświadczenia. Im więcej będziesz korzystać z Partnerstwa, tym łatwiej będzie Ci znaleźć miejsce, które wymaga w Tobie uleczenia. Szybciej zlokalizujesz źródło napięcia, które Ci towarzyszy. Będziesz mogła je rozładować przez sesję śmiechu lub płaczu.

Twoje emocje nie będę już skierowane przeciwko temu, przy kim się pojawiły. Znajdziesz inny sposób, aby je z siebie wyrzucić.

 

O czym i jak rozmawiać?

Sesja Partnerstwa w słuchaniu może trwać około jednej godziny. W tym czasie pół godziny mówi jedna osoba (druga wyłącznie słucha), później następuje zamiana. Tematem rozmowy są:

  • uczucia, które się w Tobie pojawiają, w relacji z dzieckiem lub mężem,
  • różne wydarzenia z Twojego dzieciństwa i poprzednich związków,
  • refleksja nad tym, dlaczego pojawiają się w Tobie tak silne uczucia dotyczące danych zachowań Twoich bliskich.

Rozmowa nie ma na celu obwinianie Twoich bliskich o to, co się w Tobie dzieje. Nie chodzi w niej o bezmyślne narzekanie i wypominanie im ich błędów. Twoja uwaga ma być skierowana na to, co dzieje się w Tobie: jakie uczucia Ci towarzyszą, jakie reakcje się w Tobie pojawiają, jakie słowa cisną się na usta.

Na początku taki dialog może być dla Ciebie bardzo dziwny. Jesteśmy przyzwyczajeni do zupełnie innego stylu konwersacji. Jeśli jednak zachowacie podstawowe zasady Partnerstwa w słuchaniu, efekty zauważysz bardzo szybko.

Będziesz bardziej spokojna w kontakcie ze swoimi dziećmi i mężem. Łatwiej zauważysz, kiedy spadasz poniżej linii 50% na stanometrze. Będziesz bardziej uważna na samą siebie i swoje uczucia. Pozbędziesz się frustracji, która do tej pory nie miała żadnego ujścia. Zadbasz o siebie i swoje samopoczucie. Dzięki temu będziesz bardziej hojna w dawaniu uwagi, troski i empatii swoim bliskim.

jak zadbać o siebie

 

Daj sobie szansę, aby opowiedzieć komuś o tych chwilach, w których miałaś ochotę wyjść z domu i nigdy nie wrócić. Dzięki temu pozbędziesz się napięcia emocjonalnego i odkryjesz w sobie nowe pokłady troski, zrozumienia i miłości do bliskich.

Zechcesz do nas dołączyć? A może już masz blisko siebie osobę, która potrafi wysłuchać Cię w taki sposób?

4 powody, dla których czujesz, że mąż Cię nie kocha

mąż mnie nie kocha

Jeśli myślisz czasem: Mój mąż mnie nie kocha!, przeczytaj i sprawdź, czy opisane sytuacje dotyczą Ciebie.

Przez wiele miesięcy naszego związku borykaliśmy się z problemem, który wydawał mi się nie do rozwiązania. Kiedy nawarstwiały się jakieś trudności i niedomówienia pomiędzy nami, ja chciałam o tym natychmiast rozmawiać. Stawałam przed Adrianem ze łzami w oczach, wyliczając, jakie jego zachowania mnie zraniły. Prosiłam, abyśmy coś z tym zrobili. Przepraszałam za to, co ja zrobiłam źle. Im bardziej jednak wylewałam przed nim swój ból, trudne emocje i poczucie krzywdy, tym bardziej on się wycofywał. Milkł. Nie chciał rozmawiać. Ja czułam się wtedy odrzucona i niezrozumiana.

mąż mnie nie kocha

Liczyłam, że rozwiążemy problem przez konfrontację, jednak on tylko się pogłębiał.

Przez moją głowę przelatywały myśli: Mój mąż mnie nie kocha! Gdyby mu zależało, na pewno zachowywałby się inaczej!

„Bez względu na to, jak silny jest wasz związek, jeśli twój mąż jest taki, jak większość mężczyzn, gdzieś w środku boi się, że zostanie przytłoczony ciężarem twoich emocjonalnych oczekiwań. Nazywam to powolnym zabijaniem go.”

Ramona Zabriskie, „Wife for life”

Co kryje się w męskim sercu?

Bardzo rzadko zastanawiam się nad tym, że mój mąż może się czegoś bać.

On sam prawie nigdy o tym nie mówi. Nie pokazuje tego. W naszym wspólnym życiu widzę go głównie jako silnego, odważnego, pełnego życia mężczyznę. Jego lęki nie są zwykle tematem naszych rozmów.

Nie oznacza to jednak, że ich nie ma. Każdy z nas nosi w sobie jakieś obawy. Ja je mam, Ty również, nasi mężowie także.

Ostatnio miałaś okazję przyjrzeć się swoim lękom. Dziś zajrzymy natomiast do męskiego serca. Jeśli w Twojej głowie kołacze się myśl: Mój mąż mnie nie kocha…, może odnajdziesz tutaj pewne wskazówki do działania.

Jeśli chcesz:

  • dokonać rewolucyjnych zmian w Twojej relacji z mężem,

  • lepiej zrozumieć samą siebie i jego,

  • zdobyć skuteczne narzędzia do budowania szczęśliwych, spełnionych relacji,

dołącz do wyzwania Miesiąc Pełen Miłości.

Po co przyglądać się lękom?

Zanim jednak do tego przejdziemy, dwa słowa wyjaśnienia, dlaczego pochylamy się nad tym tematem.

Przyjęło się uznawać, że kobiety są bardziej emocjonalne niż mężczyźni. Jednak nie jest to pełna prawda. Mężczyźni odczuwają emocje równie silnie, co my. Są jednak zaprogramowani, aby inaczej działać pod ich wpływem. Ciekawostką jest to, że przeciętny mężczyzna odczuwa stres w obliczu emocji, które kobiecie sprawiają przyjemność. Kiedy natomiast chodzi o uczucia powiązane z czymś negatywnym, ten stres jest nieporównywalnie silniejszy.

Ty, jako kobieta, odczuwasz potrzebę, aby mówić o emocjach, podczas go on potrzebuje coś z nimi zrobić.

Większość mężczyzn raczej zamilknie i wycofa się, niż zachowa się w sposób, który w jego odczuciu mógłby Cię zranić lub sprawić Ci przykrość,

Piszę o tym, aby pokazać Ci pewną prawidłowość. Jak łatwo oceniłam mojego męża przez pryzmat tego, jak ja zachowałabym się w opisanej na początku artykułu sytuacji. Ja bym rozmawiała dalej, gdyby ktoś wylał przede mną swoje emocje. On wolał zamilknąć, bo poczuł się przytłoczony. Obawiał się, że jeszcze bardziej mnie zrani.

To naukowe wyjaśnienie w 100% pokrywa się z naszym doświadczeniem. Po każdej takiej sytuacji mój mąż później mnie przepraszał za swoje milczenie i mówił, że było mu trudno cokolwiek powiedzieć, bo czuł, że mnie zawiódł, że sprawił mi przykrość. Nie chciał więcej tego robić, więc się wycofywał.

Nie jesteś taka sama, jak Twój mąż. Nie działasz, nie czujesz, nie myślisz tak samo, jak on.

Dlatego musisz poznawać jego jako mężczyznę. Jeśli zobaczysz, jakie lęki kryją się w jego sercu, lepiej zrozumiesz jego zachowanie. Będziesz miała dla niego więcej wyrozumiałości. Z większym entuzjazmem podejmiesz działania, które doprowadzą Was do bliskości i intymności. Będziesz mogła unikać tego, co pogłębia jego obawy.

mąż mnie nie kocha

4 lęki, które najczęściej towarzyszą mężczyznom

  1. Lęk przed porażką.

Mężczyzna odczuwa bezustanne przynaglenie do potwierdzania swojej wartości przez swoje działanie. Swoją tożsamość czerpie z tego, co osiągnie w życiu. Chce pokazać swoją siłę i chce zwyciężać, w różnorodny sposób.

Dlatego wciąż przyzywają go nowe wyzwania i działania. Chce mieć nowe osiągnięcia na koncie, bo dzięki temu czuje, że jest wartościowy.

Każdy kij ma jednak dwa końce: każde wyzwanie wiąże się z możliwością porażki. Jakiekolwiek nowe działanie podejmuje, coś może mu się nie udać. Może nie sprostać temu, co przynosi życie. Lęk przed porażką towarzyszy mu więc nieustannie.

Jeśli mężczyzna często ponosił klęski w różnych dziedzinach życia, może wpaść w marazm. Obawa przed kolejną porażką może go zupełnie sparaliżować. Najtrudniej jest mu funkcjonować, jeśli najważniejsza osoba w jego życiu, jego żona, nie wierzy w możliwość jego zwycięstwa. Ma podcięte skrzydła i nie ma siły wznieść się na wyżyny swoich możliwości.

 

2. Lęk przed byciem bezużytecznym.

Jedną z głównych potrzeb, które kierują męskim działaniem, jest chęć bycia potrzebnym. Mężczyzna marzy o tym, aby jego wkład i pomoc były niezbędne, aby mógł coś z siebie dać. Dlatego długo pracuje, stara się rozwiązywać Twoje problemy (chociaż Ty chcesz tylko, aby Cię wysłuchał), angażuje się w różne projekty na rzecz innych.

Przez swoje zachowanie bezgłośnie zadaje Ci pytanie: Czy wciąż mnie potrzebujesz? Twoja odpowiedź decyduje o tym, jak będzie się czuł i co zrobi. Jeśli dasz mu odczuć, że jego wkład (w zajmowanie się dziećmi i domem, w finanse rodziny, w Twoje dobre samopoczucie itd.) jest przez Ciebie doceniony i zauważony, sprawiasz, że czuje się szanowany i potrzebny.

Jeśli Twoja odpowiedź na pytanie o jego użyteczność będzie negatywna, Twój mąż może przemienić się w pasywnego i smutnego człowieka. Lub znajdzie inne miejsce (poza małżeństwem i domem), w którym będzie czuł się zauważony i potrzebny.

 

3. Lęk przed samotnością.

Jest to obawa, która często nie jest zauważana przez żony.

Mężczyzna tak samo mocno jak kobieta potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem. Ma jednak większą trudność z nazwaniem i wyrażeniem tego.

Przeciętna kobieta ma wokół siebie kilka osób, którym może zwierzyć się z ze swoich trudności życiowych. Dość łatwo nawiązuje kontakty z innymi. Jej mąż natomiast ma tylko jedną taką osobę: żonę. Większość mężczyzn nie opowiada o najgłębszych sprawach swojego serca nikomu innemu. Nawiązywanie bliskich relacji przychodzi im z wielkim trudem.

Dlatego doskwiera im lęk przed obojętnością lub niedostępnością (zarówno fizyczną, jak i emocjonalną) żony. Czują dyskomfort, kiedy ona poświęca zbyt dużą ilość czasu innym ludziom (np. dzieciom, przyjaciółkom, rodzicom) czy zadaniom (np. pracy zawodowej). Uwielbiają natomiast być fizycznie blisko niej – zarówno podczas współżycia, jak i innych, codziennych zajęć. Nie muszą ze sobą rozmawiać, wystarczy, jeśli żona mu towarzyszy.

Mój Adrian uwielbia, kiedy jedziemy całą rodziną razem do miasta, w którym ma prowadzić jakąś imprezę. Czasem w samochodzie nie rozmawiamy zbyt dużo, później na miejscu też nie mamy dla siebie wiele czasu. Zawsze jednak jest mi wdzięczny, kiedy podejmę trud wyjazdu ze względu na niego. Po prostu lubi, kiedy jestem blisko.

 

4. Lęk przed zależnością.

Paradoksalnie tuż za potrzebą bliskości pojawia się obawa o bycie zależnym od drugiej osoby.

Mężczyzna nieomal całe życie walczy o to, aby być silnym i niezależnym. Dlatego boi się, że zostanie zdominowany przez kobietę, która mogłaby go w jakiś sposób wykorzystać lub poniżyć. Jest przeczulony na punkcie jej zachowań: każda oznaka przejmowania kontroli nad nim jest dla niego wskazówką do wycofania się.

Dlatego wielu mężczyzn obawia się wejść w intymną, bliską relację. Pisarz Honore de Balzac, w liście do swojej przyszłej żony, napisał: Jestem przerażony, kiedy widzę, jak bardzo moje życie należy do ciebie!

Jeśli mąż doświadcza, że jego obawa o bycie zdominowanym przez kobietę potwierdza się choćby w najmniejszym stopniu, zaczyna walczyć o swoją niezależność. Wycofuje się, unika bliskości i rezygnuje z odsłaniania swojego wnętrza.

mąż mnie nie kocha

Mężczyzna każdego dnia jest poddany silnej presji. Oczekuje się od niego, że będzie radził sobie ze swoimi lękami w męski sposób. Najlepiej, aby ich nie pokazywał i miał je zawsze pod kontrolą. Sprawę pogarszamy często my, ich żony.

W ostatnim artykule z tej serii przeczytasz, jak Twoje działanie pod wpływem lęku potwierdza i wyolbrzymia obawy Twojego męża. Poznamy tym samym Szalone Panienki, które kryją się w każdej z nas i wychodzą z nas w sytuacji szczególnego stresu i przeciążenia (koncepcja Crazy Ladies pochodzi z książki Wife for life Ramony Zabriskie).

Tymczasem rzucam Ci dziś wyzwanie. Spójrz na zachowanie swojego męża przez pryzmat obaw, które mu towarzyszą. Pamiętaj, że Twoje zachowanie wobec niego ma kluczowy wpływ na to, czy jego lęki znajdą swoje potwierdzenie w rzeczywistości. Bądź dla niego bardziej wyrozumiała i łagodna.

Nie pozwól, aby Twoje działania zdominowała myśl: Mój mąż mnie nie kocha… Ja wielokrotnie przekonałam się, że takie twierdzenie nie ma podstaw w rzeczywistości. Były to tylko moje obawy związane z tym, że nie rozumiałam, co dzieje się w moim mężu, w jego emocjach i myślach. Poznaj lepiej swojego ukochanego, abyście tworzyli związek pełen bliskości i intymności.

Które lęki mężczyzny są dla Ciebie największym odkryciem?

Jeśli chcesz:

  • dokonać rewolucyjnych zmian w Twojej relacji z mężem,

  • lepiej zrozumieć samą siebie i jego,

  • zdobyć skuteczne narzędzia do budowania szczęśliwych, spełnionych relacji,

dołącz do wyzwania Miesiąc Pełen Miłości.

Praktyczny przewodnik, jak wychować dziecko bez kar w 6 krokach

jak wychować dziecko

Jak wychować dziecko bez karania go za niewłaściwe zachowanie?

Kilka dni temu Franek obudził się po drzemce w kiepskim humorze. Po pięciu minutach od wstania zaczął płakać i jęczeć, że chce zjeść lizaka, którego dostał od kolegi. Mamy zasadę, że je słodycze tylko w niedzielę, a to była sobota. Powiedziałam więc, że nie może go zjeść. Zaczął się złościć, chciał mnie uderzyć, biegał po domu, na zmianę jęczał i płakał, próbował zrzucić jakieś przedmioty ze stołu. Po około piętnastu minutach całkowicie się rozpogodził, uśmiechnął i był gotowy do radosnej współpracy ze mną. Co takiego się wydarzyło?

jak wychować dziecko

Konsekwencje czy stawianie granic?

Zanim jednak zdradzę, jak zachowałam się w tej sytuacji, jestem Ci winna ważne wyjaśnienie.

Na pewno wielokrotnie spotkałaś się ze stwierdzeniem, że dziecko powinno ponosić konsekwencje swojego zachowaniaCzym różni się konsekwencja od kary? To zależy, o jakie konsekwencje chodzi, bo możemy wyróżnić dwa rodzaje:

  1. Naturalne.

Są to następstwa jakiegoś zachowania dziecka, które wynikają tylko i wyłącznie z tego, jakie zasady rządzą światem, materią i życiem ludzkim, np.:

  • jeśli zapomnę zabrać drugie śniadanie do pracy, to go ze sobą nie mam;
  • jeśli przewrócę szklankę z wodą na podłogę, to płyn się wyleje;
  • jeśli sypnę sobie piaskiem w oczy, to mnie pieką;
  • jeśli nie założę kurtki w środku zimy, wychodząc na dwór, to jest mi zimno.

 

2. Zaaranżowane przez osobę dorosłą.

Są to następstwa działań dziecka, które wynikają z tego, co wymyślił i zorganizował rodzic. Mogą to być pewne zasady, które zostały wprowadzone w życie danej rodziny, np.

  • kiedy odrobisz lekcje zadane na dany dzień, możesz wyjść na dwór;
  • jeśli nie pozbierasz swoich zabawek wieczorem, nie będziesz się nimi bawił następnego dnia.

Tak rozumiane konsekwencje powinny spełnić kilka wymagań, aby nie uznano ich za kary. Według Amy McCready (Positive Parenting Solutions) muszą mieścić się w zasadzie 5R:

  • są wypowiedziane w sposób, który okazuje szacunek dziecku (respectful),
  • są ściśle powiązane z zachowaniem (related to misbehavior),
  • zapowiedziane wcześniej i dziecko wie, czego może się spodziewać, kiedy zachowa się w określony sposób (reaveled in advance) – dlatego nie liczą się tutaj wymyślone na szybko konsekwencje, które rodzic tworzy pod wpływem emocji, wypowiadając klasyczne zdanie: Jeśli tego nie zrobisz, poniesiesz konsekwencje!
  • mają rozsądny czas trwania (reasonable in duration),
  • zostały wypowiedziane na głos przez dziecko podczas zawierania pewnego rodzaju umowy z rodzicem (reapeted).

Pomiędzy karą a konsekwencją zaaranżowaną jest bardzo cienka granica. Wielu osób nie przestrzega zasady 5R. Łatwo jest pogubić się w swoich wymaganiach wobec syna czy córki, szczególnie, kiedy do głosu dochodzą emocje wywołane przez trudną sytuację.

Dlatego wielu rodziców używa tego sformułowania na określenie działań, które tak naprawdę są karą. W związku z tym ja w ogóle nie stosuję słowa konsekwencje w wychowaniu dziecka. Jest ono według mnie zbyt obciążone niewłaściwym rozumieniem. Musiałabym za każdym razem tłumaczyć, o jaki rodzaj konsekwencji mi chodzi.

Zamiast tego używam sformułowania: stawianie granic zachowaniom. To ono jest odpowiedzią na pytanie, jak wychować dziecko bez kar.

jak wychować dziecko

Kiedy stawiać granice zachowaniom?

Masz w swoim życiu zasady, które codziennie pozostaną takie same. Prawdopodobnie nie chcesz, aby Twoje dziecko wbiegało na ulicę, nie patrząc wcześniej, czy jedzie jakiś samochód. Nie chcesz, aby biło swojego młodszego brata. Chcesz, aby zwracało się do innych ludzi z szacunkiem.

Inne sprawy są płynne, zależnie od sytuacji czy Twojego nastroju. Jednego dnia pozwalasz, aby dzieci zrobiły sobie perkusję z garnków i patelni, innego nie masz na to ochoty, bo jesteś zmęczona i marzysz o spokoju w domu. Zwykle wieczorem kąpiecie córkę, jednak czasem możecie zrobić odstępstwo od tej reguły (np. kiedy wracacie bardzo późno do domu po wizycie u przyjaciół).

Jeden rodzic nie chce, aby jego dzieci skakały po łóżku, inny nie widzi w tym problemu. Wszystko zależy więc od naszych osobistych potrzeb, oczekiwań czy stylu wychowawczego. Nie da się jasno powiedzieć, kiedy należy stawiać granice. 

Kiedy jednak chcesz, aby dziecko zachowało się w określony sposób lub czegoś nie robiło, wtedy jest czas na stawianie granic. Nie powiem Ci konkretnie, w jakiej sytuacji masz to zrobić. Sama musisz podjąć refleksję nad tematem, na co pozwalasz, a na co nie. Co uznajesz za dozwolone, a co nie. Co według Ciebie jest bezpieczne, a co nie.

Moment, kiedy Franek chciał zjeść lizaka, chociaż nie mógł (zgodnie z zasadami w naszym domu), był w moim odczuciu czasem na postawienie granicy.

Zauważ więc, że nie chodzi tylko o chwile, kiedy dziecko robi coś złegoniewłaściwego. Może być tak, że chcesz postawić granicę, bo to nie jest odpowiedni moment na jakieś zachowanie.

Twoja córka chce pójść na plac zabaw, a Ty potrzebujesz zrobić zakupy, bo nie macie w domu nic do jedzenia. Twój syn chce zorganizować swoje przyjęcie urodzinowe w modnym lokalu, ale nie stać was na to i musicie mu powiedzieć nie. Twoje dziecko chce bawić się samochodzikami w domu, a Ty za 30 minut musisz być w pracy, odwożąc je po drodze do przedszkola.

Nie chcę wchodzić w dyskusję o tym, że dziecko ma swoje prawa, oczekiwania, plany i marzenia i dorosły nie powinien nim rządzić. To dla mnie oczywiste, pisałam o tym między innymi tutaj. Zawsze należy brać pod uwagę aktualne potrzeby i pragnienia swoich maluchów. 

Nie znaczy to jednak, że musisz do nich w 100% dostosowywać życie całej rodziny. Jeśli pracujesz, możesz oczekiwać, aby Twój syn rano wyszedł do przedszkola o określonej porze. Jeśli potrzebujesz zrobić zakupy, możesz oczekiwać, abyście poszli na zakupy i to Ty określasz, kiedy to zrobić. Twoje dziecko może nie rozumieć, że wieczorem sklep jest zamykany i nie możecie iść później.

Jednocześnie szukaj rozwiązania, które będzie zwycięstwem dla obu stron. Może po zakupach zajdziecie na chwilę na plac zabaw? Może wstawaj 10 minut wcześniej, aby dać rano synowi czas na poranne przytulanie?

Jeśli nie jest to możliwe, abyś zrealizowała aktualne pragnienie dziecka, daj mu chociaż możliwość okazania swojego niezadowolenia z tego powodu.

 

Jak wychować dziecko bez kar w 6 krokach?

Kiedy Franek zaczął płakać, prosząc o lizaka, najpierw głęboko odetchnęłam. Postanowiłam sobie, że nie będę na niego krzyczeć, ale jednocześnie jasno postawię granicę i będę się jej trzymać. Całą sytuację mogę zamknąć w sześciu krokach. Są to uniwersalne zasady, które dotyczą każdej sytuacji, w której stawiasz granice.

 

  1. Uspokój samą siebie.

Jak zawsze zacznij od siebie. Zrób kilka głębokich oddechów, przypomnij sobie, że chcesz postępować z pozycji miłości, a nie strachu czy złości.

 

2. Stwórz bezpieczną atmosferę.

Przemawiaj spokojnym głosem. Okaż swoją troskę o to, co dzieje się z dzieckiem. Jeśli na to pozwoli, dotknij go delikatnie, pokazując, że jesteś blisko niego. Wypowiadaj minimalną ilość słów. Nie analizuj na głos zachowania i uczuć malucha, bo czuje się ono wtedy mniej bezpiecznie.

 

3. Okaż empatię i pokaż, że widzisz sytuację z jego perspektywy.

Stawianie granic nie oznacza, że masz celowo sprawiać dziecku przykrość! Wprost przeciwnie. Chodzi o to, abyś spojrzała na to, co się dzieje z jego perspektywy i zobaczyła, co ono może w tej chwili czuć.

Franiu, wiem, że bardzo chciałbyś zjeść tego lizaka. Wiem, że czekasz na to. Widzę, że to dla ciebie trudne, kiedy ci na to nie pozwalam.

Przez te kilkanaście minut wypowiedziałam tylko kilka zdań. Dużo milczałam, ale cały czas byłam fizycznie blisko niego. Kiedy chciał mnie uderzyć, złapałam go lekko za rękę, mówiąc: Nie, nie bij mnie, to boli.

Postawić granicę możesz w różny sposób. Kilka propozycji znajdziesz tutaj.

 

4. Postaw granicę jasno i życzliwie.

Jeśli to konieczne, interweniuj w sposób fizyczny, aby utrzymać granicę. Jeśli dziecko skacze w butach po łóżku i nie słucha, kiedy do niego mówisz, zdejmij je delikatnie z łóżka (lub poproś, żeby samo skoczyło w Twoje ramiona). Jeśli chce Cię uderzyć, zatrzymaj jego rękę i przytrzymaj ją lekko.

Franek chciał zrzucać przedmioty ze stołu, stanęłam więc między nim a stołem i zatrzymałam go swoim ciałem. Chodzi o to, aby zatrzymać dane zachowanie, oczywiście bez stosowania przemocy, ale jednocześnie, jeśli jest taka potrzeba, wykorzystując do tego swoje ciało.

 

5. Pamiętaj, że dziecko będzie testować granicę.

Cała sytuacja trwała około piętnastu minut, bo Franek na początku w ogóle nie chciał się zgodzić na to, co mówię. Chodził zdenerwowany po kuchni, mówił: A ja znajdę tego lizaka i go zjem… Płakał, jęczał, powtarzał: Chcę zjeść lizaka…!

 

6. Dopuszczaj wszelkie uczucia.

Dziecko ma prawo nie zgadzać się z tym, czego od niego oczekujesz. Pozwól mu to wyrazić.

U Franka pojawiła się złość, irytacja, rozczarowanie, żal, smutek… Nie mówiłam na głos, jakie uczucia w tej chwili w nim widzę, wystarczyło, abym powiedziała: Widzę, że to dla ciebie trudne… Albo: Wiem, że jesteś rozczarowany… Wystarczy nazwać jedno z nich i nie mówić o tym zbyt długo.

Pomyśl sobie, jak Ty byś się czuła, gdybyś wróciła po trudnym dniu w pracy, a Twój mąż od progu zacząłby mówić: Widzę, że jesteś rozczarowana i zezłoszczona… Pewnie też trochę ci smutno… Może jeszcze masz żal do tej koleżanki.

Za dużo tych słów by było, prawda? Nikt nie lubi być analizowany w ten sposób, dzieci również. Empatia nie polega na tym, że rozkładasz na czynniki pierwsze ich aktualny stan. Raczej próbujesz spojrzeć na wszystko w ich perspektywy i w pewnym stopniu poczuć to, co czują one.

jak wychować dziecko

Kiedy przeszliśmy wspólnie przez te sześć kroków, płacz Franka ucichł. Zaczął się uśmiechać, przytulił się do mnie i był gotowy zająć się czymś innym. Przestał mówić o lizaku i zaczął się ze mną bawić. Kolejne godziny dnia minęły nam bardzo spokojnie.

 

Zastanawiasz się, jak wychować dziecko bez kar?

Stawiaj mu granice z empatią i zrozumieniem. Pozwól, aby wyraziło swoje uczucia. Bądź blisko. Jeśli to zrobisz, po pewnym czasie będzie dużo bardziej skłonne do współpracy z Tobą i słuchania Ciebie.

Dlaczego?

Bo w ten sposób odkrywa, że ma w rodzicu sojusznika, który go rozumie. Nawet, jeśli nie może mieć wszystkiego, co by chciało, ma Ciebie: Twoją uwagę, troskę, empatię. Ma bliską więź z Tobą. A to znaczy więcej, niż jakakolwiek inna rzecz, o której marzy.

Jak Ty reagujesz, kiedy Twoje dziecko chce coś, czego nie może mieć?

Czego (prawdopodobnie) nie wiesz o tym, jak być dobrą mamą i żoną

jak być dobrą mamą

Budząc się rano czuła, że w jej głowie wirują setki myśli. Muszę umówić syna na szczepienie. O, i dla Basi kupić nowe buty. Piotrek ma dziś trening. Może powinniśmy go jeszcze na angielski zapisać…? Jego wszyscy koledzy chodzą na jakieś zajęcia… Trzeba zrobić zakupy, poprasować. A, i pranie zrobić. Ale wczoraj dzieciaki się kłóciły… Już nie mogę tego wytrzymać, o wszystko jest awantura! Co jest z nimi nie tak?! Och, a ten wieczór z mężem… Matko, fatalnie to się potoczyło… Nie jestem najlepszą żoną, znowu na niego naskoczyłam. A tyle razy sobie obiecywałam… Nie mam pojęcia, jak być dobrą mamą i żoną… Ciągle te same błędy…

jak być dobrą mamą

„Nigdy nie będziesz doskonała. Nie będziesz nawet bliska doskonałości. Zaakceptuj to i ciesz się każdym, nawet małym krokiem do przodu. Skup się na przyszłości, zamiast być sfrustrowaną i smutną z powodu tego, czego nie możesz zmienić.”

Crystal Paine, „Say goodbay to survival mode”

Każdego dnia nieświadomie zadajesz sobie pytanie: czy jestem dobrą mamą i żoną? Sama siebie oceniasz. I jestem nieomal pewna, że robisz to bardzo surowo. Stawiasz sobie wysoko poprzeczkę. Wymagasz od siebie dużo. Czy jednak nie za dużo?

 

Skąd tak wiele stresu w życiu?

W artykule 3 podpowiedzi, jak wygrać walkę ze stresem raz na zawsze pisałam o tym, że jedną z metod, aby obniżyć poziom stresu w życiu, jest zmniejszanie ilości stresorów. Czy wiesz o tym, że Ty sama masz największy wpływ na to, jak wiele stresujących czynników na Ciebie działa?

Stres może pochodzić z niemożliwych do kontrolowania, nieprzewidywalnych okoliczności życia. Ale to tylko część prawdy. Skąd pozostałe czynniki stresogenne?

  1. Potrzeba adrenaliny.

Życie na pełnych obrotach jest bardzo ekscytujące. Ciągle coś się dzieje, wciąż jakieś nowe wyzwania i zadania.

Jeszcze niedawno uwielbiałam taki stan. Zgadzałam się nieomal na wszystko, co proponowali mi inni, bo każdy pomysł był interesujący. Na studiach przebywałam poza domem od rana do wieczora, godząc ze sobą jedną z najwyższych średnich ocen w moim roczniku, duże zaangażowanie we wspólnocie religijnej, zajęcia taneczne, częste spotkania z przyjaciółmi i udział w różnych dodatkowych wydarzeniach.

Czułam się bardzo podekscytowana, kiedy pojawiały się na horyzoncie jakieś nowe możliwości.

Ale kiedy wszystkie przyjęte na siebie zobowiązania i plany nakładały się na siebie, byłam wykończona. Przez kilka tygodni chodziłam, marząc tylko o tym, żeby położyć się spać. Obiecywałam sobie, że nigdy więcej nie popełnię tego błędu. Byleby tylko dotrwać do końca tego tygodnia, później już będzie lżej.

Ale za chwilę znów było to samo.

Tak to właśnie działa: w momencie, kiedy zgadzasz się na kolejne spotkanie, kolejne zobowiązanie, kolejne zadanie, czujesz się podekscytowana. Adrenalina skacze w górę, wydaje Ci się, że możesz góry przenosić.

Po pewnym czasie jednak emocje opadają i zaczynasz żałować. Czujesz się przemęczona i rozczarowana, łatwo wpadasz w złość i wyładowujesz się na innych ludziach.

 

  1. Perfekcjonizm.

Wiele kobiet żyje w przekonaniu, że nie dają z siebie wszystkiego, jeśli nie czują się kompletnie wyczerpane. 

Takie poczucie podkręca również współczesna kultura. Każe nam ona podziwiać ludzi, którzy są wciąż czymś zajęci, robią milion różnych rzeczy, wciąż się gdzieś spieszą i nie mają czasu na to, aby zatrzymać się spokojnie na pięć minut.

Dodatkowo sprawę komplikuje nasz mózg. Jest on nastawiony na wyszukiwanie tego, co negatywne. Mechanizm ten nazywany jest negativity biasTo on przyczynia się również do tego, że wciąż czujesz się niewystarczająco dobra. Bo rzeczywiście, zawsze jest coś, co jeszcze mogłabyś zrobić dla swoich dzieci i męża. Zawsze jest coś, co mogłabyś poprawić, wykonać inaczej, lepiej. Twój mózg zrobi wszystko, żeby Ci to podsunąć pod oczy i przypomnieć o tym.

Czujesz się niewystarczająco dobra, więc przyjmujesz na siebie wciąż nowe obowiązki. Tak, zajmę się przygotowaniem tego raportu. Tak, pomogę przygotować spotkanie wspólnoty, chociaż mam w ten dzień dwa inne spotkania. Tak, możesz do mnie zadzwonić, kiedy tylko zechcesz, żeby się wygadać.

A Twoje dzieci? Może one również nie są wystarczająco dobre? Może powinny zapisać się na trzy kolejne dodatkowe zajęcia po lekcjach? Może taniec (bo rozwija ciało), język obcy (bo bez tego w dzisiejszym świecie nigdzie nie dojdą) i piłkę nożną (niech się uczą zdrowej rywalizacji)?

W tych wszystkich działaniach z tyłu głowy wciąż towarzyszy Ci pytanie: jak być dobrą mamą i żoną? Nie, nie dobrą, raczej IDEALNĄ, najlepszą. Dobra to za mało.

Dążenie do perfekcji we wszystkim, co robisz i jaka jesteś, jest ogromnym czynnikiem wywołującym stres.

jak być dobrą mamą

Nie jesteś idealna

Jeśli budzisz się rano z głową przepełnioną myślami, podobnymi do tych opisanych na początku artykułu, to znak, że skupiasz się na byciu perfekcyjną mamą i żoną. A to jest nierealne.

Życie nie jest idealne. Ty nie jesteś. Twoje dzieci i Twój mąż również nie są. Ja też nie jestem.

Na pewno popełniłaś mnóstwo błędów jako żona i mama. Ja też. Popełniam je codziennie. I dalej będę to robić, chociaż wcale nie chcę.

Najgorsze, co możesz zrobić, to zadręczać się tym, że nie jesteś idealna. Dołowanie się, myślenie wciąż o swoich błędach i porażkach nie pomoże Ci ich uniknąć w przyszłości. Raczej odbiera Ci motywację, energię i chęć do zmiany. Powoduje, że zatrzymujesz się na tym, jak bardzo sobie nie radzisz. Im więcej o tym myślisz, tym gorzej czujesz się sama ze sobą.

Mam dla Ciebie propozycję rozwiązania tego problemu.

 

Jak być dobrą mamą i żoną?

Zastanów się chwilę, jaką mamą chciałabyś być? Jakie cechy mieć? Jak zachowywać się wobec swoich dzieci?

Dla mnie najważniejsze jest to, aby okazać im, że kocham je takie, jakie są. Że są dla mnie ważne, lubię z nimi spędzać czas i cieszę się tym, że z nimi przebywam. Chcę dawać współczucie, kiedy mają jakieś trudności. Chcę słuchać, kiedy do mnie mówią. Chcę pozwolić im okazywać ich emocje, bez oceniania, czy są dobre, czy złe.

Oczywiście, chciałabym również przekazać im naukę o tym, co jest dobre, a co złe, co jest właściwe, a co nie. Chciałabym, aby nauczyły się po sobie sprzątać, były samodzielne, umiały współpracować, były otwarte na innych ludzi… Jednak tu już wchodzimy w mówienie o tym, jak mają zachowywać się dzieci. Początkowe pytanie było o Ciebie i Twoje zachowanie wobec nich..

Słuchać potrzeb dzieci i na nie odpowiadać. Okazać im miłość, współczucie i cieszyć się nimi takimi, jakie są. Tak, według mnie, powinien zachowywać się rodzic.

Jeśli chcesz być dobrą mamą i żoną, naucz się najpierw być takim rodzicem dla samej siebie.

Może doświadczyłaś takiej miłości ze strony swojej mamy i taty. W takim wypadku masz dobry wzór do naśladowania. Jeśli jednak nie, tym bardziej potrzebujesz zostać rodzicem dla samej siebie.

 

Jak zostać rodzicem dla samej siebie?

Jesteś dorosła, a tym samym odpowiedzialna za swoje zachowanie. Co pomoże Ci zmieniać swoje postępowanie na lepsze?

Człowiek ma motywację i energię do zmiany wtedy, kiedy:

  • czuje się akceptowany, nawet wtedy, kiedy popełnia błąd,
  • doświadcza współczucia wobec siebie, nawet wtedy, kiedy popełnia błąd,
  • doświadcza wsparcia, nawet wtedy, kiedy popełnia błąd.

Bycie rodzicem dla siebie oznacza, że dajesz sobie to, co jest Ci potrzebne do wzrostu i zmiany. Dajesz sobie akceptację, współczucie i wsparcie. Zrezygnujesz z nierealnych i wygórowanych oczekiwań wobec siebie. Zaczniesz doceniać każde najmniejsze dobro, które wychodzi z Twoich rąk. Podziękujesz sobie za nie. Okażesz sobie współczucie, kiedy zrobisz coś, czego później żałujesz. Zapewnisz sobie wsparcie ze strony swojego męża, przyjaciół czy innych rodziców.

To Twoja odpowiedzialność. Nikt inny nie musi tego robić zamiast Ciebie.

Wiem, że byłoby cudownie, gdyby Twój mąż sam się domyślił i każdego dnia dawał Ci to, czego potrzebujesz. Nie jest on jednak cudotwórcą i nie zawsze wie, o co chodzi. Nie zawsze też potrafi Ci to dać, z różnych powodów. W pierwszej kolejności powinnaś zatem sama o to zadbać.

jak być dobrą mamą

Jesteś wystarczająco dobra taka, jaka jesteś. 

Od tego wszystko się zaczyna. Dopiero, kiedy zobaczysz dobro w sobie, ucieszysz się tym, jaka jesteś, będziesz gotowa do zmian.

Każdego dnia zacznij dzień od pomyślenia o pięciu rzeczach, za które jesteś sobie wdzięczna. Zacznij dzień od akceptacji samej siebie, a nie od karania się w myślach za to, co zrobiłaś źle poprzedniego dnia. To da Ci radość i motywację do pracy nad sobą. A jeśli coś się nie uda, okaż sobie współczucie, przeproś tych, których skrzywdziłaś i nadal ciesz się życiem. Nie tylko Twoi bliscy zasługują na to, aby ich kochać. Ty również.

Co dziś widzisz w sobie dobrego?