Jak zmienić męża na lepsze?

Rok po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 r. w USA w telewizji można było obejrzeć wywiady z kobietami, których mężowie zginęli. Prowadzący program zapytał je, jakie zmiany w ich poglądach zaszły w ciągu ostatniego roku. Jedna z kobiet powiedziała: Nie jestem w stanie znieść narzekania kobiet na mężów. Byłabym szczęśliwa, widząc w łazience podniesioną deskę klozetową. Jej odpowiedź bardzo mnie poruszyła. Wszystko dlatego, że jest tak odległa od pytania, które często kołacze się w mojej głowie: jak zmienić męża na lepsze?

jak zmienić męża

Jak zmienić męża na lepsze?

Z moich obserwacji wynika, że bardzo wiele kobiet w pewnym momencie życia zadaje sobie to pytanie. Dostrzegają wady, błędy i słabości swoich mężów. Marzą o tym, aby dokonały się w nich pozytywne zmiany. Mnie też nie jest to obce. Często towarzyszą mi dobre intencje: przecież jak on zmieni to i to, i jeszcze tamto, nasze małżeństwo i nasza rodzina będą o niebo szczęśliwsze!

Czy takie myślenie jest czymś złym? Czy marzenie o tym, aby mąż zmienił pewne zachowania powinnam na zawsze wykreślić ze swojego życia? Jak zmienić męża na lepsze?

Pragnienie dobrych zmian jest piękne i naturalne. Czym innym jednak jest pragnienie, a czym innym – żądanie i wymaganie ich od drugiej osoby. Jeśli pragniesz dobrych zmian – kierujesz się miłością i robisz wszystko, by pomóc drugiej osobie. Jeśli żądasz – naginasz otaczającą rzeczywistość, aby spełnić tylko swoje potrzeby i aby Tobie było wygodnie. A to nie jest droga miłości.

Ponieważ każdy z nas ma wolną wolą, nie jesteś w stanie na siłę nikogo zmienić. Możesz prosić, krzyczeć, błagać, denerwować się, karać milczeniem – jeśli druga strona nie będzie chciała zmiany, nic z tego nie wyniknie. Im szybciej to zaakceptujesz, tym lepiej dla Ciebie. I dla Twojej rodziny.

W mglisty sposób rozumiałam to jeszcze przed ślubem. Byłam przekonana, że mój mąż nigdy nie będzie w stanie zaspokoić wszystkich moich potrzeb. Że moim zadaniem jest go akceptować i wspierać. Że w małżeństwie nie zawsze będzie mi radośnie i przyjemnie. Że nie będę nigdy zastanawiała się, jak zmienić męża na lepsze.

Oczywiście codzienność małżeńskiego życia i tak mnie nieco zaskoczyła. Emocje towarzyszące naszym troskom okazały się na tyle silne, że czasem zapominałam o swoich przed-ślubnych przekonaniach. Koncentrowałam się na tym, co mnie boli, na niezaspokojonych potrzebach, na brakach mojego męża. Nadal czasem to robię.

Regularnie wraca do mnie jednak myśl, że nie tędy droga.

Nie zmienię mojego męża przez:

  • narzekanie na to, co zrobił źle,
  • milczenie, kiedy czuję się zraniona i urażona,
  • wypominanie mu błędów z przeszłości,
  • mówienie o jego brakach przy innych osobach,
  • obrażanie go słowem,

Pomyśl przez chwilę o swojej pracy zawodowej i Twoim szefie (aktualnym lub przeszłym). Z jakim typem człowieka najchętniej współpracujesz? Jakie zachowanie najbardziej motywuje Cię do bycia lepszym pracownikiem? Jeśli Twój szef na każdym kroku punktuje Twoje błędy, jak się z tym czujesz? Jeśli nigdy Cię nie docenia, a zauważa Twoją pracę tylko wtedy, kiedy coś Ci się nie uda, co wtedy? Czy takie działania sprawiają, że chce Ci się zmieniać na lepsze?

Tak samo jest z naszymi bliskimi.

Nie możesz nikogo zmienić na silę. Możesz jednak stworzyć środowisko, w którym druga osoba będzie bardziej skłonna do poprawy. Możesz stać się kimś, kto ma na innych pozytywny wpływ, kto sprawia, że inni chcą się zmieniać. A to dzieje się tylko poprzez zmiany w nas samych.

Nawet jeśli on nigdy nie sprosta Twoim marzeniom, odmienisz w ten sposób równanie Waszego małżeństwa. Jeśli Ty będziesz zachowywać się inaczej, przemianie ulegnie również to, co się dzieje pomiędzy Wami. Nie będziesz musiała zastanawiać się, jak zmienić męża.

W tym miejscu mam ważną uwagę: obie strony w małżeństwie powinny wkładać wysiłek i pracę w związek! Tak byłoby najlepiej, najłatwiej i najszybciej w drodze do szczęścia. Kierując słowa do Ciebie nie twierdzę, że Twój mąż nie powinien wykonywać żadnego działania. Nie zdejmuję z niego odpowiedzialności i nie rozgrzeszam jego wad. Koncentruję się na tym, co Ty możesz wnieść w rodzinę, nawet jeśli Twój mąż nie podziela Twojego entuzjazmu w tym temacie.

 

Tworzenie klimatu do zmian

Czy Twój mąż codziennie zarabia pieniądze na Waszą rodzinę? Bawi się z dziećmi i się nimi opiekuje? Regularnie sprząta Wasz samochód, robi zakupy, jeździ z Tobą w odwiedziny do Twoich rodziców…? Robi cokolwiek dla Ciebie i dla Waszej rodziny?

Każdej z nas grozi pewne niebezpieczeństwo. Coś, co na początku było dla nas ważne i wyjątkowe, może stać się chlebem powszednim. Z każdym dniem coraz trudniej docenić i zauważyć działania, które mąż wykonuje na rzecz domu i rodziny. Szczególnie, jeśli skupisz się na myśleniu, że przecież ja też robię tak dużo dla naszej rodziny, dlaczego mam mu za wszystko dziękować?! Kto MI podziękuje?

jak zmienić męża

Czasem pozytywne cechy męża stają się czymś tak normalnym, że przestajemy je zauważać i doceniać. Natomiast kiedy tylko na horyzoncie pojawi się jakiś błąd i zaniedbanie z jego strony, od razu chcemy to wypunktować i podkreślić.

Każdy z nas ma jakieś wady. Możesz szukać całe życie, a nie znajdziesz człowieka, który by ich nie miał. Ja je mam. Ty również. Twój i mój mąż także. Nasi mężowie mają braki w wiedzy i umiejętnościach. Ale każdy ma również jakieś zalety. Jeden mąż jest złotą rączką i potrafi wszystko w domu naprawić. Inny nie zna się na żadnych sprzętach domowych i nigdy w życiu nie naprawi spłuczki w ubikacji. Jeden uwielbia czytać książki i dyskutować o nich. Inny w rękach miał tylko lektury szkolne, a może nawet wyłącznie ich opracowania.

Słabości mojego męża mogą być mocną stroną męża innej kobiety. Mój wspaniale odnajduje się w towarzystwie, jest rozmowny i otwarty. Inny mężczyzna natomiast ma problemy z nawiązywaniem kontaktów i jest bardzo nieśmiały. Łatwo jest zachwycić się zaletami innych mężczyzn, skupiając się jednocześnie na brakach swojego ukochanego. Możemy wpaść w pułapkę rozmyślania, jak zmienić męża, aby stał się podobny do kogoś innego.

„Regularne negatywne myślenie o mężu zwiększa twoje niezadowolenie z niego i z waszego małżeństwa”

Leslie Vernick

Jak zatem możesz wprowadzić w domu klimat do pozytywnych zmian?

  1. Skup się na mocnych stronach swojego męża.

Jeśli będziesz zamartwiała się słabościami męża, one nie znikną. Myślenie i mówienie o nich zwiększa tylko Twoją frustrację i niezadowolenie. Widzę to u siebie – kiedy moje myśli krążą wokół błędów i braków ukochanego, kiedy myślę, jak zmienić męża na lepsze, czuję się coraz gorzej w naszym domu.

Każdy człowiek chce być doceniony, ważny w czyichś oczach, mieć znaczenie dla kogoś. Jeśli będziesz mówić i myśleć o mocnych stronach bliskich, pomożesz im rozwinąć te obszary, które już w nich cenisz. Jednocześnie może to ich zachęcić do dalszych zmian.

 

2. Załóż, że mąż ma dobre intencje

Wiele kobiet uważa, że skoro mąż kocha, to powinien wiedzieć, co robić, aby sprawić żonie radość. Drażni nas ich nieudolność w nawiązywaniu relacji, małe umiejętności komunikowania uczuć, niewielkie zaangażowanie w wychowanie dzieci… Tym zachowaniom często przyklejamy łatkę: bo mu nie zależy, bo mu się nie chce, bo chce mi utrudnić życieWpadamy w nawyk przypisywania mu złych intencji.

Każdemu zachowaniu męża, które sprawiło Ci przykrość, możesz przypisać jedną z dwóch intencji: albo wykazał się troską o Ciebie, o dzieci, o dom (ale coś mu po drodze nie wyszło), albo z premedytacją utrudnił Ci życie i nie zależy mu na Waszej rodzinie. Jak często przyjmujesz tę drugą opcję?

Od Twojej decyzji zależy, czy będziesz się na niego denerwować, czy wykażesz wdzięczność, jednocześnie pomagając mu nieco skorygować jego działanie.

Pamiętaj, że mąż może po prostu nie wiedzieć, czego od niego oczekujesz i potrzebujesz. Nie każ mu się domyślać. Będziesz się czuła dotknięta, jeśli tego nie zrobi. Ucz się odważnie i bezpośrednio komunikować swoje potrzeby. Mów jasno i konkretnie. Proś o pomoc. Zwróć też uwagę, że prośba jest czymś innym niż żądanie i nakazywanie. Jest ona uprzejma i zakłada możliwość odmowy.

 

3. Odrzuć nierealistyczne oczekiwania

Żaden mąż, nawet ten najwspanialszy, nie jest w stanie zaspokoić potrzeb swojej żony w 100%. Jeśli na to liczysz, będziesz tylko niepotrzebnie męczyć jego i siebie. Rozpoczniesz ciągłą walkę pomiędzy Wami, a frustracja odbierze Ci wszelką radość.

Każda z nas sama odpowiada za swój rozwój i zdrowie emocjonalne – nie nasi mężowie! Potrzebujemy mieć system wsparcia w postaci przyjaciółek, hobby, różnych form wypoczynku, wspólnot religijnych. Jeśli rezygnujesz z tego wszystkiego, wystawiasz samą siebie i swojego męża na wielki stres. Mężczyzna, który czuje ze strony żony presję odpowiedzialności za jej dobre samopoczucie, zwykle czuje się tym przytłoczony. Im większy nacisk z Twojej strony, tym bardziej on będzie się wycofywał. Jeśli czuje, że jego wysiłek Cię nie zadowala, po co ma się w ogóle starać?

jak zmienić męża

Myślę sobie o tym, co napisałam i sama jestem nieco przerażona… Bardzo trudne zadanie przed nami. I wiesz co? Ty sama zdecydujesz, czy chcesz je podjąć. Wybierasz sama: albo pogrążysz się we frustracji, zmęczeniu, smutku i myśleniu jak zmienić męża, albo podejmiesz wysiłek pracy nad sobą i dasz sobie i jemu szansę na bardziej radosną codzienność. Wybór należy do Ciebie.

Podziel się ze mną, co o tym myślisz. Zwariowałam i piszę głupoty, czy mam trochę racji?

 

Inne artykuły z serii „Więcej miłości na co dzień

  1. Potrzeba pewności

2. Potrzeba różnorodności

 

 

Sposób na bycie szczęśliwą pośród konfliktów z bliskimi

sposób na bycie szczęśliwą

Co to jest szczęście? Każdy z nas może podać swoją własną definicję. I wszystkie mogą się od siebie różnić. Nie ma jednej, właściwej odpowiedzi na to pytanie. Wszystko zależy od tego, co jest ważne dla danej osoby. Dla mnie szczęście oznacza przede wszystkim zachowanie zawsze iskierki nadziei, że to, co się dzieje, jest dla mnie dobre. Nawet jeśli cierpię i płaczę, doświadczając jakiegoś problemu – jeśli mam głęboko w sobie przekonanie, że w końcu wyjdzie z tego dobro, jestem szczęśliwa. Czy jest zatem jakiś uniwersalny sposób na bycie szczęśliwą pośród konfliktów z bliskimi?

sposób na bycie szczęśliwą

Każda z nas boryka się z problemami. Niekiedy są to małe trudności dnia codziennego: dziecko nie chce się ubierać do przedszkola lub mąż wrócił zdenerwowany z pracy i powiedział jakieś przykre słowo. Czasem jest to poważna choroba kogoś w rodzinie, utrata pracy lub postępujący kryzys w związku.

Nawet te małe, codzienne problemy potrafią nieźle namieszać w mojej głowie (szczególnie, jeśli nie zadbam o zaspokojenie mojej potrzeby odpoczynku). Kolejna awantura ze strony syna o to, że chce oglądać jakąś bajkę poważnie nadwyręża moją cierpliwość. Czuję przypływ złości, żalu i frustracji: co ja mam mu powiedzieć, żeby w końcu zrozumiał, że nie może? Dlaczego on mi to robi? Dlaczego nie możemy po prostu spokojnie przeżyć tego popołudnia?

Nieomal każdy dzień niesie ze sobą jakieś konflikty z bliskimi. Nieporozumienia małe i duże. Jedno słowo, wypowiedziane nie w porę, może prowadzić do wielkiej awantury. Czasem konflikt jest utajony: na zewnątrz wszystko jest w porządku, ludzie odzywają się do siebie, ale jakby bardziej chłodno, formalnie, z dystansem. Odgradza ich od siebie piętrzący się żal, zranienia, poczucie bycia skrzywdzonym.

 

Co zwykle dzieje się w czasie konfliktu?

Kiedy pojawia się jakiś konflikt mamy do wyboru dwie opcje: zignorować go albo próbować coś z nim zrobić, jakoś go rozwiązać. W jaki sposób?

  • Rozmawiamy o tym, co czujemy, co nas denerwuje, czego potrzebujemy
  • Krzyczymy na siebie nawzajem, bez oporów wyrzucając z siebie wszelkie frustracje, ból i poczucie krzywdy
  • Milczymy, czekając, aż ta druga strona zareaguje, bo dlaczego to ja zawsze pierwsza mam próbować się dogadać?

To tylko niektóre możliwe strategie. Ile osób, tyle sposobów reagowania w obliczu kłótni. Chcę jednak zwrócić uwagę na to, że często trudno jest wrócić do codzienności po kłótni, zachowując w sercu radość i pogodę ducha. W wielu przypadkach konflikt nie zostaje rozwiązany w sposób satysfakcjonujący dla którejś ze stron. Jedna osoba nadal czuje się nie wysłuchana, ma żal i pretensje. Inna ma wrażenie, jakby to ona zawsze musiała ustępować. Jeszcze inna denerwuje się, że już tyle razy prosiła o coś, a jej prośba ciągle nie została spełniona i kłótnia wybucha co chwilę na nowo.

Konflikty są chlebem powszednim większości małżeństw i rodzin. Ponieważ różnimy się od siebie charakterami, temperamentem, potrzebami, siłą rzeczy pojawiają się tarcia. Czasem kilka, kilkanaście razy dziennie. Nawarstwiające się emocje odbierają nam spokój, myśli kotłują się w głowie i coraz trudniej skupić się na tym, co dobre. Niekiedy spór ciągnie się latami i wydaje się, jakby już nigdy miał się nie skończyć. Czasem sytuacja wygląda beznadziejnie: tracisz nadzieję na jej poprawę i wzajemne zrozumienie. Jeśli przestaniemy mówić do siebie językiem miłości, coraz trudniej zawrócić z drogi nieporozumień.

sposób na bycie szczęśliwą

Co do tego wszystkiego ma tytułowe szczęście?

Otóż trudno znaleźć sposób na bycie szczęśliwą, jeśli:

  • skupiam się na żalu, poczuciu krzywdy i niesprawiedliwości,
  • mam wrażenie, że ja zawsze mam pełną rację, a druga strona myli się w 100%,
  • ciągle rozpamiętuję przykre słowa, które usłyszałam w trakcie kłótni,
  • chowam w sercu urazę i nie chcę przebaczyć wyrządzonej mi krzywdy,
  • wychodzę z kłótni z sercem pełnym goryczy i niechęci i pozwalam, aby te uczucia przejęły nade mną kontrolę – pielęgnuję je, podkręcam i zaczynam działać pod ich wpływem.

Nawet, jeśli w jakimś stopniu te uczucia mają swoją podstawę w zachowaniach drugiej osoby, co z tego? Jeśli wiesz, że to druga strona przyczyniła się do powstania kłótni, czy to sprawia, że jesteś bardziej szczęśliwa? A może to właśnie kurczowe trzymanie się tych negatywnych myśli powoduje, że jest Ci źle?

To od Ciebie zależy, czy jesteś szczęśliwa.

Nawet jeśli druga osoba w jakikolwiek sposób Cię skrzywdzi. Nawet jeśli to ona wywoła kłótnię. Od Ciebie zależy, co z tym zrobisz.

Od Ciebie zależy, czy jesteś szczęśliwa, nie od okoliczności Twojego życia.

W tym znajduje się mój sposób na bycie szczęśliwą.

Słuchałam ostatnio rozmowy z Kristi Ling, autorką książki „Operation happiness”. Przez prawie 30 lat życia zmagała się ona ze smutkiem, poczuciem bezsensu i zmęczeniem. Pewnego dnia obudziła się w środku nocy, zlana potem, z szybko bijącym sercem. Uświadomiła sobie, że jeśli nic nie zmieni w swoim życiu, skończy się to jakąś chorobą. Zrobiła zwrot o 180 stopni i zaczęła szukać odpowiedzi na pytanie, jak być szczęśliwym.

Jej odpowiedź jest zaskakująca: poczucie szczęścia to nie coś, co przychodzi samo z siebie. To raczej praca. Nad samym sobą, swoimi myślami, swoim postrzeganiem świata. U większości ludzi naturalną tendencją są raczej negatywne myśli, które oddalają nas od poczucia szczęścia. Kiedy przychodzi trudna sytuacja, np. konflikt, pierwszą reakcją jest skupianie się na poczuciu bycia niezrozumianym i pokrzywdzonym.

Jest to tendencja naturalna dla wielu osób, ponieważ tak jest zaprogramowany mózg większości z nas. Ewolucja, nasze dzieciństwo i wiele naszych dorosłych decyzji spowodowały, że nasz mózg jest skłonny do rozpamiętywania tego, co negatywne i bolesne. Dlatego przychodzi to nam tak łatwo i szybko: nasz mózg reaguje w sposób utrwalony przez lata poprzednich zachowań. Takie reagowanie stało się nawykiem,

Dlatego szczęście wymaga pracy. Musisz pokonać naturalną tendencję do skupiania się na tym, co bolesne i negatywne: rozpamiętywania krzywdy i raniących słów, zatrzymywania w sobie urazy i niechęci. Jeśli pozwolisz, aby one przejęły nad Tobą kontrolę, będziesz tkwić w zamkniętym kręgu smutku i skrzywdzenia.

Oczywiście możesz tam zostać. Możesz trzymać się negatywnych myśli i uczuć, nikt Ci tego nie zabroni. Jednak jeśli chcesz być szczęśliwa, musisz je odpuścić. Bolesne myśli wobec męża, dzieci i w końcu samej siebie. Poczucie krzywdy i niezrozumienia. To jest sposób na bycie szczęśliwą.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Jak się za to zabrać? Jedne rzeczy łatwiej jest odpuścić, inne znacznie trudniej. Jedne krzywdy są ogromne i zostają z nami na bardzo długo. Inne są łatwe do zostawienia za sobą. To Ty sama zdecyduj, na co jesteś dziś gotowa. Ja podpowiem Ci pewien sposób, który może ułatwić Ci ten proces. Szczególnie pomocny będzie on w przypadku codziennych konfliktów. Duże krzywdy mogą wymagać wsparcia kogoś z zewnątrz i wiązać się z długim procesem przebaczenia.

 

Sposób na bycie szczęśliwą pośród konfliktów z bliskimi

W trakcie trwania konfliktu lub po jego zakończeniu, przywołaj na myśl te dwa słowa. Niech one przemienią Twoje postrzeganie całej sytuacji.

 

1) Przepraszam, przykro mi

Możesz być zaskoczona, że zaczynam od takiego stwierdzenia. Dlaczego mam przepraszać, jeśli to nie ja wywołałam kłótnię? Ogromnie trudna jest umiejętność brania na siebie odpowiedzialności za nieporozumienie. Pamiętaj jednak, że nieomal w każdym konflikcie masz chociaż malutki udział. Jeśli nawet nie w jego powstaniu, to jak wyglądała Twoja reakcja na to, co zrobiła druga osoba? Czy nie była dla niej bolesna i krzywdząca?

Ten etap jest bardzo trudny, a jednocześnie wyzwalający. Daje szansę na przebaczenie, bo pozwala zobaczyć, że ja również mam swój udział w tym, co się dzieje. To jak biblijne szukanie najpierw belki w swoim oku po to, by wyciągnąć drzazgę z oka bliźniego.

 

2) Dziękuję

Zobacz, co jest dobre w Waszej relacji. Podziękuj w myślach za to. Skup się na pozytywach. Wejdź w postawę wdzięczności. Dostrzeż nawet najmniejszą sprawę. Jeśli konflikt dotyczy osoby Ci bliskiej, na pewno znajdziesz jakieś dobro w Waszej relacji.

Wdzięczność bardzo zmienia naszą postawę, pozwala skupić się na tym, co dobre, a nie na tym, co negatywne. W każdej relacji są jakieś nieprzyjemności. Jeśli zwracasz uwagę tylko na nie, cierpią na tym wszyscy. Koncentrowanie się na wadach i słabościach drugiej osoby powoduje, że bledną i przestają mieć znaczenie jej zalety. Jeśli zobaczysz pozytywny wokół siebie, zmienia się również Twoje samopoczucie.

sposób na bycie szczęśliwą

Jeśli szczerze powiesz (nawet w swoich myślach): przepraszam i dziękuję, jesteś gotowa do naprawy relacji. To jest mój sposób na bycie szczęśliwą pośród konfliktów z bliskimi.

Na początku może to być trudne. Tak jak pisałam, jeśli Twój mózg przyzwyczaił się do innego zachowania. Musisz mu pomóc nabyć nowy sposób zachowania. To wymaga czasu i praktyki. Im częściej będziesz praktykować te dwa słowa, tym łatwiej będą Ci przychodzić.

W naszej rodzinie codziennie się przepraszamy i przebaczamy sobie nawzajem. Dzięki temu możemy każdy kolejny dzień rozpocząć z czystym kontem. Tak realizuję mój sposób na bycie szczęśliwą.
&bsp;

Jak radzisz sobie z sytuacjami konfliktowymi w domu? Jak one wpływają na Twoje poczucie szczęścia?

Jaki jest język miłości Twojego męża/żony?

język miłości

W artykule: Każdy z nas lubi okazywać i otrzymywać miłość w inny sposób. To właśnie nasz język miłości. Dlaczego poznanie tego języka ma ogromny wpływ na Twoją relację małżeńską? Przeczytaj!

Do mojej wyobraźni bardzo mocno przemawia metafora kubeczka na miłość.

Zetknęłam się z nią pierwszy raz w kontekście dzieci. Wielu autorów posługuje się nią, aby pokazać, że dziecko zachowuje się dobrze tylko, jeśli jego kubeczek na miłość jest wypełniony. Kiedy czuje brak więzi z rodzicem, a jego potrzeby emocjonalne są niezaspokojone, wtedy wybucha gniewem, krzyczy, płacze itp.

Jaki związek ma to jednak z małżeństwem?

I czym jest ten tytułowy język miłości?

 

język miłości

 

Nie tylko dzieci mają taki kubeczek na miłość, my, dorośli, także. Jedną z naszych głównych potrzeb jest chęć bycia kochanym, zauważonym, docenionym przez drugą osobę. Widzę to w swoim życiu bardzo wyraźnie. Kiedy z jakiegoś powodu nie czuję się w pełni kochana tak, jak tego potrzebuję, świat nagle traci swoje kolory. Szybciej wpadam w złość, mniej się uśmiecham, trudniej mi wypowiedzieć życzliwe słowa w kierunku mojego męża.

Kiedy kubek na miłość jest pusty, nie mam co dać innym.

Twój mąż/żona również ma taki kubek. Nosi go ze sobą codziennie i każdego dnia musi być na nowo wypełniany.

Podsunę Ci dziś propozycję, która dla mnie była bardzo odkrywcza. Znalazłam ją w książce „5 języków miłości” Gary’ego Chapmana. On również posługuje się metaforą zbiornika na miłość i podpowiada, jak można skutecznie wypełniać potrzebę bycia kochanym u swojego małżonka.

„Gdy zbiornik na uczuciową miłość twojego współmałżonka jest wypełniony i czuje się on bezpiecznie, doświadczając twojej miłości, cały świat nabiera kolorów, a twój mąż czy żona osiąga w życiu największe spełnienie. Jeśli jednak ten zbiornik jest pusty, a twój współmałżonek nie czuje się kochany, lecz wykorzystywany, postrzega życie w ponurych barwach i prawdopodobnie nigdy nie wykorzysta swoich możliwości związanych z czynieniem dobra w świecie”.

„5 języków miłości”, Gary Chapman

Dlaczego to jest takie trudne, aby mówić językiem miłości?

Zacznijmy od początku.

Kiedy zakochujemy się, jesteśmy wpatrzeni w drugą osobę jak w obrazek. Niesie nas fala zauroczenia: bez problemu poświęcamy się dla niej, dajemy jej wszystko, co tylko mamy: swój czas, pracę, dobre słowa, upominki. Wszystko, by uczynić ją szczęśliwą.

I jesteśmy przekonani, że tak będzie całe życie. Nie potrafimy sobie wyobrazić, że moglibyśmy zrobić coś, co skrzywdzi ukochanego, ani, że on mógłby zrobić coś takiego wobec nas.

Kiedy mija etap zakochania (średnio trwa on ok. 2 lata), obie strony zaczynają walczyć o swoją niezależność. Pokazują swoje potrzeby i zaczynają oczekiwać, że będą one spełnione.

 

Zachowanie osoby przed ślubem jest motywowane siłą obsesji zakochania i wcale nie wyznacza tego, co ta osoba będzie robiła po ślubie! Kiedy opada fala zauroczenia, znów stajemy się takimi osobami, jakimi byliśmy przed zakochaniem się.

Nasze zachowanie w małżeństwie wynika ze sposobu postrzegania przez nas miłości, naszych emocji, pragnień i tego, co widzieliśmy w małżeństwie naszych rodziców. I może być bardzo odległe od naszych działań w stanie zakochania przed ślubem.

To dlatego wiele osób czuje, że po ślubie ich ukochany/ukochana się zmienia. Rzeczywiście może zachowywać się inaczej – jest to znak, że na nowo stał się sobą, takim, jakim był, zanim się zauroczył.

Na tym etapie z całą mocą możemy doświadczyć tego, że miłość jest decyzją, a nie wyłącznie uczuciem. Dopiero teraz mogę zdecydować, że będę okazywać miłość mojemu mężowi, nawet jeśli nie wspiera mnie w tym siła zakochania, buzujące hormony i motylki w brzuchu.

 

5 języków miłości

Przejdźmy do konkretów.

Jak okazywać miłość, aby wypełnić kubek mojego męża, nawet jeśli nie jest to już dla mnie takie proste, jak na początku?

Chapman wyróżnia pięć różnych języków, którymi można wyrażać swoją miłość. Każdy z nas ma dominujący jeden lub dwa z nich. Czujemy się kochani, kiedy ktoś okazuje nam miłość w danym języku. Może robić dla nas bardzo wiele, poświęcać się w różny sposób, ale jeśli nie trafia w język, którym my się posługujemy, nasz kubek nadal pozostaje pusty.

Jest to przyczyna frustracji wielu małżonków. Jedna strona ma poczucie, że bardzo się stara, robi dużo, okazuje miłość, jak tylko potrafi, a druga ciągle czuje się niekochana. Taka sytuacja może prowadzić do wielu nieporozumień, goryczy u obu osób, złości i żalu.

Sprawa z językami miłości jest bardziej skomplikowana, niż może się to wydawać na pierwszy rzut oka.

Żądanie od drugiej osoby, aby okazywała mi miłość tak, jak ja chcę, to Relacja Pełna Wymagań, która nie przyniesie pożądanych owoców. Mogę prosić o określony sposób okazywania mi miłości, ale wymaganie tego nie będzie prowadziło do budowania relacji.

Z jednej strony warto poznać swój język miłości (aby lepiej zrozumieć siebie). Z drugiej – jest możliwe, aby nauczyć się, jak przyjmować miłość w innym języku, niż to dla mnie najbardziej naturalne. Dzięki temu nawet, jeśli małżonek okazuje mi miłość inaczej, niż początkowo bym chciała, potrafię ją przyjąć i napełnić nią mój kubek na miłość. Dodatkowo mogę go prosić o takie działania, które są dla mnie najbardziej satysfakcjonujące. Wtedy on będzie czuł, że nie jest do niczego zmuszany, ale raczej zapraszany.

Budowanie relacji nie może opierać się na wymaganiach, ale na współpracy i porozumieniu.

 

Języki miłości według G. Chapmana

1. Pierwszy język miłości – Wyrażenia afirmatywne

Miłość możemy wyrazić za pomocą dobrych słów. Oto kilka konkretnych przykładów:

  • Słowa ośmielające – kiedy Twój mąż/żona mówi o czymś, co chciałby/chciałaby zrobić, ale czuje się w tym niepewnie, możesz wesprzeć go/ją, wypowiadając słowa zachęty. W ten sposób pokazujesz, że jest dla Ciebie ważny/a, że słuchasz i uważasz, że jest w stanie wykonać to, co sobie zamierzy. Jeśli w takiej chwili wypowiadasz słowa pełne wątpliwości co do umiejętności i wiedzy męża/żony, w ten sposób podcinasz mu/jej skrzydła.
  • Uprzejme słowa – wyrażanie swoich uczuć i potrzeb z życzliwością dla drugiej strony, bez wyrzutu, osądu i potępienia; przebaczanie błędów i zaczynanie każdego dnia z czystą kartą, bez wypominania tego, co było wczoraj
  • Słowa pełne pokory – wypowiadanie próśb do drugiej osoby z pokorą i życzliwością, niczego nie wymuszając, np. „Czy zrobisz dziś znów ten pyszny makaron?” zamiast „Czy my nie moglibyśmy choć raz zjeść czegoś dobrego?”
  • Wypowiadanie na głos cech współmałżonka, które w nim cenisz (mówienie o nich również w towarzystwie innych osób).

pięć języków miłości

2. Drugi język miłości – Dobry czas

Okazywanie miłości w tym języku polega na całkowitym skupieniu swojej uwagi na drugiej osobie – siedzenie obok siebie, patrzenie sobie w oczy, rozmowa, wspólne wykonywanie jakiejś czynności, kiedy uwaga jest skierowana na nas, a nie na samą tę czynność.

  • Skupiona uwaga – kluczem jest tu skierowanie swojej pełnej uwagi na drugą osobę, na to, co mówi, jak się czuje.
  • Dobra rozmowa – elementem składowym tego języka miłości jest również rozmowa. Chodzi o dialog, w którym obie strony dzielą się swoimi uczuciami, przemyśleniami, pragnieniami w niezakłóconych okolicznościach. Ważne przede wszystkim jest to, co usłyszymy od drugiej osoby – dajemy jej szansę, aby powiedziała o tym, co dzieje się w jej sercu.
  • Mówienie o swoich emocjach – aby okazać miłość w tym języku, musimy również uczyć się mówić o sobie, o tym, co czujemy.
  • Dobre zajęcia – wspólne spędzanie czasu na jakiejś czynności, która sprawia radość drugiej osobie. W ten sposób otrzymuje ona komunikat, że jest ważna, że jej ulubione czynności mają również znaczenie dla małżonka.

 

3. Trzeci język miłości – Przyjmowanie podarunków

Dla niektórych osób prezenty są szczególnie ważnym elementem miłości. Mogą mieć różną wartość materialną, wielkość i barwę. W większości przypadków nie chodzi o to, aby były to podarunki kosztowne. Liczy się pamięć o drugiej osobie i chęć sprawienia jej radości. Może wystarczyć mała karteczka z napisem „Kocham cię”. Takie prezenty są widoczną oznaką miłości.

  • Upominki mogą być ręcznie robione, może to być piękny kamyk znaleziony na plaży, czekoladki albo drogie kolczyki. Wszystko zależy od Twojej aktualnej sytuacji życiowej.

 

4. Czwarty język miłości – Drobne przysługi

Część osób szczególnie ceni sobie to, że ktoś wykonuje dla nich jakąś pracę. Dotyczy to najczęściej spraw związanych z domem. Mąż umył naczynia lub skosił trawę, żona ugotowała pyszny obiad i posprzątała łazienkę. Osoby posługujące się tym językiem miłości czują się kochane, kiedy współmałżonek wykonuje dla nich drobne przysługi.

  • Skarga męża/żony na brak wykonania jakiejś pracy może być dla Ciebie wskazówką, co jest dla niego/dla niej szczególnie ważne.

 

5. Piąty język miłości – Dotyk

Dotyk wyrażający miłość w małżeństwie może przybrać bardzo różne formy. Zaczynając od delikatnego dotknięcia ramienia męża/żony, kiedy przechodzi obok, przez masaż ramion po powrocie z pracy, aż do zjednoczenia w akcie małżeńskim. Każdy z nas ma ulubione rodzaju dotyku i okazywanie miłości drugiej osobie polega na uszanowaniu jej oczekiwań w tym względzie.

  • Jeśli wiesz, że językiem miłości Twojego męża/żony jest dotyk, tylko Twoja wyobraźnia ogranicza Cię w sposobie okazania mu miłości. Dotknij jego/jej nogi pod stołem, kiedy jecie obiad, obejmij go/ją podczas spotkania z innymi, rozpocznij zbliżenie od masażu stóp. Całe ciało Twojego współmałżonka może stać się miejscem okazywania mu, że jest dla Ciebie ważny.

 

język miłości

 

Wiesz już, jaki jest Twój język miłości, a jaki Twojego męża/Twojej żony?

Jeśli nie, na koniec podaję Ci trzy pytania, które pomogą Ci to odkryć. Zaczerpnęłam je również od Chapmana:

  1. Która z rzeczy, które robi Twój mąż/żona, rani Cię najbardziej? Przeciwieństwo tego co sprawia Ci największy ból jest prawdopodobnie Twoim językiem miłości.
  2. O co najczęściej prosisz swojego małżonka?
  3. W jaki sposób najczęściej wyrażasz swoją miłość? Zwykle wyrażamy miłość tak, jak chcemy, aby nam ją okazywano.

Odkrycie swoich języków miłości to dla małżonków wspaniała szansa na pełniejsze odpowiadanie na swoje potrzeby. Mój język miłości to dobry czas i powiem Ci, że wspaniale było sobie to uświadomić i nazwać. Wiem teraz, o co chcę prosić mojego męża i na co szczególnie zwracać uwagę.

Prosta wskazówka, jak rozwijać inteligencję emocjonalną u dzieci

inteligencja emocjonalna

Najprostsza odpowiedź na pytanie: Jak rozwijać inteligencję emocjonalną u dzieci? to: Wykorzystaj zabawę! 

Przez zabawę maluch się uczy, odpoczywa, nawiązuje kontakty i rozładowuje emocje. Rodzic, który jest tego świadomy, nie będzie miał do niego pretensji, że cały dzień się tylko bawi. Wręcz przeciwnie, będzie potrafił wykorzystać ten fakt i wejść w świat dziecka na jego zasadach.

Dziś pokażę Ci, jak możesz wykorzystać zabawę, aby pomóc dziecku uporać się z trudnym dla niego tematem lub wskazać mu właściwy sposób zachowania się w określonej sytuacji.

 

inteligencja emocjonalna

 

Na początku krótki wstęp teoretyczny. Krótki, ale ważny, żebyś wiedział po co to wszystko i jak się za to zabrać.

Najnowsza wiedza psychologiczna mówi, że dziecko zachowuje się w niewłaściwy sposób (jak to się często mówi: jest niegrzeczne) zwykle z dwóch powodów:

  1. jakaś jego ważna potrzeba nie jest spełniona – np. jest głodne, zmęczone, brakuje mu kontaktu z rodzicem,
  2. nie potrafi zachować się w sposób, którego oczekuje od niego dorosły – nie ma odpowiednich umiejętności, np. nie umie jeść łyżką, nie rozlewając przy tym zupy.

 

Bardzo często niegrzeczne zachowanie dziecka wywołuje złość i frustrację u rodzica. Kiedy dorosły odpowiada krzykiem, karaniem czy grożeniem, dziecko czuje się jeszcze gorzej i jest mu jeszcze trudniej zachować się właściwie. Ponadto wszystkie te trudne emocje kumuluje w sobie, bo nie potrafi ich jeszcze nazwać i odpowiednio wyrazić.

Każde dziecko nosi ze sobą niewidzialny plecak pełen trudnych emocji, zepchniętych do podświadomości:

  • lęk związany z tym, że mama rzeczywiście go zostawi samego na placu zabaw, tak jak czasem zapowiada,
  • złość na brata, który zniszczył mu długo budowaną wieżę z klocków,
  • żal do nauczyciela, który według niego niesprawiedliwie wystawił mu złą ocenę,
  • smutek związany z tym, że koleżanka z przedszkola nie chciała się z nim bawić,
  • lęk przed gniewem taty, który naprawdę groźnie wygląda, kiedy krzyczy,
  • itd.

Te wszystkie emocje wylewają się na wierzch, kiedy pojawia się jeden z dwóch czynników wymienionych na początku: niezaspokojona potrzeba lub brak umiejętności. Może się wtedy okazać, że maluch reaguje na daną sytuację niewspółmiernie do tego, co się stało. Dlaczego? Bo okazuje nie tylko emocje wywołane danym wydarzeniem, ale też wychodzi z niego to, co wcześniej zostało wepchnięte do plecaka.

No dobrze. Ale co Ty możesz z tym zrobić? Jak mu pomóc, żeby życie jego i całej Waszej rodziny było spokojniejsze? Jak rozwijać inteligencję emocjonalną, aby z każdym dniem Twoja pociecha radziła sobie coraz lepiej ze swoimi uczuciami?

Jednym ze sposobów są scenki z wykorzystaniem pluszaków.

jak rozwijać inteligencję

Jak rozwijać inteligencję emocjonalną za pomocą scenek z pluszakami?

Czego potrzebujesz?

Pluszowych maskotek

 

Jak ma wyglądać zabawa?

Scenki możesz wykorzystać do dwóch różnych celów. W obu przypadkach zabawa będzie wyglądała nieco inaczej, więc opiszę każdy z nich oddzielnie.

 

  1. Rozładowanie trudnych emocji za pomocą scenek

Jak pisałam już tutaj, świetnym sposobem na wypakowanie emocji z niewidzialnego plecaka jest śmiech. Chodzi o to, aby wykorzystać sytuacje dnia codziennego i odegrać je w scence w taki sposób, aby rozśmieszyć dziecko.

Podam konkretny przykład z naszego życia rodzinnego z czasów, kiedy dzieci były małe.

Nasz 3 letni syn miał kiepski humor. Robiłam śniadanie, a on zaczął wyciągać surowe jajka z opakowania. Powiedziałam mu, że jeśli będzie ich dotykał, to przed jedzeniem będzie musiał umyć ręce. Kiedy podałam śniadanie i chciałam go zabrać do mycia rąk, on zaczął płakać i krzyczeć, że nie chce. Zdenerwowaliśmy się oboje. Było sporo łez, a ja nie mogłam się przebić do niego z wiadomością, że ręce umyć musi.

Cała ta poranna sytuacja wywołała sporo emocji i u niego, i u mnie. Widziałam po nim, że trudno mu wrócić do normalnego, dobrego humoru. Wykorzystałam zatem zabawę misiami, aby mu nieco pomóc.

Wzięłam jednego misia, aby był mamą i drugiego, aby był synem. Ale dokonałam zamiany ról. To mama – miś chciała bawić się surowymi jajkami, a mały miś mówił jej, że nie wolno. Oczywiście modulowałam przy tym głos, mama bardzo chciała się bawić, później uciekała przed myciem rąk… Czyli to samo, co rano u nas w domu, ale podane w sposób, który miał Franka rozśmieszyć. I tak się stało. Patrzył na wszystko z ciekawością, widziałam po jego minie, że grają w nim jakieś emocje, a jednocześnie śmiał się z całej tej scenki.

O to właśnie chodzi.

Scenka ma dotykać codziennego życia, jakiejś konkretnej sytuacji z Waszego domu. Co było dla Was ostatnio trudne? Jaka sytuacja zdenerwowała Ciebie i dziecko? Przypomnij sobie ten moment i odtwórz przebieg wydarzeń. Teraz pomyśl, jaką scenkę możesz z tego zrobić. Może właśnie zamienić role? Może przejaskrawić zachowanie rodzica lub dziecka tak, by wywołało ono śmiech u oglądającego?

W tej metodzie najważniejsze jest to, aby sprawić, że dziecko będzie się śmiało. W ten sposób będzie miało szansę uporać się z trudną dla niego sytuacją i emocjami, które wywołała. To stwarza później szansę na spokojne porozmawianie o tym, co się wydarzyło. Jest też jedną z odpowiedzi na pytanie, jak rozwijać inteligencję emocjonalną.

zabawa z pluszakami

 

2. Nauka umiejętności za pomocą scenek

W drugim przypadku scenki mają nieco inny cel i charakter. Wyobraź sobie, że Twoje dzieci pokłóciły się właśnie o jakąś zabawkę. Wyrywają ją sobie z ręki, krzyczą na siebie, nie potrafią dojść do porozumienia. Może nie umieją jeszcze w sposób konstruktywny rozwiązywać konfliktów? Nikt z nas nie rodzi się z takimi umiejętnościami. Jak możesz im pomóc?

Kiedy już emocje związane z kłótnią opadną, zaproś je do mini – teatru.

Odegraj przed nimi scenkę, która wiernie odtworzy to, co się zdarzyło pomiędzy nimi. Możesz dodać do tego element przejaskrawienia, który wywoła śmiech dzieci. Dzięki temu będą rozluźnione i będą chętniej współpracowały. Bez problemu zobaczą w tej scence siebie. Następnie zadaj im pytanie: co się wydarzyło pomiędzy misiami? Jak mogły się czuć – i jeden i drugi? I najważniejsze: jak misie mogły inaczej rozwiązać ten konflikt?

Niech dzieci same coś wymyślą. Jeśli nie potrafią, pomóż im nieco. Kiedy będziecie mieć jakieś pomysły, odegrajcie je. Możesz to robić sam, ale możesz też zaprosić dziecko do scenki – Ty bądź jednym misiem, a ono drugim. Albo oba misie oddaj dzieciom. Odegranie właściwych zachowań da im szansę przećwiczenia ich i dobrania odpowiednich słów. Wszystko w atmosferze zabawy i luzu.

W ten sposób pomożesz im ćwiczyć umiejętności, których jeszcze nie nabyły.

Oczywiście możesz zrobić scenkę związaną z dowolnym zachowaniem dziecka. Kłótnie przy porannym wychodzeniu do przedszkola, rzucanie jedzeniem, które mu nie smakuje, płacz i krzyki w sklepie na widok wytęsknionej zabawki. Życie samo podpowie Ci scenariusze.

 

Myślę, że ciągle jeszcze nie doceniamy potęgi zabawy w życiu dzieci.  Daje Ci ona odpowiedź na pytanie, jak rozwijać inteligencję emocjonalną u Twoich pociech. Jest nie tylko ważna dla nich, ale również dla nas – może stać się mostem, który połączy nas ze sobą i da szansę na wzajemne porozumienie.

 

Teraz wyzwanie dla Ciebie – wykorzystaj w najbliższym czasie jedną z moich propozycji. Jak się sprawdziła? Jakie odniosła skutki?

 

Pozostałe zabawy z wyzwania:

Dzień 1. – Wielkie dzieło sztuki – zabawa na długie, deszczowe dni

Dzień 2. – Ciecz nienewtonowska – zaskakująca zabawa sensoryczna

Dzień 3. – Proste i zajmujące zabawy ruchowe z papierem toaletowym

Dzień 5. – Jadalne farby do malowania palcami

Dzień 6. – Baza dla dziecka do zabawy i czytania

Dzień 7. – Rodzinna sesja zdjęciowa