Jak jedna osoba może zmienić dynamikę relacji? – część 1.

To pytanie przewija się przez moją pracę w różnych wersjach.

Przecież związek to dwie osoby. Muszą pracować obie, żeby był udany.

Co to za bzdury?! Co, ja sama mam „ciągnąć” nasz związek? A on?!

Jak niby jedna osoba może zmienić związek? Przecież to są dwie osoby! Jak tylko jedna będzie dawać, to druga nie będzie miała ochoty robić nic.

praca nad związkiem

Przyznam się Wam, że ja też zadawałam takie pytania. Pięć lat temu, kiedy czułam się nierozumiana przez mojego męża, próbowałam wciągnąć go na siłę w zmiany, bo to przecież jego zachowanie powodowało większość problemów w naszym małżeństwie (tak wtedy myślałam). I byłam przekonana, że to oboje musimy razem coś zrobić.

Zresztą, kto nie ma w sobie takich myśli?! Wszędzie wokół słyszymy: Muszą pracować oboje!, Jak tylko jedna osoba chce zmian, to nic z tego nie będzie!Związek tworzą dwie osoby, więc obie muszą wkładać po równo. Takie jest powszechne przekonanie na ten temat.

Wszystko zaczyna się od zmiany spojrzenia i uświadomienia sobie, że nawet, kiedy pracujemy razem, to i tak każdy z nas pracuje sam nad sobą, a nie nad drugą osobą. W tym, co często nazwa się wspólną pracą tkwi pewne niebezpieczeństwo: obie osoby mogą ciągle sprawdzać, czy druga strona już coś u siebie zmieniła i nie brać odpowiedzialności za swoją część. Terapia par przyniesie efekt tylko wtedy, jeśli obie osoby podejmą własną pracę nad swoim stylem odnoszenia się do drugiej osoby.

Dlaczego więc nie zacząć pracować nad sobą nawet, jeśli w tej chwili Twój mąż nie wykazuje do tego ochoty?

 

Chcę zatem rozwiać różne wątpliwości. Jeśli Ty również msz sceptyczny stosunek do tej pracy nad sobą, ten tekst jest dla Ciebie.

 

1.Obie strony muszą pracować, aby odmienić relację.

I tak, i nie.

To, jak wygląda Twoja relacja z drugą osobą (dowolną) zależy od codziennych, konkretnych sytuacji, kiedy wchodzisz w kontakt z tą osobą. Ona coś robi, Ty reagujesz, ona później reaguje na Twoje zachowanie itd. Twoje działanie (słowa, gesty, mimika twarzy itd.) jest zapalnikiem (ang. triggerdo określonej reakcji drugiej osoby.

Zmiany w relacjach następują w momencie, kiedy wprowadzane są drobne zmiany w konkretnych reakcjach na działanie drugiej osoby. Kiedy zareagujesz inaczej niż do tej pory na jakieś zachowanie męża, wprowadzasz drobną zmianę. Kiedy utrwalasz swoją nową reakcję, zmiany są coraz większe. Dlatego wystarczy Twoja zmiana, by zmienić całą relację.

Co więcej, moment, w którym zaczynasz wymagać zmiany od drugiej osoby tylko dlatego, że Ty jej chcesz, zwykle powoduje opór i sprzeciw u tej osoby. Tak działamy jako ludzie – kiedy ktoś próbuje nas kontrolować i do czegoś zmuszać, stajemy okoniem. Jeśli więc przyjmiesz postawę – Ty też, mężu, MUSISZ coś zrobić, aby było nam lepiej, z dużym prawdopodobieństwem możesz spodziewać się sprzeciwu.

 

 

2. Takie myślenie oznacza, że ja biorę na siebie odpowiedzialność za cały związek, a on nie robi nic.

Bierzesz odpowiedzialność za to, co Ty wnosisz w związek, nie za to, co on wnosi. Tylko on może wziąć odpowiedzialność za swoją część.

Odpowiedzialność rodzi odpowiedzialność. Nie osiągniesz jej przez obwinianie drugiej osoby i próby kontrolowania tego, w jaki sposób się zmieni. Jeśli więc chcesz zobaczyć, jak Twój mąż bierze się za swój kawałek pracy, Ty weź się za swój.

 

3. Czyli ja mam brać wszystko na siebie? Sama mam zajmować się domem, dziećmi, odpowiadać na jego zachcianki, a on sobie będzie siedział przy komputerze?

Dawanie swojego 100% nie oznacza wykonywania 100% obowiązków rodzinnych. Ta praca nad sobą dotyczy Twojego sposobu odnoszenia się do siebie i innych, a nie podziału obowiązków. Paca składa się z dwóch głównych elementów:

  • odkrycie i przepracowanie swoich zapalników (ang. trigger) po to, by inaczej przyjmować trudne sytuacje – w miejsce wyuczonej, pierwszej reakcji (ang. react) wprowadzić intencjonalną odpowiedź (ang. respond) na zachowanie drugiej osoby,
  • wprowadzenie zachowań, które wydobywają z drugiej osoby reakcję pochodzącą z najlepszej wersji tej osoby. Zamiast być zapalnikiem do reakcji obronnej, unikania, ataku lub innego zachowania, którego nie chcesz, możesz być zapalnikiem do otwartości, kontaktu, zrozumienia, dawania wsparcia itd. Te narzędzia są oparte o psychologiczną wiedzę nt. funkcjonowania człowieka oraz różnic między kobietą a mężczyzną (uwierz mi, te różnice międzypłciowe mają tu ogromne znaczenie!).

praca nad związkiem

4. Takie metody prowadzą tylko do poprawienia nastroju w relacji, a nie do realnej zmiany w sytuacjach kryzysowych. Zapewne mąż nadal będzie się lenił i nic nie wnosił do związku.

Takie stwierdzenie usłyszałam od osób, które poznały kilka narzędzi, od których zwykle rozpoczyna się pracę i na tym się zatrzymały.

Tak, zwykle zmiany w relacji rozpoczyna się od działań, które skutkują poprawą nastrojów. Ocieplają związek. To narzędzia, które pozwalają włożyć nieco do banku dobrej woli – pokazujesz mężowi, że naprawdę Ci na nim zależy, że chcesz jego dobra i chcesz tworzyć z nim nierozerwalny team. Wtedy otwiera się przestrzeń i gotowość do dalszych zmian.

Wiele kobiet mówi: Ale przecież ja non stop coś robiłam, żeby poprawić sytuację! To on nie chciał. Mam dawać jeszcze więcej?!

Owszem, kobiety często próbują coś zmienić w relacji, tylko robią to w niewłaściwy sposób. Na przykład myślą, że jeśli będą w milczeniu wykonywać wszystkie prace w domu, on w końcu to zauważy i doceni. Albo próbują dogłębnie przegadywać z nim KAŻDĄ emocję i doświadczenie. Nieświadomie powodują, że mąż coraz mniej czuje się rozumiany, coraz mniej ma ochotę być z nią w jednym teamie.

Narzędzia, które proponuję, prowadzą do realnego poprawienia samopoczucia obu stron w związku, a to z kolei sprawia, że pojawia się szansa na przepracowanie bardziej skomplikowanych sytuacji. Wtedy potrzebujesz już nowych narzędzi. Jeśli te, które poznałaś wcześniej, nie pozwalają Ci rozwiązać kolejnych problemów, to nie znak, że z tą metodologią jest coś nie tak, ale że potrzebujesz wejść na kolejny stopień, nauczyć się czegoś nowego. Jeśli się nie rozwijasz, to się cofasz – to jest ogólna zasada, która obowiązuje w większości dziedzin naszego życia. Również w relacjach.

Wyobraź sobie, że rozpoczynasz naukę gry w tenisa. W krótkim czasie dość dobrze opanowujesz odbijanie lekkich piłek. Kiedy jednak ktoś ścina piłkę z dużą siłą, nie jesteś w stanie sobie z nią poradzić. Czy to oznacza, że Twój wcześniejszy sposób odbijania był niewłaściwy lub coś jest nie tak z całą metodologią uczenia Cię gry w tenisa?

Nie!

Po prostu nauka to proces – zdobywasz kolejne umiejętności, które pozwalają Ci radzić sobie z nowymi wyzwaniami. Nie ma możliwości, abyś pierwszego dnia nauki gry w tenisa od razu umiała odbierać najtrudniejsze piłki.

Tak samo jest w relacjach. Skomplikowane sytuacje rozwiązuje się krok po kroku, a nie poprzez jedno działanie. Tworzenie relacji, o jakiej marzysz, to nie kwestia wprowadzenia jednego narzędzia, jednej zmiany i denerwowania się, że to nie działa.

Czasem jest też tak, że wejście na drogę pracy nad sobą poprowadzi Cię do decyzji o podjęciu terapii indywidualnej. Możesz uznać, że to konieczny sposób na rozprawienie się z tym, co dzieje się w Twoim wnętrzu, a co uniemożliwia Ci tworzenie szczęśliwej relacji.

 

Ze względu na dużą ilość pytań, na które chciałam odpowiedzieć, podzieliłam artykuł na dwie części. Drugą część możesz przeczytać tutaj.

  • Pingback: Jak jedna osoba może zmienić dynamikę relacji? - część 2.()

  • Agnieszka Szarek

    Mam wrażenie, że chyba nie zdajesz sobie sprawy z faktu, np. takiego, że terapia par jest w bardzo niewielkim stopniu skuteczna. Albo w innym, że osoba w związku, która rozpoczyna pracę nad sobą z intencjami poprawy relacji, w efekcie po skończeniu „swojej terapii”, najczęściej odchodzi od partnera, albo wycofuje się ze związku emocjonalnie i psychicznie. „25% par po dwóch latach od zakończenia terapii małżeńskiej jest w gorszym stanie niż przed jej rozpoczęciem, a aż 38% po czterech latach od terapii rozwodzi się”. To samo się tyczy pracy osobistej. Bo praca nad sobą zakłada poszerzenie, lub w ogóle nabycie pewnej świadomości o sobie, ale też o partnerze i ludziach w ogóle. I często okazuje się, że dopiero w trakcie własnej pracy nad sobą, dociera do nas, że nasz partner, to nie jest człowiek, którego wydawało się nam, że znamy. I ta świadomość boli. Tym bardziej, kiedy uświadomimy sobie, czego my tak naprawdę od siebie i swojego partnera życiowego chcemy i oczekujemy i kiedy okazuje się, że nie ma ŻADNYCH szans na to, żebyśmy to otrzymali. Poza tym ludzie nierzadko cierpią na różnego rodzaju zaburzenia osobowości. Zwłaszcza z wiekiem, szczególnie u niedojrzałych psychicznie i emocjonalnie mężczyzn, dochodzi do różnych negatywnych zmian w ich osobowości, których oni nie są świadomi, albo nie chcą ich przyjąć do swojej świadomości, a z którymi musi się mierzyć ich partnerka, oraz dzieci. Ludzie to skomplikowane jednostki, pod tym względem, że nie ma na świecie 2 takich samych identycznych osób, nawet jeśli są bliźniakami jednojajowymi. Zawsze będzie coś co będzie ich od siebie choć trochę różnić. I stąd prosta zasada życiowa, że nie na wszystkich działa to samo! Nie działa, bo zwyczajnie nie może działać, z tego co powyżej napisałam. Myślę, że warto o tym pamiętać, zwłaszcza, jeśli próbuje się uchodzić za „eksperta” w dziedzinie spraw małżeńskich, czy związku.

    • Dziękuję, że poświęciłaś swój czas na przeczytanie i obszerny komentarz. Masz rację, że terapia par z różnych powodów bywa nieskuteczna i że często prowadzi do odkrycia tego, że wcale nie chce się z daną osobą związku tworzyć. Podobnie bywa z pracą własną. Dziękuję za wyakcentowanie tego.

      • Agnieszka Szarek

        Nie ma za co. To drobiazg.