Skończ z codziennymi awanturami o ekrany.
nawet gdy dziecko protestuje, otoczenie nie rozumie tego, co robisz, a Ty jesteś zmęczona
60% taniej – zamiast 197 zł 77 zł
Kolejny dzień.
Znowu obiecujesz sobie, że dziś podejdziesz do tego spokojniej.
Nie dasz się wciągnąć w negocjacje i marudzenie.
Tym razem się uda.
Ale potem temat ekranów wraca.
Dziecko narzeka, że koledzy z klasy nie mają tyle ograniczeń, co ono.
Od otwarcia oczu zaczynają się prośby o bajki.
Kiedy się nudzi, marudzi o granie.
Negocjuje każdą minutę, by tylko chwilę dłużej posiedzieć przed telefonem.
Napięcie narasta i znów kończy się albo ostrzejszą reakcją, niż chciałaś, albo ustępstwem, po którym masz wyrzuty sumienia.
Do tego te naciski ze strony otoczenia! Rodzina nie rozumie, o co się tak spinasz i uważa, że jesteś przewrażliwiona, wszystkie dzieci wokół grają i oglądają więcej niż Wasze i coraz trudniej pilnować limitów.
Czytasz artykuły, oglądasz rolki specjalistów i zamiast jasności masz jeszcze więcej wątpliwości.
Jedni mówią: Zero ekranów, limituj i ograniczaj jak najdłużej.
Inni: Technologia jest potrzebna, naucz dziecko używać jej jak najwcześniej, bo będzie odstawać od rówieśników.
A Ty stoisz pośrodku i myślisz: Ja już naprawdę nie wiem, co jest dobre dla mojego dziecka!
Próbowałaś już:
Najgorsze jest to poczucie, że cokolwiek zrobisz – będzie źle.
Że ciągle jesteś tą złą, na którą spada złość, pretensje i oskarżenia o niesprawiedliwość.
A przecież nie chodzi Ci o to, aby było idealnie.
Chcesz tylko, żeby w Waszym domu było spokojniej. Żeby temat ekranów nie wracał codziennie. Żebyś mogła pomyśleć: Może nie jest perfekcyjnie, ale jest spokojniej.
Mamy czwórkę dzieci. Najstarszy syn ma prawie 13 lat. Żadne z nich nie ma swojego telefonu ani tabletu.
Kiedy to mówię, zazwyczaj słyszę jedno z dwóch: albo „Wow, jak Wam się udaje”, albo „No tak, ale wasze dzieci pewnie są wyobcowane i w ogóle nie znają się na technologiach”.
To drugie – to nieprawda.
Nasze dzieci mają przyjaciół, dobrze radzą sobie w szkole i znają technologie na miarę swoich aktualnych potrzeb. Nie są odludkami. Nie są zacofane. Po prostu dorastają w środowisku, które my jako rodzice świadomie tworzymy – zgodnie z naszymi wartościami, a nie pod presją tego, co robią inni wokół nas.
Da się. Nie musisz iść z prądem. Możesz ułożyć temat ekranów tak, jak uważasz, że jest słusznie – i nie stracić przy tym dziecka ani jego relacji z rówieśnikami.
Nasza historia jest dowodem, że to nie jest życzeniowe myślenie. To jest możliwe. Wymaga jednak czegoś więcej niż listy zasad – wymaga przemyślanego, strategicznego podejścia wpisanego w cały styl wychowania.
I właśnie tego uczę w tym szkoleniu.
W internecie roi się od porad dotyczących ekranów. Część z nich mnie zwyczajnie drażni, bo uważam, że prowadzą rodziców w złym kierunku. Wolę powiedzieć Ci o tym wprost.
„Im wcześniej zaczniesz uczyć dziecko technologii, tym lepiej. Daj mu komputer w wieku 5 lat – nauczy się korzystać z tego, co dobre, i to go ochroni.”
SPRZECIW!
Dzieci uczą się obsługi urządzeń błyskawicznie – dwulatek po kilku minutach z telefonem już wie, jak przewijać i klikać. Naprawdę nie trzeba ćwiczyć korzystania z technologii w wieku pięciu lat. Te umiejętności dziecko nadrobi w pół godziny, kiedy przyjdzie na to czas.
Pięć lat to czas na ruch, zabawę, lepienie z ciastoliny, bieganie po placu zabaw i bycie z innymi dziećmi. Dzieciństwa nadrobić nie można.
„Gen Alpha jest inne – urodziło się w świecie ekranów, jest przestymulowane, potrzebuje szybkich nagród. Musimy się do tego dostosować i inaczej wychowywać.”
SPRZECIW!
To nie jest kwestia pokolenia. To jest kwestia środowiska, w którym dzieci dorastają. Jeśli od najmłodszych lat żyją bez żadnych granic w świecie ekranów – tak, będą przestymulowane i będą miały problem ze skupieniem.
Ale to nie znaczy, że muszą takie być. Ty jako rodzic decydujesz, jakie środowisko tworzysz. Narracja o „takim pokoleniu” to wymówka, którą świat nam oferuje. Nie musisz za nią iść.
„Wystarczy ustalić zasady – ile minut, kiedy, co wolno. Może skorzystaj z aplikacji do kontroli czasu?”
SPRZECIW!
Zasady są ważne. Ale temat ekranów to nie jest osobny problem do ogarnięcia przy pomocy aplikacji. To jest część szerszego podejścia wychowawczego – tego, co chcesz przekazać dziecku, jakie środowisko tworzysz, jak budujesz z nim relację.
Bez tej szerszej refleksji nawet najlepsze zasady będą się rozjeżdżać przy pierwszym trudniejszym dniu. I dlatego właśnie to szkolenie zaczyna się od czegoś głębszego niż lista reguł.
Wielu rodziców szczerze wierzy, że wie, co ich dziecko robi przy ekranie. Nałożyli kontrolę rodzicielską. Dali telefon „tylko do kontaktu”. Ustalili zasady.
Ale często to, co rodzic myśli, różni się od tego, co dzieje się naprawdę.
Rodzic jest przekonany, że telefon jedzie na wycieczkę szkolną „tylko do kontaktu”. Tymczasem dziecko przez całą drogę siedzi z nosem w ekranie i w ogóle nie rozmawia z koleżankami. Na podwórku – to samo. Zamiast biegać, siada z telefonem na ławce.
Kontrola rodzicielska? Sama od naszych synów słyszałam o tym, że ich koledzy przypadkowo odkryli hasło do kontroli i po prostu nic nie powiedzieli rodzicom. Dzieciom często znacznie łatwiej obejść te zabezpieczenia, niż dorośli myślą.
Rodzice często nie wiedzą, co ich dzieci oglądają. A jeśli wiedzą – to bardzo ogólnie. Youtuberzy, których oglądają, używają języka i pokazują styl życia, którego rodzice nie chcieliby w swoim domu.
Nie wspominając o tym, jak łatwo – zupełnie przypadkowo – trafić na treści absolutnie nieodpowiednie dla dzieci.
I jest jeszcze coś, czego nie widać od razu. Jeśli dziecko ma duży dostęp do telefonu, często stopniowo zanikają u niego inne zainteresowania. Zaczyna nudzić się rzeczami, które wcześniej je cieszyły. Marudzi, że po co miałoby się nimi zajmować. Telefon wszedł w to miejsce – po cichu, nawyk po nawyku.
To nie jest zła wola. To efekt założenia, że ramy, które chciałby widzieć rodzic, działają. Często jednak nie działają – albo nie tak, jak myślimy. I właśnie dlatego warto wiedzieć, na czym naprawdę stoisz.
Wielu rodziców odsuwa ten temat na później. Teraz nie mam siły. Nie jest jeszcze tak źle. Zajmę się tym, jak będzie spokojniej.
Rozumiem to. Ale chcę Ci powiedzieć coś ważnego.
Każdy miesiąc ma znaczenie. Nawyki i przyzwyczajenia związane z ekranami budują się powoli – a im dłużej czekasz, tym więcej pracy wymaga ich zmiana. To nie jest powód do paniki, ale do działania.
To, co zaczyna się w wieku pięciu, sześciu lat, często nie jest jeszcze widoczne gołym okiem. Ale w wieku dziesięciu, jedenastu lat już tak. Nauczyciele, których znam, coraz częściej mówią o dzieciach, które mają problemy z czytaniem, pisaniem, skupieniem. Którym nic nie chce się robić na lekcji. Które wychodzą na plac zabaw i zamiast biegać – siadają każde z własnym telefonem.
Moja przyjaciółka pracuje w liceum. Opowiadała mi o uczniu, który skończył sprawdzian 20 minut przed czasem i zapytał, czy może wyciągnąć telefon. Kiedy usłyszał, że nie, był szczerze zdziwiony i sfrustrowany. Po lekcji przyszedł do niej i powiedział, że tak nie może być, że nie może tyle siedzieć bez telefonu. Nawet nie przyszło mu do głowy, że mógłby zrobić z tym czasem cokolwiek innego – spędzenie takiej ilości czasu bez telefonu było dla niego prawie jak tortury.
To są efekty, które gromadzą się miesiąc po miesiącu. Niewidoczne na początku. Bardzo widoczne później.
Jeśli Twoje dziecko ma trzy, cztery, pięć lat – możesz ten proces zatrzymać, zanim naprawdę się rozkręci. Jeśli jest starsze – wciąż jest dobry moment, żeby to poukładać. Im wcześniej zaczniesz, tym łatwiej. Ale „wcześniej” zaczyna się dziś, nie za miesiąc.
Cześć, jestem
Pomagam wychowywać ze spokojem i pewnością samodzielne i odpowiedzialne dzieci z charakterem (bez niszczenia po drodze relacji małżeńskiej).
Jedenaście lat temu, kiedy nasz najstarszy syn miał około roku, z przerażeniem odkryłam, że nie mam pojęcia, jak wychowywać swoje dziecko.
Nie tylko nie wiedziałam, jak przekazać mu wartości, które były dla mnie ważne – nie umiałam zachęcić go do spokojnego umycia zębów czy powrotu z placu zabaw bez awantury!
Zaczęłam szukać pomocy. Poświęciłam kilkaset godzin i duże pieniądze, aby przerobić kilkadziesiąt kursów i szkoleń (w tym ukończyłam program certyfikacyjny na Edukatora nurtu Peaceful Parenting u dr Laury Markham).
Pomogłam już ponad 200 rodzicom, którzy czują się bezradni i przeciążeni.
Po tym szkoleniu po raz pierwszy będziesz wiedzieć dokładnie jak ułożyć u Was temat ekranów, dlaczego właśnie tak i co zrobić, gdy dziecko się nie zgadza. Nie zgadujesz. Nie porównujesz się z innymi. Masz plan.
To prawie 4-godzinne szkolenie wideo, podzielone na mniejsze, lekkostrawne fragmenty (do obejrzenia w swoim tempie).
Sprawdzasz, jaka jest Twoja rola w uczeniu dzieci poruszania się po świecie nowoczesnych technologii. Odkrywasz, dlaczego to, co robiłaś do tej pory, nie działało – i nabierasz pewności siebie, zamiast wyrzutów sumienia.
Ustalasz zasady dopasowane do wieku dzieci i Waszej codzienności - nie te idealne, ale te realne. Takie, które nie rozpadają się przy pierwszym gorszym dniu ani pod presją komentarzy w stylu „moi koledzy mogą więcej".
Poznajesz sposoby rozmawiania z dzieckiem o ekranach i ograniczeniach. Dziecko czuje się wysłuchane, ale nie przejmuje sterów. Nie musisz się tłumaczyć z każdej decyzji ani negocjować bez końca.
Dostajesz gotowe pomysły na te chwile, gdy dziecko narzeka, buntuje się i marudzi. Wiesz, co zrobić tu i teraz - bez krzyku i bez wycofywania się.
Dowiadujesz się, jak współpracować z otoczeniem, które nie podziela Twoich zasad – dziadkami, mężem, innymi rodzicami. Tak, żeby zasady działały w Waszym domu, bo to wystarczy.
Po zakupie dostaniesz dostęp do specjalnego formularza, przez który możesz wysłać mi swoje pytania o ekrany.
Opisz konkretną sytuację, na przykład:
Odpowiem Ci osobiście – w formie nagrania audio lub video – z jasną rekomendacją, co możesz zrobić krok po kroku.
Dostaniesz nie ogólną teorię.
Nie hasło „to zależy”, które niewiele wnosi do Twojego życia.
Otrzymasz realną odpowiedź na to, co dzieje się u Ciebie.
Możliwość zadawania pytań wygasa z końcem kwietnia.
60% taniej – zamiast 197 zł 77 zł
Praktyczny materiał PDF, w którym znajdziesz 10 podpowiedzi, jakie tematy dotyczące technologii warto poruszyć z dzieckiem.
Każdy temat jest rozpisany według schematu: wątki, które są ważne, pytania otwierające rozmowy, które możesz zadać dziecku oraz propozycja ćwiczenia, które możecie wspólnie wykonać.
Nie musisz już martwić się o to, czy rozmawiasz z dzieckiem o wszystkich sprawach, które są rzeczywiście ważne w kontekście korzystania z nowoczesnych technologii.
Mini-workbook, który przeprowadzi Cię przez tworzenie Waszych własnych, rodzinnych zasad dotyczących korzystania z ekranów.
Zadasz sobie kilka pytań, które pomogą Ci odkryć, jak najlepiej poukładać ten temat w Waszym domu. Bo każda rodzina jest inna.
Przeprowadzę Cię przez proces tworzenia rodzinnych zasad tak bezboleśnie, jak to tylko możliwe.
Otrzymasz gotową listę sprawdzonych książek dla dzieci, które pomagają rozmawiać o ekranach w spokojny, mądry sposób – bez straszenia i bez moralizowania.
To wsparcie wtedy, gdy słowa rodzica nie trafiają, a przygody bohaterów książki mogą otworzyć dziecko bardziej niż kolejna rozmowa.
Dzięki temu:
– łatwiej wprowadzisz zasady,
– łatwiej wyjaśnisz dlaczego robisz to, co robisz,
– i nie będziesz jedyną osobą, która mówi o granicach.
Czasem jedna dobrze dobrana książka robi więcej niż dziesięć argumentów.
Wielu rodziców patrzy na temat ekranów jak na problem do opanowania. Jak zminimalizować szkody. Zabrać ekran, zanim za bardzo wciągnie. Ograniczyć, żeby jak najmniej zostało zepsute.
Ja widzę to inaczej.
Kiedy Twoje dziecko uczy się odkładać telefon, choć bardzo chce jeszcze pograć – może ćwiczyć cierpliwość. Kiedy nie idzie za kolegami z klasy tylko dlatego, że wszyscy już mają swój telefon – może uczyć się samodzielnego myślenia. Kiedy rezygnuje z czegoś przyjemnego, bo wie, że teraz jest ważniejsza rzecz do zrobienia – może budować wytrwałość i umiar.
To nie są małe rzeczy. To są cechy charakteru, które będą mu służyć całe życie.
Temat ekranów – jeśli podejdziesz do niego świadomie – może stać się jednym z najlepszych ćwiczeń, jakie możesz dać swojemu dziecku. Nie pomimo trudności, które ze sobą niesie, ale właśnie dzięki nim.
I właśnie dlatego to szkolenie nie jest tylko o zasadach i limitach. Jest o tym, jak stać się rodzicem, który świadomie pomaga dziecku kształtować charakter – także w tym obszarze.
TAK, jeśli: Twoje dziecko w wieku 4–12 lat coraz częściej korzysta z telefonu, tabletu, komputera czy konsoli i chcesz wprowadzić jasne zasady.
Masz poczucie, że ekrany zabierają za dużo czasu i energii, a chcesz, by technologia była wsparciem, a nie źródłem konfliktów.
Zastanawiasz się, ile czasu przed ekranem to „za dużo” i jak to sensownie wyznaczyć.
Chcesz mieć gotowe odpowiedzi na pytania i protesty dziecka („Ale inni mogą!”, „Jeszcze 5 minut!”, „To tylko gra!”).
Chcesz ułożyć temat ekranów zgodnie z własnymi wartościami – bez oglądania się na to, co robią wszyscy wokół
NIE, jeśli:
✘ Uważasz, że dzieci powinny same uczyć się zarządzać czasem ekranowym i nie chcesz wprowadzać żadnych zasad.
✘ Nie masz problemu z tematami ekranów – technologia w Twoim domu działa płynnie i bez konfliktów.
✘ Szukasz wielogodzinnego, teoretycznego szkolenia zamiast krótkiego, praktycznego nagrania.
Wyłączanie ekranu nie kończy się kolejną kłótnią. Nie ma krzyku, przeciągania czasu, negocjacji, marudzenia i tego znajomego ciężaru w klatce piersiowej.
Wiesz, gdzie są granice.
Wiesz, po co one są.
I wiesz, co zrobić, gdy dziecko się z nimi nie zgadza.
Nie zgadujesz i nie porównujesz się z innymi. Masz spójność w sobie, w rozmowach z dzieckiem i w ustaleniach z mężem.
Dzieci częściej bawią się same. Są spokojniejsze i chętniej zabierają się do obowiązków.
A Ty po raz pierwszy od dawna czujesz: Może nie jest idealnie, ale jest znacznie spokojniej. I to wystarczy.
60% taniej – zamiast 197 zł 77 zł
Rabat jest dostępny tylko na tej stronie – to samo szkolenie w moim sklepie znajdziesz w cenie 197 zł.
To mniej niż:
Dostajesz rozwiązanie, które działa latami.
I w tej cenie – indywidualną odpowiedź na Twoje pytania.
Jedna indywidualna konsultacja kosztowałaby wielokrotnie więcej.
Tutaj masz ją w pakiecie.
Jednorazowa płatność.
Dostęp na zawsze i realne, dopasowane wsparcie – w tej samej cenie.